Lurker.land - tag #gwiezdnewojny

Zobacz: https://lurker.land/post/EU0_Cs18z
Data dodania: 5/10/2022, 3:56:54 PM
Autor: emrys_vledig

#gwiezdnewojny #starwars #przegryw #takaprawda


Zobacz: https://lurker.land/post/cdrwiK1q1
Data dodania: 4/29/2022, 7:08:53 PM
Autor: emrys_vledig

#sezongrillowy #gwiezdnewojny #starwars #mem


Zobacz: https://lurker.land/post/ZxzA2wKzF
Data dodania: 3/8/2022, 9:51:22 PM
Autor: gzkk

Don Bies jako Boba Fett:
https://beeimg.com/images/j66344710432.png
https://www.bobafettfanclub.com/multimedia/galleries/albums/userpics/10001/50db9a_6e9c2ffaccb24ba981cbc576363c173b.jpg

Wszyscy aktorzy grający i lektorzy podkładający Bobę Fetta:
https://www.bobafettfanclub.com/fettpedia/behind-the-mask/

#ciekawostki #heheszki #gwiezdnewojny


Zobacz: https://lurker.land/post/zc_aLgtzA
Data dodania: 2/1/2022, 8:12:22 PM
Autor: emrys_vledig

#sztukaalternatywna #bekazcovidian #bekazcovida #ochrona #gwiezdnewojny #starwars


Feminizm w kinie. Casus nowej Trylogii

Zobacz: https://lurker.land/post/TawqmfCbA
Data dodania: 1/18/2022, 7:09:43 PM
Autor: ed161

1. Luke Skywalker niedołężnym starcem (na plus)
2. Anakin Skywalker, całe jego tragiczne życie i poświęcenie do śmieci (na plus)
3. Tak źle napisana postać jak Rey zrobiona w ostatniej chwili wnuczką Imperatora (na plus)
4. Lucas nie dał postaci Lei głównej mocy sprawczej, trzeba było z niej zrobić na siłę moc sprawczą wszystkiego po dobrej stronie (na plus)
5. Najlepiej rozpisana i zagrana postać Kylo Rena oraz całe misternie utkane intrygi wokół niego do śmieci - oczywiście mam na myśli przejęcie władzy i samodzielne rządy, bo na to Vader nigdy się nie załapał (na plus)
6. Jakieś różowe czy inne fioletowe, co rozwaliło swój okręt o krążownik Najwyższego Porządku. Mało kto już ją pamięta, poza żenadą z tym związaną (na plus oczywiście)
7. kto dopisze resztę?
#starwars #bekazlewactwa #gwiezdnewojny #feminizm #kino


Zobacz: https://lurker.land/post/Mt3Rp_MRE
Data dodania: 1/6/2022, 10:37:57 PM
Autor: emrys_vledig

#heheszki #trzechkroli #gwiezdnewojny #humorobrazkowy


Zobacz: https://lurker.land/post/oo1Fg5A1r
Data dodania: 12/29/2021, 1:40:13 PM
Autor: emrys_vledig

Jakoś tak się uchowałem, że za dzieciaka oglądałem tylko pierwszą w kolejności (IV wedle kanonu) część Gwiezdnych Wojen. Więcej nic i nigdy. Idą święta, czas więc nadrobić i poznać na dobre to uniwersum. Pod tagiem autorskim #memrys zbiorę wszystkie mini recenzje GW, oglądane chronilogicznie dla lore. Jak kogoś moja dłubanina zainteresuje, czy rozbawi to zapraszam do śledzenia.
------------------
Jak mi poszło ze #starwars VI Powrót Jedi?

Po naprawdę kapitalnej części IV, bardzo dobrej, intrygującej części V dostaliśmy to
na co z p-e-w-n-o-ś-c-i-ą liczyliśmy w tej historii:
- kuriozalny cyrk u Jabby (beznadziejna śmierć Boba Fetta)
- scigałki w lesie (zieeeew)
- bezbekowe gumisie kanibale (nie nie nie i jeszcze raz nie)

Cały ten szajs sprawia, że film zaczyna się tak naprawdę dziać ok 1 godziny i 25 minut od napisów początkowych, kiedy Luke wyznaje Lei, że są rodzeństwem. Tutaj rola Lei się tak naprawdę kończy. Niestety postać w tej części nie jest już rozwijana i stanowi tylko kwiatek do kożucha, jakim jest slapstickowa strzelanina o jakiś bunkier w lesie.

Wszyscy w tych leśnych scenach walki biegają jak w Bennym Hillu i nie dziwię się, że tak dużo śmieszkowych memów i gifów z tych scen powstaje do dnia dzisiejszego.

To co w tym filmie mogło być ważne to całkiem niezła i przemyślana intryga Palpatine oraz relacja Vader - Luke. Niestety zupełnie nie znajdziemy tu powrotu do propozycji Dartha aby razem obalić Imperatora oraz popadamy w pewną dość mocną i kluczową nieścisłość fabularną…
Bo jak to jest, że zarówno Yoda i Obi-Łan chcą aby Luke zabił Vadera, a tego chce również Imperator, aby gniew wyzwolił Ciemną Moc Skywalkera? Kiedy Luke zapewnia mistrzów Jedi, że chce spróbować przeprowadzić Vadera na Jasną Stronę Mocy to Ci widocznie ubolewają. Albo coś w tej historii przeoczyłem, albo finał się tu kupy nie trzyma.
Już nawet nie pytam o powody śmierci Vadera, ani o to, że Palaptine spadając w komin zginął, a Luke spadający w komin przeżył. Crap.

