Lurker.land - tag #historia

Zobacz: https://lurker.land/post/u8QqgPDWo
Data dodania: 8/11/2022, 4:46:43 PM
Autor: g_p_w_s

11 sierpnia 1958 roku urodził się serbski działacz narodowy Ljubisa Savić, bardziej znany jako "Mauzer". Ten człowiek wsławił się organizowaniem społeczności Serbów mieszkających na terenach Bośni. Gdy w latach 90 w Jugosławii wybuchł konflikt zbrojny również nie pozostał obojętny i doprowadził do zawiązania się elitarnej jednostki "Gwardia Pantery". Dowodził nią i walczył o sprawę serbską, przeciw amerykańskiemu imperializmowi, który chcąc rozmontować to słowiańskie państwo dążył do powstania na jego ziemiach wielu klienckich satelitów co niestety się udało. Jednak dzięki uporowi ludzi takich jak "Mauzer", dzięki ich samoobronnej działalności udało się w jakimś stopniu ochronić interes narodowy naszych bałkańskich braci, np. zapewniając im szeroką autonomię w ramach Bośni i Hercegowiny.

Po wojnie "Mauzer" został komendantem w Bijelijnie (miasto na terenach Republiki Serbskiej - części składowej Bośni i Hercegowiny) gdzie walczył z korupcją, kunktatorstwem i sprzedażą nacji za kilka srebrników. Tacy ludzie są dla współczesnego świata niewygodni. Ljubisa Savic zginął ostrzelany podczas podróży samochodem 7 czerwca 2000 roku. Jego grób do dzisiaj odwiedzany jest przez Serbów, dla których jest on wzorem. Podczas działań operacyjnych na jego cześć powstawały nawet piosenki, a jedna z nich w wykonaniu Rokiego Vulovicia stała się hitem i po ten czas śpiewana jest na serbskich spotkaniach towarzyskich.

Historia "Mauzera" pokazuje nam, że ważne jest działanie, organizowanie się jako naród. Sami rozproszeni nie zdziałamy tyle ile jako grupa. Ten apel powinien być skierowany do każdego z nas - szukajmy ludzi myślących na świat kategoriami narodowymi i twórzmy grupy. Mogą być nieformalne, mogą się sprowadzać jedynie do wspólnych ćwiczeń, ale nie stójmy w wodzie jak kałuża po deszczu, bo niczym ona w końcu wyparujemy. Samoobrona nacji jest solą w oku jej wrogów.

Link do piosenki "Panteri" opowiadającej min. o "Mauzerze": https://www.youtube.com/watch?v=SqpW0d1rebw


Obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/gpws_ig/

Telegram: t.me/GPWStg

Facebook: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-10840240151069

#serbia #geografia #historia #polityka #revoltagainsthemodernworld #nacjonalizm #muzyka


Zobacz: https://lurker.land/post/PO4cxuX_o
Data dodania: 8/11/2022, 12:54:46 PM
Autor: don_pelayo

W rozumieniu historii przez sporą część społeczeństwa chyba nic mnie bardziej nie irytuję od dzielenia jej na "dawniej" i "teraz". W sensie, czasem odnoszę wrażenie że w oczach niektórych wszystko przed tym jak ich wypluto na świat było identyczne od samych początków ludzkości. "dawniej to było popularne" "dawniej były takie gusta" "dawniej ludzie robili rzecz x w sposób y", rozumiem wypowiadanie się w taki sposób traktując to jako skrót myślowy, ale często jest on dokładnym wykładem poglądów danej osoby. Po chuj komu jakiś podział na epoki i różne okresy historyczne, a także wyróżnianie w nich pewnej różnorodności oraz zmienności. Nie, dzieje ludzkości dzielą się tylko na "dawniej" i "teraz" i kropka.

#historia #zalesie #gownowpis


Ludobójstwo na Polakach zaczęło się 11 sierpnia

Zobacz: https://lurker.land/post/9-7oCu3VA
Data dodania: 8/11/2022, 8:36:58 AM
Autor: nacjonalizmisthebest

https://nczas.com/2022/08/11/ludobojstwo-na-polakach-zaczelo-sie-11-sierpnia/
#ludobojstwo #bolszewizm #bolszewicy #zsrr #historia
W Związku Sowieckim pod koniec lat 30. XX wieku miało miejsce ludobójstwo na Polakach. Ofiary wyselekcjonowano na podstawie kryteriów narodowościowych i politycznych, w obu wypadkach podkreślając ich etniczność jako funkcję determinującą ich rzekomą winę. Decyzja o przeprowadzeniu ludobójstwa zapadła na szczycie sowieckiej władzy.

11 sierpnia 1937 roku Nikołaj Jeżow, po otrzymaniu zatwierdzenia przez Biuro Polityczne KC WKP(b), którego sekretarzem był Józef Stalin, wydał rozkaz operacyjny nr 00485, który przewidywał aresztowanie określonych grup Polaków zamieszkujących ówczesny ZSRS i ukaranie ich „w dwóch kategoriach”. Pierwsza z tych kategorii, obejmująca zdecydowaną większość, tj. niemal 80 proc. objętych akcją, została zamordowana; druga została wysłana do więzień i łagrów. W sumie, wg najbardziej rozpowszechnionego szacunku, represjonowano 143.810 osób, 139.835 z nich skazano, a 111.091 rozstrzelano.


Zobacz: https://lurker.land/post/ed2RFYABE
Data dodania: 8/10/2022, 10:27:34 PM
Autor: pentakilo

https://video.twimg.com/amplify_video/1545829146466590728/vid/480x360/RU5phI3vXw9b-Bp5.mp4?tag=14
#szpiony #historia #wywiad #polityka


Zobacz: https://lurker.land/post/uAjWuQuhh
Data dodania: 8/9/2022, 2:55:53 PM
Autor: dyrygent

Wczorajsza rocznica.
8 sierpnia 1991 r. o godz. 19.10 runął masz radiowy w Konstantynowie k. Płocka (znany też jako maszt w Gąbinie). W chwili wypadku była to najwyższa konstrukcja na świecie, a rekord ten pobity został dopiero w 2008 roku.
Budowę masztu o wysokości 646,38 metra (Pałac Kultury w Warszawie ma „zaledwie” 237 metrów) ukończono w maju 1974 roku. Wówczas był to obiekt zaawansowany technicznie. Podobnie jak uruchomiony 30 lipca 1974 r. nadajnik, dzięki któremu Program I Polskiego Radia można było słuchać w całej Europie, a nawet w Kazachstanie i Iraku.
Po 25 latach od zakończenia prac maszt był jednak w złym stanie technicznym. Podjęto decyzję o wymianie odciągów utrzymujących całą konstrukcję. Problem w tym, że prace prowadzono niedbale. Po poluzowaniu jednego z odciągów zamontowane przez ekipę liny pomocnicze nie wytrzymały, a szczyt masztu runął, doprowadzając do upadku całej konstrukcji.
Masztu nie odbudowano. Po kilku latach zastąpił go mniejszy obiekt w Solcu Kujawskim.

