Lurker.land - tag #laffeyracjonalnie

Zobacz: https://lurker.land/post/sNH1BpwX_
Data dodania: 3/16/2021, 6:51:52 PM
Autor: laffey

Słowa zagrażające tożsamości / "mój stary jest fanatykiem wędkarstwa"

Kiedy byłem nastolatkiem, sięgnąłem po książkę Dale Carnegie "Jak zdobyc przyjaciół i zjednać sobie ludzi". Jednym z rozdziałów, który wywarł na mnie największe wrażenie, był zatytułowany „Nie można wygrać kłótni”, w którym Carnegie pisze:

W dziewięciu przypadkach na dziesięć spór kończy się tym, że każda ze stron przekonana jest bardziej niż kiedykolwiek o własnej racji. Kłótnia jest zawsze twoją przegraną. Dlaczego? Ponieważ jeśli przegrasz, to przegrałeś, a jeśli wygrasz, to i tak przegrałeś. Przypuśćmy że zatriumfujesz nad innym człowiekiem, obracając w gruzy wszystkie jego argumenty. Udowodnisz mu, że jest non compos mentis. I co wtedy? Ty poczujesz się świetnie. A twój rozmówca? Pokażesz mu jego niższość, zranisz jego dumę i spowodujesz, że obrazi się za twoje zwycięstwo. Poza tym - Kto poległ w kłótni wbrew swej woli, opinii swojej nie odstoi.

W następnym rozdziale Carnegie cytuje Benjamina Franklina, który mówi, że jego zasadą jest, aby nigdy nikomu nie zaprzeczać. Carnegie aprobuje to: uważa, że nie należy się z nikim spierać ani nikomu przeczyć, ponieważ nie przekonasz go (nawet jeśli "rzucisz w niego całą logiką Platona lub Immanuela Kanta"), a tylko sprawisz, że będzie na ciebie zły. Może wydawać się dziwne, że ta rada jest cytowana, ponieważ ateo-sceptyczno-racjonalna sfera łamie tę radę rutynowo. W rzeczywistości nigdy nie próbowałem zastosować się do rady Carnegie'go - a jednak nie uważam, że przesłanki za nią stojące są całkowicie głupie.

Carnegie prawidłowo identyfikuje przyczynę, dla której ludzie mogą być irracjonalni w wielu nieistotnych kwestiach: duma. Ważne jest, że odporność ludzi na to, że ktoś im mówi, że się mylą, jest dość ogólna. Nie jest ograniczona do konkretnych tematów, takich jak religia czy polityka. W rzeczywistości, jeśli książka Carnegie'ego ma jeden nadrzędny temat, to jest nim niewiarygodna siła ludzkiej potrzeby wysokiego mniemania o sobie.

Posiadam dostęp do internetu od zawsze, więc już wcześnie zrozumiałem, dlaczego polityka i religia prowadzą do tak wyjątkowo bezużytecznych dyskusji.

Z reguły każda wzmianka o religii / polityce na forum internetowym zmienia się w "wojne religijną" . Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje z religią, a nie z Javascriptem, pieczeniem lub innymi tematami, o których ludzie mówią na forach? Różnica w religii polega na tym, że ludzie nie czują potrzeby posiadania jakiejś szczególnej wiedzy, aby mieć na jej temat opinie. Potrzebują tylko silnych przekonań i każdy może je mieć. Żaden wątek o Javascript nie będzie się rozwijał tak szybko, jak ten o religii, ponieważ ludzie czują, że muszą przekroczyć pewien próg wiedzy, aby publikować komentarze na ten temat. Ale w religii każdy jest ekspertem. I oczywiście będzie działo się to wszędzie, gdzie subiektywność i różne obozy opinii dominują.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że to jest problem także z polityką. Polityka, podobnie jak religia, jest tematem, w którym nie ma progu wiedzy, aby wyrazić swoją opinię. Wszystko czego potrzebujesz to silne przekonania. Czy religia i polityka mają ze sobą coś wspólnego, co tłumaczy to podobieństwo? Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że dotyczą one pytań, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi, więc nie ma presji na opinie ludzi. Dodatkową iskrą zapalną jest fakt, że wszelkiego rodzaju media trąbią do naszych uszu o polityce dzień w dzień powodując (często nieświadome) przeczucie, że musimy mieć jakieś prywatne zdanie na gorące kwestie polityczne, aby prezentować obraz osoby świadomej, zaangażowanej, myślącej itd. Ponieważ nikomu nie można udowodnić, że się myli, każda opinia jest tak samo ważna, a wyczuwając to, każdy pozwala sobie na swoje. Ale to nie jest do końca prawda. Z pewnością istnieją pewne pytania polityczne, na które można znaleźć mniej lub bardziej jednoznaczne odpowiedzi, ale i tak bardziej precyzyjne pytania polityczne spotyka ten sam los, co pytania niejasne.

Myślę, że religia i polityka mają to do siebie, że stają się częścią ludzkiej tożsamości, a ludzie nigdy nie mogą prowadzić owocnych sporów o coś, co jest częścią ich tożsamości. Z definicji są one stronnicze.

Ponieważ moment, w którym to się dzieje, zależy raczej od ludzi niż od tematu, błędem jest wyciąganie wniosku, że skoro jakieś pytanie wywołuje "wojny religijne", to nie może być na nie odpowiedzi. Na przykład, pytanie o względne zalety języków programowania często przeradza się w wojnę religijną, ponieważ tak wielu programistów identyfikuje się jako programiści X lub programiści Y. To czasami prowadzi ludzi do wniosku, że pytanie musi być bez odpowiedzi - że wszystkie języki są tak samo dobre. Oczywiście, że to nieprawda: wszystko inne, co tworzą ludzie, może być dobrze lub źle zaprojektowane; dlaczego miałoby to być wyjątkowo niemożliwe w przypadku języków programowania? I rzeczywiście, można prowadzić owocną dyskusję na temat względnych zalet języków programowania, o ile wykluczy się ludzi, którzy wypowiadają się z poziomu swojej tożsamości.

Mówiąc bardziej ogólnie, można prowadzić owocną dyskusję na jakiś temat tylko wtedy, gdy nie angażuje ona tożsamości żadnego z uczestników. To, co sprawia, że polityka i religia są takimi polami minowymi, to fakt, że angażują one tak wiele tożsamości ludzi. Ale z niektórymi ludźmi można w zasadzie prowadzić pożyteczną rozmowę na ich temat. Są też inne tematy, które mogą wydawać się nieszkodliwe, jak na przykład zalety konkretnych marek samochodów, o których nie można bezpiecznie rozmawiać z fanatykami. Najbardziej intrygującą rzeczą w tej teorii, jeśli jest słuszna, jest to, że wyjaśnia ona nie tylko to, jakich rodzajów dyskusji należy unikać, ale także to, jak mieć lepsze idee. Jeśli ludzie nie są w stanie myśleć jasno o czymkolwiek, co stało się częścią ich tożsamości to najlepszą decyzją dla każdego jest wpuszczenie do swojej tożsamości najmniej rzeczy jak to możliwe.

