Lurker.land - tag #wyznanie

"Chciałbym pojechać do Ukrainy, ale chciałbym najpierw być w Moskwie." - Papież Franciszek

Zobacz: https://lurker.land/post/TFlxET4El
Data dodania: 7/4/2022, 12:45:30 PM
Autor: andrzej_zielinski

"Utrzymujemy (Watykan) z Rosją dobre stosunki." powtarzał też w wywiadzie dla agencji Reutera.

Co jest nie tak w tym obrazku?
Tak samo w Rosji jak i na Ukrainie dominuje prawosławie. Od strony religijnej pap. Franciszek nie ma tam czego szukać. W tym konflikcie nie umierają "jego wierni".
Jednocześnie Watykan starał się zawsze angażować w procesy mediacyjne i tu jego rola zostaje zachowana.

Wątpliwości budzi jednak podejście "Nie ważne kto zaczął. Podajcie sobie ręce".

To Rosja zaatakowała Ukrainę.
To Rosja dokonuje terroru na ukraińskiej ziemi.
To Rosja ma w planach przeniesienie konfliktu na Polskę i kraje nadbałtyckie, ku aprobacie unijnych "sojuszników" Polski takich jak Niemcy czy Francja.

Czemu więc papież Franciszek swoją przychylność kieruje wobec Rosji, ignorując jej krwiożercze zapędy?
Czemu więc chce najpierw wysłuchać argumentów agresora w Moskwie, aby potem je przedstawiać w imieniu "działań pokojowych" w Kijowie?

Jest to działanie typowe dla polityka (typowe dla naszych zachodnich) ale nie dla głowy przywódcy religijnego.
Podział na agresora i ofiarę jest wyraźny. Sam Watykan potrafił robić kiedyś porządek z agresorami. W imię religii oczywiście. W obecnych czasach brak jednak mu do tego woli.

Ryba psuje się od głowy.
Obecnie widzimy postępującą erozję instytucji kościoła. Podkreślam instytucji. Sama wiara ma się dobrze od blisko 2 tys. lat.
Tyle, że coraz więcej osób nie utożsamia się z kościołem, nie utożsamia się z jego dogmatami sprzecznymi z pierwotnym postępowaniem, brzydzi się umizgami Watykanu do zboczeńców seksualnych LGBTP, totalitarnej ateo-lewicy, islamistów czy podstępnego i niechętnego mu żydlolstwa i samą reakcją kościoła na występki jego urzędników (patrz. afery pedofilskie, tak chętnie nadmuchiwane przez lewicę).

Ludzie odchodzą od instytucji kościoła bo ten stał się instytucją słabą i bez realnego wpływu na życie.
Czy jeszcze 100 albo 50 lat temu ktoś by wpadł na pomysły wandalizacji miejsc kultu katolików tak jak miało to miejsce w przypadku ostatnich zbiegowisk dzieciobujczyń pod kościołami.
Czy brudny talib gibający się na dywaniku w kierunku miejscowości ucieczki swojego guru pedofila miał by śmiałość wysadzić swoje świńskie dupsko w tłumie podczas mszy?

Jeszcze nie tak dawno tego typu ataki spotkały by się z bezwzględną odpowiedzią. Sąd, wypędzenie, krucjata, inkwizycja.
Przekaz był jasny i zrozumiały. Watykan dba o swoich wiernych i nie chce by ich prześladowano.
Tego przekazu od dawna nie ma i ci co odchodzą od kościoła czują, że ten już nie daje im bezpieczeństwa w ich praktykach wyznaniowych. Martwy wyznawca to żaden wyznawca.
Jednocześnie oczekuje bycia "dobrymi katolikami" i bierności na zło które nas otacza.
W zamian za jedynie "Bóg zapłać."

https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-papiez-zrezygnuje-franciszek-komentuje-pogloski,nId,6135030#crp_state=1

#religia #wiara #wyznanie #ciekawostki #rosja #wojna #ukraina #watykan


Zobacz: https://lurker.land/post/1bbGgHkJo
Data dodania: 5/10/2022, 10:47:59 PM
Autor: lizardking

Czasem przeglądam swoje stare posty i komentarze i poprawiam błędy, których towarzysz Zakowski nie wyłapał 😔
#wyznanie #shitposting


Zobacz: https://lurker.land/post/4Vxkshp4u
Data dodania: 2/5/2022, 2:39:06 PM
Autor: glosmoskwy

#wyznanie

Ja i mój chłopak nienawidzimy pedałów


Zobacz: https://lurker.land/post/STRQ3aMlH
Data dodania: 10/30/2021, 7:17:42 PM
Autor: jacman

No i poszedł pierwszy ban.Pisałem kiedyś że nikogo nie będe banował,bo szkoda żeby coś mnie ominęło "ciekawego"
Ale wyjątkowo irytujący trol,więc chyba nic nie trace.
#wyznanie


Zobacz: https://lurker.land/post/j__92SL3e
Data dodania: 7/23/2021, 6:43:00 PM
Autor: tylkodotegowpisu

Założyłem konto tylko do tego wpisu. Nie wiem za bardzo gdzie to wrzucić, a nie wiem co myśleć i co doradzić znajomej.