#dyrygentoradiu #historia #radiofonia #polska


Zobacz: https://lurker.land/post/eCjOshqVw
Data dodania: 8/9/2022, 2:28:14 PM
Autor: g_p_w_s

9 sierpnia 1864 roku w Kamionku pod Warszawą urodził się Roman Dmowski. Ten polski mąż stanu, nestor polskiej myśli narodowej, a także zatwardziały przeciwnik wrogów naszej Ojczyzny swoim życiem dał świadectwo ideowości i dbałości o polski interes narodowy. Z wykształcenia był on biologiem. Poczucie do polskości dawało o sobie znać już w latach uczniowskich, kiedy to jeszcze jako szkolniak założył uczniowską grupę "Strażnica" pielęgnującą polską kulturę w trudnym przecież czasie zaborów.

Polityczne zaangażowanie Romana Dmowskiego doprowadziło do powstania całego ruchu ideowego - narodowej demokracji. Nie był on jednak tylko teoretykiem, ale też aktywnie angażował się w organizacje manifestacji narodowych, za co nie ominęły go represje ze strony carskich władz zaborczych. Wódz polskich narodowców zdawał sobie sprawę, że tylko mając wpływ polityczny może zrealizować swoje reformy. Był posłem do Dumy Rosyjskiej gdzie bronił interesów naszego narodu, a także starał się walczyć o zwiększenie autonomii ziem polskich w ramach carstwa.

W swoich poglądach geopolitycznych Dmowski był zdecydowanie antygermański, w Niemcach widział destrukcję i germanizację polskiej kultury. W obliczu zbliżającej się I wojny światowej optował za sojuszem Polaków z Rosją, łącząc ten postulat z ideologią prosłowiańską. Jak jednak wiemy, podczas Wielkiej Wojny, Rosja upadła a jej miejsce zajęły bolszewickie hordy, które z Rosjanami miały niewiele wspólnego (nawet główni liderzy tego przewrotu, bynajmniej nie byli Słowianami). Mając zmysł polityczny Dmowski przewidział, że wobec takiej zmiany należy przybliżyć się do Francji co uczynił tworząc Komitet Narodowy Polski w Paryżu. Jego działania, ale też innych mężów stanu jak np. Ignacego Paderewskiego doprowadziły do tego, że Polska znalazła się w obozie zwycięzców Wielkiej Wojny, a jego mowy na Konferencji Wersalskiej przeszły do historii i wywarły na słuchających olbrzymie wrażenie.

W okresie II Rzeczypospolitej Dmowski aktywnie działał w myśl ideologii narodowej. Widząc, że należy zmodernizować swoją myśl polityczną powołany został Obóz Wielkiej Polski, będący skrajnie przeciwny wszelkiej maści poplecznikom piłsudczyków. Nic dziwnego, wszak reżim sanacyjny był socjalistyczny, antynarodowy oraz katolicki jedynie na pokaz, a de facto antykatolicki. Nie realizował polskiego interesu narodowego, a jedyne co to jakieś wydumane masońskie (wielu piłsudczyków to byli wolnomularze oraz głęboko wsiąknięci w ich myśl) dyrdymały o międzymorzu, czy innej republice uniwersalnej. Warto też nadmienić, że narodowcy byli represjonowani przez sanację.

Roman Dmowski był człowiekiem dumnie przeciwstawiającym się współczesnemu światu. Bezbłędnie wskazywał on wrogów naszej Ojczyzny, a jej dobro zawsze miał na względzie. Jego książki - "Myśli Nowoczesnego Polaka", "Kościół, Naród i Państwo" czy "Duch Europy" każdy Polak powinien przeczytać. Gdy my polscy narodowcy dojdziemy do władzy, jego dzieła znajdą się w kanonie lektur szkolnych, a portrety z podobizną tego człowieka zaleją ulicę. Zachęcamy do samodzielnego poszerzania wiedzy o tym polskim bohaterze, oraz lektury jego książek bo naprawdę warto!

Roman Dmowski - obecny!


Obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/gpws_ig/

Telegram: t.me/GPWStg

Facebook: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-10840240151069

#polityka #nacjonalizm #historia #dmowski #revoltagainsthemodernworld


Zobacz: https://lurker.land/post/Bv55pNE8T
Data dodania: 8/9/2022, 3:47:20 AM
Autor: krokers

Tsutomu Yamaguchi to oficjalnie jedyny człowiek, któremu udało się przeżyć wybuch 2 bomb atomowych.6 sierpnia przebywał w Hiroszimie, gdzie został wysłany w delegację przez firmę Mitsubishi. Tam zastał go pierwszy wybuch. Następnego dnia postanowił wrócić do rodzinnego Nagasaki, aby leczyć rany. 9 sierpnia znów musiał przeżyć koszmar wybuchu bomby atomowej. Pomimo tych doświadczeń , Tsutomu przeżył 93 lata. Zmarł w 2010 roku.

https://www.tvp.info/49303184/podwojny-hibakusha-tsutomu-yamaguchi-japonczyk-ktory-przezyl-wybuchy-dwoch-bomb-atomowych-wieszwiecej

#historia


Zobacz: https://lurker.land/post/h6KGheeso
Data dodania: 8/8/2022, 5:03:16 PM
Autor: pentakilo

Zapomniany Holokaust etnicznych Polaków

https://www.youtube.com/watch?v=inG-cUb84so
#historia #holokaust #zbrodniewojenne


Mały spacer po Nesebyr Bułgaria

Zobacz: https://lurker.land/post/kHRYWfZ4H
Data dodania: 8/8/2022, 2:50:40 PM
Autor: arci

#historia #ciekawostki #podroze #bulgaria #europa #turystyka #autorskie #oc
https://youtu.be/A9VOxuaZFDs


Najstarszy mit o stworzeniu świata.

Zobacz: https://lurker.land/post/anS9ZIwmP
Data dodania: 8/7/2022, 11:01:31 PM
Autor: andrzej_zielinski

Człowiek z Zaświatów, Nurek po Ziemię, Drzewo Życia?

Być może pierwsze i najstarsze historie na świecie zostały dla nas utracone, ale możemy je zrekonstruować, odnajdując ich motywy i połączyć je w całość.

W tym filmie, autor przygląda się motywom najwcześniejszych mitów o stworzeniu, skupiając się szczególnie na Nurku po Ziemię i Drzewie Życia, aby to zrobić.

Opowie kilka różnych historii tworzenia i omówi, jak motywy ewoluowały, mieszały się i rozpraszały. Oraz opowie historię zrekonstruowaną z tych wszystkich motywów.

https://youtu.be/nZmEro_ODqc

#mitologia #historia #nauka #ciekawostki #stworzenieswiata


Jak stare granice wpływają na państwa.

Zobacz: https://lurker.land/post/O7gZrc_MS
Data dodania: 8/7/2022, 4:08:30 PM
Autor: andrzej_zielinski

Oczywiście przykładu Polski nie mogło zabraknąć w zestawieniu.

https://www.youtube.com/watch?v=WWfPgVt9JbI

#ciekawostki #historia #granice #romunia #polska #spoleczenstwo #rozwoj #geografia


Zobacz: https://lurker.land/post/KSokQ6Wr_
Data dodania: 8/7/2022, 3:32:26 PM
Autor: g_p_w_s

Wrócimy dzisiaj znowu do tematu Powstania Warszawskiego i jego prawdziwego oblicza. Świadomość kurczaków względem poszczególnych grup, jednostek, organizacji biorących udział w walkach jak to zwykle bywa - jest żenująca. Nie żeby nas to dziwiło, wszak jedyne co ta masa wie to to jaki jest nowy serialik i parę propagandowych słówek stworzonych by niszczyć nasz naród. Zostawmy jednak szlamowców. Wśród wielu jednostek była też taka, którą tworzyli polscy narodowcy, ba w swoim znaku miała nawet symbol nacjonalizmu polskiego - Mieczyk Chrobrego. Chodzi oczywiście o Grupę "Chrobry II".