Ja widzę to tak: Tandem Luke&Vader wymęczony walką między sobą obraca się przeciwko Imperatorowi, a nie mogąc go pokonać Vader ostatkiem sił poświęca siebie rzucając się wraz z Palpatine w otchłań. Luke ledwo żywy z wysiłku opada na tron Imperatora i łapiąc oddech dochodzi do niego na jakim miejscu siedzi.
Zbliżenie. Cięcie. Kurtyna.
Brawa.
Ten film nie jest zły. On jest zwyczajnie niesatysfakcjonujący i przeznacza czas ekranowy na rzeczy niepotrzebne.
---------------------------
Ocena końcowa: 5 ewoków na 10 ewoków
#heheszki #recenzja #film #gwiezdnewojny


Zobacz: https://lurker.land/post/b44dCMtjW
Data dodania: 12/28/2021, 6:57:04 PM
Autor: emrys_vledig

Jakoś tak się uchowałem, że za dzieciaka oglądałem tylko pierwszą w kolejności (IV wedle kanonu) część Gwiezdnych Wojen. Więcej nic i nigdy. Idą święta, czas więc nadrobić i poznać na dobre to uniwersum. Pod tagiem autorskim #memrys zbiorę wszystkie mini recenzje GW, oglądane chronilogicznie dla lore. Jak kogoś moja dłubanina zainteresuje, czy rozbawi to zapraszam do śledzenia.
------------------
Jak poszło mi ze #starwars V Imperium Kontratakuje?

Od początku widać duży budżet... Potem ktoś się zorientował, że aż tyle pieniądza nie trzeba ładować w tę historię, a że sprytniej jest wydać na głupoty, niż oddawać, więc częściej lepiej, a rzadziej gorzej twórcy poszli w rozszerzanie świata z części IV.

Jest więc całkiem fajny krwawy Yeti, robiące wrażenie, acz zupełnie nieporadne, niczym koszmarki inżynierskie, maszyny kroczące, więcej statków w przestrzeni oraz więcej strzelaniny w kosmosie i w lokacjach.
Bardzo mi się podobał wielki asteroidowy robak i podniebne miasto. Ale kosztem tego wszystkiego wolałbym dostać więcej czasu filmowego na takie trzy aspekty jak:

Moc - w końcu wiem, czym jest. Rozumiana w dość taoistycznym stylu, niczym ogród zen pozwala się nam nauczyć, że o ile ważne są w nim ułożone kamienie, to kluczem do ich ważności jest przestrzeń między nimi. Kukiełkowa postać Jody jest tu rozpisana fenomenalnie i sporo odzyskuje w moich oczach po częściach I-III.
Te całe mitochloriany, czy inne takie to se Dżordżu Lucasie we własną czarną dziurę możesz zaimplementować... Mehhh.

Relację Leia - Han Solo. W części IV wydawało mi się, że to Leia obgryza dla zabawy wokół delicję Hana z czekoladki, zostawiając na później najsmaczniejszą galaretkę, a tu dostajemy zupełną zamianę miejsc. Księżniczka już ani taka wyszczekana, ani dowcipna. Szkoda, bo to mogła być fantastyczna szkoła kreacji naturalnie silnej kobiecej postaci. Bo wiecie, teraz to w filmie, aby kobieta coś znaczyła to musi mieć większe działo, szybsze ciosy karate i tyle samo za dzień zdjęciowy co facet. Było ogólnie znośnie, ale wyobraźcie sobie tę scenę, kiedy chcą zamrozić Hana Solo, a ten ze łzami w oczach mówi:
- Kocham Cię Leio!
- Wiem. - podpowiada oznajmująco księżniczka, wpatrując się obojętnie w oszroniałą twarz byłego, już za niedługo, kochanka.
- W końcu, kim od dla mnie był? Piratem? - zadrwiła w myślach - Nawet prędkość nadprzestrzenna mu się nie odpalała.
- Well... Lando, bądź uprzejmy i odprowadź mnie do komnaty, bo słabo mi się robi od patrzenia na tortury.

Strasznie mi się taka scena dowcipa wydaje i spójna z częscią IV. Ale widocznie to była jedna z tych niesławnych marketingowych decyzji Lucasa, który szybko zlustrował kto na jego filmy przychodzi.