Moja znajoma przez wiele lat była w nieszczęśliwym małżeństwie. Historia jakich dużo, wpadka. Jest dziecko musi być ślub i po namowach rodziny, wzięła ślub i żyła w nim kilkanaście lat. Dwa lata temu wzięła rozwód.
Mąż pił, wyżywał się na dziecku i na niej, doprowadził ją do depresji i zniszczył córkę poprzez przemoc psychiczną i fizyczną. Wiele wysiłku znajomą kosztowało, żeby wziąć rozwód, ale udało jej się. Pozbyła się go z mieszkania, jest teraz w szczęśliwym związku, a jej były mąż związał się z nową partnerką niemal od razu po rozprawie.
Ogólnie widzenia miał z córką co drugi weekend, jednak zamiast go wykorzystywać pojawiał się na kilka minut tylko po to, żeby wyciągnąć od niej informacje jak znajoma układa sobie życie z nowym partnerem oraz gadał głupoty dziecku, żeby jak najbardziej jej napsuć krwi.
Były groźby, było nękanie i znajoma mimo rozwodu nie miała spokoju, bo on wykorzystywał dziecko, żeby jak najczęściej pojawiać się w jej otoczeniu. Nie interesował się w ogóle córką, a jedynie leczył swoje ego, które ucierpiało.
Gdy nowy partner znajomej zabrał je obie na wakacje to wtedy on pierwszy raz od kilku lat zabrał córkę też na wakacje. Z opowieści jednak wynika, że bardzo źle młoda to wspominała. Ojciec szydził z niej, byłej żony i jej partnera, proponował dziecku alkohol i ogólnie po takiej wycieczce, córka już całkowicie się odwróciła od swojego ojca i unikała z nim kontaktu i widzeń.
Córka ma zdiagnozowaną depresję po wydarzeniach, które się działy w tym domu i zaczęły wychodzić na prostą.
Po braku jakichkolwiek reakcji zaczęły się telefony, wyzwiska i pretensje w stronę córki. Za całe zło i krzywdy wyrządzone byłemu obwinia się jego byłą i uwaga 14-letnią nastolatkę.

Podobno miał próbę samobójczą i wylądował w szpitalu i uwaga, uwaga. Za całą tę sytuację on i jego rodzina obwinili właśnie to dziecko które odwróciło się od ojca. Znajoma dostawała wiadomości i telefony z pretensjami, że doprowadziła do stanu, w którym jego córka nie chce mieć z nim kontaktu.

Wiele było sytuacji. Dzwonił do niej na messengera, żeby grzebała matce w lekach, bo uważał że skoro leczy depresję to nie może zajmować się córką. Mówił córce jak to on nie połamie i nie zabije jej obecnego partnera etc.

W każdym razie nie dziwię się, że nie chciała z nim żadnego kontaktu i olała go.

Niedawno wziął ślub, a jego obecna partnerka urodziła mu dziecko i z tegoż powodu jest bardzo szczęśliwy czym zdążył się wszystkim pochwalić.
Wysłał zdjęcie braciszka do swojej córki i coś w niej pękło i wygarnęła mu co o nim myśli.

To jest rozmowa między 40latkiem i jego 15 letnią córką.

Co wy o tym myślicie?

#wyznanie #anonimowelurkowyznania #zwiazki


Horror bycia moderatorem Facebooka. Wyznania moda z PTSD

Zobacz: https://lurker.land/post/nCA1a4vHB
Data dodania: 7/22/2021, 9:59:32 AM
Autor: puech

https://youtu.be/watch?v=cHGbWn6iwHw
#facebook #psychologia #wyznanie #socialmedia #bigtech #moderacja


Zobacz: https://lurker.land/post/WQ73YMn2P
Data dodania: 7/20/2021, 1:20:37 PM
Autor: verum

Niedawno miałem pensje z której byłem zadowolony, a dzisiaj choć kasa niby podobna, to czasy mniej stabilne, więc nie wiadomo jak długo się utrzyma, a w dodatku wszystko podrożało i znów człowiek czuje się jak przegryw życiowy.

#żalęsię #wyznanie #gównowpis

Za kilka godzin zaczynam urlop i jakoś nie jestem zrelaksowany


Zobacz: https://lurker.land/post/b9gGKzWlv
Data dodania: 7/13/2021, 2:28:34 PM
Autor: wokulski

Ok. Potrzebuję rady.

W skrócie:
Brat ma 18lat i zaczyna odwalać. Moi rodzice są w separacji, pół roku temu mama się wyprowadziła i zabrała brata ze sobą. Jako iż nie utrzymuję żadnych kontaktów z moim ojcem, brat jest jego oczkiem w głowie i jesteśmy chowani w zupełnie inny sposób. Tzn.
Ja: po 18 wypi****** i do roboty, nic ode mnie nie dostaniesz, prawko sobie funduj sam, auta ci nie kupię. Na studia nie, bo nie będę cię utrzymywał. Jesteś bydlakiem, śmieciem etc. Regularne bicie i tresura.
Brat: Na wszystko ma przyzwolenie. Idź na studia, opłacę ci prawko, kupię auto. Kochany synuś.
Krótko o ojcu: Dostał pracę po znajomości i zalicza się do klasy średniej, ale przez 20 lat mieszkania u teściów nie dokładał się na rachunki, jeździł sam na wakacje, a matka poszła do pracy za minimalną i za to dokładała się rodzicom do rachunków i zostawiała sobie grosze. Ojciec nie kupował jedzenia, bo wszystko robili dziadkowie. Sterroryzował całą rodzinę i ogólnie jest dla mnie [cenzura]. Odpowiedzialny za większość moich wpisów i siedzenie na tagu #przegryw oraz utworzenie smiecizglowy.