Rodowód zgrupowania wywodził się z Narodowych Sił Zbrojnych. "Chrobry II" był grupą najliczniejszą - należało do niej blisko 3 tysiące powstańców. Co warto też zaznaczyć jednostka charakteryzowała się wielką odwagą i zaciętością. Jeden z przywódców powstania Antoni "Monter" Chruściel jasno stwierdził, że nacjonaliści nie oddali swoim przeciwnikom "ani piędzi terenu". Dodajmy, że kapitulacja "Chrobrego" nastąpiła kilka dni później po oficjalnym poddaniu się wszystkich sił powstańczych. Ich upór i waleczność musi budzić szacunek.

Jasno więc widać, że lwia część powstańców warszawskich walczyła o ideały narodowe, o Polskę Narodową, a więc i nietolerancyjną względem zła, mającą na względzie nasz interes narodowy oraz wartości kolektywne. Dzisiejsza propagandowa sieczka wpajana usilnie gawiedzi to po prostu ohydne kłamstwa i plucie na poświęcenie tych ludzi. My o "Chrobrym" pamiętamy i nie zapomnimy. To nasze dziedzictwo, nasza prawdziwa historia, nie te zakłamane bajki na potrzeby kunktatorskiej gry politycznej.

Zgrupowanie "Chrobry II" - obecne!


Obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/gpws_ig/

Telegram: t.me/GPWStg

Facebook: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-10840240151069

#Historia #revoltagainsthemodernworld #polska #powstaniewarszawskie #prawda


Zobacz: https://lurker.land/post/1H4HduqoF
Data dodania: 8/6/2022, 4:11:36 PM
Autor: g_p_w_s

6 sierpnia przypada 147 rocznica śmierci postaci nietuzinkowej, acz niekoniecznie znanej- byłego prezydenta Ekwadoru Gabriela Garcii Moreno. Był to bohater, który w sposób szczególny przysłużył się w walce ze współczesnym światem. Urodził się 24 grudnia 1821 roku w rodzinie, w której hołdowano wartościom katolickim. Wspominamy o tym dlatego, że wiara pozostanie do końca jego życia sprawą nadrzędną, w oparciu o którą będzie podejmował swe decyzje.

Gabriel Garcia Moreno był człowiekiem wszechstronnie wykształconym. Studiował w Collegio Nacional de la Unicersidad. Przyjął niższe świecenia kapłańskie oraz uzyskał stopień doktora nauk prawnych. Dwukrotnie pełnił urząd prezydenta Ekwadoru, w którym wprowadził rządy opierające się o autorytet i wartości chrześcijańskie, które były wdrażane w życiu politycznym, społecznym, ekonomicznym i edukacji.

Powiedzieć, że Gabriel Garcia Moreno przyczynił się do rozwoju edukacji w swoim państwie, to jak nie powiedzieć nic. Liczba szkół wzrosła z 200 do 600. Chłopcy kształceni byli przez zgromadzenie Braci Szkół Chrześcijańskich, a dziewczęta przez Siostry Nauczycielki św. Doroty Przenajświętszych Serc oraz Siostry Opatrzności Bożej. Troska o młodzież i misje powierzona została jezuitom, a prowadzenie seminariów duchownych lazarytom. Szeroko zakrojona reforma edukacji objęła zakładanie wielu ośrodków kształcenia, modernizację już istniejących, budowę obserwatorium astronomicznego, otwarcie pierwszych muzeów i ogrodu botanicznego. Wspierał ekwadorskich artystów poprzez umożliwienie im podróży do Europy.

Rządy zaprowadzone przez Gabriela Garcię Moreno były nie w smak środowiskom spod znaku cyrkla i węgielnicy oraz haseł „wolności słowa”, „wolności religijnej”. Nowy, efektywny, narodowy i katolicki model państwa zaproponowany przez Garcię Moreno mógł być asumptem do rozlania go na inne państwa Ameryki Łacińskiej.

W południe 6 sierpnia 1875 roku, w zaciszu katedry w Quito, Gabriel García Moreno w wielkim skupieniu modlił się przed Najświętszym Sakramentem. „Ekscelencjo, ktoś na zewnątrz pilnie potrzebuje z panem rozmawiać!” – nadbiegł nagle jego sekretarz. Po wyjściu na plac katedralny prezydent został nagle otoczony przez grupę zamachowców, którzy pod wodzą wolnomularskiego fanatyka Faustyna Rayo dobywszy maczet zarżnęli prezydenta Moreno, a następnie dobijając go strzałami z pistoletu krzyczeli: „Giń, wrogu wolności!”. Konającego zrozpaczeni przechodnie przenieśli do wnętrza katedry, gdzie u stóp ołtarza Matki Boskiej wyzionął ducha. Ostatnie słowa prezydenta brzmiały: „Wrogowie Boga i Kościoła mogą mnie zabić, ale Bóg nie umrze nigdy (Dios no muere!)”. Cały chrześcijański świat opłakiwał jego śmierć. Papież Pius IX określił go jako umierającego „śmiercią męczennika, (…) ofiarę za swoją wiarę i chrześcijańskie miłosierdzie”. W tym samym czasie od Ekwadoru po Berlin odbywały się uroczystości w lożach masońskich, a ich członkowie cieszyli się zejściem z tego świata znienawidzonego katolickiego polityka.

Przykład Gabriela Garcii Moreno pokazuje nam, jak trudno jest ludziom ideowym, niewpisującym się we współczesne konwenanse oraz niepowiązanym z głównymi ośrodkami wpływu, utrzymać władzę, pomimo poparcia ze strony swych rodaków. Niech dzisiejsza rocznica i Święto Przemienia Pańskiego będą dla nas inspiracją do zmiany swego życia. Zamiast narzekania na obecne trudne czasy pamiętajmy (podobnie jak wspomniany bohater), że jest z nami Chrystus, który daje nam siłę do podjęcia działania i budowania od podstaw zdrowego, chrześcijańskiego społeczeństwa. Nie masy tworzą otaczającą nas rzeczywistość, a wybitne jednostki i stojące za nimi elity.

