Lurker.land - tag #gorzkiezale

Zobacz: https://lurker.land/post/RKItZqfkL
Data dodania: 6/24/2022, 12:37:49 AM
Autor: megazu0

Ehhh ciężko jest pracować z osobami starszej epoki co nie rozumieją, że pis czy po nie robi im dobrze. Tylko rucha na inne sposoby.

Jeden co się chwali, że ma maturę!!!1 I twierdzi, że obniżka PIT da mi/jemu (te same widełki uszeregowania), dodatkowe kwota netto x 0.05, tylko że kwota netto jest zbliżona do 30 000PLN/12.
Próbowanie uświadomić go, że podatek płaci się od kwoty większej niż 30 000PLN, z tą zasadą że zaliczkę na podatek płaci się częściowo od pierwszego miesiąca nadpłatę zwrócą w 2023.

Inny pracował kilka lat w Anglii i chwali się, że Szekspira czytał w oryginale i rozumiał, ma problem z przeczytaniem 10 punktów z obrazkami jak zainstalować sterownik na komputerze.

O emerytach to mi się nie chce nawet mówić, potrafią zasnąć na siedząco przy biurku, upierdliwi i wykłócają się z personelem medycznym o byle głupotę.

Kolejny ma własną firmę i non stop odbiera telefony.

I na koniec wisienka na torcie jeden lubi leżeć i czytać książki (czasami lurkera).

#pracbaza #gorzkiezale #asd


Zobacz: https://lurker.land/post/MRYEbvi9K
Data dodania: 6/15/2022, 8:25:18 PM
Autor: anty_anty

hHehe sport to zdrowie, jeździj rowerem.
Z rana uniknąłem samochodu o włos to przed momentem złapałem maskę, wtedy byłem na ścieżce rowerowej, teraz na chodniku.. fck yeee.
A mogłem jechać tramwajem i siedzieć później przy pc.
#gorzkiezale #rower


Zobacz: https://lurker.land/post/YaN13iFNo
Data dodania: 4/13/2022, 10:20:34 PM
Autor: redliquid

22:20 a red jest w trakcie robienia pomidorówki, żeby była na jutro na 07:00 tylko do odgrzania.

#chwalesie #gorzkiezale - takie combo.


Zobacz: https://lurker.land/post/7TDKLvHHF
Data dodania: 4/8/2022, 3:31:14 PM
Autor: redliquid

Piszę sobie mały skrypt we Vue3, przyszło mi operować na datach, więc jak zawsze krótkie spojrzenie na moment.js: https://momentjs.com. No to już wiem, że potrzebna jest alternatywa. No i po dziesięciu sekundach znalazłem: https://day.js.org/en/.

#programowanie #gorzkiezale #gownowpis


Zobacz: https://lurker.land/post/At25vKnP5
Data dodania: 3/12/2022, 4:44:28 PM
Autor: emrys_vledig

No i sankcje dopadły też mnie. Konto Oleńki, wirtuozerki drumli i pięknej syberyjskiej szamanki spadnie z rowerka wraz z całym rosyjskim FB. Teraz aby zgapiać od niej grę na drumli będę musiał zostać ruską onucą i zainstalować Telegrama. Link do tego jak gra w komentarzu.
#rosja #wojna #gorzkiezale #muzyka #drumla


Zobacz: https://lurker.land/post/eA-cFOKHI
Data dodania: 3/6/2022, 9:36:32 PM
Autor: bialkowski

rozpisalem sie troche w innym watku, ze stwierdzilem, ze to jest cos na samodzielna publikacje…

czytam co jakis czas, nawet dzisiaj jakies dziwne teksty dotyczace mediow alternatywnych, to postanowilem napisac, jak ja to widze:

jak ja wam w Polsce zazdroszcze, bo jak sie nie podoba propaganda TVP, to mozna przelaczyc na propagande TVN, a jak i tego za duzo, to pozostaje Polsat, a nie powiecie mi, ze poza zaraza narracja kazdej z tych stacji byla taka sama…
a co do kowida, to takie kanaly jak w realu24 dawaly alternatywe, do mediow masowych, ktore niezaleznie od pogladow politycznych zarzadow namawialy wylacznie do narkomanstwa i wieszczyly rychla zaglade calej planety… nawet jak wrealu24 mialo jakiekolwiek przegiecie w druga strone, to jednak bylo i jest to realna alternatywa…

ja w germanistanie nie mam tak dobrze, bo od wielu lat TV niezaleznie czy rzadowa czy prywatna pieja tym samym glosem, jest cenzura, ktora nawet wszystkie media glownego scieku same na siebie nalozyly, a od lewacko-pedalsko-pedofilskiej propagandy to az ekran robi sie teczowy nawet po wylaczeniu telewizora... tak sie meczylem kilka lat, az w koncu przestalem calkowicie ogladac TV, a alternatyw w internecie jak na lekarstwo…

ja naprawde wam Polakom w Polsce zazdroszcze, a niektorzy z was potrafia tylko wybrzydzac, i to nie sa jacys zindoktrynowani lewacy, ale jak widac ludzie otwarci, normalni... posiadajacy rozum i potrafiacy samodzielnie wyciagac wnioski... przynajmniej wiekszosc z was tutaj tak oceniam

wezcie zacznijcie sie w koncu cieszyc z tego co macie, bo wiekszosc europejczykow nie ma tak szerokiego spojzenia medialnego i dlatego sa tacy naiwni!

Pokaż spoilertekst troche rozszezylem, aby mial wiekszy sens i odzwierciedlal lepiej, co mam do powiedzenia

#gorzkiezale #media #polska #uzytkownicy (mysle, ze nic nie zapomnialem, a polityki dla reflexika nie dodam, bo nie widze powodu)


Zobacz: https://lurker.land/post/qIuCTUFHO
Data dodania: 2/19/2022, 7:30:53 PM
Autor: redliquid

Kurwa mać... Właśnie spędziłem dwie godziny w Davinci Resolve, żeby odzyskać płynność playbacku w filmach na podglądzie. Po prostu od tak sobie playback postanowił działać w 10 klatkach na sekundę. Pomogła aktualizacja sterowników do karty graficznej, ale do tej pory za cholerę nie wiem, dlaczego GPU po prostu od tak sobie przestała działać nawet pomimo tego, że akceleracja była włączona wszędzie tam, gdzie mogła być. Co ciekawe nie aktualizowałem samego programu Davinci Resolve, a mimo wszystko coś się skaszaniło, chyba tylko dlatego, że mogło.