Relacja Luke - Vader - to najważniejsza oś tego filmu. Sam Darth wydaje się panować od początku do końca nad intrygą i co prawda można by było próbę perswazji na młodym Skywalkerze rozpisać lepiej, ale... czy Vader w czasie walki nie zmienił aby zdania i zamiast wsadzać go do zamrażarki by dostarczyć Imperatorowi, to próbuje przekonać Luka do przejścia na Ciemną Stronę Mocy, ale głównie w celu wspólnego obalenie Imperatora? To zaproponował, prawda?
Przecież mógł mu nie pozwolić spać w ten komin, a pozwolił. Mam nadzieję, że nie zawiedzie mnie tu część VI.
------------------------------------------------
Porównać film mogę generalnie do wszelkich części II wszystkich trylogii, gdzie kosztem rozwoju samej przygody rozbudowuje się uniwersum, wprowadza wiele postaci pobocznych i pokazuje się upadek i przemianę protagonisty. Nie są to części łatwe ani dla aktorów, ani dla scenarzystów, a zazwyczaj są one najtrudniejsze dla widzów, którzy często mają uzasadnione prawo do oburzenia. Imperium Kontratakuje wypada na tym tle naprawdę solidnie i spokojnie może zawstydzać prequele i sequele nie tylko ze swojego uniwersum.

Ocena końcowa: 8/10
#heheszki #recenzja #film #gwiezdnewojny


Zobacz: https://lurker.land/post/D-7AFgHh0
Data dodania: 12/28/2021, 3:08:23 PM
Autor: emrys_vledig

#heheszki #gwiezdnewojny #humorobrazkowy #got


Zobacz: https://lurker.land/post/I1Wt4l3wc
Data dodania: 12/27/2021, 2:23:15 PM
Autor: emrys_vledig

Jakoś tak się uchowałem, że za dzieciaka oglądałem tylko pierwszą w kolejności (IV wedle kanonu) część Gwiezdnych Wojen. Więcej nic i nigdy. Idą święta, czas więc nadrobić i poznać na dobre to uniwersum. Pod tagiem autorskim #memrys zbiorę wszystkie mini recenzje GW, oglądane chronilogicznie dla lore. Jak kogoś moja dłubanina zainteresuje, czy rozbawi to zapraszam do śledzenia.
----------------------
Jak poszło mi ze #starwars IV Nowa Nadzieja?
Zawsze się obawiałem, że leciwe kino przygody należy do tych, które raz obejrzane za młodu, nigdy już nie powinno być oglądane ponownie, bo zjada je ząb czasu, a to co było w nim dobre zostało nakręcone ponownie w filmie młodszym, lepszym i z o wiele większym budżetem. I jest to całkiem dobra reguła, która w wypadki IV części Gwiezdnych Wojen zupełnie nie sprawdza…

Luke - nieopierzony protagonista, raczej niski, bez kwadratowej szczęki i bojowej/trudnej przeszłości, o której chce zapomnieć. Raczej dzieciak z sąsiedztwa, niż zbawca galaktyki. Niezblazowany, pracowity, szanujący zdanie starszych, dbający o rodzinę. Wybraniec, który niezbyt w swoją wyjątkowość wierzy. Tworzy to natrualny background dla rozwoju postaci, w której autentyczność chce się wierzyć.

Han Solo - wysoki, garbiący się cwaniak z zadupia kosmosu. Cały czas ściemnia i podśmiechuje, ale ważnych sprawach zagadać nie umie i wtedy strzela. Łotr, ale mniejszego kalibru. Resztkę godności własnej ma, ale się nią nie afiszuje, chyba, że za opłatą.

Leia - sexbombą to ona nie jest, ale niezła z niej torpeda. Dogryzać Tarkinowi, ukąsić Vadera to jedno. Drugie to obgryzać Hana Solo niczym delicję, zostawiając galaretkę w środku. Biedny Luke też chciałby wylądować w menu. Jaka szkoda, że już w Imperium Kontratakuje niszczy się tą postać.

Obi-Łan - postać mająca być łącznikiem między trylogiami Lucasa a tak naprawdę pokazuje jak bardzo obie serie się nie kleją. Z płaskiej kartki papieru jaką jest ta postać w częściach I- III, ciężko złożyć origami jaką jest pełnowymiarowa postać Obi-Łana w części IV. No i te przejście do wyższej formy obecności. Intrygujące.

Czubaka - śmieszny piesek, który nie męczy i nie zajmuje zbyt dużo czasu filmowego. Jest, bo jest. Nawet mu medalu nie dali. Tu też nie mogę zrozumieć, że po stworzeniu Czubaki można stworzyć taki parodystyczny niewypał jak Jar Jar.

Lord Vader i Komandor Tarkin - nie są źli dla samego bycia złym. Fajnie, że widać ich motywację, kontekst ich działań, kalkulację ryzyka, wahanie w podejmowaniu decyzji, nawet jeżeli te wydawane są pewnym głosem. Taki złoczyńców to aż miło pokonać. Ikoniczność ich jest zupełnie usprawiedliwiona.

Robociki w duecie - śmieszne pieski, które mają w filmie naprawdę sporo do roboty. Czasem zgłaszają fakt, że nie używa się ich z godnie z przeznaczeniem, ale nudne kartki z instrukcjami nie zabiera się na przygodę życia, prawda?