Film opowiadający historię Gabriela Garcii Moreno: https://youtu.be/P0YvM4uaSZg

Artykuł o prezydencie Ekwadoru: https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/729

Wykład profesora Jacka Bartyzela na temat tej postaci: https://youtu.be/LEBubeWQ9xM


Obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/gpws_ig/

Telegram: t.me/GPWStg

Facebook: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-10840240151069

#historia #revoltagainsthemodernworld #katolicyzm #ekwador #prawda


Zobacz: https://lurker.land/post/2Bt35QgN5
Data dodania: 8/5/2022, 8:51:32 PM
Autor: pacjentzero

To zdjęcie wykonano dokładnie 35 lat temu (w nocy z 4 na 5 sierpnia 1987) w klinice profesora Religi w Zabrzu. Przedstawia ono finał dziewiętnastej operacji przeszczepu serca w wykonaniu profesora. Zdjęcie wykonał James L. Stanfield, fotograf National Geographic.
#polska #medycyna #nauka #historia #religa


Zobacz: https://lurker.land/post/wJhirtWyv
Data dodania: 8/5/2022, 6:45:07 PM
Autor: g_p_w_s

5 sierpnia 2011 roku Polską wstrząsnęła informacja o śmierci Andrzeja Leppera. Ten antysystemowy polityk, sam o sobie mówiący, że ideologicznie łączy obóz narodowy oraz ludowy dla wielu ludzi był solą w oku. Zwykli Polacy natomiast widzieli w nim swój głos, człowieka mówiącego prawdę zakłamanym politykierom prosto w oczy. Media głównego ścieku non-stop ośmieszały lidera Samoobrony (bo tak nazwał swój ruch polityczny). Człowiek ten nękany był wieloma politycznymi procesami, starano się go zaszczuć i złamać.

On jednak pozostawał nieugięty. W młodości - zwyczajny chłopak z PGRu trenujący pięściarstwo, w latach 90 - stanął na czele ruchu przeciwko bandyckiej reprywatyzacji. Mozolnie, acz nieugięcie budził świadomość w narodzie, co skończyło się sukcesem wyborczym jego partii Samoobrony na początku XXI wieku. W 2005 roku otrzymał on w wyborach prezydenckich oficjalnie ponad 15% głosów. System czuł presję. Za wszelką cenę chciano zdeprecjonować charyzmatycznego ludowego lidera, znaleźć na niego jakieś haki. Jednak ten mimo wielu kłód rzucanych mu pod nogi, nawet pomimo późniejszych porażek wyborczych i drastycznego spadku poparcia pozostawał nieugięty.

W 2011 roku Andrzej Lepper przygotowywał się do kampanii wyborczej mającej być jego wielkim powrotem. Stoliczkowej, salonowej elitce było to nie w smak. Rzekome s***bójstwo, którego miał się dopuścić budzi wiele wątpliwości i cała sprawa jest wybitnie niejasna. Żaden rolnik nie zabija się przed żniwami, tym bardziej taki, którego syn niedawno wyzdrowiał po ciężkiej chorobie. Dodajmy, że na miejscu znaleziono inne odciski butów niż samego Andrzeja Leppera. Człowiek ten posiadał wiele informacji, o których opinia publiczna miała się nie dowiedzieć. Bliscy tego polityka mówili jasno, że nie był on człowiekiem mogącym się pozbawić życia.

My o Andrzeju Lepperze pamiętamy. Ten człowiek dał nadzieje wielu zwyczajnym ludziom, że można uczynić wyrwę w tym systemie, że Polska może należeć do Polaków oraz, że ci mogą się sami zorganizować, sami obronić. Samoobrona była chwalebnym projektem politycznym, przekleństwem władzy warszawskiej, przez pewien moment prowadziła nawet w systemowych sondażykach (czyli naprawdę miała przeważające poparcie). Nie tak dawno pokazano nam, że można, dzisiaj jest nasza kolej. Pamiętając o ludziach takich jak Andrzej Lepper idźmy do wrót Wielkiej, Wolnej Polski.

Andrzej Lepper - obecny!

https://www.youtube.com/watch?v=XtK3Zor5hIs - film przedstawiający całą sprawę Andrzeja Leppera


Obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/gpws_ig/

Telegram: t.me/GPWStg

Facebook: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-10840240151069

#polityka #historia #pamięć #prawda #revoltagainsthemodernworld


"Elity czasu rozbiorów" - tekst jakby krzyk rozpaczy o opamiętanie się narodu polskiego i elit rządzących.

Zobacz: https://lurker.land/post/VNDWFXOhh
Data dodania: 8/5/2022, 11:40:14 AM
Autor: jarema1987

Równo 250 lat temu, 5 sierpnia 1772 roku, przedstawiciele Prus, Rosji i Austrii podpisali akt rozbioru ziem Rzeczypospolitej.

To nieszczęście mogło nas ominąć. W planach Rosji zrazu nie było miejsca na podział ziem polskich – wszak dla Petersburga Rzeczpospolita stanowiła protektorat, coraz ściślej kontrolowany. W 1772 roku dogasał już zryw polskiej katolickiej szlachty, znany jako konfederacja barska. Państwo carów zajęte było przede wszystkim dobijaniem pokonanej Turcji; wydawało się, że oto ziści się jego marzenie o zwycięskim marszu do Konstantynopola. W europejskich stolicach w napięciu oczekiwano na decyzję Austrii, czy ta nie zechce wykorzystać sytuacji do odebrania Turkom posiadłości bałkańskich. Oznaczałoby to całkowite wyparcie islamskiej potęgi z Europy.

Wtedy do rozgrywki włączył się jeszcze jeden gracz. Dyplomaci króla Prus Fryderyka II już od lat zacieśniali więzi tego kraju z Turcją. W niedalekiej przeszłości proponowali nawet pohańcom wspólną akcję wojskową przeciw imperium rosyjskiemu. Teraz mistrzowską grą nie tylko ocalili państwo Osmanów, ale stworzyli sojusz Berlina, Petersburga i Wiednia, skupiając uwagę trzech mocarstw na pogrążonej w permanentnym kryzysie Rzeczypospolitej.

Pomnikowi patrioci i obowiązki polskie

Gdy porównać czasy stanisławowskie z naszymi, to w obu przypadkach rzuca się w oczy deklaratywny patriotyzm elit politycznych.

Król Staś kochał Rzeczpospolitą, a w każdym razie często o tym zapewniał. Kiedy przystał do Targowicy – to także z miłości do Ojczyzny, nie inaczej. Najpodlejsi zaprzańcy szli chyłkiem do obcych ambasad, odbierać worki z dukatami za określone zlecenia, i jak raportowali zadziwieni dyplomaci, słowo „Ojczyzna” nie schodziło petentom z ust.

Tradycja ta utrzymała się w narodzie na wieki. Starsi Czytelnicy muszą pamiętać tow. Edwarda Gierka, jak przed kamerą intonował wzruszonym głosem Hymn Państwowy. Albo tow. generała Wojciecha Jaruzelskiego, gdy w Noc Długich Pałek uroczyście ogłaszał wojnę polsko-jaruzelską na tle narodowego sztandaru. Czy ktoś wtedy odmawiał tym jegomościom patriotyzmu? A niechby spróbował!

Dziś politycy również uwielbiają wygłaszać podniosłe bogoojczyźniane przemowy, najlepiej u stóp pomników, otoczeni morzem biało-czerwonych flag. Tylko czasem pojawi się ktoś ujmująco szczery, jak ten minister, który określił swój rząd mianem „sług narodu ukraińskiego”. Jako żywo przypominało to niegdysiejsze hołdy wobec imperatorowej Katarzyny. Pana ministra bardzo za to krytykowano, zupełnie niesłusznie, bo przecie stwierdził jedynie stan faktyczny.