Edit: ale po tej aktualizacji Davinci Resolve dostało niezłego kopa nie tylko w płynności playbacku. Jak ktoś używa i ma kartę nVidii - polecam zaktualizować sterowniki.

#gorzkiezale #davinciresolve #obrobkawideo


Zobacz: https://lurker.land/post/OcKY2Cn7o
Data dodania: 2/16/2022, 7:03:34 PM
Autor: wokulski

#smiecizglowy epizod 47

Opowiem wam o mojej pierwszej w życiu książce, którą przeczytałem i jakie oburzenie wywołało to u mojej rodzicielki.

Moje relacje z matką, są dosyć ciężkie i w ogólnym rozrachunku ciężko mi się z nią dogadać i nie mogę z nią przebywać za długo w jednym pomieszczeniu. Powodów tego stanu rzeczy jest masa. Najwięcej jednak składa się na to pierdół, które może nie wydają się jakoś istotne to jednak gdy doda się wszystko do siebie to wyjdzie z tego komedio-dramat, który przeżywałem przez większość mojego życia.

No bo jak można zakwalifikować zmuszenie do chodzenia do kościoła co niedzielę, gdy samemu się siedziało w domu? Co miało na celu oglądanie pogrzebu Jana Pawła II w telewizji mając kilka lat? Co miało na celu trzymanie mnie zamkniętego przy biurku, aż będę miał czerwony pasek na świadectwie? Co miało na celu zamknięcie małego dzieciaka, bo nie umiał zawiązać butów? Co miało na celu, mówienie, że zamknie się mnie jak krowę w szopie i będę trzymany na łańcuchu? Mówienie, że mnie się odda? Straszenie? Ciągłe porównywanie do innych dzieci. Etc. Etc.

Pierdoły, za które ktoś inny by powiedział, żeby wziąć się w garść. Jednak częstotliwość tych pierdół była przeogromna. Mogłem dostać zjeby za odłożenie mleka nie na swoje miejsce w lodówce, a największym hitem, było wytknięcie mojej przegrywowej natury i twarz mojej mamy zalana łzami, bo jej koleżanki to mają już wnuki, a ona nie.

Moja mama była fanatyczną przeciwniczką gier, technologii oraz bajek dla dzieci. Dobrze przewidywała, że nadejdzie czas, iż rodzice będą swoim pociechom włączać tableta, telefon i puszczać inne frizy. Chociaż za moich czasów koledzy grali w cs-a, tibię i gta. W telewizji mówili, że gry powodują przemoc, więc trzeba było to ograniczać jak to tylko możliwe. Moja matka do dziś pluje sobie w brodę, bo kupiła mi z ojcem pegasusa i zagrywałem się w mario. Do dziś tego żałuje, bo to przez to stałem się przegrywem piwniczakiem bez zdolności społecznych, więc skutecznie ograniczała mi dostęp do gier. Limity, szlabany za byle co etc. W każdym razie nie miałem o czym rozmawiać z moimi kolegami w szkole. Bo ja w tym czasie siedziałem zamknięty w pokoju i patrzyłem tępo na książki.

Otóż to! Żeby mama nie dawać mi grać, oglądać bajek, albo musieć się mną zajmować, znalazła idealny sposób, żeby spełnić się jako matka, a dodatkowo żebym nie był narażony na zły wpływ technologii, ogłupiających gier i bajek, więc kazała mi się uczyć, a co jakiś czas przepytywała z tego. Trzeba było umieć 100% jeśli chociaż na jedno pytanie odpowiedziałem źle. To mama się uśmiechała. Mówiła, że muszę jeszcze się pouczyć. Oczywiście nie mogę przyjść za 5, 10 czy 15 minut, bo nie będę umiał na pewno. Mam przyjść za godzinę minimum i nie wolno mi się oddalać od biurka w ogóle.

I cyk pora na M jak Miłość

Ciekaw jestem czy mogę być jej wdzięczny za tę szczodrość i miłość jaką mnie darzyła i nie pozwoliła mi na ogłupiający wpływ telewizji i gier komputerowych sama mając wypaczony mózg telenowelami, a mi każąc się uczyć takich głupot, że nawet teraz nie potrafię znaleźć przykładów. Po prostu miałem zamknąć mordę, siedzieć w pokoju i się uczyć.

I tak pewnej soboty dbając o moje dobro i przyszłość, wiedząc, że czeka mnie sprawdzian z angielskiego, zamknęła mnie w pokoju przy biurku i kazała się uczyć do egzaminu. Mam jej nie wołać, póki się nie nauczę, bo wpierdol. Nie odejdę, póki nie będę umiał wszystkiego, a jak skończę to mam jeszcze 5 przedmiotów do nauki, więc weekend miałem już zaplanowany.

Znając podstawy matematyki, lepiej niż ona, wiedziałem, że nie ma sensu uczenie się. Nie zdążę, a i tak nie czeka mnie za to żadna nagroda, bo dostałem karę za 3 z matematyki, a to oznaczało, że nawet nie pogram wyznaczonej godziny w weekendy i mogę tylko tępo oczekiwać końca weekendu. Na dwór nie wyjdę (na dobrą sprawę, ja się zastanawiam co wtedy robiłem gdy nie musiałem się uczyć, a miałem i tak kary, które były mierzone w miesiącach i sobie przypomniałem: https://lurker.land/post/51jjrGDOl).