Zastanowiłem się jak to wszystko mogło zadziałać, gdyż w obecnym kinie akcji protagonista to jakiś społeczny wyrzutek z problemami z przeszłości lub nieudolny ojciec, któremu jakaś hetera odebrała dzieci, odbierając przy okazji rozum i godność człowieczą. Recykling tych dwóch typów postaci jest tak powszechny, że dostawszy grzecznego dla starszych i odpowiedzialnego rodzinnie Luka stwierdziłem, że nawet jego nieznany ojciec byłby z niego dumny, he he he.
To samo dotyczy reszty bohaterów. Brak przycinania do jedno wymiaru, pozwala postaciom samym się ułożyć między sobą w naturalnych dialogach, gestach i minach. Skutkuje to brakiem suchych, oznajmiających tekstów, mających tylko popychać fabułę dalej.

A wydawałoby się, że mamy tutaj tylko typowy skład każdej drużyny papierowego RPG, zaczynającej swoją przygodę od słów "Siedzicie teraz w tawernie…"

Nowa Nadzieja to pierwsza odsłona tego uniwersum, w której postacie coś znaczą. Te "coś" to prawdziwa, żywa relacja, zamieniająca papierowy skrypt scenariusza w prawdziwe kino przygody. Celowo nie piszę o kinie akcji, bo sama akcja, obok efektów specjalnych, narracji tłem i historii politycznej pełni tylko rolę służebną wobec wspaniałego wariactwa dziejącego się na ekranie. Tak dobra jest to przygoda, pełna ryzyka, niebezpieczeństw, lecąca na łeb na szyję. Byłem zaangażowany, czujem, że jestem jako widz bohaterom potrzebny.

Na koniec zadaję sobie pytanie: Czy lata 80-te wydarzyłby się w kinie, gdyby Nowa Nadzieja nie powstała?
Ocena: 9/10 (minus za ugrzecznioną scenę, w której oryginalnie Han Solo miał strzelać pierwszy w barze)
#heheszki #recenzja #film #gwiezdnewojny


Zobacz: https://lurker.land/post/oAiO2rIxQ
Data dodania: 12/26/2021, 1:23:47 PM
Autor: emrys_vledig

Jakoś tak się uchowałem, że za dzieciaka oglądałem tylko pierwszą w kolejności (IV wedle kanonu) część Gwiezdnych Wojen. Więcej nic i nigdy. Idą święta, czas więc nadrobić i poznać na dobre to uniwersum. Pod tagiem autorskim #memrys zbiorę wszystkie mini recenzje GW, oglądane chronilogicznie dla lore. Jak kogoś moja dłubanina zainteresuje, czy rozbawi to zapraszam do śledzenia.
-----------
Jak sobie poradziłem ze #starwars Rouge 1?
Przyznam, że mocno zachęcony podchodziłem do tego filmu. Bardzo wysokie noty znajomych na filmwebie oraz opinia najlepszego obrazu z nowych odsłon tego uniwersum.
Otworzyłem piwerko, wziąłem kilo świątecznych mandarynek i to chyba ich obieranie tak mnie zdekoncentrowało, że przez pierwsze 40 minut filmu nie wiedziałem co się dzieje. Jacyś ludzie robią jakieś rzeczy w jakiś miejscach, które mają nawet jakieś nazwy. A wszystko to gdzieś w odległej galaktyce. Nic z tego nie rozumiałem i co gorsze nic mnie to nie obchodziło.

Jedyna tragiczna postać ojca - inżyniera budującego Gwiazdę Śmierci, wokół której można zbudować narrację, a która miała jakieś czytelne motywacje została zabita, nawet nie wiem przez kogo, zanim film się na dobre zaczął.

Drużyna Rouge 1 została wzięta z ulotki promującej różnorodność etniczną i płciową. A jedyny biały i rozpoznawalny aktor grał robota, mającego, mimo bycia blaszakiem, największy współczynnik charyzmy w tej całej cywilbandzie.

Główny złodupiec do pokonania dla rozpoznawalności został ubrany w biały mundur, bo wiadomo, inaczej zlałby się z ciemnym tłem innych szaraków. Zresztą nikogo on już nie obchodził odkąd w filmie pojawił się Darth Vader.

Zwróciła moją uwagę postać Lorda Sitha Gerrery, miłośnika hentai z mackami i parodysty Lorda Vadera. Co to kurde było?
- I am your father Jin - powtarzałem na wdechu, naśladując komiczny głos tej postaci.

Przwdziwy Lord Vader - pojawia się w połowie filmu wybudzając widzów z drzemki, zmusza do odłożenia telefonu na którym oglądało się właśnie śmieszne obrazki i... zaraz znika. Hej poczekaj Lordzie Vaderze! Wrócisz jeszcze, nie? No i wraca na koniec filmu na pełnej kurwie pokazując czym moc złego jest. Ahhh, co za wejście. Od czegoś takiego powinno się cały film zacząć. Mielibyście moją uwagę bulwy!

Moc - w tym filmie zrobiono dużo, aby wyśmiać jakże unikalny aspekt tego uniwersum.

Strasznie sztuczny wydał mi się trójpodział kolorystyczny filmu:
- pierwsza cześć to szare filtry i plenery z Alien Covenant
- druga część to kolorystyka rodem z Zemsty Sithów
- trzecia cześć to poszarzane plenery z Błękitnej Laguny
Ta zabawa kolorystyką, wobec miałkości scenariusza, miała chyba za zadanie zaznaczać nam początek, rozwinięcie i zakończenie klasycznych aktów.