Brat ma z ojcem dobry kontakt i dużo razem siedzą, rozmawiają.
Buntuje go przeciwko mnie, mojej partnerce, matce, dziadkom etc. Z braku czasu, rzadko z nim rozmawiam, jednak uważam, że jestem w stanie go trochę sprowadzić na ziemię i utemperować.

Matka sama z chudej pensji utrzymuje siebie, jego, dom i dostaje od ojca trochę kasy.

Po 18 mojego brata, stwierdził, że od teraz będzie mu przelewał całą kasę na konto. Tylko że matka ledwo koniec z końcem wiąże i to byłby dla niej olbrzymi cios, zresztą mój 18nastoletni brat jest idiotą i całą kasę jaką ma potrafi przepić na alkohol z kolegami, albo skiny do cs-a czym się chwali i na jego koncie steam przekroczył chyba kilka tysięcy.

Po rozmowach z matką, brat sobie zostawia z tego 30% jako kieszonkowe, a resztę dostaje matka. Wszystko ok, tylko brat pojechał do ojca i nagle mu się odwidziało i stwierdził, że całą kasę sobie zatrzyma, bo to jego pieniądze. Oczywiście nie dokładając się do rachunków, jedzenie matka ma mu kupować, a i nie zapominajmy o kieszonkowym, bo co on sobie kupi za tą kasę, którą ojciec mu daje

Tatuś zarabia 4x więcej od matki. Nie ma żadnych zobowiązań, a i tak żyje od 10 do 10. Matka potrafiła z minimalnej zrobić sobie poduszkę finansową, podczas gdy stary ledwo dotrwa do 10.

Stwierdziłem, że w takim razie niech brat ma tę kasę, ale niech się utrzyma, kupuje sobie żarcie, ciuchy etc. Jestem pewien że po tygodniu przewali te 1000zł i niech idzie mieszkać z tatusiem, bo nie będzie miał kasy. Matka nie da rady go utrzymać tylko ze swojej pensji i skoro cały hajs zatrzymuje dla siebie to niech sam się ogarnia. Nie będzie stać go na jedzenie, to tatuś go przyjmie.

Tylko, że mój stary jest [cenzura] i brat o tym dobrze wie i on do niego nie pójdzie ale najlepsza jest hipokryzja:

- on do ojca nie pójdzie, bo jak będzie u niego mieszkał to mu nie da kasy, bo musi go utrzymywać
- Tata ma wydatki i ledwo go na wszystko stać i nie ma pieniędzy

I siedzi taki naburmuszony nastolatek, który ledwo dostał dowód i zaczyna tak odwalać.

Matka nie chce się zgodzić na mój pomysł z tym żeby sam się utrzymywał, bo wie że mam rację i pójdzie do ojca, a potem będzie mu gadał: Zobacz synek, matka kasy nie dostaje i ma cię w dupie, tyle jest warta.

I brat to łyknie, bo jest młodym idiotą

Nie wiem. Doradźcie mi coś, będę z nim rozmawiał, ale potrzebuję też spojrzenia na tę sprawę osób postronnych. Może macie jakieś pomysły co zrobić?
Na moje, te rozwiązanie jest dobre i długofalowo przyniesie efekty, bo tatuś długo nie potrafi się hamować i zacznie się na nim wyżywać i wróci z podkulonym ogonem i z większą pokorą.

#anonimowelurkowyznania #wyznanie #pomoc #pytanie


Zobacz: https://lurker.land/post/Qm6lEKlHN
Data dodania: 6/9/2021, 8:47:03 PM
Autor: fox

Chciałbym wam wyznać szokujoco rzecz #wyznanie wielu może nie dojść do siebie


Zobacz: https://lurker.land/post/qcSH_31A_
Data dodania: 6/8/2021, 10:25:17 PM
Autor: ijon_tichy

Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!

Dobry wieczór.

Jako znany na Lurkerze inkwizytor z wersji 1 tego portalu, pragnę zwrócić uwagę na to, że procedurę inkwizycyjną wobec użytkownika @Cheater zainicjowałem ja.

Zawsze na posterunku, w obronie RiGCZ. Dowody dostępne są w panelu moderacyjnym.

#wyznanie #rigcz #uzytkownicy #ban #inkwizycja


Zobacz: https://lurker.land/post/OHOcL6z_J
Data dodania: 6/1/2021, 7:47:28 PM
Autor: wokulski

#smiecizglowy epizod 23

Tak w temacie samobójstw. To nadal pamiętam faceta, który wybrał sobie bardzo ładny dzień na dokonanie tego czynu. Pamiętam to jak dziś. Nie za ciepło, nie za zimno. Dla mnie to był idealny dzień na spacer po lesie. Zżarty umysł depresją, codzienne myśli samobójcze, zarośnięty jak małpa, poszedłem sobie zrobić małą przechadzkę. Podobno miało to jakieś działanie terapeutyczne, ale po takim czasie to stwierdzam, że jednak nie i wcale mnie przyroda nie uspokajała. Całe życie nią otoczony bardziej miałem jej dosyć.