W takich warunkach nie miałem nic do roboty. Nie mogłem odejść od stołu, bo mama cały czas kontrolowała i przedłużała mi wtedy karę, więc musiałem siedzieć i przewracać od czasu do czasu kartki w podręczniku, bo mama też kontrolowała czy za długo na jednej stronie nie jestem…

Skąd ten upór u mnie? Nie wiem, ale pomyślcie sobie, mając lat 8-15 ile wy byście wytrzymali bezsensownej nauki i ciągłych obowiązków, pozbawieni wszelkich rozrywek za wszelką głupotę? To był jedyny sposób na bunt, za każdy inny dostawałem wpierdol i kary, a któregoś razu rodzice przesadzili i skończyłem wtedy z depresją.

Jakimś cudem nawinęła mi się wtedy Książka: ,,Przygody Tomka Sawyera”. Wypożyczyłem ją ze szkolnej biblioteki. Nie była to lektura szkolna wtedy, a poprosiłem wtedy jakąś dziewczynę, by mi coś poleciła. Jak potem ogarnąłem, zrobiła to na odwal się. Niby była oczytana i dostała nagrodę za przeczytane książki, ale tak naprawdę po prostu je wypożyczała i odnosiła po tygodniu, a statystyki się zgadzały. Jednak trafiło się jak ślepej kurze ziarno i miałem co czytać.

Zacząłem spokojnie i nim się obejrzałem, zaczęło to lecieć, a zimowe sobotnie popołudnie zaczęło mi lecieć bardzo szybko. Od czasu do czasu mama wpadała zobaczyć czy się uczę, jednak mi nie przeszkadzała, widząc moje zaangażowanie, jednak nie widziała, co czytam. Zorientowała się po trzech godzinach, kiedy byłem tak przejęty książką, że nie usłyszałem jak wchodzi. Podeszła do mnie i w pierwszej chwili się uśmiechnęła.

Pamiętam do dziś ten uśmiech. Taki dumny, widać było na jej twarzy radość, a zaraz potem mina jej zrzedła, zrobiła się czerwona i zabrała mi książkę, coś tam na mnie krzycząc, a ja zostałem wyrwany z tego wspaniałego i wciągającego świata z powrotem do tego pokoju, szarych ścian i otwartego podręcznika od angielskiego. Wyciągnęła mnie wtedy za ucho, zaczęła się drzeć i wyszła z książką, a ja dalej patrzyłem tępo w podręcznik, rozmyślając nad tym, co się wydarzy.

Ogólnie to czułem się wtedy źle. Jakbym zrobił coś niewyobrażalnie podłego i złośliwego. Jakbym kogoś zabił. Takie poczucie winy zostało we mnie wzbudzone i czułem się podle. Jakbym zdradził swoich rodziców, zawiódł na całej linii. Nie miałem takich wyrzutów patrząc tępo i nie robiąc nic jak robiąc cokolwiek. Bo chociaż nie wypełniałem swoich obowiązków to przy okazji nie miałem żadnych przyjemności. Jak na moje dziecięce oko to była sytuacja najbardziej fair. Jednak miałem wyrzuty, że mogłem dobrze spędzić czas, zamiast nie robić nic. Ciężkie to było dla mnie, jednak nie najgorsze przeżycie w domu.

Nie pamiętam przebiegu reszty tego dnia. W ogóle. Pamiętam natomiast, że następnego dnia zapytałem mamy gdzie jest ta książka. Oddała mi ją komentując to jakoś niemiło, a ja doczytałem ostatnie 50 stron i wszystko już wiedziałem. Od tamtej pory regularnie wypożyczałem książki, a mama bardziej się przyglądała czy aby na pewno się uczę czy jednak nie czytam książki, która nie jest w kanonie lektur szkolnych zapowiedzianych na dany rok.

I cyk pora na M jak Miłość.

#zalesie #gorzkiezale #depresja #przegryw


Zobacz: https://lurker.land/post/cWEkr0yU0
Data dodania: 2/14/2022, 1:29:38 PM
Autor: wiktor

#lurkowyznania #przyjazn #gownowpis #gorzkiezale

Nie mam przyjaciół. Albo nie rozumiem tego rodzaju relacji, albo jeszcze nie spotkałem kogoś kogo mógłbym nazwać przyjacielem. A może współczesne życie utrudnia poznanie przyjaciela?
Przyjaźń to chęć przebywania z drugim człowiekiem by razem patrzeć w jednym kierunku. Nie mam przyjaciela i prawdopodobnie mieć nie będę. Mam tylko znajomości bliższe i dalsze. Kiedyś myślałem, że mój deficyt wypełni posiadanie własnej rodziny, ale rodzina doprowadza mnie często do wcześniej nieznanych frustracji. Przydałby mi się ktoś, komu mógłbym się "wygadać", kto bez oceniania mnie i bez dawania dobrych rad ze zrozumieniem pokiwałby głową i powiedziałby "mam tak samo".
Człowiek rodzi się samotny i samotny umiera, niezależnie ile osób Cię otacza, tylko Ty masz prawdziwy wgląd do swojego wnętrza. Tylko ty możesz być swoim jedynym na całe życie przyjacielem, albo wrogiem.


Zobacz: https://lurker.land/post/_FiadS4mQ
Data dodania: 2/8/2022, 10:16:43 AM
Autor: bronsky

ehhh
Złożyłem dokumenty o przedłużenie niepełnosprawności i dziś telefon bym dostarczył dokumentacje gdzie się leczę od 2019r. - sęk w tym że leczenie zostało zakończone w pod koniec 2018. Trzeba napisać oświadczenie że się nie leczy w poradni ortopedycznej i rehabilitacyjnej.
Dokumentację medyczną przedstawiłem taką samą jak w momencie pierwszego wniosku czyli gdzieś styczeń 2019. Coś im się niepodoba i i znowu trzeba załatwić całą dokumentację od nowa.