I tu sobie zadałem pytanie, czy trylogia lat 1999-2005 była naprawdę, aż taka zła? Czy w porównaniu z nowymi filmami uniwersum SW, nie zaczniemy ich jednak doceniać?
Bo o ile cykl I-III można mocno punktować, to jak można zrozumieć intencje scenarzystów Rouge One?
Będąc w luksusowej pozycji już po obejrzeniu IV Części SW, zapytam - po co te wszystkie kalki scen wzięte wprost ze starej trylogii? Dopatrzyłem się 6 - 7 idealnie skopiowanych aranżacji, kluczowych scen, pomysłów fabularnych, sposobów rozwiązania akcji wziętych żywcem z części IV. Zgaduję, że wielu z Was obytych z tematem znajdzie ich więcej. I to jest to co chcą nam sprzedać pod postacią nowej, niezależnej historii z tego uniwersum?

Dopiero po zobaczeniu część IV SW zrozumiałem jak ponurym żartem jest Rouge One. To zupełnie randomowy scenariusz kina akcji, mogącej się dziać w dowolnym uniwersum uzupełniony o rozpoznawalne sceny i postacie ze starej trylogii.
Amerykańska kinematografia zjadła już dawno swój własny ogon i właśnie dobiera się sobie do dupy.
Rouge One powinny być porównywany do Nowej Nadziei z 1977 roku. Nowa Nadzieja jest tu najlepszym komentarzem tego, co poszło nie tak.
Ocena końcowa: 3/10
P.S. Ale Vader był kozacki, c'nie?
#heheszki #recenzja #film #gwiezdnewojny


Zobacz: https://lurker.land/post/bzyn5ASlX
Data dodania: 12/23/2021, 2:43:42 PM
Autor: emrys_vledig

Jakoś tak się uchowałem, że za dzieciaka oglądałem tylko pierwszą w kolejności (IV wedle kanonu) część Gwiezdnych Wojen. Więcej nic i nigdy. Idą święta, czas więc nadrobić i poznać na dobre to uniwersum. Pod tagiem autorskim #memrys zbiorę wszystkie mini recenzje GW, oglądane chronilogicznie dla lore. Jak kogoś moja dłubanina zainteresuje, czy rozbawi to zapraszam do śledzenia.
--------
Jak mi poszło ze #starwars Zemsta Sithów?

Trzecia część tej trylogii miała być częścią najdojrzalszą i ukoronowaniem cierpliwości dorastającej wraz z tą serią publiczności, nowego pokolenia fanów. W wielu zestawianiach uważana jest za tę najlepszą z "nowej" trylogii. W końcu można sobie było pozwolić na mrok, cierpienie i... zabijanie dzieci? No właśnie... Jak to mawiał znany ze świata ponurej przyszłości Adam Jensen "I never ask for this". No ale jedziemy:

Padmé Amidala - zupełnie przeszacowana postać. Jej ważność z pierwszej części nigdy nie została wyjaśniona i przez drugą i trzecią część pełniła już tylko rolę służebną wobec potrzeby przemiany Anekina. Był przebłysk, kiedy zagadnęła, że być może stoją po złej stronie, ale nieee... widocznie jakiś niewycięty błąd montażowy. Postać z papieru i nie winię tutaj aktorki. Super by było jakby była w spisku, no ale nie jest.

Mace Windu - kolejna postać z papieru. Chyba wszyscy liczyli na badassa widząc Jules'a na ekranie, a on miał tylko sprzedać film Murzynom z Bronxu. Tyle.

Obi-Łan - na początku robił za śmieszka, potem nieśmiertelnego ninja, by wreszcie rzucić kilka demokratycznych frazesów. Następnie wytknął Anekinowi błędy taktyczne (że niby źle go nauczył?), by na końcu biedaka pociąć jak kebab, opiec na wolnym ogniu i zostawić muchom. Taki z niego kolega. Ale po co to opisuje? Bo ciężko jest tę postać opisać inaczej, niż przez pryzmat tego co robi na ekranie, a nie kim jest. A przypominam, że gra tu kapitalny aktor mający aż trzy filmy na zaprezentowanie swojej roli. Ponowie też sądzę, że nie ma go co obwiniać.

Anakin / Vader - czytałem mnóstwo hejtu na grającego go aktora. Fakt, że wygląda jak z katalogu reklamującego męskie slipy w rozmiarze XS, ale zastanawiam się jak ten biedak mógł sobie poradzić z rolą przemiany bohatera, kiedy pozostałym aktorom, nieraz wybitniejszym i z większym doświadczeniem, nie udało się należycie ograć własnych papierowych ról. Trzeba chłopakowi odpuścić, serio. Zrobił co mógł w tej części.