Gdy jednak sięgnąć głębiej, odkryjemy rzecz ciekawą. Oto w ostatnich latach Pierwszej Rzplitej walczyły ze sobą o wpływy stronnictwa „rosyjskie” i „pruskie”, popierane przez ambasady tych właśnie państw. Dziś ton rodzimej polityce nadaje wielki spór opcji unijnej (berlińsko-brukselskiej) i atlantyckiej (waszyngtońsko-jerozolimskiej). Tylko orientacji propolskiej jakoś nie widać, gdzieś tam pałęta się na obrzeżach wielkiej polityki. Zupełnie jak za komuny, gdy po lasach tułała się jeszcze garść Żołnierzy Wyklętych, a w warszawskich kawiarniach namiętnie roztrząsano kłótnie „chamów” i „żydów”.

– Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie – rzekł przed 120 laty Roman Dmowski. Czyje obowiązki realizują obecne elity, możemy domyślić się po owocach ich działań. Kiedy w imię obrony Ukrainy Polacy są odcinani od rosyjskiego węgla, gazu i ropy (w zamian zalecono im zbierać chrust po lasach), mimo iż współpracę energetyczną z Rosją wciąż podtrzymują nasi zachodni sojusznicy – chyba nie wygląda to na realizację interesów polskich? Gdy mówi się nam o groźbie inwazji rosyjskiej na nasz kraj, a równocześnie rozbraja się Wojsko Polskie, wysyłając sprzęt wart miliardy dolarów „potrzebującym” Ukraińcom – to najwyraźniej bezpieczeństwo Rzeczypospolitej nie jest tu dla kogoś priorytetem.

Może to pozostałość po masochistycznych poetach epoki Romantyzmu, którzy ogłaszali Polskę „Chrystusem narodów”, bądź „Winkelriedem narodów”, udręczonym za cudze grzechy. Wedle ich wizji, im więcej Polska cierpiała, tym dla świata było lepiej. Polak stękał pod obcym jarzmem, ale miał pocieszać się myślą, że dzięki temu polepszyło się Francuzowi, Niemcowi, Belgowi, a dziś niewątpliwie skorzystał na tym jeszcze Ukrainiec. Cóż to, nie jesteście Państwo szczęśliwi?

Inni są zdania, że to sprawa nie aż tak szalona, choć chwały także nie przynosząca. Że u naszych decydentów obserwujemy jedynie kompleks chłopa pańszczyźnianego, przyzwyczajonego wiecznie pracować dla jakiegoś „pana”.

Pomnikowi patrioci i obowiązki polskie

Gdy porównać czasy stanisławowskie z naszymi, to w obu przypadkach rzuca się w oczy deklaratywny patriotyzm elit politycznych.

Król Staś kochał Rzeczpospolitą, a w każdym razie często o tym zapewniał. Kiedy przystał do Targowicy – to także z miłości do Ojczyzny, nie inaczej. Najpodlejsi zaprzańcy szli chyłkiem do obcych ambasad, odbierać worki z dukatami za określone zlecenia, i jak raportowali zadziwieni dyplomaci, słowo „Ojczyzna” nie schodziło petentom z ust.

Tradycja ta utrzymała się w narodzie na wieki. Starsi Czytelnicy muszą pamiętać tow. Edwarda Gierka, jak przed kamerą intonował wzruszonym głosem Hymn Państwowy. Albo tow. generała Wojciecha Jaruzelskiego, gdy w Noc Długich Pałek uroczyście ogłaszał wojnę polsko-jaruzelską na tle narodowego sztandaru. Czy ktoś wtedy odmawiał tym jegomościom patriotyzmu? A niechby spróbował!

Dziś politycy również uwielbiają wygłaszać podniosłe bogoojczyźniane przemowy, najlepiej u stóp pomników, otoczeni morzem biało-czerwonych flag. Tylko czasem pojawi się ktoś ujmująco szczery, jak ten minister, który określił swój rząd mianem „sług narodu ukraińskiego”. Jako żywo przypominało to niegdysiejsze hołdy wobec imperatorowej Katarzyny. Pana ministra bardzo za to krytykowano, zupełnie niesłusznie, bo przecie stwierdził jedynie stan faktyczny.

Gdy jednak sięgnąć głębiej, odkryjemy rzecz ciekawą. Oto w ostatnich latach Pierwszej Rzplitej walczyły ze sobą o wpływy stronnictwa „rosyjskie” i „pruskie”, popierane przez ambasady tych właśnie państw. Dziś ton rodzimej polityce nadaje wielki spór opcji unijnej (berlińsko-brukselskiej) i atlantyckiej (waszyngtońsko-jerozolimskiej). Tylko orientacji propolskiej jakoś nie widać, gdzieś tam pałęta się na obrzeżach wielkiej polityki. Zupełnie jak za komuny, gdy po lasach tułała się jeszcze garść Żołnierzy Wyklętych, a w warszawskich kawiarniach namiętnie roztrząsano kłótnie „chamów” i „żydów”.

– Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie – rzekł przed 120 laty Roman Dmowski. Czyje obowiązki realizują obecne elity, możemy domyślić się po owocach ich działań. Kiedy w imię obrony Ukrainy Polacy są odcinani od rosyjskiego węgla, gazu i ropy (w zamian zalecono im zbierać chrust po lasach), mimo iż współpracę energetyczną z Rosją wciąż podtrzymują nasi zachodni sojusznicy – chyba nie wygląda to na realizację interesów polskich? Gdy mówi się nam o groźbie inwazji rosyjskiej na nasz kraj, a równocześnie rozbraja się Wojsko Polskie, wysyłając sprzęt wart miliardy dolarów „potrzebującym” Ukraińcom – to najwyraźniej bezpieczeństwo Rzeczypospolitej nie jest tu dla kogoś priorytetem.

Może to pozostałość po masochistycznych poetach epoki Romantyzmu, którzy ogłaszali Polskę „Chrystusem narodów”, bądź „Winkelriedem narodów”, udręczonym za cudze grzechy. Wedle ich wizji, im więcej Polska cierpiała, tym dla świata było lepiej. Polak stękał pod obcym jarzmem, ale miał pocieszać się myślą, że dzięki temu polepszyło się Francuzowi, Niemcowi, Belgowi, a dziś niewątpliwie skorzystał na tym jeszcze Ukrainiec. Cóż to, nie jesteście Państwo szczęśliwi?

Inni są zdania, że to sprawa nie aż tak szalona, choć chwały także nie przynosząca. Że u naszych decydentów obserwujemy jedynie kompleks chłopa pańszczyźnianego, przyzwyczajonego wiecznie pracować dla jakiegoś „pana”.

Hajdamacy i honor Polaka

Rok 1772 to także wygasanie koliszczyzny – przerażającego wystąpienia hajdamaków na naszych ziemiach ukrainnych.