Ciekawe czy przedłużą? Mam nadzieję że lekarz jest normalny. . Co mam robić jak trwały uszczerbek - walić ściemę - chodzić po lekarzach by mieć grubą kartotekę?
Nic zapisałem się na teleporada żebym dostał skierowanie na rehabilitacje - aby był ślad na przyszłość - chcesz być uczciwy to się nie da bo musisz chodzić, narzekać, rehabilitować się itp i napędzać cały ten NFZ - a jak faktycznie ktoś by wymagał rehabilitacji to czas oczekiwania długi bo część osób pewnie chodzi bo był ślad że coś robią z swoim zdrowiem.

Napisali by dożywotnio niepełnosprawność i tyle bo lepiej być nie będzie.
Ciekawe jak ktoś nie ma ręki nogi to czy czasowo dają.
Wcale bym się nie zdziwił

Oby to przedłużyli bo jak nie to nie wiadomo czy pracodawcy spodoba się to że nie ma ze mnie jakiegoś dodatkowego "zysku"ulg".

Edit

O znalazłem dokument że byłem w sanatorium w styczniu 2019 a myślałem że to wcześniej było - ehh pamięć nie ta. Przynajmniej jakiś świstek mam - jest nadzieja.
#renta
#gownoPiS
#gorzkiezale
#NFZ


Zobacz: https://lurker.land/post/UcNiRb8vU
Data dodania: 1/23/2022, 6:55:19 PM
Autor: redliquid

Wy też tak macie, że jak coś robicie to bierzecie jakąś rzecz, przymierzacie, czy będzie ok lub po prostu czy będzie pasować, odkładacie gdzieś i po tym odłożeniu, po 5 minutach, musicie tej rzeczy szukać przez następne 30 minut?

#gorzkiezale #pytanie


Zobacz: https://lurker.land/post/xGjMLpxUv
Data dodania: 1/8/2022, 5:43:28 PM
Autor: redliquid

Ehh cholera, te procesory z AliExpress... Wlutowałem jednego takiego kolesia w switcha i... zwarcie na linii 3.3V. Myślę sobie - no dobra, coś spartoliłem. Podniosłem szmaciaka, zrobiłem porządek na PCB (przy okazji odpadło kilka ślepych padów z PCB) i wlutowałem go jeszcze raz z większą dbałością. Efekt - zwarcie na linii 3.3V. Wniosek - upalony procesor kupiony na AliExpress. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. A kupiony na Ali, ponieważ nigdzie indziej nie mogłem go znaleźć (kupiłem dwie sztuki - jeden okazał się być sprawny, a ten ze zdjęcia uszkodzony).

#elektronika #gorzkiezale


Zobacz: https://lurker.land/post/nlhe8PxHY
Data dodania: 12/30/2021, 5:33:50 PM
Autor: wokulski

#smiecizglowy epizod 39

Im dłużej żyję tym bardziej zaczynam rozumieć dlaczego faceci tak dziadzieją i większość ludzi ma wiecznie przygnębione miny, wiecznie narzekają i wiecznie im coś nie pasuje.

Dziadzieje i dostrzegam to. Moje gorsze dni zamieniły się w miesiące, a miesiące zamieniają się w lata i nic nie wskazuje na poprawę. Mam dosyć słuchania ludzi, którzy twierdzą, że wystarczy tylko chcieć i że jesteśmy kowalami własnego losu. Wiele razy to tłumaczyłem w moich wpisach. Nie jesteśmy wolni i jesteśmy jak liść targany na wietrze. Na większość rzeczy nie mamy wpływu i musimy radzić sobie z tym co mamy. Ktoś kto w partii wylosował dwa asy będzie tłumaczył komuś kto wylosował dwójkę i siódemkę, że to wszystko od niego zależy. Wszystko zależy od rozdanych później kart. Z tym że ktoś z dwoma asami ma większe szanse na wygraną, niż ten drugi. Co nie znaczy, że ten drugi nie może wygrać partii. Może. Jednak jest to kwestia farta i umiejętności jakich nabył. Jednak nic mu to nie da jak na stole leżą kolejne dwa asy. Może jedynie ograniczyć straty.

Pełno tutaj ludzi, którzy przegrali na samym starcie i muszą sobie radzić z tym co mają, bo jeśli tego nie zrobią to nic dobrego ich nie czeka.

I pełno takich ludzi i ciężko to zrozumieć zwłaszcza gdy otaczasz się ludźmi sukcesu, albo dziećmi, które nasłuchały się tych pierwszych i powtarzają to co usłyszały, wierzą w to co przeczytały, a potem przeżywają szok, kiedy zostaną rzuceni w świat dorosłych i to takich, których nie widzieli, albo gardzili, bo przecież patrzyło się tylko na tych u góry. Uważało się, że mi się to należy. Gardziło się swoimi rodzicami, którzy tłukli nadgodziny, gardziło się pospólstwem i czuło się lepszym, a potem trzeba było wylądować w tym gronie gdy skończyły się inne możliwości.

Oczywiście ktoś stwierdzi, że wcale tak nie jest. Że on akurat ma dobrą pracę, dobrze zarabia i na wszystko zapracował i się z nim zgodzę. Szkoda tylko, że nikt nie widzi tych, którym się nie udało. Łatwo zwracać uwagę na ludzi, którzy wygrali, a setek przegranych nikt nie chce widzieć.

Ja czuję, że etap w moim życiu, kiedy mogłem coś zmienić minął bezpowrotnie i utknąłem w pułapce, której nie opuszczę. Stałem się niewolnikiem i moje kajdany coraz bardziej ograniczają mi ruchy. Wydostać się stąd mogę tylko dzięki szczęściu. Dostanę zastrzyk kasy, który mnie uwolni od tego i pozwoli spokojnie mnie rozwijać, albo postawić wszystko na jedną kartę i zacząć realizować moje plany. Jednak jeśli mi się nie uda, zniewolę się jeszcze bardziej, a obiektywnie patrząc setki przegranych wcale nie sprawiają, że chcę podejmować takie ryzyko, bo życie w tej formie jakie mam mi nie pasuje, jednak zawsze może być gorzej, a strach przed tym jest wystarczający by tkwić w tym marazmie jakim jestem teraz.

Oglądaliście doktora House?