Yoda - podobno w starych Wojnach Gwiezdnych to postać wybitna, mądra i lubiana. Jeszcze tego nie wiem. W tym cyklu jest to emanacja niemocy, przegranej na wszystkich frontach i braku jakiegokolwiek rozeznania. To on ponosi odpowiedzialność za upadek Republiki, rzeź niewiniątek dżedaj, zagładę całego zakonu. Mógłby być tajnym agentem Sithów, ale jest tylko starym pier.dołą. Ucieczka po przegranym starciu z Palpatine szybem wentylacyjnym, odarcie z szat, złożona samokrytyka, defetyzm i chęć ukrywania się, jeszcze tylko zwiększa moją niechęć do tej postaci, która mimo zrozumienia własnej klęski wciąż rozgłasza banały o mocy. Oh! Mistrzu Yodo, dlaczego nie przebiłeś się mieczem świetlnym?

Sheev Palpatine / Imperator - wśród znawców kina, kursuje opinia, że to brytyjscy aktorzy ratują kreacje bohaterów tej serii Star Wars. Tak też jest z tą postacią. Z pewnością aktorzy starej angielskiej szkoły teatralnej radzą sobie lepiej na jałowych green i blue screenach od aktorów tradycyjnego kina akcji. Tutaj składam wysokie wyrazy uznania dla Iana McDiarmida, za wykreowanie kanalii tak dużej klasy. Nawet te najbardziej żałosne scenariuszowo momenty postaci Kanclerza były lepsze w od całej gry aktorów kina akcji razem wziętych. Ale ponownie powtarzam, to nie ich wina.
--------------------------------------------------
Zemstę Sithów chciałbym porównać do filmu wydanego w tym samym 2005 roku jakim jest... tum tu tum... Serenity. Ale jak to? - zapytacie. Box office na poziomie niecałych 39 milionów dolarów? Co Dżordż Lucas by sobie za to kupił? No dobra; mógłby kupić lepszy scenariusz.

Ale skupmy się bardziej co przy małym budżecie, w relacji do GW Lucasa, udało się w Serenity zrobić? Ano udało się zrobić makiety i lokacje, w których aktorzy mogli grać oraz sprzęt i oręż, który aktorzy mogli ogrywać. Co to zmieniło? Ano cała grę aktorską. Dało luz, swobodę, autentyczność. A wszystko to zrobili aktorzy niepierwszoligowi, mający na karku całe dziedzictwo kilka lat wcześniej nakręconego serialu Firefly, którego skromny w porównaniu ze Gwiezdnymi Wojnami, ale wierny fandom patrzył, kibicował i krytykował. Ale udało się i to bardzo dobrze, bo film ten był... ludzki. I tego aspektu zabrakło w green screenowej Zemście Shitów.
Końcowa ocena Zemsty Shitów: 7/10
Ha! Jak to? Wysoko! Ano tak to... kino to marne, ale bardzo widowiskowe!
#heheszki #recenzja #film #gwiezdnewojny


Zobacz: https://lurker.land/post/Zs59nG6zb
Data dodania: 12/22/2021, 7:25:02 PM
Autor: emrys_vledig

Jakoś tak się uchowałem, że za dzieciaka oglądałem tylko pierwszą w kolejności (IV wedle kanonu) część Gwiezdnych Wojen. Więcej nic i nigdy. Idą święta, czas więc nadrobić i poznać na dobre to uniwersum. Pod tagiem autorskim #memrys zbiorę wszystkie mini recenzje GW, oglądane chronilogicznie dla lore. Jak kogoś moja dłubanina zainteresuje, czy rozbawi to zapraszam do śledzenia.
---
Jak mi poszło ze #starwars Atak Klonów?

Film zupełnie inny od pierwszej części. Rozmach i tempo dominuje tu nad fabułą, która wydaje się raczej zarysem takowej. O ile pierwsza część to kino familijne to tu mamy już do czynienia z kinem młodzieżowym, ze wszystkimi tego konsekwencjami. A konsekwencją tą jest Anakin z przeciągającą się burzą hormonalną i zakazaną miłością.

Aktorowi grającemu Anekina, raz lepiej, raz gorzej, ale generalnie średnio udaje się odgrywać ten ubliżający godności własnej etap w życiu każdego człowieka. Chyba na palcach jednej ręki można by było policzyć przykłady z historii kina, gdzie rola młodego buntownika byłaby satysfakcjonująca. Nie ma się co tym więcej zajmować.

Padmé Amidala powraca w roli senatora, już na wejściu poświęcając kolejną swoją sobowtór. ¯(ツ)/¯ Well, keep going... Idziemy dalej, proszę się rozejść. Przylatuje, by zaraz znowu odlecieć w obawie o swoje życie, wchodzi w romans będący dla osoby na jej pozycji mezaliansem, by znów te życie pokładać na szali braku planu, który jest najlepszym planem aby zniszczyć najbardziej przemyślany plan Ciemnej Strony Mocy, która jakby niby nic twierdzi, że wszystko idzie jak trzeba. No okey... mam nadzieję, że w trzeciej części wszystko pięknie zostanie wyjaśnione. Ale raczej się nie łudzę. Liczę nieśmiało, że Amidala to jakaś finezyjnie zakamuflowana agentura Ciemnej Strony.

Joda i Obi-łan to studium niekompetencji i braku rozeznania republikańskiej bezpieki. Zawsze są krok za przeciwnikiem, mimo że sami rycerze Dżedaj ruszyli się z miękkich puf by w tanecznym stylu zostać gladiatorami na jakimś circus maximus galaktycznego zadupia. Z pewnością Joda przekalkulował, że warto jest stracić prawie cały zakon za szansę uratowania Amidali i Anakina. Good deal zielony Żydzie, spoko, że miałeś cynk na te klony, bo tak to dupa blada.