Idąc sobie dalej, nagle usłyszałem krzyki i wołanie o pomoc. Jakoś nie myślałem wtedy tylko po prostu poleciałem w stronę źródła dźwięku. W moją stronę wybiegła kobieta i zaczęła krzyczeć: Mąż mi się powiesił! I wtedy zauważyłem go jak wisi 2 metry nad ziemią, zawieszony na drzewie, a obok stała drabina. Pamiętam, że wtedy podjąłem szybkie decyzje. Wisi 2 metry nad ziemią, nie wiadomo ile i każda sekunda go dzieli od śmierci. Zawołałem tylko czy ma nóż i niech mi da. Poleciała wtedy do auta, a ja szukałem czegoś w pobliżu. Kobiecina wsiadła w auto i pojechała… (Potem od policji się dowiedziałem, że była w takim szoku, że pojechała do domu po nóż) Znalazłem pustą butelkę po piwie, zbiłem ją i odciąłem faceta. Wtedy uznałem, że lepiej będzie jak połamie nogi, albo stanie mu się coś gorszego niż żebym go zostawiał na drzewie i miał zginąć. Wydaje mi się, że na jego miejscu wolałbym żeby nikt mnie nie ściągał, bo można by było zrobić ze mnie kalekę i to w imię czego?

Spadł na ziemię i rozeznałem całą sytuację. Od zobaczenia ciała do ściągnięcia go, minęła minuta. Przybiegłem w ciągu minuty, a kobieta, mogła go znaleźć jeszcze wcześniej i nie wiadomo ile czasu wołała o pomoc, będąc w szoku. Facet był zimny. Wszystkie te rozeznania zrobiłem zanim dodzwoniłem się na pogotowie. Jakoś tak działała wtedy adrenalina. Opisując całą sytuację i tak zostałem poinstruowany, aby przeprowadzać reanimację co zrobiłem i było trochę bez sensu, jednak wykonywałem polecenia mądrzejszych od siebie. Dopiero później dowiedziałem się, że wisiał tam dwie godziny, więc reanimowałem go 30 minut na próżno. Kobiecie gdy wróciła z nożem, kazałem jechać na początek drogi, żeby wskazała drodze karetce. Sądziłem, że lepiej będzie jak nie będzie oglądać swojego męża i sobie pojedzie, a zresztą droga była tak ukryta iż naprawdę było lepiej żeby stała na drodze i wskazała drogę karetce.

Pół godziny później zjawiła się straż, karetka i policja. Oddałem go w ich ręce, opisałem sytuację policji w międzyczasie usłyszałem że zgon już dawno nastąpił i poszedłem do domu.

Wtedy zauważyłem że to był naprawdę ładny dzień, końcówki jesieni. Nie za ciepło, nie za zimno. Słońce tak nie grzało jak to robi teraz, że jak tylko wyjdzie to jest skwar nie do wytrzymania, a jak zajdzie to trzeba kurtkę założyć. Pogoda była naprawdę ładna i chyba pierwszy raz od dawna zwróciłem uwagę na przyrodę.

Potem wróciłem do domu i dalej grałem w tibie.

Szybko się wieści rozchodziły i zaraz były do mnie pytania, ale jakoś nie chciało mi się o tym myśleć. Zacząłem mieć wyrzuty sumienia. Co by było gdybym jednak go odratował? Stałby się kaleką. 10 lat był na lekach, życie go przytłoczyło, chciał umrzeć, wybrał taką ładną pogodę i w sumie miejsce, a ja bym to wszystko zniszczył. Chyba się dość nawalczył… Spoczywaj w pokoju.

Reszty informacji dowiedziałem się po jakimś czasie.

Typ miał firmę budowlaną i całkiem ładnie prosperował. Jego żona miała dwóch braci i poprosiła go, żeby wkręcił ich do firmy. Na co się zgodził. Bracia jego żony, wygryźli go jakimś cudem z interesu i zgarnęli wszystko dla siebie, a jego z żoną wysłali na bruk. Cała jego ciężka praca poszła na marne i tamci wszystko zagarnęli dla siebie. Sądzenie, walka itp. Nic nie dały i stracił firmę bezpowrotnie. Więcej szczegółów nie znam.

Przynajmniej pierwszy raz od dawna doceniłem tę przyrodę, ale tylko tamtego dnia.

#depresja #samobojstwo #wyznanie


Zobacz: https://lurker.land/post/0ELoMvsPj
Data dodania: 1/27/2021, 11:19:27 PM
Autor: wiktor

#kupowpis #wyznanie

Jutro mam ważne spotkanie. Więc zamiast iść teraz spać, to się obżeram i piję piwo.


Zobacz: https://lurker.land/post/9aB5Ff3_L
Data dodania: 9/12/2020, 10:07:03 AM
Autor: dyrygent

dzien dobry lurker.pl ᶘᵒᴥᵒᶅ

https://streamable.com/off31i

#lurker #heheszki #wyznanie


Zobacz: https://lurker.land/post/ZMoEdS7v7
Data dodania: 6/17/2020, 12:31:27 PM
Autor: unnamed_soldier

Dawno mnie tu nie było, dzień dobry :)

#gownowpis #oswiadczenie #wyznanie #dziendobry


Zobacz: https://lurker.land/post/qm6i0aWkm
Data dodania: 5/8/2020, 2:22:35 PM
Autor: adrianwieczorek

nawiedzil was Edd Sheeren, jak tam sie trzymacie?

Musze was przeprosic zo to ze tak malo czasu tu spedzam

#wyznanie #lurker


Zobacz: https://lurker.land/post/ZaaIvHKAg
Data dodania: 3/31/2020, 4:38:52 AM
Autor: verum

@Ijon_Tichy

Wygląda na to, że teraz kolej na moją opowieść.