Terror rezunów zabrał z tego świata z górą sto tysięcy, może nawet dwieście tysięcy dusz. Dawniej niektórzy podejrzewali, że rebeliantów podburzyli Rosjanie, aby mocniej przycisnąć Polaków. Nasi historycy są w tej sprawie podzieleni – brak dowodów pisemnych na rozkaz z Petersburga (rzekoma Złota Hramota carycy Katarzyny, nawołująca do krwawej rozprawy z Lachami i obrony prawosławia, na którą powoływał się wódz hajdamaków Maksym Żeleźniak, okazała się falsyfikatem). Wojska rosyjskie pomogły polskim siłom tłumić bunt nie przebierając w środkach (sztabowcy Katarzyny zapewne sarkali, że ruchawka odciąga ich zastępy od bojów z konfederatami barskimi i stokroć groźniejszej wojny z Turczynem). Natomiast dziejopisowie ukraińscy stanowczo odrzucają hipotezę o rosyjskiej inspiracji, uznając koliszczyznę za rodzimy ruch rewolucyjny i narodowo-wyzwoleńczy. O hajdamakach z uczuciem pisał ukraiński poeta Taras Szewczenko (współcześnie fetowany tu i ówdzie także w naszym kraju):

…Kary Lachom, kary!

Jak szalony, wiesza, pali,

Sieka trupie ciało:

Dajcie Lacha, dajcie Żyda!

Mało mi ich, mało!

Dajcie Lacha, krwi dawajcie,

Mięsa z krwią i pianą!

Morze krwi… nie dosyć morza…

Zapewne pochopnie byłoby mówić o uformowanym już wtedy narodzie ukraińskim, jednakże tradycje koliszczyzny odżyły na wschodnich ziemiach polskich w wieku XX. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) uznała je za ważny element własnej tożsamości. Hajdamackie zawołanie „Na jedną szubienicę – Lacha i psa!” zacytowano nawet w jednej z OUN-owych pieśni. Do wzorów tych odwoływali się rezuni UPA, niekiedy także w makabrycznych szczegółach. Świętokradcze święcenie noży przed rzezią, zabijanie dziatek z żony Laszki-katoliczki (opiewane przez Szewczenkę), wreszcie sadystyczne i masowe mordy całych zbiorowości – wszystkiego tego doświadczyły województwa południowo-wschodnie Rzeczypospolitej już w latach 60. i 70. XVIII wieku.

Co by nie powiedzieć o dawnych polskich elitach, nie patyczkowały się z rezunami. Dziewięciuset hajdamaków, pochwyconych przez Rosjan i przekazanych stronie polskiej, postawiono przed sądami. Zapadło ćwierć tysiąca wyroków śmierci (choć część kar następnie złagodzono). Ani stronnikom króla, ani konfederatom barskim nie przyszłoby do głowy traktować ze zrozumieniem sadystycznych morderców, wymachiwać ich sztandarami ani wznosić ich haseł.

Teraz powróćmy do naszej rzeczywistości, gdy w modzie są rzewne ukraińskie dumki i klechdy o odwiecznym braterstwie. Dziś prezenterzy Telewizji (zwanej Polską) oraz politycy (zwani polskimi) z dumą prezentują niebiesko-żółte wstążki przypięte na wysokości mięśnia sercowego. Ów dychromatyczny emblemat wciska się wszędzie w nasze życie, wylewa się z ekranów telewizorów i witryn internetowych, straszy z gmachów urzędów, obnoszą się z nim celebryci, biznesmeni i zwykli zjadacze chleba. Kiedy pytam tych ludzi, czy wiedzą, pod jakim sztandarem występowali ci, co strzelali do Orląt Lwowskich, jakie barwy nosili oprawcy w katowni w Złoczowie, jakie flagi witały Legion Ukraiński Wehrmachtu w roku 1939 – wtedy słyszę zdenerwowane głosy, że to było dawno; że nie wolno rozdrapywać starych ran; że dobra pamięć historyczna jest dzisiaj mocno podejrzana; że powinienem więcej oglądać telewizji, tam mi wyjaśnią, które rany dozwala się dziś rozdrapywać, a które nie.

Bywa jeszcze gorzej, jeszcze podlej. Oto prezydent Rzeczypospolitej peregrynuje do Kijowa i pozdrawia tamtejsze wojsko okrzykiem:

– Sława Ukrajini!

– Herojam sława! – ryczy w odpowiedzi zgodny chór.

Przed prezydentem Dudą w takie zawołania bawili się już Jarosław Kaczyński i Donald Tusk. Nie posądzam tych panów o to, że nie wiedzą, iż wznoszą okrzyk będący oficjalnym pozdrowieniem banderowskiego skrzydła OUN; że owo „Sława Ukrajini! Herojam sława!” uderzało w niebiosa, kiedy pijane krwią tłumy zarzynały polskie kobiety i dzieci. Teraz czekam, kiedy prezydent mojego kraju pojedzie do Berlina i pozdrowi gospodarzy gromkim: Sieg heil! – w imię dobrosąsiedzkich stosunków tudzież z szacunku dla historii, rzecz jasna.

To prawda, że w roku 2018 banderowski okrzyk przyjęły oficjalnie, jako swój własny, Ukraińskie Siły Zbrojne. Ano, jaka armia, takie tradycje. Wypada żałować, że wojacy, do których zwracał się pan prezydent Duda, nie uczynili swoim pozdrowieniem wspomnianej piosnki OUN – tej o hajdamackiej szubienicy, psie i Lachu. Po pierwsze mieliby gwarantowany sukces na Eurowizji; po wtóre pozwoliłoby to głowie państwa polskiego na wykazanie się umiejętnościami wokalnymi.

Żywot narodu rozbrojonego

W XVIII wieku nieszczęściem Rzeczypospolitej były iście mikroskopijne rozmiary jej sił zbrojnych. Duże, nieźle prosperujące państwo miało wielokrotnie mniej żołnierzy niż Rosja, Austria, a nawet niewielkie przecież Prusy. Konsekwencje tego faktu znamy.

Dziś mamy wojnę za progiem, ale rządzący odbierają broń polskim żołnierzom, by wysyłać ją w darze za wschodnią granicę. Chyba liczą na uprzejmość Kremla, że poczeka tych kilka lat, aż sprowadzimy zakupione za Wielką Wodą Abramsy i Lightningi, a potem jeszcze trochę, by personel zdążył się na nich przeszkolić. Ale jeśli wojna zacznie się już teraz, to co nam zaproponują umiłowani przywódcy? Kosy okute na sztorc? Czy też tradycyjny smętny zaśpiew: „Poszli nasi w bój bez broni…”?

A co z chętnymi do walki? Niedawno premier Mateusz Morawiecki zadeklarował, że w razie napaści Rosji 40 milionów Polaków chwyci za broń. Najwyraźniej uwzględnił też noworodki, i to w perspektywie kilkuletniej. Niechże mi pan premier wybaczy, że jakoś ciężko mi wyobrazić sobie jego osobę (a także dowolnego ministra czy parlamentarzystę) w hełmie, z kałachem w garści, we frontowej ziemiance, czujnie wypatrującego nieprzyjaciela na przedpolu. A tym bardziej ochotniczy, tłumny zaciąg w kamasze bywalców Parad Równości i tym podobnego elementu. Nadwiślańska krzykliwa dyktatura ciemniaków różnych barw i odcieni realizuje swą bojową witalność skandując bluzgi pod kościołami, zakazując koncertu muzyki Rachmaninowa i Czajkowskiego oraz żądając przemianowania ruskich pierogów na „pierogi ukraińskie” (dobrze, że nie „im. Pułku Azow”…). Ale krzykacze nie pójdą walczyć i umierać.