Obi-łan był wspaniałym uczniem Rob Roya, ale jest niekompetentnym nauczycielem Anekina. Co na to Joda? Coś tam marudzi, ale nic nie zmienia. Obi - łan robi najgorszą rzecz jaką można robić młodym - zbuntowanym. Poucza ich. Wiadomo jak się to musi skończyć.
Hrabia Dooku to taki Saruman ubrany na czarno. Christopher Lee, zarobił podwójnie grając tę samą postać w dwóch filmach. Lepszy cwaniak. Nawet dostał drugą wieżę, aby móc gospodarskim okiem oglądać kolejną własną klęskę. Liczyłem tu na więcej.

Jango Fett i Boba Fett - najciekawsze postacie w filmie. Mocno się zachwyciłem tymi wszystkimi ich gadżetami, statkiem kosmicznym, relacją syna i ojca. Z wielkim smutkiem przyjąłem śmierć Jango, ale wiem, że dzięki temu powróci Boba. Chciałbym zobaczyć cały film poświęcony tym postaciom.
---
Atak Klonów chciałbym porównać z Dwoma Wieżami wydanymi w tym samym roku. Jak to z trylogiami bywa, drugie części mają do siebie najwyższy poziom akcyjności i rozpierduchy na wysokim budżecie. Fabuła jest wtórna. Dlatego porównałbym tu konkretne dwie największe sceny batalistyczne z obu filmów. Ku swojemu zaskoczeniu jako lepszą wskazałbym tą z Ataku Klonów, jako bardziej przejrzystą, zaskakującą i z większym rozmachem zrobioną. Nie ma w niej zwolnień akcji, patosu i tylu wymiany cierpiętniczych spojrzeń. Wielkie widowisko. Brawo! 6/10
#heheszki #recenzja #film #gwiezdnewojny #atakklonow


Zobacz: https://lurker.land/post/m_8ts9Ia0
Data dodania: 12/22/2021, 4:12:31 PM
Autor: emrys_vledig

Jakoś tak się uchowałem, że za dzieciaka oglądałem tylko pierwszą w kolejności (IV wedle kanonu) część Gwiezdnych Wojen. Więcej nic i nigdy. Idą święta, czas więc nadrobić i poznać na dobre to uniwersum. Pod tagiem autorskim #memrys zbiorę wszystkie mini recenzje GW. Jak kogoś moja dłubanina zainteresuje, czy rozbawi to zapraszam do śledzenia.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Jak mi poszło z oglądaniem #starwars Mroczne Widmo? Plusy, minusy, zastrzeżenia.

Na minus:
- Zagmatwana, nielogiczna, naiwna i dziurawa oś intrygi politycznej. Padmé Amidala nie chciała walczyć, tylko negocjować. Potem chciała walczyć, ale że nie miała już czym, więc zawarła sojusz ze śmiesznymi podwodnymi pieskami, których to niby nie szanowała, a któremu to ich przaśnemu przywódcy jako królowa zechciała się, bez cienia godności własnej, pokłonić. Do tego dochodzi zupełny brak wpływów w Senacie, który nie pozwala jej ukarać Federacji Handlowej, ale pozwala wymienić Kanclerza na nowego kandydata z jej własnej planety. Jeszcze ta wieczna groźba zamachu na jej osobę, mimo jej niekompetencji i nierozeznania w układach, a jednocześnie niezrozumiałej sprawczości przy wymianie kluczowego stanowiska w Republice. Najgorsza królowa ever albo najlepszy dywersant. Ostatecznie sama przyznaje, że się do tej roboty nie nadaje, co też może być grą operacyjna.

- Rycerze Dżedaj w heheszkowatej stylóweczce Big Lebowskiego są dość niekompetentną bezpieką Republiki. Kiedy zarząd grzeje ciepłe pufy w kwaterze głównej Rob Roy o chińskiej ksywie robi co chce i z kim chce, mając z jednej strony sporo luzu, z drugiej z jakiegoś powodu nie należy mu się miękka poducha w zarządzie. Przydałoby się lepiej tę postać poznać.

- Wspólny powrót Dżedaj i Amidali na Naboo pokazuje chyba stałą tendencję sił Jasnej Strony w całej serii, że najlepszym planem jest zupełny brak planu i to w zupełności wystarczy aby obalić nawet najlepszy plan Ciemnej Strony Mocy.

Na plus:
- Praca kamer, udźwiękowianie, tempo akcji, lokalizacje, detale, kostiumy, charakteryzacja.
- Wyścig ścigaczy na monitorze 21:9 to prawdziwe widowisko
- Kapitalne potwory wodne wzorowane na prawdziwych monstrach z głębin naszej planety
- Historia wciągająca na tyle aby sięgnąć po kolejną część. Chodzi to konkretnie o warsztatowe proporcje w budowie scenariusza, który mocno wyróżnia się na plus od współczesnych produkcji o podobnej naiwności świata przedstawionego.
- Relacja Rob Roya z Obi Łanem - naprawdę zgrany tandem, super tnący te całe robo - AGD Federacji. Chętnie zobaczyłbym program kulinarny z nimi, jak tańczą i siekają jarzyny w kuchni.