Może być kilka rzeczy, których włączenie do swojej tożsamości jest korzystne. Na przykład, bycie naukowcem lub racjonalistą. Naukowiec nie jest zobowiązany do wierzenia w dobór naturalny w taki sam sposób, w jaki fundamentalista biblijny jest zobowiązany do odrzucenia go. Wszystko, do czego się zobowiązał, to podążanie za dowodami, dokądkolwiek one prowadzą. Uważanie się za naukowca/racjonaliste jest równoznaczne z postawieniem znaku na szafce z napisem "ta szafka musi być pusta". Wkładasz coś do szafki, ale nie w zwykłym sensie.

Biorąc pod uwagę, że tożsamość jest strategią sygnalizacji społecznej, każde zagrożenie dla tożsamości jest zagrożeniem dla sygnalizacji. Stopień odczuwanego zagrożenia jest proporcjonalny do wagi sygnalizacji i stopnia uczynienia z niej naszej codzienności. Tak jak widzimy na przykładzie fanatyka wędkarstwa, który poświęca cały swój wolny czas na realizowaniu i sygnalizacji swojej wędkarskiej tożsamości, więc jakikolwiek spór w zakresie jego hobby i przekonań odbiera jako personalny atak.

"[…]Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ

CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

'I bardzo kurwa dobrze'

Tak go za tego suma znienawidził."

#frgtn #spoleczenstwo #racjonalizm #psychologia #tozsamosc #laffeyracjonalnie


Zobacz: https://lurker.land/post/6wNvKgTfj
Data dodania: 12/28/2020, 5:28:46 PM
Autor: laffey

Hierarchia merytoryki argumentu

Wielu nie zgadza się z tym na co reagują. Tego można się spodziewać. Zgadzanie się zwykle mniej motywuje ludzi niż niezgoda. A kiedy się zgodzisz, jest mniej do powiedzenia. Mógłbyś rozwinąć coś, co powiedział autor, ale prawdopodobnie zbadał już najciekawsze implikacje. Kiedy się nie zgadzasz, wkraczasz na terytorium, którego mógł nie zbadać.

W rezultacie dzieje się o wiele więcej nieporozumień, zwłaszcza mierzonych słowem. To nie znaczy, że ludzie stają się bardziej gniewni. Zmiana strukturalna w sposobie komunikowania się jest wystarczająca. Ale chociaż to nie gniew powoduje wzrost niezgody, istnieje niebezpieczeństwo, że wzrost niezgody spowoduje, że ludzie będą coraz bardziej gniewni. Zwłaszcza w Internecie, gdzie łatwo jest powiedzieć rzeczy, których nigdy nie powiedziałbyś twarzą w twarz.

Zgoda jest w pewnym sensie bezproduktywna, ponieważ nie tworzy nowej wartości. Jednak niezgoda wymaga umiejętności. Jeśli wszyscy będziemy się częściej nie zgadzać, powinniśmy robić to dobrze. Co to znaczy nie zgadzać się dobrze? Większość potrafi odróżnić samo ad personam od starannie przemyślanego argumentu, ale myślę, że pomocne byłoby umieszczenie nazw na etapach pośrednich. Więc oto hierarchia merytoryki niezgody.

Ta hierarchia ma wam raczej pomóc w identyfikacji merytoryki argumentu. Nikomu z nas nie chciałoby się przy każdej niezgodzie w internecie stosować do obalenia, nie wszystkie kłótnie są warte naszego czasu.

I. Ad personam. Nie wyzywaj!
Jest to najniższa forma niezgody i nierzadko również najczęstsza wraz z ad hominem w środowisku social mediów. Wszyscy widzieliśmy takie komentarze:
"Konfederacja to banda szurów!"
"ok boomer/ok Julka"
Ale ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że bardziej wymowne wyzwiska mają równie małą wagę. Komentarz jak "Autor nie ma pojęcia o czym mówi." to tak naprawdę nic innego jak pretensjonalna wersja pierwszych przykładów.

II. Ad hominem. Nie atakuj persony, lecz argumenty.
Ten błąd pojawia się, gdy zamiast zająć się czyimś argumentem lub stanowiskiem, nieistotnie atakujesz osobę lub jakiś aspekt osoby, która argumentuje. Błędny atak może być również skierowany bezpośrednio na członkostwo w grupie lub instytucji.
Ad hominem nie obali argumentu autora, ale może mieć pomniejsze znaczenie w sprawie. Jednak nadal jest to bardzo słaba forma niezgody. Przykłady:
•"Oczywiście, że to powiedział, przecież to typowy lewak"
•Tag grupka na Facebook "Of course konfederata said this"
•Kucharz, który mówi znajomemu, że nie będzie brał na poważnie jego porad, ponieważ nie ma takich kwalifikacji zawodowych jak on.

Jeśli coś jest nie tak z argumentacją znajomego, powinieneś powiedzieć, co to jest; a jeśli nie ma, jaką różnicę ma to, że nie ma kwalifikacji?

III. Odpowiadanie na wydźwięk. Reaguj na treść, a nie na ton.
Na następnym poziomie zaczynamy widzieć odpowiedzi na słowa, a nie na autora. Najniższa z nich to niezgodzenie się z tonem autora.

Jeśli więc najgorszą rzeczą, jaką możesz o czymś powiedzieć, jest skrytykowanie jego tonu, to niewiele mówisz. Czy autor jest nonszalancki, ale poprawny? Lepsze to niż być elokwentnym, ale nie mieć racji. A jeśli autor gdzieś się myli, powiedz gdzie.

IV. Zaprzeczenie. Staraj się nie zaprzeczać bez przedstawienia dowodów.
Na tym etapie w końcu otrzymujemy odpowiedzi na to, co zostało powiedziane, a nie jak lub przez kogo. Najniższą formą odpowiedzi na argument jest po prostu przedstawienie przeciwnej sprawy, z niewielką ilością lub bez dowodów na poparcie. Sprzeczność polega jedynie na stwierdzeniu, że jest odwrotnie, ale bez polegania na rozumowaniu lub autorytecie. W rzeczywistości twoim zadaniem byłoby znalezienie faktów potwierdzających pogląd przeciwny. W sprawach zasadniczych lub gustu musiałbyś uzasadnić lub odwołać się do wyższego autorytetu. Czasami sprzeczność może mieć pewną wagę. Czasem samo zobaczenie wyraźnie przedstawionej sprawy przeciwnej wystarczy, aby przekonać, że jest to słuszne. Ale zazwyczaj dowody pomogą.

V. Kontraargumenty. Nie kłóć się ogólnie, argumentuj ich centralny punkt.
Kontraargumentem jest sprzeczność oraz przedstawione za tym rozumowanie i / lub dowody. Skierowany wprost na oryginalny argument może być przekonujący. Niestety często kontrargumenty mają na celu coś nieco innego. Najczęściej dwoje ludzi namiętnie kłócących się o coś w rzeczywistości spiera się o dwie różne rzeczy i kończą ze ścianą tekstu, gdzie większość odbiega od wyjściowego tematu. Czasami nawet się ze sobą zgadzają, ale są tak pochłonięci sprzeczką, że nie zdają sobie z tego sprawy.
Tej taktyce mogą towarzyszyć próby przekonania autora, że ​​źle zrozumiał, na czym polega jego centralny punkt.
Może istnieć uzasadniony powód, aby spierać się z czymś nieco innym niż to, co powiedział pierwotnie autor, ale kiedy to robisz, powinieneś wyraźnie powiedzieć, że to robisz.