Cały czas odczuwał ból, związany ze swoją nogą, łykał tabletki i był złośliwy dla ludzi wokół. W jednym odcinku zaczął brać tak silny lek, że już go nie czuł. Jego charakter się zmienił wtedy o 180 stopni. Stał się wesoły, cieszył się życiem i zaczął być milszy dla ludzi wokół.

Czuję się tak samo. Jakbym ciągle czuł ból. Nie ten fizyczny. Psychiczny.

Lata w depresji mnie zniszczyły, cały czas ona jest, mimo że potrafię sobie teraz radzić. Jednak życie nie zmieniło się aż w takim stopniu. Po prostu życie jest mdłe, ale trzeba się oszukiwać, żeby wstać znowu z łóżka i coś robić.

Wiecie czego się wstydzę? Że słuchałem rad randomów z internetu konkretniej z wykopu. Każdy miał dobre pomysły. Wyjedź. Nie idź na studia programistyczne, sam się ucz. Ucz się języka. Zerwij kontakty. 600Zł na jedzenie to za dużo. Do restaraucji codziennie chodzisz? Się nie dziwię jak cię na nic nie stać jak miesięcznie wydajesz 30zł na kebaby. Tak toksyczne i oderwane od rzeczywistości społeczeństwo znalazłem tylko tutaj. Gdzie każdy zarabia minimum 15k, wszyscy wyjechali, rzucają partnera/partnerkę po jednej kłótni, gdzie zrywają kontakty z rodziną, bo ktoś ma inne poglądy. Gdzie każdy jest specem od astronomii, wirusologii, socjologii, a najbardziej to od związków. Każdy drugiego poucza, a jak przychodzą matury, to nagle nikogo z tych znawców nie ma i nie ma kto odpisać, albo wczorajszy ekspert, dzisiaj prosi i loguje się na jakiegoś lewego discorda, żeby dostać nagie fotki jakiejś tiktokerki, jednak z innych śmiać się potrafi.

Wstydzę się tego, że słuchałem tych rad. Jednak mnie zrozumcie. Innych wzorców nie miałem i nikogo, kto by mi pomógł.

Jak byłem odcięty od wszystkich, miałem impuls i nie mogłem nawet na telefon zaufania się dodzwonić to gdy dodałem wpis z prośbą o pomoc to dostałem 2 komentarze i jedną wiadomość, żebym się zabił i dał wszystkim spokój…

Ból. Czuję ciągle ból. Łagodniejszy, mocniejszy, jakoś sobie z nim radzę, jednak wpadam znowu w apatię i wszystko mi jedno. Cokolwiek mam zrobić sprawia mi olbrzymi wysiłek i zaczyna mnie to denerwować. Bo znowu pracuję cały tydzień, a jeden dzień wolny jaki mi wypadnie to albo mam zaplanowany, albo nie potrafię się nim cieszyć bo na nic nie mam siły. Nie mam siły ruszyć cokolwiek. Mam w końcu wolne to tylko uświadamiam sobie jak moje życie jest pozbawione sensu i moje plany na przyszłość to tylko jeść, pracować i spać. Na niczym mi nie zależy, niczego nie pragnę.

Czy miałem pieniądze czy ich nie miałem to czułem to samo. Czy było na koncie 10k czy 1k nie robiło mi to różnicy. I mimo tego nadmiaru i tak nic nie mam. Innym ludziom daje frajdę kupowanie, remonty i wydawanie pieniędzy, a mi nie. Po prostu są. Chociaż odkąd przez moją dobroć i zaufanie do innych ludzi, skończyłem z kredytem, bo nie miałem na jedzenie to coś we mnie się złamało i straciłem całą dobroć jaką miałem do innych ludzi.

Strach przed drugą taką sytuacją sprawia że staram się trzymać wszystkich na dystans i liczę każdy grosz. W Polsce to w ogóle jest dramat pod tym względem. Co miesiąc kupuję coraz mniej, a pieniędzy wydaję tyle samo.

Bo pracuję, żyję i nie stać mnie na jedzenie? Na podstawowe potrzeby, które nawet niewolnikowi trzeba było załatwić? Muszę zapierdalać, że mieć na miskę ryżu? Kiedyś zapierdalałem, bo trzeba i miałem spokojną głowę. Teraz zapierdalam, nie mogę wziąć wolnego i muszę uważać, żebym miał co jeść?

I mam jeszcze zaciskać pasa? Odmówiłem już sobie prawie wszystkich przyjemności, a zaraz będę myślał czy powinienem siedzieć i to pisać, bo mnie na prąd nie będzie stać?

I to jest rzeczywistość wielu ludzi. Wielu których się nie widzi i nikt widzieć nie chce, bo przecież każdy jest kowalem swojego losu, a nikt z nich tego nie napisze, bo nie ma siły, czasu i nie widzi w tym sensu.

Ci którzy mogą pisać, tworzą w internecie inną rzeczywistość. Tak jak robi to telewizja.

I obie są przekłamane, a jedna i druga strona wytyka drugą palcami.

#depresja #gorzkiezale #zalesie #przemyslenia


Zobacz: https://lurker.land/post/luA6QFupa
Data dodania: 12/28/2021, 1:14:15 PM
Autor: bronsky

Tragedyjo EDIT: już się znalazły wyjaśnienie w najnowszym poście

Składam Porsche takie gorsze.
3 paczki złożone , z 5 nadmiarowych części już pozostało.
A teraz okazuje się że jednej brak
Rozpakowałem następne paczki i pożyczyłem z 7.
Dobrze że ten element występował gdzie indziej.
Pozostaje przepłacić za wysyłki i zamówić jeden
#lego
#gorzkiezale


Zobacz: https://lurker.land/post/VrQw2Zsvp
Data dodania: 11/28/2021, 11:00:56 PM
Autor: gzkk

Jak to jest, że w czajniku 2,8 l nie da się zagotować wody w ilości wystarczającej do napełnienia dzbanka 2,1 l?!?