Zastrzeżenia:
- Przewijałem śmiesznego pieska Jar Jar
- Przewijałem kino familijne Anakin - matka
- Przełknąłem familijność i niedostatki CGI bitwy na Polach Peleonnoru (budżet?) oraz lot Anekina na statek Federacji wraz z zniszczeniem głównego generatora, który znajdował się w dokach... omg 😃
- Toczyłem bekę ze szturmu na zamek pod dowództwem Amidali i jej "podstępu".
- Zastanawiam się nad łatwością z jaką Amidala poświęca swoich współpracowników, przechodząc w kolejnej scenie do porządku dziennego, chcąc natychmiast odzyskać sympatię widzów.
-------------
Podsumowując, film jak na pozycję z roku 1999 prawie się nie zestarzał. Pamiętajmy, że wtedy w wysokobudżetowym kinie dominował okropny zielony filtr, szybkie cięcia mające nadawać tempo i tendencje do pseudointelektualnych dialogów. Zestawiając Mroczne Widmo z Matrixem, wydanym w tym samym roku, pierwsza cześć Star Wars wygrywa w każdym aspekcie, nawet jeżeli uwzględnimy jej familijność. Brawo! 5/10
#heheszki #recenzja #film #gwiezdnewojny #mrocznewidmo


Poprawianie jakości Gwiezdnych Wojen.

Zobacz: https://lurker.land/post/CPlKk1qDH
Data dodania: 9/30/2021, 11:25:49 PM
Autor: puech

https://youtu.be/watch?v=QXifjbxZDAM
#film #ciekawostki #gwiezdnewojny #technologia


Zobacz: https://lurker.land/post/eo_4glDbG
Data dodania: 9/3/2021, 7:37:27 PM
Autor: sleeve

https://streamable.com/tpl6jx

#sleevecontent #sleeve9gag #sleevefun #heheszki #starwars #gwiezdnewojny


W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny?

Zobacz: https://lurker.land/post/r8lqun9xr
Data dodania: 8/20/2021, 2:38:25 PM
Autor: furgonschnitzel

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym musi sobie zadać pewne - wydawałoby się - podstawowe pytania. Jaki jest sens życia? Kim chcę zostać, kiedy dorosnę? Gdzie jest słonko, kiedy śpi? Oraz nie mniej ważne: „W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny?”
https://yoorko.pl/w-jakiej-kolejnosci-ogladac-gwiezdne-wojny/

#rozrywka #popkultura #starwars #gwiezdnewojny #blog #filmy


Zobacz: https://lurker.land/post/jYhGdNC29
Data dodania: 6/14/2021, 9:51:25 PM
Autor: zakowskijan72

Żadnych osłon. Po prostu jaja.
Bunt? Insurekcja? Rebelia?
NIE NA MOJEJ ZMIANIE!
#starwars, #gwiezdnewojny, #plakatywerbunkowe


Zobacz: https://lurker.land/post/vzqWF1IcA
Data dodania: 5/31/2021, 10:21:55 PM
Autor: zakowskijan72

Niszczyciele, korwety, myśliwce... Wszystko na wyciągnięcie ręki!
Na co czekasz? Wstąp do Imperialnej Floty!

#starwars, #gwiezdnewojny, #plakatywerbunkowe


Zobacz: https://lurker.land/post/PMigCUqi8
Data dodania: 5/25/2021, 9:08:26 PM
Autor: zakowskijan72

#starwars, #gwiezdnewojny, #ocieplaniewizerunkudarthavadera


Zobacz: https://lurker.land/post/OIbNdxfnR
Data dodania: 5/20/2021, 7:32:20 PM
Autor: zakowskijan72

#starwars, #gwiezdnewojny, #ocieplaniewizerunkudarthavadera


Zobacz: https://lurker.land/post/PRQ1lMFof
Data dodania: 5/20/2021, 4:50:03 AM
Autor: verum

#fallout #gwiezdnewojny #heheszki


Zobacz: https://lurker.land/post/17-xFXUfJ
Data dodania: 5/18/2021, 8:22:12 PM
Autor: zakowskijan72

"Cel ma tylko dwa cale średnicy. To otwór szybu termowentylacyjnego, tuż poniżej głównego wylotu. Szyb prowadzi bezpośrednio do systemu reaktora…"
#heheszki, #ifyouknowhatimean, #gwiezdnewojny, #starwars


Zobacz: https://lurker.land/post/CGEHXMEml
Data dodania: 5/17/2021, 9:07:45 PM
Autor: zakowskijan72

Wstąp do imperialnej floty!
Biura werbunkowe na Gwieździe Śmierci otwarte są przez 24 godziny na dobę!
#starwars, #gwiezdnewojny, #plakatywerbunkowe


Zobacz: https://lurker.land/post/h4LTscVW3
Data dodania: 5/16/2021, 10:10:28 PM
Autor: zakowskijan72

#starwars, #gwiezdnewojny, #ocieplaniewizerunkudarthavadera