Największym obecnym zadaniem jest odbudowanie wartości w tej cywilizacji.
Nie będą nam sprzyjać ani media (promujące anty-wartości), ani politycy (którzy głównie wprowadzają podział), ani system sądowniczy (który znów zaczął być używany do uciszania nieskorumpowanych), ani technologia (zarówno do generowania oszustw, jak szpiegowania), ani system finansowy (i szykowane utrudnienia w płatnościach), ani mózgi całego pokolenia działające jak u zombie (czyli nie ~), ani hierarchowie kościelni, coraz chętniej publicznie podważający rdzeń wiary (żeby wyznawcom innej religii nie było przykro , albo: żeby niektórzy z nich nie wpadli w dziką furię).
Pozostaje zrobić to, co każdy ma na własnym podwórku i pamiętać ze względu na Kogo się działa.
#4konserwy #przemyslenia Udanej niedzieli
Nie będą nam sprzyjać ani media (promujące anty-wartości), ani politycy (którzy głównie wprowadzają podział), ani system sądowniczy (który znów zaczął być używany do uciszania nieskorumpowanych), ani technologia (zarówno do generowania oszustw, jak szpiegowania), ani system finansowy (i szykowane utrudnienia w płatnościach), ani mózgi całego pokolenia działające jak u zombie (czyli nie ~), ani hierarchowie kościelni, coraz chętniej publicznie podważający rdzeń wiary (żeby wyznawcom innej religii nie było przykro , albo: żeby niektórzy z nich nie wpadli w dziką furię).
Pozostaje zrobić to, co każdy ma na własnym podwórku i pamiętać ze względu na Kogo się działa.
#4konserwy #przemyslenia Udanej niedzieli
DarrDarek
1
Cóż, po to Jezus Chrystus dał od Boga Jahwe nowe wytyczne, by już nie iść torami myślenia o narodzie wybranym (gdy sami wybrani się zdegenerowali i przestali być przykładem Bożym), ale każdy miał myśleć o swoim zbawieniu niezależnie z jakiego narodu pochodził. Przy totalnym opanowaniu świata przez zło duchowe, chrześcijanin może być nadal chrześcijaninem nawet w obozie koncentracyjnym lub łagrze, a w trudach egzystencji psutej przez wyznawców zła tym bardziej liczy się kroczenie Bożą ścieżką życia.
Dla ludzi, którzy nie pogubią się od wiedzy o polityce i świecie, dla tych ludzi jest też przeznaczona wiedza o tym co się dzieje. Ale najważniejszą nauką z tej matni zła jest przekazywanie bliźnim wiedzy, że żyjemy pod okupacją marionetek, pachołków wyznawców zła. Te pachołki mogą nawet nie zdawać sobie sprawy komu służą, ale to właśnie my, rządzeni przez nędzników, mamy przekazywać prawdę, że jesteśmy pod okupacją nędzników. Samo przekazanie prawdy nie zmieni władzy, ale może znacząco popsuć nędznikom łatwość duraczenia podległych narodów tubylczych. Gdy narody tubylcze będą widziały, że ich kandydaci są odsuwani od władzy, gdy jak w Rumunii wybory są anulowane, gdy niektórzy politycy są zabijani przez tajne służby nędzników, to dla samych nędzników nadzór nad podległymi narodami staje się udręką.
nexT
0
DarrDarek
0
Wiedzo o tym, komu służą wyznawcy zła, jakie są ich motywacje to początek i podstawa diagnozy jak można walczyć z nędznikami. Nic nie da rzucanie się do zamieszek czy wojny, jak to zrobili naziści, bo wyznawcy zła sami te zamieszki sprowokują tak, że pójdą przeciw interesowi walczących, wojny tak ustawią, że wszyscy będą umierać, a jedynie oszuści z wyznawców zła będą sterować, kogo tu jeszcze wtrącić do wojny.
Podstawą jest uświadamianie wszystkich ludzi dobrej woli, że narody post-chrześcijańskie żyją pod okupacją nędzników. Pod okupacją wystawionych marionetek, a realnie pod okupacją zwierzchników masońskich, które te marionetki władzy wystawiają. Metodą walki jest powrót do założeń duchowych chrześcijaństwa. Dobro staje się nieprzeniknioną barierą dla zła. Realnie, nędznicy mogliby już potknąć się na tym, że wszyscy Polacy patrzą klarownie oczyma człowieka mądrego, wiernego Bogu, cały naród wybiera takich jak poseł Braun i nędznicy wyznawców zła musieliby zlikwidować demokrację lub obstawiać oszustami komisje wyborcze niczym w czasach stalina-bieruta.