VI. Obalenie. Wskaż błąd w ich głównym argumencie.
Najbardziej przekonującą formą niezgody jest obalenie. Jest też najrzadszy, ponieważ wymaga najwięcej wkładu. Aby kogoś obalić, musisz go zacytować. Musisz znaleźć coś, co posłuży jako rozstrzygający dowód, fragment we wszystkim, z czym się nie zgadzasz, co uważasz za błędne, a następnie wyjaśnić, dlaczego jest błędne.

Prawdziwe obalenie czegoś wymaga obalenia jego centralnego punktu lub przynajmniej jednego z nich. A to oznacza, że ​​należy wyraźnie zobowiązać się do tego, co jest głównym punktem. Tak wyglądałoby naprawdę skuteczne obalenie.

Wydaje się, że głównym punktem autora jest X. Jak mówi: <cytat> Ale to jest błędne, ponieważ…

VII. Popraw argument, a następnie obal jego centralny punkt.
Praktycznie niewidywany w internecie. Raczej jest to korzystne jedynie w kłótni z naszymi bliskimi i przyjaciółmi, kiedy chcemy ich czegoś nauczyć.
W trakcie konwersacji dowiadujesz się argumentów, które zostały przedstawione. Ale jeśli dogłębnie rozumiesz temat często dowiadujesz się również o argumentach, które można było wysunąć, ale tak się nie stało. Czasami te niewdrożone argumenty byłby dla drugiej osoby bardziej efektywne, niż jej oryginalne. Jeśli chcesz być po właściwej stronie sporu, obalisz argumenty swoich przeciwników. Ale jeśli jesteś zainteresowany tworzeniem prawdy i edukację osób w twoim otoczeniu, poprawisz argumenty swoich rozmówców za nich.

Dla mnie ten nowy najwyższy punkt jest oddzielony od innych punktów. Powinien być używany dopiero po obaleniu istniejącego argumentu. Nie chcesz, aby Twój rozmówca czuł się, jakbyś go fałszywie przedstawiał lub poniżał. Poprawa argumentacji jest nadal pożądana, ale nie zniechęcaj debaty. Niemniej uważam, że ten dodatek jest niezwykle ważny. Pokazuje ludziom, że celem debaty nie jest sprzeczna bójka, ale ostatecznie droga do prawdy.

Podsumowanie
Najbardziej oczywistą zaletą klasyfikacji form nieporozumień jest to, że pomoże ona ludziom ocenić to, co usłyszeli. W szczególności pomoże im to przejrzeć intelektualnie nieuczciwe argumenty.

Ale największą korzyścią z merytorycznego braku zgody jest nie tylko to, że polepszy to konwersacje, ale też sprawi, że ludzie będą szczęśliwsi. W I jest o wiele więcej podłości niż w VI i VII. Nie musisz być złośliwy, kiedy masz prawdziwy cel. Jeśli masz coś prawdziwego do powiedzenia, bycie złośliwym po prostu przeszkadza. Jeśli przesuwanie się w górę hierarchii niezgody sprawia, że ​​ludzie są mniej złośliwi, to większość z nich stanie się szczęśliwszymi. Większość ludzi nie lubi być złośliwa; robią to, ponieważ nie mogą nic na to poradzić.

#laffeyracjonalnie #retoryka #konwersacja #logika #frgtn


Zobacz: https://lurker.land/post/3AHfGy7ON
Data dodania: 12/21/2020, 4:42:20 PM
Autor: laffey

Podarunki jako pomoc w eksploracji niekończącego się morza możliwości.

Odkrywanie jest trudne. Wyruszanie na nowe terytorium jest ryzykowne, stresujące i często niewdzięczne - o wiele łatwiej jest deptać znajomy teren. Ale bez odkrywania jesteśmy skazani na przegapienie niezliczonych okazji do bogatszego i szczęśliwszego życia. Na szczęście mogą otaczać nas ludzie, którzy prowadzili inne życie niż nasze. Mogli odkryć części świata, których nigdy nie widzieliśmy. Jeśli uda nam się uzyskać dostęp do choćby części tego niewspółdzielonego doświadczenia, nasza własna eksploracja stanie się łatwiejsza, bardziej satysfakcjonująca i przyjemniejsza. Podobnie jak w przypadku większości trudnych rzeczy, eksplorację lepiej robić razem niż osobno. Traktowanie podarunków jako okazji do swobodnej eksploracji ma kilka zalet. Po pierwsze, może to być istotna zachęta do eksploracji w ogóle, kiedy nasze nawyki i rutyna oraz wymagania codziennego życia prowadzą nas coraz głębiej na spokojne, niezmienne orbity. Po drugie, sprawia, że ​​eksploracja jest łatwiejsza, bardziej efektywna i przyjemniejsza: znacznie łatwiej rozpocząć eksplorację nowego miejsca z doświadczonym przewodnikiem, niż zanurkować w nieznanym morzu. Wreszcie, może nam to po prostu pomóc w tworzeniu lepszych prezentów: prezentów, które są bardziej żywe i ciekawsze.

Cieszymy się tyloma świetnymi książkami, filmami, muzyką, grami, zainteresowaniami, jedzeniem, ludźmi i wieloma innymi, ponieważ w pewnym momencie życia eksplorowaliśmy, aby je poznać. Pozbycie się eksploracji to odcięcie dopływu helu do balonika zadowolenia życiowego.

Moim zdaniem podarunki są o wiele barwniejsze, jeśli nie stoi za nimi żadna okazja, czuję, że robią większe wrażenie, są odbierane jako bardziej w dobrej wierze. Podaruj drzewko bonsai i powiedz "Myślę, że może cię to zainteresować". Lubisz tenis lub jeździć na rolkach? Sprezentuj swojemu przyjacielowi rakietki tenisowe lub rolki i powiedz "Powinniśmy razem tego spróbować". Wiesz, że twój przyjaciel często pije kawe? Może dobrym pomysłem byłoby zaznajomienie go z Yerba Mate. Opcji jest wiele, kwestia tego na czym bardziej nam zależy - na uszczęśliwieniu przyjaciela, czy na wywiązaniu się ze społecznej konieczności. Dlaczego tylko podczas świąt jesteśmy skłonni coś komuś podarować?

Załóżmy, że niedawno skończyłeś czytać powieść i szukasz nowej książki. Masz sporo wyborów: fantastyka, science fiction, historyczne, dramat, popularna nauka, filozofia - lista jest długa. Autorzy, których znasz;autorzy, których czytają Twoi znajomi; autorzy, o których nigdy nie słyszałeś - pojawili się właśnie podczas eksploracji. Istnieje niekończąca się obfitość słów, przez które nie widać dna, ale musisz coś wybrać, więc sztucznie zawężasz swoje opcje. Twój ulubiony pisarz wydał nową książkę, której lektura jest dla Ciebie bardzo ekscytująca; spodziewasz się, że będzie dużo, dużo lepsza niż jakakolwiek przypadkowa książka, którą wybierzesz. W tym samym czasie Twoi znajomi zachwycają się autorem, o którego nigdy nie słyszałeś, który napisał wiele książek i mógłbyś pomyśleć o wypróbowaniu go. Możesz spróbować poczytać trochę biologii - Richarda Dawkinsa, czy Petera Wohllebena, nigdy tak naprawdę nie znałeś książek tego typu, ani nie czytałeś o biologii, odkąd skończyłeś liceum. Może spodoba ci się to bardziej, teraz, gdy jesteś trochę starszy?