Chciałem opisać wszystko chronologicznie, cofając się aż do czasów małego dzieciaka, ale ostatnio krucho u mnie z czasem i ograniczę się do opisu momentu kulminacyjnego i kluczowych okoliczności. W sam raz gdyby ktoś nie mógł zasnąć ;) Te wszystkie detale które pominę też mają znaczenie i na pewno budują tło dla całej historii. Dzisiaj opiszę tylko te najważniejsze. Wszelkie „smaczki” mam nadzieję dopisać do końca kwietnia.

Moja opowieść może być niezrozumiała dla osób które nigdy nie medytowały lub nie przeżyły niczego podobnego. Przepraszam jeśli porównania okażą się niewystarczające i proszę o wyrozumiałość.

Tak jak już tu kiedyś pisałem. Wiem o istnieniu świata duchowego. Wiem o tym, że istnieje Bóg, ponieważ doświadczyłem jego konkurencji. Doświadczyłem czystej nienawiści, żądzy śmierci i zepsucia, spersonifikowanego zła. Coś takiego nie byłoby w stanie stworzyć świata w którym żyjemy, a puszczone samopas na pewno by go zniszczyło. Jednak świat nadal istnieje. Musi być więc siła przeciwna, a zarazem silniejsza. Musi więc być nad nami pasterz który chroni nas od złego.

Cała historia jest jedynie punktem kulminacyjnym. Momentem w którym przeciwnik pokazał swoje oblicze. Ale każdy skutek ma przyczynę. Przyczyny rozciągały się na tygodnie przed momentem który odebrał mi spokój ducha na wiele lat. Prawdę mówiąc dopiero w ostatnich latach powoli uzyskuję stan równowagi i posiadania większej ilości odpowiedzi niż pytań. Teraz mam już lvl 25+. Opisywane wydarzenia działy się w okresie kiedy miałem 12 lat. Jeśli dobrze pamiętam wszystkie nadprzyrodzone efekty ustąpiły do czasu moich 13 urodzin. Poza strachem. Poza wątpliwościami. Poza (ze wstydem przyznaję) poczuciem żalu do Boga, że dopuścił do mnie takie doświadczenie. Poza utratą poczucia sensu w życiu. To wewnętrzne rozbicie towarzyszyło mi z przerwami jakieś 10 lat.

Pozwólcie że zignoruję czas i przestrzeń będące przyczyną oraz zapowiedzią, a przejdę do opisu nocy która zniszczyła dotychczasowego mnie.

Gdy słyszysz słowa, to musisz rozpoznać język, zdekodować go i dopiero uzyskujesz w swoim umyśle ich sens. Tutaj był przekaz samego sensu, bez żadnych słów. Miało to miejsce w nocy. Spałem. Czysta myśl innego człowieka po prostu pojawiła się w moim umyśle. Była to prośba o pomoc od dziewczyny którą wtedy traktowałem jako przyjaciela za którego mogłem oddać życie. Czułem że cierpi. Przyjąłem wezwanie. Nie da się tego dokładnie opisać. Moja czysta wola by jej pomóc przekształciła się w duchowe działanie. Poczułem jej świadomość obok mnie, już po drugiej stornie bariery mojego umysłu, od środka. Była już bezpieczna, otoczona barierą mojego snu, moich spokojnych myśli. Była tam gdzie ja. Wewnątrz mojego śpiącego umysłu. Tam gdzie każdy człowiek czuje się najbezpieczniej. Tam gdzie co noc twoja świadomość bezkarnie i bezpiecznie rozbija się na fragmenty i łączy na nowo. W siedlisku całej twojej osoby i źródle wszystkich myśli, tuż obok centrum twojego jestestwa. Twojego jedynego azylu, którego nikt nigdy nie skaził.

Po chwili poznałem że nie jest sama. To był najgorszy moment w moim życiu. Gdy to pisze mam gęsią skórkę na całym ciele (serio, przez chwile poczułem jak mi włosy na głowie stają dęba). Okazało się, że razem z nią weszła do mojego umysłu jej towarzyszka (demon lub diabeł ale nazywany żeńskim imieniem, które przemilczę). Mój umysł zaczęła wypełniać obecność tego czegoś. Była potężna, nie do odparcia. Zalała go całego, tak że moja istota w tym umyśle była niczym kropla wody w oceanie smoły. Byłem tym otoczony. To coś stanowiło cały świat którego doświadczałem. Była to czyta nienawiść. Nienawiść gorsza od wszystkiego co zdołacie sobie wyobrazić i większa od wszystkiego co ja jestem w stanie sobie przypomnieć. To coś nie znało litości, było jej przeciwieństwem. Powiedzieć, że to chciało mnie zabić to jak nie powiedzieć nic. To dążyło do całkowitego unicestwienia mojego jestestwa. Do zanegowanie tego że jestem, że byłem, żadnego „będę” już nie było na horyzoncie. Do tego bym „ja” nie mógł istnieć nawet jako nieożywione pojęcie. Do czegoś gorszego niż śmierć. To było czyste zło. Działało tylko w jednym kierunku – zniszczenia, nienawiści, splugawienia. To był atak w którym to coś nie pozostawiło miejsca na to bym mógł przeżyć.