#niewiemjaktootagowac #wieczornarozkmina #gorzkiezale


Zobacz: https://lurker.land/post/If3-OFX1s
Data dodania: 10/18/2021, 5:28:48 PM
Autor: cheater

#gownowpis
Jprdl, normalnie zaraz zjem polską kartę SIM. W ogóle nie używam, ale trzymam żeby się logować do polskiego wielkiego brata (puap) jak znów zgubie dokumenty albo zeby nie przegapić jakiś darmowych szczepionek z chipami (Vateusz dobry sponsor, szybciej dostałem niż w Nor:)

Dziś około 12 ktoś dzwoni ze stacjonarnego na polski numer. Kierunkowy - Siedlce. Miałem wyciszony w banku, bo miałem brać zakładników i przypau gdyby memełe akurat zadzwoniła. Myślę - telespamer …ale sprawdzę, bo różnie w życiu bywa i może znów jakaś windykacja, albo inne bagiety coś chco.
Oczywiście najpierw "wyszukaj w google"... Spamer. Myślę będę cwańszy i od razu na czarnolisto numer, bo ofc jeszcze próbowałby w godzinach poza pracą.
Godzinę później znów stacjonarny Siedlce, numer prawie taki sam, ostatnie 2 cyfry inne. Odrzuć, czarnolisto i... Kurde ciekawe ile jeszcze mają i już powoli kombinuje jak wszystkie z puli blokować.
Za godzinę kolejny, całkiem inny numer, stacjonarny Gdańsk. Wtf? Odrzuć, czarnolisto i... tym razem się przeżegnałem.
Przed chwilą 2 kolejne, Chełm i Rzeszów
Poddaje się.
Następny numer odbieram, obiecam że nigdy więcej nie użyje czarnolisty i nie będę cwaniaczył, a potem zaczynam błagać żeby przestali.

Morał: NIGDY NIE ZADZIERAJ ZE SPAMERAMI!!!
#truestory #gorzkiezale

Edit:
Ok, nie wiedziałem jak wyciszyć jedną kartę SIM, ale dało się ustawić do niej melodyjkę "none". Jednak *uj im w doope i kotwica w plecy. Tera niech se dzwonio, hehe #spamerowjebacprondem


Zobacz: https://lurker.land/post/F7xvOf0zx
Data dodania: 10/16/2021, 11:35:10 PM
Autor: wiktor

Drukarki atramentowe pozwalają cieszyć się w domu kolorowymi wydrukami często nieustępującymi tym profesjonalnym. Dostarczają radości w postaci zdjęć na papierze fotograficznym czy ładnych reprodukcji kolorowych obrazków.

Do niedawna byłem szczęśliwym użytkownikiem jednej z takich drukarek. Niestety nigdy nie było mnie stać na oryginalne pojemniki z tuszem - ich cena wynosiła 1/3 ceny drukarki. Kupowałem więc zamienniki w cenie 1/10 ceny drukarki. Wciąż jednak bolało mnie serce gdy musiałem wyrzucać w 1/4, a czasem i więcej napełnione pojemniki - drukarka orzekała, że tusz się skończył i nic nie pomagało zaklejanie okienka ze wskaźnikiem poziomu tuszu lub wielokrotne wyjmowanie i wkładanie pojemnika.

Wtedy zobaczyłem w ofercie jednego ze sklepów "napełnialne pojemniki z wiecznymi czipami". Zo za wspaniałe rozwiązanie, dokupiłem do tego zestaw tuszy, do których dostałem też butelkę z płynem do czyszczenia głowicy.

W chwili gdy piszę te słowa mam tęczowe dłonie, których nie mogę domyć, a na czole wystąpiła mi żyła zwiastująca rychły udar mózgu. Moim jedynym pragnieniem jest zrzucić drukarkę przez okno, a potem okładać ją ciężkim drągiem, aż rozpadnie się w proch i pył. Powstrzymuje mnie tylko świadomość ile wydałem na to urządzenie.

Chipy przy częstym wyjmowaniu i wkładaniu pojemników psują się, drukarka przestaje je rozpoznawać. Głowica od zastępczych tuszy chyba się zakleiła i pomimo, że przepompowałem przez nią pół butelki płynu do czyszczenia zdaje się, że jest z nią coraz gorzej.

Druk testowy, podłączanie strzykawki z płynem czyszczącym, założenie pojemnika, restart drukarki, wydruk próbny, program czyszczenia głowic i tak w kółku i coraz gorzej.

Idę spać, może jutro mi się bardziej poszczęści.

https://www.youtube.com/watch?v=N9wsjroVlu8

#refill #drukarki #drukarkaatramentowa #tuszdodrukarek #diy #zrobtosam #gorzkiezale


Zobacz: https://lurker.land/post/X_IwQTWCD
Data dodania: 10/14/2021, 5:49:15 PM
Autor: wokulski

Terminy do psychiatry w moim mieście czy to prywatnie czy na nfz są dopiero na styczeń

Super. Nic dziwnego, że współczynnik samobójstw nam tylko skacze, bo jak nawet gdy szukasz pomocy to musisz czekać i liczyć na to, że jednak wytrzymasz do tego czasu.

Z drugiej jednak strony rezonans magnetyczny będę miał w tym roku i nie muszę czekać roku.
A żeby było śmieszniej w mojej sytuacji to oprócz depresji, bezsenności i chujowej sytuacji to zdiagnozowano u mnie zespół Hortona. Całe szczęście że narazie mam spokój, bo jakby zaczął mi się teraz klaster to już by był gwóźdź do trumny

Wyżaliłem się i za parę godzin idę do pracy. Zjem sobie coś i postaram się przeżyć kolejny dzień.

#zalesie #gorzkiezale #depresja


Zobacz: https://lurker.land/post/i02_OK0uC
Data dodania: 10/12/2021, 8:20:48 AM
Autor: wokulski

A więc tak.
Mam załamanie, bezsenność. Coraz gorszej się czuję. Myślę czy warto się iść do pracy czy jednak to wszystko jebnąć. Terminy do lekarza, albo terapeuty dopiero po nowym roku, a mnie nie stać na pójście prywatnie ¯\_(ツ)_/¯
Więc, albo wytrzymam, albo nie.