Prostym podejściem jest wybranie książki, która intuicyjnie zapowiada się najlepiej. To wyraźnie ta od twojego ulubionego pisarza, dobrze czytało ci się jego książki i jesteś pewien, że ta będzie kolejną udaną. Po co ryzykować swój cenny czas na coś nowego, skoro na półce z książkami masz gwarantowaną? Zgodnie z tym podejściem trzymasz się tego, co wiesz, że jest dobre, chyba że otrzymujesz bardzo mocną rekomendację od kogoś, komu ufasz, ale w tym podejściu wyraźnie czegoś brakuje. Większość z nas miała doświadczenie związane z otwarciem książki i odkrywaniem w środku całkiem nowego świata: rodzaju pisania i różnych pomysłów, których nie wyobrażałeś sobie, że mogą istnieć, dopóki ich nie doświadczyłeś. Był czas, kiedy nie wiedziałeś, że istnieje twój ulubiony autor, ale teraz, gdy go odkryłeś, trudno sobie wyobrazić życie bez jego książek. Kto wie, ilu innych takich autorów czeka tam na Ciebie?

To, czego brakuje w podejściu trzymania się ulubionych, to wszystkie inne książki, które masz przed sobą - całe życie czytania, które może przebiegać bardzo różnie w zależności od tego, co odkryjesz w międzyczasie. Nawet jeśli spodziewasz się mniejszego polubienia innych książek z listy niż swojego ulubionego autora, możesz się mylić - a jeśli się mylisz, możesz przeczytać także wszystkie inne nowe książki i zyskać więcej motywacji do szukania jeszcze dalej. Potencjalna korzyść nowego odkrycia jest ogromna, a koszt udowodnienia słuszności jest bardzo ograniczony - jedna rozczarowująca książka, a nawet mniej - jeśli porzucisz ją w połowie. Ta asymetria oznacza, że ​​paradoksalnie najlepszą decyzją może być spróbowanie autora lub rodzaj książki, której oczekujesz, że będzie gorsza niż Twoja obecna ulubiona.

Lekcja jest jasna: kiedy koszt porażki to jedna nudna lektura, ale korzyści z sukcesu można zbierać do końca życia, weź ryzyko, może jednak powinieneś spróbować nieznanego.

Teraz wyobraź sobie, że są Święta Bożego Narodzenia i szukasz prezentu dla przyjaciółki. Załóżmy, że Twoim głównym celem jest przyniesienie korzyści swojej przyjaciółce - uszczęśliwienie jej, wzbogacenie jej życia - a nie tylko zasygnalizowanie, że zależy ci jedynie na wywiązaniu się ze społecznego zobowiązania. Ponownie, istnieje niezliczona ilość opcji - ale tym razem twoje zadanie jest znacznie trudniejsze, ponieważ prawie na pewno znasz swoją przyjaciółkę o wiele gorzej niż siebie. Bezpieczną opcją jest podarowanie jej czegoś, co lubicie oboje, gdzie oboje ufacie swojemu gustowi i jesteś pewny braku jej rozczarowania.

Czy jest jakiś sposób, abyś mógł kupić swojej przyjaciółce prezent, który byłby dla niej cenniejszy niż to, co i tak w przyszłości kupiłaby z własnej woli? W skali czasowej pojedynczego prezentu to trudne zadanie - nigdy nie poznasz jej preferencji tak dobrze, jak ona. Ale na skali czasu życia? To może być inna historia.

Zasada jest taka sama jak wcześniej: najlepszy wybór w skali pojedynczej decyzji często nie jest najlepszym wyborem w skali wszystkich przyszłych decyzji, bo wybory, które są teraz ryzykowne, mogą otworzyć zupełnie nowe perspektywy lepszych wyborów w przyszłości. Wybór dla siebie dotyczy również wyboru dla innych. Tyle że teraz masz kluczową przewagę: całe życie nieograniczonych wyborów, rzeczy ze świata, które wypróbowałeś, rozważyłeś i osądziłeś, o których twój przyjaciel wie niewiele lub nic. Możesz użyć tego niewspółdzielonego doświadczenia, aby pomóc swojej przyjaciółce odkrywać, wybierać obiecujące fragmenty Wszechświata, które w przeciwnym razie odrzuciłaby na pierwszy rzut oka lub w ogóle nie brała pod uwagę. Analizując swoje doświadczenie, możesz wybrać prezent, który może poszerzyć horyzonty twojej przyjaciółki, odblokować lata potencjalnych wyborów, których inaczej nie mogłaby dokonać.

Trzeba przyznać, że traktowanie prezentów świątecznych jako eksploracji może być niebezpieczne: dobra eksploracja musi być ryzykowna, a ryzykowne rzeczy mogą zawodzić. Na stosie prezentów-eksploracji znajdzie się wiele ciekawych rzeczy, ale także wiele rzeczy, których obdarowani mogli nie polubić. Wszyscy jesteśmy dobrze wyszkoleni od dzieciństwa, jeśli chodzi o łaskawe przyjmowanie prezentów, których nie lubimy. Może to faktycznie udaremnić próby traktowania prezentów jako odkrywania: następnym razem nie możesz dać komuś lepszego prezentu, jeśli nie wiesz jak celny był ten poprzedni. Eksploracja nie zawsze jest właściwym tematem w prezentach dla innych: zależy to od charakteru relacji z obdarowaną osobą, wzajemnej tolerancji dla ryzyka, Twoje istniejące wcześniej normy dawania i otrzymywania. Możesz wcześniej poruszyć temat, zasugerować przesunięcie wzajemnego dawania w bardziej odkrywczym kierunku. Zobacz, co mówią.

Na koniec najważniejsze - Przede wszystkim możesz powiedzieć swoim przyjaciołom i bliskim, że najbardziej chciałbyś spędzić z nimi tegoroczne święta. To możliwość podzielenia się z nimi częścią życia i zdanie, które każdy chciałby usłyszeć.

https://www.lurker.pl/post/orB3hYDVq - Niezrozumiały blef
https://www.lurker.pl/post/H8Rx7LoJp - Anty-ciekawość
https://www.lurker.pl/post/SYwTrWbhw - Jak lepiej rozumieć ludzi? - Rozwój empatii

#laffeyracjonalnie #rozwojosobisty #swieta #altruizm #frgtn


Zobacz: https://lurker.land/post/ELB0LoFaH
Data dodania: 12/10/2020, 6:49:07 PM
Autor: laffey

https://www.lurker.pl/post/orB3hYDVq - Część I.

Pojawia się więc pytanie: jeśli niezrozumiały blef jest skuteczną i społecznie szkodliwą strategią retoryczną, to jak możemy go zidentyfikować i przeciwdziałać?