Kropla mojej świadomości zaczęła maleć do rozmiaru atomu. Każda myśl którą chciałem scalić była rozrywana, nie dało się stworzyć żadnej, wszystkie przeszły w niebyt. Nie miałem żadnego punktu odniesienia, byłem już oderwany od życia. Nie było niczego czym mógłbym wyznaczyć przestrzeń. Nie było też niczego czym mógłbym opisać czas. Wpadłem w wieczność i pustkę (może właśnie to było nazywane w Biblii Szeolem? Stan oderwania duszy od życia.) Również każdy zamiar został zniszczony. Do poległych dołączyły idee, wszelkie naturalne zapędy serca do których nie potrzeba było myśli.

Zostało mi jedno. „Ja jestem.” Tak mógłbym przetłumaczyć na ludzki język ostatnie co mi zostało. Właściwie, to „ja” można wykreślić. Było samo „Jestem.” Wszak moje ego umarło już „dawno” i ja jako człowiek, tożsamość już nie istniałem. Było „Jestem.” Bez opisu osoby. Tabula rasa. Było coś jeszcze. Wszechogarniająca, wieczna nienawiść. Chcąca pozbawić mnie tego „Jestem.” Zniszczyć to. Wymazać moją egzystencję. Czułem że się zapadam. Czułem grozę prawdziwej śmierci. Czułem grozę widma zniszczenia mojej duszy. Czułem tez potęgę nienawiści i plugawości bytu który chciał mnie unicestwić. To trwało wieczność. Było tylko to.

Istnienie tego jedynego „Jestem”, które mi pozostało była niezachwiane. Byłem otoczony złem, bez żadnej własnej mocy którą mógłbym się bronić, a jednak moja dusza przetrwała. Zło na pewno nie odstąpiło od swoich zamiarów. Coś nie pozwalało mu mnie unicestwić. Nie wiem czy wynikało to z nieśmiertelności duszy czy ingerencji sił wyższych.

Powróciłem do żywych. Nie wiem jak. Usiadłem na łóżku i lały się ze mnie łzy. Byłem pustą, sterroryzowaną duszą. Po chwili (wiecie jakie to jest piękne gdy macie ponownie wokół siebie czas i przestrzeń?) zaczęły w mojej świadomości pojawiać się wspomnienia przeżytego życia. Od dziecka aż do ówczesnego momentu. Zaczął mi się wgrywać software. Widziałem całe swoje życie. Każdy punkt w którym zgrzeszyłem. Podczas tego procesu rozumiałem wszystko w moim życiu, widziałem je prawdziwie. Dotarłem świadomością do aktualnego punktu w czasie i wszystko ponownie pokryło się mgłą ograniczonego ludzkiego zrozumienia. Razem ze swoją tożsamością odzyskałem swoje grzechy. Odzyskałem swoje „ja” i utraciłem czystość której przez chwilę mogłem doświadczać. Po czym na wszystko padł terror wspomnień tego czego doświadczyłem. Zrodziło to pytania i wątpliwości na które odpowiedzi szukam do dzisiaj. Zrodziło to też smutek i strach które towarzyszyły mi z dekadę. Po tym doświadczeniu już nigdy nie czułem się kompletny. Jakbym coś utracił. Jakaś część wewnętrznej radości wtedy we mnie umarła. Myślę że to na zawsze pozostanie we mnie żywe. Ale mam też nadzieję, że kiedyś ta rana się zagoi, a to doświadczenie wyda dobry owoc. Wciąż mam nadzieję, że to miało wyższy sens.

W tym momencie muszę zakończyć swoją opowieść, choć nie był to koniec duchowych doświadczeń. Piszę to już prawie dwie godziny. Mam 4.50 na zegarze. A jutro czeka mnie pracowity dzień. Czas iść spać. Dobrej nocy Lurki i Lukrecje :)

#duchowosc #truestory #demony #zlo #wiara #pieklo #religia #historiaprawdziwa #wyznanie


Zobacz: https://lurker.land/post/DGCYtZVoO
Data dodania: 2/6/2020, 5:25:58 PM
Autor: verum

#wyznanie #bezsensuwpis #lubie

Bardzo podobają mi się światła z Golfa I.


Zobacz: https://lurker.land/post/13bJEeaYr
Data dodania: 12/15/2019, 10:43:30 PM
Autor: xeerxees

#niepokoj #lek #wyznanie

Strach przed brakiem środków do życia, jak się go pozbyć? Obecnie jestem bez pracy, boję się że nie dam rady się utrzymać kiedyś w przyszłości gdy wyprowadzę się od rodziny, nie mam mieszkania swojego, a ceny najmu są większe niż minimalna krajowa. Mam lęk że nie dopasuję się do rynku pracy i nikt mnie nie zatrudni.


Zobacz: https://lurker.land/post/ZJ6K4M4Ri
Data dodania: 12/9/2019, 2:52:50 AM
Autor: verum

Pisałem odpowiedź do wpisu @NightShock, ale wzięło mi się rozpisało na tyle, że postanowiłem zrobić z tego oddzielny post. Wrzucam, bo myślę, że moje małe #wyznanie może pomóc wielu osobom walczącym z takimi trudnościami jak #nerwica, #depresja i #uzaleznienie

Siemson, nałogowiec here :)

Najpierw powiem Ci jak to działa. Granie daje Ci to "coś". Cosiem może być wszystko:

-poczucie bycie równym w rywalizacji

-potrzeba wygrywania

-ucieczka od rzeczywistości

-kumple z klanu

-totalnie wszystko

Tak to wygląda na początku. Grasz bo coś sobie kompensujesz. W zdrowym modelu zabijasz chwile nudy i zamieniasz je na rozrywkę. Ale zdrowa osoba ma poczucie umiaru. Posadź sam siebie przed ulubiona grą i graj 5h bez przerwy. Dasz radę? U normalnej osoby pojawi się uczucie niepokoju, świadomość, że zawalasz coś ważniejszego na rzecz głupiej gry. Jest wyższy priorytet. Związek, praca, hobby.