#depresja #gorzkiezale #zalesie


Zobacz: https://lurker.land/post/eNcDkenou
Data dodania: 10/2/2021, 5:18:39 AM
Autor: wokulski

#smiecizglowy

Dostałem załamania nerwowego. Nie traktuje już samobójstwa jako wyjścia tchórza, którego życie przerosło, albo zniszczonych psychicznie ludzi, których nic nie czeka. Tylko podliczając rachunek zysków i strat uważam je za dobre rozwiązanie.

Dostałem takiego załamania, że chciałem już się rzucić z okna, ale poszedłem do dziewczyny i się rozpłakałem powtarzając w kółko: pomóż mi, pomóż mi. Bo mam już naprawdę serdecznie dosyć wszystkiego…

Jest godzina piąta rano i w sumie to od pierwszej próbuje zasnąć. Bezskutecznie. Nie dość, że mam trochę rzeczy na głowie to jeszcze cierpię na bezsenność…

Ostatni raz kiedy się wyspałem był chyba pod koniec lipca, albo początek sierpnia. Pracuję, a w wolne dni muszę załatwiać sprawy, których nie byłem w stanie załatwić gdy pracowałem. Trzeba zakupy zrobić, trzeba coś zrobić w domu, trzeba pomóc rodzinie, albo w wyniku mojego zmęczenia nie zgasiłem świateł w aucie i musiałem potem kombinować jak akumulator podładować i wracając z nocki o godzinie 6 rano poszedłem spać o 10, bo o 19 muszę wstać i się szykować na kolejną. Wróciłem z ostatniej nocki to cały dzień zajęty zaległymi sprawami. Chwila przerwy i w drogę, a potem powrót do domu o 21. Idę spać o 23, żeby się obudzić o 1 w nocy, bo nie mogę spać i tak sobie siedzę do 6 rano, żeby zasnąć Dziś, a w zasadzie to wczoraj miałem wolny dzień, ale przespałem jego połowę, a dziś nie śpię w ogóle. Męczę się i spać nie mogę to usiadłem i piszę ten wpis.

Najbliższy termin kiedy będę mógł się wyspać? Niedziela za dwa tygodnie bo pracuję, a dwa dni wolne, które mi przypadają to będę miał zajęte, bo już wiem, że ktoś potrzebuje mojej pomocy.

Nie mam problemów z asertywnością. Odmawiam, kiedy wiem, że ktoś sobie da radę beze mnie i mnie wykorzysta i każdy jest tego nauczony i nikt mnie nie prosi o pomoc jeśli naprawdę nie ma innego wyjścia. Ojca nie mam, teść mojej dziewczyny jest wiekowy, poza tym nie ma u nas w rodzinie żadnego faceta i do pewnych rzeczy jestem konieczny. Nie zostawię babci samej z dziadkiem, żeby dźwigali meble do domu na przykład.

Dziewczyna mnie nie prosi o pomoc w obowiązkach domowych jak to było wcześniej, ale kto wniesie ciężkie zakupy i ją zawiezie, skoro nie ma prawa jazdy i mieć nie może? I kiedy to zrobić, skoro ciągle pracuję? Kto zawiezie chorego dziadka na zabieg 150km od domu?

I ciągle tylko tego typu sytuacje w moim życiu.

Ostatnio byłem chory i z gorączką musiałem z dziadkiem jechać, bo zabieg był konieczny, a on już nie wytrzymywał z bólu. Ledwo trzymałem się na nogach i dzień później szedłem do pracy, gdzie bardzo łatwo stracić palce, ale nie mogę wziąć wolnego, chorobowego, bo każdy grosz się liczy przez to, że zostałem ojebany przez poprzednich pracodawców.

Piję 5-8 kaw dziennie, żeby jakoś się trzymać, ale poza palpitacją serca i dreszczami nie sprawia to, że mój mózg funkcjonuje jakoś lepiej…

Jak zasłabłem w pracy po takim maratonie to poszedłem do pielęgniarki zakładowej kazała mi wypić herbatkę, zjeść coś i zapierdalać z powrotem do roboty!

I tak się żyje powoli. Nie mam już siły. Nie odpoczywam, ciągle coś robię, a jak nie to mój mózg mnie dobija i bombarduje myślami. Już nie gram, już nie czytam, już nie oglądam filmów. Już nie robię nic. Jedynie na co znajduję siły to oglądanie jakiś głupot na youtubie w pozycji leżącej i nim się obejrzę to znowu idę do pracy.

I ZNOWU I ZNOWU I ZNOWU!

W takim wypadku śmierć wydaje mi się ukojeniem i bardzo dobrym wyjściem. I tak mnie nic nie czeka i tak będzie moje życie wyglądać, ale przynajmniej dobrze, że dzieci nie mam bo to dopiero by był dramat.

Dziewczyna mnie trzyma przy życiu. Nie chciałbym jej tego robić. Poświęciła wiele dla mnie i to jest jedyna osoba, której ufam i mam wsparcie. Sama by wzięła cały mój ciężar, gdyby tylko mogła.

Jednak jest już po 5. Nie mogę spać. Idę do pracy i czeka mnie kolejny maraton. Może nie zrobię sobie krzywdy na maszynie jak znów zasłabnę. Może nie dostanę zawału od kolejnej kawy. Może dzisiaj wrócę i będę w stanie zrobić coś więcej niż się położyć i próbować zasnąć?

#zalesie #depresja #gorzkiezale #samobojstwo


Zobacz: https://lurker.land/post/3ynwHbPWW
Data dodania: 9/30/2021, 10:07:21 PM
Autor: szachista

Mój awatar idealnie obrazuje mój ryj, nieważne o której porze... chyba se kawkę jebne bo coś mnie na Junga wzięło a krechy walić nie chcę, zresztą i tak nie mam hajsu #gorzkiezale


Zobacz: https://lurker.land/post/a759xAlB7
Data dodania: 9/29/2021, 6:38:37 AM
Autor: wokulski

#smiecizglowy epizod 31

Jestem przerażony.