Po pierwsze, i to co znam z również z własnego zachowania, złożoność dla własnego dobra. Obejmuje to używanie specjalnej terminologii i słownictwa do wyrażania pojęć, które można byłoby równie łatwo wyjaśnić zwykłym językiem. Aczkolwiek to ma drugą stronę medalu - jestem świadom, że do bardziej specjalistycznej konwersacji (między dwoma ekspertami) niefektywne jest schodzenie do poziomu laika. Nie oznacza to, że próbują blefować.

Po drugie, niechęć do wyjaśniania lub (próby) upraszczania. Część trudności w zdiagnozowaniu niezrozumiałości blefu polega na tym, że świat jest niezwykle złożonym miejscem, którego wiele aspektów wymaga szczegółowego wyjaśnienia, aby można było je zrozumieć. Istnieje jednak wiele sposobów wyjaśnienia nawet złożonych teorii - w tym poprzez analogię, przegląd lub rozkład na prostsze części. W prawdziwym dialogu ludzie powinni chcieć starać się być sensownymi. Jeśli świadomie się temu opierają, należy zapytać, dlaczego tak jest. Czasami może to wynikać z uzasadnionych powodów (jeśli dwóch inżynierów spiera się o zalety złożonej procedury, prośby laika o wyjaśnienia mogą być rozpraszające i nieprzydatne). Przy zwykłych debatach często dzieje się tak dlatego, że uproszczenie pozycji ujawniłoby ich próżność i ubytki w prawdziwym zrozumieniu.
https://www.lurker.pl/post/ZVIQX81Ry - Jak pozyskać głębokie zrozumienie?

Trzecia, powiązana z powyższym, to dynamika stygmatyzacji „ignorancji”. Pamiętaj, że część mocy blefu pochodzi ze strachu publiczności, że jeśli zabiorą głos, będą postrzegani jako ignoranci lub nieinteligentni. Jeśli mówca odpowiada na pytania dotyczące jego stanowiska z mniej lub bardziej jawną agresją i poirytowaniem atakując pytającego, może to być więc próba stygmatyzacji zarzutu niezrozumienia.

Po czwarte, czy istnieją niezależne i wiarygodne wskaźniki wiedzy i inteligencji twoich rozmówców? Fizyk, który praktykuje od lat, wyda się laikowi niezrozumiały. Kwalifikacje oczywiście mogą pomóc nam w rozpoznaniu, czy dana osoba blefuje. Truizmem jest, że taki fizyk może być dla przeciętnej osoby niezrozumiały, lecz tej pewności nie możemy przenieść, gdy taki fizyk wypowiada się na tematy niezwiązane z jego dziedziną.

Na koniec, pewność z jaką wyrażana jest teoria, może być ważną wskazówką, zwłaszcza gdy teoria odnosi się do złożonych/mało popularnych dziedzin (wśród nich biologia, ekonomia, matematyka, filozofia). Zdania wyrażane z niepewnością, zachęcają tutaj do zadawania pytań i jawnej wnikliwości w kompetencje rozmówcy. Z drugiej strony, przekonujące wypowiedzi, obfite w podpunkty, terminologię i wyjaśnienia jest wskazówką, że autor wie, o czym mówi.

Przy podejrzeniach niezrozumiałego blefu najlepszym sposobem na jego rozwiązanie jest prawdopodobnie wywołanie go. Po pierwsze, prosząc o jasne i jeśli to możliwe, uproszczone wyjaśnienie podejrzanej teorii. Następnie, jeśli takie wyjaśnienie nie pojawia się, wprost stwierdzając, że wierzysz, że jego wypowiedzi nie mają sensu. Zadawanie pytań daje podejrzanemu sposobność wykazania, że ​​nie blefuje; i daje więcej dowodów na to, czy tak jest (punkt drugi i trzeci powyżej). Jest to zgodne z zasadami dobrej wiary i wyrozumiałością, które wszyscy powinniśmy pielęgnować.

Otwarte sprawdzenie blefu spełnia kilka funkcji. Po pierwsze i co najważniejsze, daje innym ludziom ważną społeczną wskazówkę, że można kwestionować zrozumiałość teorii; potencjalnie wywołując kaskadę niezrozumiałych blefów - niektórzy ludzie mogą poczuć się swobodnie, idąc naprzód i wyrażając swoje przekonanie, że teoria jest niezrozumiała. To z kolei może spowodować, że inni ludzie pójdą naprzód i zgodzą się z nimi, i tak dalej. Po drugie, weryfikuje potencjalnego oszusta i jego niezrozumiałą teorię. Kwestionując, osłabiasz jego przekonującą siłę i odradzasz mu (lub ktokolwiek mógłby być naśladowcą) przed zastosowaniem tej taktyki w przyszłości.

Żałuję teraz, że ten wpis był mniej zrozumiały, mając nadzieję, że będzie bardziej przekonujący

https://www.lurker.pl/post/H8Rx7LoJp - Anty-ciekawość
https://www.lurker.pl/post/SYwTrWbhw - Jak lepiej rozumieć ludzi? Rozwój empatii
#laffeyracjonalnie #konwersacja #spoleczenstwo


Zobacz: https://lurker.land/post/orB3hYDVq
Data dodania: 12/9/2020, 3:53:45 PM
Autor: laffey

Jeśli rozmawiasz z inną osobą i nie możesz zrozumieć, co mówi, pojawiają się różne możliwości; z których dwa są następujące:

W rzeczywistości jest o wiele bardziej inteligentna lub kompetentna niż ty, więc nie jesteś w stanie jej zrozumieć.
Mówi bezsensowne bzdury.

W każdym przypadku może być nieoczywiste, która z tych możliwości dotyczy. Każdy, kto jest choć trochę autorefleksyjny wie, że - ze względów statystycznych - musi być bardzo wielu ludzi bardziej inteligentnych od niego. Co więcej, wszyscy wiedzą, że jest jeszcze więcej osób ze znajomością dziedzin specjalistycznych, o których niewiele wiedzą. Aby rozwiązać ten problem, ludzie szukają sygnałów społecznych. Mogą one obejmować wykształcenie, klasę, kwalifikacje i pozycję społeczną rozmówcy. Dotyczy to również ich zachowania: ich pewności siebie, szybkości i łatwości odpowiedzi na pytania itd. Tam, gdzie argumenty są tekstowe, mają zastosowanie jeszcze inne czynniki - jednak wyrafinowanie ich języka i złożoność argumentów często zajmują pierwsze miejsce wśród nich.

Daje to okazję do niezrozumiałego blefowania: bycia niezrozumiałym (niekiedy świadomie), aby przekonać słuchaczy o intelektualnej wyższości siebie i ich argumentów. Biorąc pod uwagę skłonność ludzi do wszelkiego rodzaju pochlebstw, nie byłoby nic dziwnego, gdyby wielu oszustów rzeczywiście podziwiało swoją intelektualną przewagę.

Najmniej interesująca, ale potencjalnie najistotniejsza jest tego łatwość. W przestrzeni możliwych idei jest o wiele więcej bezsensownych niż sensownych stwierdzeń, więc ludziom dużo łatwiej jest pewnie wyrecytować to pierwsze, niż samodzielnie konstruować drugie. To sprawia, że ​​niezrozumiały blef jest w zasięgu większości, obniżając poprzeczkę do ich retorycznego rozłożenia.