nexT
0
- ci którzy widzą co się dzieje, zacietrzewiają się, a później i tak robią wszystko zgodnie z planem „starszych”. „Ludzie dobrej woli” (i nie-tak-dobrych uczynków), zastanawiam się, czy nie jest to faktyczna dywersja,
- ci, których w ogóle to nie interesuje, bo są zajęci problemami codziennymi, co akurat jestem w stanie zrozumieć,
- ci, którzy którzy nie chcą interesować się niczym w myśl powiedzenia „im mniej wiesz, tym lepiej śpisz”, tu wpada w szczególności ucieczka w pijaństwo,
Jest jeszcze może 5% tych, którzy faktycznie coś robią, żeby faktycznie było lepiej, a poza tym – nie szukają rozgłosu. Co jest brutalne – poza tymi 5% – wszyscy jesteśmy nędznikami.
DarrDarek
0
To jest grupa tylko sprawiająca wrażenie, że wie co się dzieje. Zwykle ta grupa ma głupie przeświadczenie, że więcej wie niż inni, a jest tak zamknięta na argumenty, że i tak nic do nich nie dociera co nie jest zgodne z propagandą, której ślepo wierzą. To typowy wyborca w krajach nordyckich a nawet na całym zachodzie. Wyborca z Nordyków uwierzy w każde brednie, czy to brednie od Hitlera, czy od Ursuli van der Liar. I tak samo będzie u Szwedów, tak samo u Anglików. Totalne ogłupienie i małe szanse na dotarcie do tych, którzy wierzą oficjalnej propagandzie.
nexT
0
DarrDarek
1
Zamykanie się na argumenty to jest powszechna przypadłość. Może parę procent ludzi ma umysł otwarty na analizę treści z nowych argumentów, które są polemiczne wobec ich światopoglądu. Ludzie zwykle nie lubią przyswajać nowej wiedzy. To jest też zabezpieczenie przed tym, by oszuści nie zrobili osobie podatnej prania mózgu słodkim gadaniem i nie namówili jej np. na przelanie lokaty bankowej.
Problem większości ludzi to wiara w fałszywe autorytety. Przy czym, to widzą ludzie rozumiejący lepiej rzeczywistość polityczną. Zamknięci w swoich bańkach informacyjnych powiedzą, że "ja wierzę swojemu autorytetowi i nikt mnie nie przekona że jest inaczej". A tu już wtórne jest, czy ogłupieni wierzą Kaczyńskiemu, czy Tuskowi, czy Hołowni, czy Biejat, czy innemu planktonowi reżimowych partii.
Prawdziwi chrześcijanie mogą wręcz być poza dyskusjami politycznymi, bo dla nich brak wiedzy o tym, kto ma rację tym bardziej może skłaniać do odżegnywania się od polityki i słaniu czystej wiary w Boga przez Bożego Wysłannika Jezusa Chrystusa.
Reasumując, sfera polityki i specjalnie dobudowanej otoczki fałszu i zaciemniania, to tak skomplikowana sfera, że zwykli ludzie nie mają szans w tym się znaleźć, bo realnie może 1% ludzi rozumie co się dzieje na świecie i w kraju, a pozostałym 99% się tylko wydaje, że wiedzą, a są pod wpływem fałszu. Dlatego tak głupia jest zasada d***kracji. A tę zasadę wyznawcy zła - masoni, dopracowywali dla gojów przez całe wieki. Oni z cierpliwością czekali cały XIX wiek widząc, że już im się udaje kruszyć monarchie, ale do pełnego nadzoru nad duraczeniem, nad rozlewaniem zła duchowego, dopiero mogli się doczekać w drugiej połowie XX wieku.
tow_wieslaw
4
nexT
0
1° pazerność / mentalność pasożyta? wygoda? chęć władzy? krótkowzroczność?
2° kompleksy z dzieciństwa? kompensowanie sobie jakichś braków przez tych ludzi? rzutowanie na innych swojego gniewu i wrogości?
Nie rozwiążę żadnego z powyższych, a że jest akurat sezon, to przy odpowiedniej ilości soli w beczce ogórki nie gniją, a stają się kiszone. Wtedy podwaja się zawartość witaminy C, zachowane są również te z grupy B, E i K. Ale nie sprawdzałem, czy są dobre na kaca moralnego.
tow_wieslaw
0
Wszystkie wymienione przez ciebie instytucje zostały opanowane przez wroga i służą powyższemu celowi. I tak, zgodzę się że strategia "róbmy swoje" pozwoli nam kupić trochę czasu, ale tej wojny nie wygra.