Panie premierze, tak poważnie – ilu Polaków jest obytych z bronią? Nie ze strzelankami komputerowymi, nie z filmami wojennymi, nie z defiladami. Ilu Polaków trzymało w ręku prawdziwą broń? Ilu nosiło mundur na grzbiecie?

Tak się składa, że od trzech dziesiątków lat rozsądni ludzie mówili prawdę o stanie polskiej armii i naszej obronności. Smutną prawdę wyrażającą się nie tylko w ilości czołgów i samolotów, ale także w zmianach mentalności narodu. Mówili o bezkarnym pluciu na wojsko, na tradycję patriotyczną; o iście dywersyjnym (czy też samobójczym) promowaniu w społeczeństwie postaw pacyfistycznych; o potęgującej się hoplofobii (irracjonalnym strachu przed bronią, wynikającym z braku obycia z orężem). Przez trzy dekady te opinie były lekceważone.

Drzewiej człowiek wolny był zarazem człowiekiem uzbrojonym, dla każdego było to oczywiste. Panie premierze, pan dobrze wie, kto blokował Polakom dostęp do broni prywatnej. W tym – kto blokował przez ostatnie 7 lat. Na tej liście hańby są wszystkie partie rządzące. Zdarzały się, owszem, próby zmiany tego stanu rzeczy, w tym tak desperackie, jak wniosek o amnestionowanie oręża opracowanego przed… 1900 rokiem. Wszystko na nic. Partyjne sitwy mamiły wyborców obietnicami, zaś po objęciu rządów instalowały nowy wariant władzy okupacyjnej. Politycy z pierwszych stron gazet, w tym zawodowi patrioci wyspecjalizowani w krzepiących przemowach pod pomnikami, wygłaszali antypolskie w swej istocie wypowiedzi, że „Polacy najpierw muszą dorosnąć do posiadania broni”. Bo patrząc na oficjalne statystyki, naokoło nas dorośli do tego Niemcy, Czesi, Słowacy i cała reszta, tylko Polacy są uważani przez swych wybrańców za stado niedorozwiniętych gamoni. W putinowskiej, podobno zamordystycznej Rosji na 1000 obywateli przypada 28 pozwoleń na broń – a w wolnej (czy może tylko gadającej o wolności), zionącej demokracją Polsce ledwie sześć. Potomkowie zwycięzców spod Grunwaldu, Kłuszyna i Wiednia, dzieci i wnuki powstańców warszawskich – oni muszą wpierw dorosnąć. A jak mają dorosnąć do broni, nie mając z nią styczności, to już ogromna tajemnica rządzących.

Który skrzywdziłeś…

Wiadomo, że najłatwiej spowiadać się z cudzych grzechów. Lżej jest przepraszać, bijąc kułakiem w nieswoją pierś. Najłagodniejszą zaś chorobą jest ropiejący wrzód w cudzym uchu.

Możemy utyskiwać godzinami na agresywnych zaborców, na wiarołomnych sojuszników, na własne zdradzieckie elity. A przecież zło nie uznawało politycznych podziałów, wdzierało się także w szeregi patriotów. Konfederaci barscy, podnosząc sztandar walki o katolicką Polskę, przeciw królowi, innowiercom i Rosjanom, szukali sprzymierzeńca w… osmańskiej Turcji. Nie wyszło im to na dobre. Turczyn ruszył ze swą potęgą przeciw Moskalom, ale przecie po to, by realizować własne interesy. Rachuby barzan były naiwne. Pisał prof. Władysław Konopczyński: „Nic to, że wezyr Muhammed Emin publicznie sponiewierał wodza konfederatów barskich Joachima Potockiego; nic, że jednocześnie […] wydał manifest, równoznaczny z wypowiedzeniem wojny całej Polsce, choć obiecujący łaskę tym pojedynczym Polakom, którzy pokornie zgłoszą się do obozu tureckiego. Porta, pocieszali się konfederaci, zrobi swoje, gdy Rosjan wypędzi z Polski, ba, nawet z Kijowa; a nad tym, by się nie pokusiła o Kamieniec, czuwać będzie Europa chrześcijańska. Jakąż ironią wobec tych nadziei był rzeczywisty przebieg kampanii! Armia turecka, ledwo wychyliwszy się z Mołdawii na Podolu, pierzchła w panicznym strachu…”.

„Sojusznicza” orda tatarska zachowała się zgodnie z wielowiekową tradycją, porywając tłumy jasyru. Ówcześni kronikarze szacowali liczbę schwytanych niewolników na 30.000 w Polsce oraz 15.000 w Rosji (tj. na rosyjskiej Ukrainie). Z pewnością nie na taką pomoc liczyli konfederaci…

Ten grzech przymierza z diabłem będzie wlókł się za nami w następnych dekadach i wiekach. Polscy patrioci poszukają wsparcia u dwóch najkrwawszych satrapii europejskich – rewolucyjnej Francji i osmańskiej Turcji. Nasi rycerze wolności będą sławić jakobińskich rzeźników, potem cesarza z Korsyki, wreszcie osmańskich sułtanów rzekomo czekających z utęsknieniem na posła z Lechistanu. Będą grzmieć wielkim głosem na tyranię zaborców, zarazem starannie odwracając wzrok od mordowanych wandejskich i hiszpańskich katolików, od skazanych na zagładę chrześcijan Bałkanów i Kaukazu.

Dziś nie jest inaczej. Niedawno przeczytałem na portalu PCh24 informację, że armia turecka bombarduje wioski chrześcijan w północnej Syrii, że Turczyni czyszczą sobie pogranicze z „niewiernych”, że tłumy uchodźców uciekają stamtąd w panice. I co? Gdzie rzesze Polaków oburzonych z tego powodu? Czy Telewizja (zwana Polską) Jacka Kurskiego krzyczy przeciw „bandyckiej agresji”? Czy telewizja TVN (protegowana amerykańskiej ambasady) nazywa prezydenta Turcji „bandytą”? Nie, okazuje się, że nie ma sprawy. Bo Turcja to przecież nasz sojusznik w NATO. Kiedy więc NATO morduje chrześcijan w Syrii – wtedy milczy telewizja, milczy nasz prezydent i premier, milczą posłowie. Wtedy odwraca wzrok cała nadwiślańska menażeria „zatroskanych o losy ofiar wojny”. Nie wysyła się broni napadniętym, nie ma zbiórek na pomoc humanitarną, nasi biskupi też nie wyrażą zaniepokojenia. Bo to nie jest medialne. Bo upominając się o tę krew naruszymy tabu – takie samo, jak tabu wołyńskie.

A przecież to przykład jeden z wielu. Dwa lata temu wspierany przez Turcję Azerbejdżan uderzył na Ormian w Górskim Karabachu. W półtora miesiąca osiem tysięcy ludzi poszło do piachu; miasta i wioski legły w gruzach, muzułmańscy żołnierze chwalili się filmikami o torturowaniu jeńców. Zaś polskie media… zachwycały się wtedy skutecznością tureckich dronów. Jakoś chyba przywykliśmy, że tych Ormian stale się wyrzyna.

Oczy tej małej

Tuż przed 11 lipca – rocznicą Krwawej Niedzieli – rozwieszałem wraz z przyjaciółmi plakaty upamiętniające ludobójstwo wołyńskie.