Inną cechą charakterystyczną jest niefalsyfikowalność niezrozumiałego blefu argumentów i stanowisk. Teoria o jasno logicznej strukturze i wnioskach może być bezpośrednio analizowana, argumentowana i (jeśli jest wadliwa) obalana. O wiele trudniej jest zmierzyć się z teorią, która celowo wymyka się zrozumieniu. A jeśli teoria zachęca do sprzeczności, argumenty przeciwko niej będą miały tendencję do kierowania się na nieporozumienia, dając autorowi łatwy sposób na odrzucenie zarzutów i frustrujące próby zaangażowania w korektowanie naszych "błędów" w dobrej wierze.

Niezrozumiały blef wykorzystuje niepewność publiczności, aby nakłaniać do zgody. Jeśli rozmawiasz z wysoce kompetentną i inteligentną osobą, powiedzenie „Nie rozumiem tego, co mówisz” potwierdza jedynie Twoją względną niższość kompetencji / umysłową niezdolność. To jest coś, czego ludzie nie chcą robić. Co więcej, ponieważ ludzie mają awersję do ryzyka, mogą nie zwrócić bezpośredniej uwagi, nawet jeśli uważają, że jest to prawdopodobne, że mówca jest niezrozumiały. A jeśli nikt nie wskazuje niezrozumiałości mówcy, działa to jako silna społeczna wskazówka, że ​​mówca nie jest w rzeczywistości niezrozumiały, więc problem musi leżeć po Twojej stronie.

Jeśli większość osób nie potrafi pojąć o czym mówisz, dwa możliwe (identyczne do tych z początku) wyjaśnienia są następujące:
•Jesteś bardziej inteligentny i wnikliwy, niż jesteś w stanie w pełni pojąć.
•Mówisz bzdury.

Wyobraź sobie, że przenosisz się wstecz w czasie, 100 czy 200 lat. Z pewnością relatywnie do przeciętnego człowieka w tamtych czasach byłbyś średnio znacznie inteligentniejszy (efekt flynna) oraz z pewnością posiadałbyś od takowego o wiele, wiele większą wiedzę. Jest bardzo mało prawdopodobne, że przypadkowy napotkamy człowiek będzie w stanie pojąć twoje słowa na jakikolwiek temat z poziomu licealnego. Możemy również domyślić się, że w wielu kwestiach światopoglądowych z większością nie będziesz się zgadzać. Czy to sygnał, że mówisz bzdury? 

Mam wrażenie, że ten niezrozumiały blef jest powszechny i ​​skuteczny. Osobiście tego doświadczyłem (używałem specjalistycznej terminologii, aby zaimponować rozmówcy, kiedy możliwe było przedstawienie własnymi słowami) i przeciwdziałałem temu. Odkąd mam świadomość tego blefu, zacząłem zauważać go w zachowaniu ludzi. W zakresie, w jakim blef pomaga mniej zmotywowanym / merytorycznym osobom zyskać na znaczeniu, jest to głęboko nieoptymalny wpływ na dyskurs publiczny.

Pojawia się więc pytanie: jeśli niezrozumiały blef jest skuteczną i społecznie szkodliwą strategią retoryczną, to jak możemy je zidentyfikować i przeciwdziałać? Na te pytania odpowiem dopiero w następnym wpisie.

#laffeyracjonalnie #frgtn #spoleczenstwo #konwersacja


Zobacz: https://lurker.land/post/H8Rx7LoJp
Data dodania: 12/1/2020, 7:14:44 PM
Autor: laffey

ANTY-CIEKAWOŚĆ

W zasadzie zgadzam się z poglądem, że niewybaczalne jest nie chcieć wiedzieć i nie chcieć ulepszać mapy, aby pasowała do terytorium. Jednak nawet najbardziej ciekawa osoba na świecie nie może zachować jednakowej ciekawości wszystkich rzeczy, a nawet gdyby mogła, istnieją ograniczenia czasu i energii. Ogólnie rzecz biorąc, rzeczy, które wzbudzają ciekawość, są określane przez twoje osobiste upodobania, niechęci i inteligencję, dlatego warto dokładnie pomyśleć, aby nie pozbawić się przydatnych informacji. Jest to szczególnie ważne, jeśli chodzi o rzeczy, które budzą nie tylko brak zainteresowania, ale także niechęć lub „anty-ciekawość”.

Jednak nie wszystkie informacje są przydatne i może być przydatne zachęcanie do uprzedzeń, które odcinają cię od informacji, które nie są dla ciebie szczególnie przydatne, aby lepiej rozdzielić swój czas i energię. Możliwe, że przydałoby się również sfabrykowanie stanowiska „nie chcę wiedzieć” w odniesieniu do określonego rodzaju informacji, aby lepiej rozdzielić czas (na przykład zaprzestanie oglądania telewizji/wiadomości i ignorowanie ciekawości co dzieje się w twoich ulubionych programach).

Trudność i niebezpieczeństwo tej metody polega na tym, że najlepiej jest to osiągnąć, nie myśląc o rzeczach, których nie chcesz być ciekawy, a to może prowadzić do tego, że nawet nie zdasz sobie sprawy, że nie jesteś ich ciekawy, więc ważne rzeczy mogą się wymknąć. Na przykład nigdy nie paliłem, więc nie wymaga z mojej strony żadnego wysiłku, aby nie być ciekawym, jak to jest. To jest tak głęboko zakopana niechęć, że mógłbym nigdy świadomie nie zauważyć tego braku ciekawości, gdybym nie pisał tego tekstu. W tym przypadku brak ciekawości na temat palenia jest korzystny, ale równie dobrze mogłoby to być coś, co byłoby dla mnie przydatne lub mogło stać się moją pasją a być może nigdy bym tego nie zauważył.

Analizowanie własnych obszarów anty-ciekawości jest niezwykle trudne, zarówno dlatego, że mózg buntuje się w myśleniu o rzeczach, o których zwykle nie myśli, jak i dlatego, że prawdopodobnie znajdziesz brak rymów - nie znasz terminologii czy poziomu abstrakcji danej dziedziny lub powodów motywacji w rzeczach w których nie jesteś zainteresowany, z tego właśnie powodu niektórzy mogli nie dotrwać do tego punktu mojego wpisu. Aby bardziej rozjaśnić co mam na myśli weźmy przykład trudnych i złożonych gier. Miałem przyjaciela, który ma przegrane tysiące godzin w grach strategicznych typu total war czy hearts of iron, jest nimi zafantazjowany i niezwykle głęboko wciąga się grając w nie (osiąga tzw. "efekt flow"). Niestety złożone gry (Polecam EVE online) mają wysoki próg wejścia, byłem przytłoczony ilością opcji, zasad i wiedzy, która trzeba posiadać, aby czerpać przyjemność z gier tego typu. I to właśnie podwyższało we mnie poziom anty-ciekawości, potrzebowałem wkładać intelektualny wysiłek, aby zdobywać doświadczenie w grze, która nieustannie mnie przytłaczała, lecz prawdopodobnie dokładnie tak samo czuł mój przyjaciel. Dzięki cierpliwości i wytrwałości teraz cieszy się każdą minutą gry. Ten model możemy przenieść na wiele sfer naszego życia, przykład gier jest najłatwiejszy.