Początek nałogu.

Przesuwa Ci strefa komfortu. Twój zakres czasu bez niepokoju się zwiększa. Gra jest coraz mocniej czymś swojskim, coraz mocniej tworzy się w niej twój azyl. Gra to coś co dobrze znasz, w czym jesteś bezpieczny i jesteś kimś (piramida potrzeb Masłowa zawsze aktualna ;) )

Za to świat zewnętrzny… coraz bardziej z niego uciekasz, więc jest dla Ciebie coraz bardziej obcy, niebezpieczny, nieprzyjemny, niekomfortowy.

"Próbuję pomóc, proponuje rozrywki ale pojawiają się ciągle wymówki."

Widzisz, dla Ciebie propozycja rozrywki innej niż gra jest czymś fajnym.

Ale osoba uzależniona widzi to inaczej. Dla niego to tak jakbyś podawał mu gówno na widelcu i mówił, żeby spróbował, bo smaczne. Wiesz, to może być najlepsze "gówno" na świecie. Serio masz dobre intencje. Ale ta osoba nadal widzi w tym tylko odpad, coś czego nie chce. Im bardziej będziesz naciskał tym większe zniechęcenie wytworzysz. Tym bardziej świat zewnętrzny wyda się kiepski. Na ten moment gra smakuje mu bardziej. I cokolwiek innego byś podał to gra będzie lepsza.

Jak z tego wyjść?

  1. Musisz pomóc tej osobie ponownie rozszerzyć strefę komfortu do zdrowego życia.

  2. Gra musi utracić swoje zalety, zacząć odpychać.

Ad.1:

Proste i trudne zarazem. Musisz ułatwić tej osobie działania w realu. Sprawić by real był na nowo przyjemnym miejscem. Trudność polega na tym, że możesz komuś usuwać pyłki spod nóg, ale nie możesz postawić za niego kroku :( Przede wszystkim ustal dlaczego uciekł w gry. Spraw by już nie musiał tam wracać po swojego cosia. Piramidka prawdę Ci powie. Widzisz, to co porzucił to czubeczek piramidy. Zapewne nie ma na czym go oprzeć.

Jednym z elementów realu jesteś Ty. Nie mówię od razu abyś go zabrał na dziką imprezę ;) Ale zagranie z nim w jego grę, a później zagranie w coś co Ty chcesz to już jakiś początek. Ja tak się "odczulałem" Zmieniałem gry. Pozostawałem w strefie komfortu, ale stopniowo pozbawiałem się bodźca który mnie uzależniał. Uczyłem się zmian. Tylko żeby nie było tak, że zatrzymacie się w jego świecie. Bo jak zobaczy Cię u swego boku, ale po stronie nałogu, to tylko utwierdzi go w przekonaniu, że nałóg to coś normalnego. Sygnał ma brzmieć "Można w coś zagrać. Można też zagrać w coś innego niż zawsze. Można też bawić się poza grą". Z czasem percepcja przesunie się na "Da się żyć, czasem wolno zagrać, również w tę grę".

Prędzej czy później musicie znaleźć coś co będzie go napędzać w realu. Bez tego albo wykaże się silną wolą i będzie zdołowany, albo wróci do nałogu i będzie happy ale bez życia. Warto szukać też w drugim kierunku – co ciągnie go w dół? i to usuwać.

Pomocny może się okazać wspólny wyjazd na jakimś etapie. Chwilowe pozbawianie bodźca, aby choć na chwile naprostować sobie myślenie.

Ad2. Opcji wiele, ale nie zawsze możliwe do wprowadzenia. Możesz zapłacić innym graczom by zniszczyli mu wirtualny raj. Możesz spróbować załatwić bana. A nawet schrzanić połączenie z netem czy pogorszyć działanie sprzętu*.

Jest też alternatywna opcja – totalne odcięcie*. Ale wtedy musisz mieć władze nad tym kimś. Być przykładowo osobą opłacającą neta. Zakładam, że opcja niedostępna. Opcja wbrew pozorom trudna. Zabija relację między Wami. Po drugie efekt jest tylko wtedy gdy pilnujesz. Jak odejdziesz to będzie jeszcze gorzej.

*Wszelkie opcje "agresywne" stawiają Cię na przegranej pozycji, jeśli twój udział w tym będzie jawny. Atak powoduje obronę. Staniesz się kolejnym elementem świata od którego ta osoba się odetnie. Co innego połamać komuś komputer na jego oczach, a co innego wgrać mu wujowy sterownik grafiki gdy nie widzi ;) Tak czy inaczej nieczyste zagrania traktuj jako ostateczność. Nie polecam ich z czysto moralnych względów.

Najlepsza opcja to aby sam sobie uświadomił problem i zrobił sobie przynajmniej tydzień odwyku. Ale to musi pójść z wnętrza i nie bardzo masz jak to wywołać.