Do pracy zaprzągłem potomstwo – niechaj ma lekcję historii. Bo przecież ten Wołyń, dla „elit” wyklęty jak niegdyś Katyń, jest dzisiaj papierkiem lakmusowym szczerego patriotyzmu, który nie potrzebuje przyzwolenia rządzących na złożenie hołdu ofiarom. Nasze plakaty zdobiła dziecinna buzia Czesi Chrzanowskiej – dwuletniej dziewczynki patrzącej z przejęciem, szeroko otwartymi oczami w obiektyw aparatu. Oto świadek historii, co na zawsze pozostanie niemy – bo maleńką Czesię zarżnęli w łóżeczku ukraińscy rezuni.

Te oczy wciąż wpatrują się we mnie z wyrzutem, a ja czuję bezradność. Bo już na drugi dzień w wielu miejscach z naszych plakatów zostały tylko strzępy. Nie wiem, czy zdzierała ręka pisowska, peowska czy lewacka (toż oni wszyscy „solidarni z Ukrainą”), czy może jaki „nieszczęsny uchodźca” na garnuszku polskich podatników. W jednym przypadku plakat wiszący pod kościołem zerwał człowiek idący na poranną Mszę świętą. Nie mam pojęcia, kim był – wielbicielem Kaczyńskiego czy Tuska? Czy karmił swój mózg wydzielinami TVP, czy może TVN? Jaka to różnica?

Co mam powiedzieć tym oczom zamordowanego dziecka? Tym duchom, co wołają z bezimiennych mogił?

Nie roztrząsajmy już kryzysu samych elit. Kiedyś mieliśmy alibi. W powszechnej opinii zdradzali jacyś magnaci, zausznicy królewscy, sam monarcha. A naród, w to wierzyliśmy głęboko, przykładnie jęczał w okowach. Dziś jest inaczej. Dziś mamy demokrację, każdy posiada prawo wyboru. Nie raz patrzyłem ze ściśniętym gardłem, jak miliony moich rodaków głosowało, bez żadnego przymusu, na pogrobowców komunizmu; na zapijaczonego prezydenta, który słaniał się nad grobami ofiar operacji katyńskiej. Dzisiaj miliony gotowe są poprzeć tych, co ryczą „Sława…!” w banderowskim chórze, opodal pomników oprawców, stojąc być może na zadeptanych grobach. Czy owe persony naprawę lokują się moralnie wyżej, niż magnaci umizgujący się onegdaj do zaborców?

I nie stawiajmy już pytań o rozbiory. O to, gdzie wtedy były elity? Gdzie był naród? Gdzie opór? Jak możliwa była taka moralna zgnilizna? Dlaczego tak wielu z ochotą pakowało się w kloaczny dół?

Wczoraj to dziś. Tyle, że wczoraj.

Andrzej Solak

https://pch24.pl/elity-czasu-rozbiorow/
#polityka #historia #polska #ukraina


Artefakty z zatopionego U-Boota po raz pierwszy na wystawie [j. ang.]

Zobacz: https://lurker.land/post/Ob2m2YRiA
Data dodania: 8/5/2022, 9:55:11 AM
Autor: szawel

https://www.theguardian.com/world/2022/aug/04/nazi-artefacts-from-sunken-u-boat-to-go-on-display-for-first-time-in-liverpool #ciekawostki #informacje #historia #2wojnaswiatowa #uboot #wystawa


Zobacz: https://lurker.land/post/Zm3lErTFU
Data dodania: 8/4/2022, 9:49:17 PM
Autor: g_p_w_s

Dzisiaj powrócimy do tematu Powstania Warszawskiego. Od kilku lat środowiska antynarodowe promujące wszelkiego rodzaju degeneracje próbują się "podszyć" pod ową rocznicę. Piszą historię na nowo - to co entuzjaści demoliberalnej gangreny lubią najbardziej. Nagle dowiadujemy się, że celem walk powstańczych było relatywizowanie zła, a nawet że ich przeciwnikiem był nacjonalizm.

Oczywiście tego rodzaju aberracje nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Wystarczy podać sam fakt, że wśród powstańców niemałą grupę stanowili członkowie Narodowych Sił Zbrojnych - polscy nacjonaliści! Miało ich być walczących około 5000. Ostatnio modni w mediach powstańcy związani zapewne z obozami socjalistycznymi czy nawet komunistycznymi bez kozery besztają pamięć swoich kolegów stając w pierwszym szeregu ideologicznej walki. Na szczęście znajdują się jeszcze ludzie którzy nie boją się mówić jak było.

Jednym z takich ludzi jest właśnie porucznik NSZ Władysław Sieradzki który wprost mówi, że powstanie toczyło się między innymi o to by naród polski miał możliwość celebrowania swojej przynależności. Niestety, systemowe media o tym nie powiedzą a przekaz do kurczaków pójdzie wybiórczo wykastrowany. My jednak wiemy jak było naprawdę.


Obserwuj nas na Instagramie: https://www.instagram.com/gpws_ig/

Telegram: t.me/GPWStg

Facebook: https://www.facebook.com/Grafika-Przeciw-Współczesnemu-Światu-10840240151069

#HISTORIA #polityka #revoltagainsthemodernworld #polska #patriotyzm #idea #duma


Co stało się z majątkiem ZSRR? Prywatyzacja w Rosji na początku lat 90-tych. Ile kosztował Gazprom?

Zobacz: https://lurker.land/post/7jAFEUq6K
Data dodania: 8/4/2022, 8:01:32 PM
Autor: alienv

https://youtu.be/en5u6ULlaWU

#powojnie #rosja #zsrr #historia


Patriotyczne graffiti Łuczanowice Nowa Huta Kraków

Zobacz: https://lurker.land/post/X4MfUD_NG
Data dodania: 8/4/2022, 8:44:56 AM
Autor: arci

#krakow #malarstwo #patriotyzm #ciekawostki #polska #autorskie #historia #film
https://youtu.be/Q5hd1uyBRsA


Książka wybitnego historyka, zaszczutego przez koszerną gadzinówkę dla Polaków

Zobacz: https://lurker.land/post/P6EBzT_9X
Data dodania: 8/3/2022, 9:30:24 PM
Autor: victor

https://www.nacjonalista.pl/2022/07/18/dr-dariusz-ratajczak-tematy-niebezpieczne/ #historia #czytajzlurkerem


Zobacz: https://lurker.land/post/p-SDvq_eo
Data dodania: 8/3/2022, 8:57:55 PM
Autor: puech

#heheszki #motoryzacja #historia
https://i1.jbzd.com.pl/contents/2022/08/normal/s1losmh6nsFnFxyF6DtL6PeqV0F2NoBS.jpg


Zobacz: https://lurker.land/post/Lq831exA0
Data dodania: 8/3/2022, 3:42:16 PM
Autor: lipazmiodem

Uprzejmie donoszę.
#polska #warszawa #polityka #historia #ksiazki


Zobacz: https://lurker.land/post/xzaPV3FzH
Data dodania: 8/2/2022, 11:16:06 PM
Autor: lipazmiodem

#media #historia #polska


Zobacz: https://lurker.land/post/piI-AUk0A
Data dodania: 8/2/2022, 1:44:17 PM
Autor: szymonpl

Niemiecka Coca-Cola z 1936 r.
#iiirzesza #historia #cocacola