Mówi się, że "EVE Online jest tak trudne, że połowa nowych graczy odchodzi w ciągu dwóch pierwszych godzin, pozostali zostają na lata"

Jedno z najważniejszych zadań szkolnictwa to od najmłodszych lat obniżać poziom twojej anty-ciekawości - aby nauka fizyki, matematyki, biologii czy języków obcych nie była w przyszłości dla ciebie niczym droga krzyżowa. Powszechnie wiadomo, że mózg młodego człowieka chłonie informacje jak gąbka, więc nie musi się zmuszać do nauki tak potliwie jak ja do nauki gier strategicznych. Uświadomienie sobie tego jest bardzo ważne, ponieważ nauka języka obcego czy innej dziedziny zagrabnie większą część czasu i energii psychicznej, niż gdybyś zaczął będąc młodszym.

Istnieje również wiele takich regionów, które wynikają z braku wiedzy lub umiejętności w danej dziedzinie i zamiast korygowania luki w wiedzy, rozwija w niektórych poczucie wyższości lub pogardy w stosunku do obszaru. Jednym z takich tematów w moim przypadku jest motoryzacja. Większość osób w moim wieku choć częściowo wie coś na temat samochodów, motorów itd. w przeciwieństwie do mnie, posiadam zerową wiedzę w tych obszarach, więc tak naprawdę nie próbuję i jeszcze do niedawna patrzyłem z góry na kolegów. Było wiele możliwych wymówek dla mojej pogardy ("Za to ja posiadam wiedzę na tematy, których oni nie rozumieją"; "to takie mało wyszukane zainteresowanie"), ale prawdziwym głównym powodem było to, że sam nie posiadam wiedzy i kompetencji w tych obszarach, próbowałem się usprawiedliwiać. Zajęło mi trochę czasu, aby uświadomić sobie rzeczywiste korzyści płynące z posiadania tej wiedzy - nawet jeśli nadal nie zawracam sobie tym głowy na co dzień. Posiadanie tej wiedzy przynosi realne korzyści.

https://www.lurker.pl/post/SYwTrWbhw - Rozwój empatii

#przemyslenia #wiedza #frgtn #racjonalizm #laffeyracjonalnie


Zobacz: https://lurker.land/post/SYwTrWbhw
Data dodania: 11/13/2020, 4:41:58 PM
Autor: laffey

Jak lepiej rozumieć ludzi? Rozwój empatii.

Niedawno zrobiłem notatki o empatii, biorąc pod uwagę, że wydaje mi się, że odnoszę na tym polu większe sukcesy niż inni. Przełamałem swoje schematy myślowe, ukryte przekonania i techniki, mając nadzieję, że odkryję mechanizm stojący za moją empatią.

Zdałem sobie sprawę, że zdolność rozumienia tego, co ludzie czują i myślą jest czymś co można zrozumieć. Empatia to umiejętność; mając pewne wskazówki i dużo praktyki, każdy może dokonać zmian.

Chcę podzielić się postawami i sposobami myślenia które zebrałem na przestrzeni czasu, choć mam świadomość, że będzie to zagmatwane w niektórych miejscach.

Tak na marginesie - model to gotowy sposób myślenia, który przewiduje i wyjaśnia zachowanie ludzi.

Przestań identyfikować się jako osoba nie empatyzująca
To pierwszy krok w kierunku poprawy emaptii - lub rozwinięcia jakichkolwiek umiejętności w tym zakresie. Negatywne samospełniające się proroctwa są bardzo realne, lecz łatwe do uniknięcia, jeśli wykazuje się do tego chęci. Mózg jest plastyczny; nie ma powodu, aby wierzyć, że nie istnieje dla Ciebie optymalna ścieżka do poprawy. Jeśli nie posiadasz zaburzeń psychicznych jak socjopatia czy psychopatia to jak najbardziej możesz uczynić z siebie bardziej empatycznego człowieka.

Niezrozumienie zachowania ludzi jest twoją dezorientacją, a nie ich.
Kiedy dowiemy się, że nasz współlokator spędził 9 godzin na sprzątaniu domu, powinniśmy winić nasz wadliwy model za własne poirytowanie jego zachowaniem. Może śmiertelnie boi się karaluchów i znalazł kilka tego ranka, może jest bierny, agresywnie mówiąc ci, żebyś więcej sprzątał, a może po prostu zwleka z czyszczeniem. Nasz model współlokatora nie uwzględnił jeszcze tych tendencji.
Ludzie zwykle tłumaczą takie zagmatwane zachowanie głupotą, przerażeniem, nerwicą lub innymi cechami, które kojarzymy z osobami chorymi psychicznie. Z perspektywy brzytywy ockhama, takie osoby osadzające są prawdopodobnie bardzej osobami chorymi psychicznie, niż ich współlokator. Racjonalnie myśląc błędny model jest znacznie bardziej prawdopodobny niż obłęd ich współlokatora.

Podobnie jak w przypadku podstawowego błędu atrybucji, tego typu błędy popełniane są częściej w przypadku osób, których nie lubimy. Dobrym wyzwaniem jest próba zrozumienia zachowań osób lub subkultur, których nie lubisz. Jesteśmy skłonni częściej przejawiać podobne postawy i uprzedzenia (takie jak w przypadku współlokatora) wobec nielubianej grupy społecznej, czy osób z innym światopoglądem.

Innym wyzwaniem jest próba popularnych atrakcji/rozrywki których nie lubisz. Na przykład, jeśli nie lubisz anime, czy konkretnego gatunku gry, spróbuj obejrzeć kilka, aż uzyskasz moment w którym ostatecznie będziesz mógł stwierdzić, że tobie nie odpowiadają. Ponieważ jesteś w stanie wyjaśnić więcej zachowań, twój model ludzi poszerzy się, czyniąc cię ogólnie bardziej empatycznym. Jestem przekonany, że nie chcesz w przyszłości zostać "typowym januszem", który nie ma zamiaru próbować nowych rzeczy "bo nie". Z autopsji mogę dodać, że nie przepadałem za pewną grupą społeczną, ale wszedłem między nich, poznałem ich zwyczaje, sposób myślenia i ostatecznie uzyskałem nowy model oraz moja opinia się ociepliła. Nie oznacza to, że po takiej praktyce momentalnie staniesz się członkiem infiltrowanej grupy (choć nie jest to wykluczone), tutaj proces jest celem.

Luka w empatii
Ludzka intuicja dotycząca tego, jak czyjeś uczucie/zachowanie jest trafne zwykle wymaga świadomego wsparcia. Niestety, większość z nich zbyt mocno polega na mantrze „postaw się na miejscu”, która jest wadliwa (patrz "luka w empatii" https://www.lurker.pl/post/dq3mDMWV0 )
Nie zawsze jesteś taki jak większość ludzi i możesz reagować bardzo różnie w tych samych okolicznościach. Postawienie się w ich sytuacji rzadko obala początkowe osądy.
Stwórz dokładne modele ludzi i dowiedz się, czy Twój model przewidziałby takie zachowanie. Jeśli nie, dowiedz się, co osoba faktycznie czuła, i odpowiednio zaktualizuj swój model.