Tak czy srak… gry to tylko konsekwencja. Jak ktoś ucieka, to znaczy, że nie ma warunków by walczyć. Wyrzucisz go z gier, to ucieknie w dragi, hazard, porno… Patrząc na konkurencję to gry są raczej lajtową opcją.

Najpierw są konsekwencją, później dochodzą do listy przyczyn depresji. Dobrze, że chcesz go z nich wyciągnąć, ale nie może być tak że zbierzesz mu toksyczne źródło szczęścia, a w zmian nic nie dasz. Bo już lepiej mieć szczęście drugiej kategorii niż nie mieć go wcale i gapić się bezmyślnie w ścianę czekając aż się dzień skończy.

Ja wpadłem w nałóg około 3 klasy liceum. Ale jak patrze wstecz to kłopoty miałem już od 3 gimnazjum. Uciekałem od cierpienia. Mogę odstawić gry, ale zawsze muszę mieć coś dobrego w zamian. Kiepski substytut pogarsza mój stan mocniej niż gry. Mogę pójść na rower, na siłownię porobić cokolwiek innego. Ale ten mój słaby punkt we mnie siedzi. Lubię grac i będę lubił. Problem w tym, że lubię zbyt bardzo i szybko tracę z oczu priorytety i poczucie upływającego czasu.

Mimo to funkcjonuję całkiem nieźle. Patrząc z boku można powiedzieć, że ponadprzeciętnie dobrze względem rówieśników. Ot kompensacja niedoborów, powrót do realu, zmęczenie materiału, kompensacja, powrót i tak w kółko… Ale mam też świadomość, że gdybym był w stanie zamienić choć połowę czasu spędzonego przed komputerem na sensowną prace, to byłbym w życiu duuuużo dalej.

I jeszcze jedna rzecz. Każdy powrót do gry ponownie mnie na nią warunkuje. Nałóg wraca z 5x szybciej niż odchodzi. Mogę się trzymać od tego z daleka, ale jednak niekoniecznie jestem szczęśliwszy ;) Brakuje mi tego gówna :/

Być może najważniejsza kwestia. Pamiętaj, że nie każdemu da się pomóc. Niektórzy potrzebują dobić do dna i dopiero od niego się odbijają. Inni już tam zostają. Najważniejsze abyś nie poszedł na dno razem z kumplem. Czasem bez pomocy specjalisty się nie obejdzie. Bez dobrej woli kumpla nic z tego nie będzie. Nie zrób z siebie matki Teresy z katapulty ;)

No to tyle. Mam nadzieję, że ten tekst komukolwiek pomoże. Nie chciałbym zarywać nocki na marne ;)

Pytajcie jeśli chcecie. Chętnie podzielę się punktem widzenia drugiej strony :)

Możliwe, że sam jestem chory na depresję, ale jakoś od dekady się nie wybrałem na żadną terapię i nie wiem czy kiedykolwiek tam dotrę. Nerwice już miałem diagnozowaną i jakoś daje radę :p "Leków" (Escitalopram) próbowałem, ale nie polecam.

Kończę. Idę w kimę. Przepraszam za chaos, ale powolutku przegrywam walkę z Morfeuszem ;) Temat jest też zbyt złożony by opisać go w jednym poście.


Zobacz: https://lurker.land/post/aIzIchiLf
Data dodania: 11/30/2019, 1:35:31 AM
Autor: deadlyo

Bycie dużym i strasznym jest pojebane.

Jestem typem, który ma prawie 190cm wzrostu, 108kg wagi, mała opona, duże cyce.

Ryj jakbym wyszedł z więzienia kolejny raz, na osiedlu sebixy zazwyczaj schodzą z drogi i starają się w oczy nie patrzeć.

W nocy ludzie zazwyczaj przechodzą w milczeniu obok, patrząc w dół.

A co Ja robię po powrocie do domu?

Zakładam słuchawki, odpalam gierkę i gram w takie coś jak niżej ( ͡° ͜ʖ ͡°) na filmiku

I nikt by się nie spodziewał, że taki typ ma takie zainteresowania 乁(⫑ᴥ⫒)ㄏ

Do tego kiwam się do tej piosenki jak pojebany i jest to jedna z moich ulubionych mapek w grze (✌ ゚ ∀ ゚)☞

https://youtu.be/CbYPUbfL6WM

#gry #wyznanie #heheszki #osu


Zobacz: https://lurker.land/post/-2s2sLQWm
Data dodania: 10/29/2019, 9:29:18 PM
Autor: lizardking

#wyznanie Nie lubię #thebeatles. Mają tylko kilka fajnych kawałków. Ale ich słuchałem za szczyla jako jednych z pierwszych.

#kochammuzyke #shitposting


Zobacz: https://lurker.land/post/PrQgIeAJ3
Data dodania: 9/7/2019, 2:16:59 AM
Autor: lizardking

Chyba na mnie trafiło:] Oby niejednostronnie乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ

#humorobrazkowy #wyznanie


Zobacz: https://lurker.land/post/9hCZaaqcr
Data dodania: 7/8/2019, 11:56:22 AM
Autor: tymianek

nie wiem co zrobiłabym bez internetu… właśnie tutaj poznałam połowę wszystkich moich najlepszych przyjaciół. Ms Pat ♥

https://www.youtube.com/watch?v=wVdQVjBiMXM #podcast #wyznanie