Obserwuj siebie
Złap siebie następnym razem, gdy doświadczysz reakcji emocjonalnej, i spróbuj dowiedzieć się co ją powoduje. W ramach osobistej anegdoty starałem się odkryć przekonania, które powodują, że zwlekam z pisaniem. Zawęziłem część pracy, na którą reagowałem emocjonalnie, i odkryłem, że wierzę, że nie mam umiejętności lub wiedzy, aby wykonać zadanie. Teraz, kiedy próbuję wyjaśnić prokrastynację innych, pytam, w jakimś momencie mają problemy z siłą woli, czy pewnością siebie. Byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że inni mają te same przekonania, które powodują ich zwlekanie. Dobre zrozumienie siebie może pomóc w stworzeniu nietrywialnych hipotez.

Łączenie kropek
Rozwijając swój mentalny model ludzi, zauważysz, że modele mają wiele wspólnego. Na przykład proste motywy, takie jak przyciąganie, uwaga i status, mogą wyjaśniać te same zachowania, które wykazują wiele osób. Ludzie są oczywiście bardziej podobni, niż różni.

Spróbuj określić, które zachowania są konsekwentnie wyjaśniane przez ten sam mechanizm. Przypadkowe osoby na ulicy są częściej w stanie dać złotówkę elegancko ubranej osobie, niż bezdomnemu. Twoja wiedza o tym, jak ludzie reagują na dysproporcje w statusie, będzie stanowić silny model, na którym mogą oprzeć się kolejne.

Buduj modele ludzi.
Zacznij opracowywać modele jednostek i grup, które wykazują powtarzające się zachowania w określonych okolicznościach. Podobnie jak naukowiec, gdy model okaże się mieć niską wartość, modyfikuj go, aż będą przydatne. Łączenie modeli to dobre podejście.
Powiedzmy, że nie rozumiesz, dlaczego twój brat robi wszystko, co powie mu nowy przyjaciel. Nigdy wcześniej nie zachowywał się tak wobec nikogo; w twoim modelu brata czegoś brakuje. Na szczęście widziałeś już takie zachowanie, wyjaśnione innym modelem, tym ze statusem. Ten model uświadomił ci, że podobnie jak przypadkowe osoby, twój brat uznaje swojego nowego przyjaciela o znacznie wyższym statusie i czuje się szczęśliwy, gdy otrzymuje od niego uwagę. Nie tylko wzmocniłeś model swojego brata, ale także zebrałeś więcej dowodów na to, że takie zachowanie jest bardziej powiązane ze statusem, a rzadziej związane z osobą, dzięki czemu wszystkie modele są bardziej niezawodne.

Doświadcz więcej
Gdybym spróbował wyobrazić sobie, jak czuje się zawodowy piłkarz strzelający zwycięskiego gola, użyłbym pamięci czasu, w którym strzeliłem zwycięskiego gola w meczu piłki nożnej, i pomnożyłbym swoją euforię przez jakiś czynnik. Wyobrażenie sobie, jakie emocje ktoś czułby w okolicznościach, których nigdy nie doświadczyłeś, nie jest łatwe. Twoje najlepsze przybliżenie może zależeć od podobnych okoliczności, których doświadczyłeś. Dlatego doświadczanie więcej oznacza bycie bardziej empatycznym.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #laffeyracjonalnie
#frgtn #spoleczenstwo #psychologia #socjologia #przemyslenia


Zobacz: https://lurker.land/post/x8cIR_-Nn
Data dodania: 11/11/2020, 6:57:22 PM
Autor: laffey

Wskazówki i porady dotyczące racjonalnej dyskusji - Część pierwsza

Wprowadzenie
Wszyscy mieliśmy kłótnie, które z perspektywy czasu wydawały się kompletną stratą czasu. Ale jednocześnie "kłótnie" między naukowcami, racjonalistami, analitykami politycznymi i innymi osobami odgrywają kluczową rolę w rozwoju społeczeństwa. Możesz sobie wyobrazić, jak kiepski byłyby świat, gdyby dążyli do bronienia swojej twarzy, a nie do prawdy.

Pod tagiem #LaffeyRacjonalnie w pierwszej kolejności wrzucę serię wpisów w których podpowiem, jak mieć „produktywne” argumenty. Na potrzebę tego tekstu - „produktywny” oznacza poprawę dokładności poglądów i opinii co najmniej jednej strony na jakiś ważny temat. Zgodnie z tą definicją argumenty, w których nikt nie zmienia zdania, są bezproduktywne. Tak samo jak spory o nieistotne tematy, lub w których obie strony dążą do pokazania społeczności, że to ten drugi jest głupi.

Dlaczego chcemy produktywnych argumentów?
Z tego samego powodu dla którego chcemy Wikipedii: aby ludzie byli bardziej kompetentni. Istnieje tu "samolubna" intencja: kłótnie zwiększają wiedzę i poszerzają perspektywę, gdy inny spierający się ma lepsze argumenty.

Argumenty mogą być również produktywne negatywnie, jeśli wszyscy oddalają cię od prawdy. Mogłoby się tak zdarzyć, gdyby na przykład prawda zostanie przyćmiona przez nasze naturalne błędy poznawcze, logiczne, agresja jednej ze stron czy jak już wspominałem - bronienie twarzy i statusu, a nie dążenie do prawdy.

Prawdopodobnie największą przeszkodą w produktywnych argumentach jest chęć kłótni, aby zachować twarz i uniknąć publicznego przyznania się do błędu. Oczywiście trudno jest uzyskać dokładniejsze poglądy i wiedzę, jeśli żadna ze stron nie wyciągnie wniosków.

Ten problem pogłębia się, gdy argumentujący dyskredytują się nawzajem. Często w internecie jeśli upominasz drugą osobę, stajesz się jego wrogiem. Wynika to z tego, że w internecie mamy ograniczoną ilość informacji o postawie dyskutanta (nie słyszymy tonu głosu, nie widzimy mimiki twarzy itd.) Aby głębiej to zrozumieć rzuć okiem na mój wpis dotyczący chamstwa w internecie: https://www.lurker.pl/post/HhNsN3Uzj
Ludzie mają niezdrowy pogląd dotyczący dyskusji - przyznanie racji oznacza poddanie się wrogowi. I nikt tego nie lubi. Czujemy się poniżeni.

Utrzymujcie sprawy ciepłe i kolegialne. Tylko dlatego, że wasze idee są odmienne, nie oznacza, że ​​musicie się gwałtownie nie zgadzać jako ludzie. Zachowajcie klasę.
Chcąc budować społeczność Lurker bazującej na racjonalności, w największym możliwym stopniu przestrzegajmy normy społecznej w której nikt nie straci twarzy po publicznej zmianie zdania.

Tak więc każdemu tutaj chcę powiedzieć: To jest w porządku. Możesz przyznać się do swoich błędów. Możesz popełnić błąd i zmienić zdanie. Osobiście będę oklaskiwać twój rozwój, chwalić twój otwarty umysł i zostawię twój błąd w przeszłości - tam, gdzie jego miejsce.

W inteligentnej kłótni wszystkie strony będą ciekawe jak wygląda sprawa i gdzie leży prawda. Ale ciekawość i wrogość są nie do pogodzenia. Nie utrudniaj zbiorowego poszukiwania prawdy przez chamstwo lub niechęć.

#spoleczenstwo #dyskusja