Ostatnie wydarzenia i doniesienia z Australii, zmotywowały mnie do napisania tego wpisu. Czuję narastający strach na to co się dzieje i na rzeczywistość, która nadchodzi, a która przez większość jest przyjmowana z otwartymi ramionami w ramach walki o wspólne dobro.

Nie jestem antyszczepionkowcem… Muszę zawsze to podkreślać, bo wyrażanie wątpliwości co do szczepionki na koronkę, kończy się od razu tak, że zostaje traktowany jak płaskoziemca. Od razu z góry i z góry jestem przegrany jako ten gorszy. Nawet zwrócenie uwagi, że nie jestem przeciwko szczepionkom, a konkretnej szczepionce nic nie daje i czuję się jak śmieć w oczach takiej osoby. Skończyła mi się siła i chęci na dyskusję, ale zrobię to po raz kolejny.

Nie żebym chciał zmienić czyjeś poglądy, albo zasiać ziarno niepewności. Po prostu jestem wkurwiony i zły.

Zacznę od chipów w szczepionkach.

Jeśli ktoś uważa, że ktoś chce nas zachipować to jest w błędzie. Trzeba być naprawdę wielkim optymistą i bardzo wierzyć w ludzi, że będzie potrzebny jakiś podstęp, aby ,,wstrzyknąć” nam chipy. CO TO TO NIE! Jak przyjdzie czas na takie coś to nikt nie będzie się z tym krył i w ciągu kilku lat powstanie program zachęcający do tego. Na początku profity: nie będziesz musiał nosić dokumentów przy sobie, zapłacisz bez problemowo, nigdy się nie zgubisz etc. Gdy większość się zachipuje to wszystkie dobra i usługi, będą tylko przystosowane dla tych osób, a żeby móc w takim społeczeństwie potem funkcjonować, będziesz musiał sam iść. Nikt nie potrzebuje podstępu. Wystarczą dobre zachęty, profity, a na końcu wyobcowanie ludzi, którzy tego nie zrobili. Gwarantuję że wszyscy wtedy pójdziecie.
Wy już teraz sprzedajecie swoją prywatność i swoje dane na każdym kroku. Macie telefon, który słucha was na każdym kroku i dobiera wam reklamy na podstawie tego co mówicie. Macie w kieszeni urządzenie, które kontroluje każdy aspekt waszego życia, a wy się chipów boicie.

Mam inne obawy co do szczepień i do całej otoczki koronki. Na samym początku to było dziwne. Jedni już panikowali, drudzy uspakajali. Jedni twierdzili że to zwykła grypa, drudzy, że to nowa dżuma i wszyscy umrzemy. Jak by nie było to ludzie byli jak zwykle podzieleni. Zawsze się dzielimy i zawsze kłócimy, a potem nagle: PUF! Wszyscy jak jeden mąż, z dnia na dzień stwierdzili, że wirus jest groźny, potrzebne są działania i ogólnie jest dramat i czeka nas olbrzymia klęska. Zamykamy gospodarkę, zamykamy granicę, zamykamy mordy, zamykamy wszystko. Chrońcie babcie i dziadka.

Maseczki nie pomogą!
Dzień później:
MASECZKI TO JEST KONIECZNOŚĆ!

Bardzo szybko wszyscy zmienili narrację ze zwykłej grypy na wszyscy umrzemy!

I to powinno być podejrzane. Ludzie się dzielą we wszystkim. Ostatnio nawet usłyszałem, że czytanie fantastyki nie zalicza się do czytelnictwa! Nawet tutaj potraficie się dzielić. Na każdym kroku i we wszystkim. Jakby Hitler wybił wszystkich nie-aryjczyków to by potem się ludzie podzielili na podaryjczyków i nadaryjczyków. W każdej grupie nieważne jak zgranej i podobnej prędzej czy później ludzie się dzielą przez swoje poglądy czy przez to w co wierzą. ZAWSZE!
Podam przykład z naszego podwórka: Nawet gdy PO było u władzy i tvn oraz tvp było teoretycznie po tej samej stronie to chociaż stwarzały pozory, że jednak nie i była inna narracja w obu tych telewizjach.

Gdy odpalasz telewizję, radio, internet opinie są zawsze podzielone i każdy przedstawia swój punkt widzenia. Jeśli chodzi o koronawirusa to wszyscy jak jeden mąż prowadzą jedną i tę samą narrację. Nie ma żadnej opinii przeciwnej. Jest tylko jeden dialog i tylko on jest znany i akceptowany. Nie ma nikogo kto miałby siłę przebicia, by mówić głośno, że to co się dzieje teraz jest mocno przesadzone. Nawet jak ktoś się taki znajdzie to zaraz zlatuje się grono covidian, którzy go zmieszają z błotem i umniejszą każde jego słowo. Nieważne czy używa rzeczowych argumentów czy nie. Bardzo często jest to po prostu: Zobaczcie! Idiota! Wierzy w spiski! Załóż czapeczkę foliową! Bill Gates nie będzie cię wtedy mógł kontrolować! Idź dalej oglądać filmiki z żółtymi napisami!

Mam prostą zasadę: nie wierzę w czyste intencje obcych osób, a spiski bardzo często wychodzą po latach i nikt za nie nie odpowiada. Tak jak to było na przykład z papierosami, marichuaną, upadkiem tramwaji w USA etc. Jak ktoś jest zainteresowany to niech poczyta. Kiedyś się do tego odniosłem w jednym z wpisów i nie chce mi się na ten temat powtarzać.

Najbardziej nie wierzę w dobre intencje tłustych świń przy korycie, których jedynym celem i pragnieniem jest się nażreć jak najwięcej. Gdy taka tłusta świnia, której pasza wylewa się z mordy mówi mi, że mam się zaszczepić dla wspólnego dobra, albo będzie mi uprzykrzać życie jak to tylko możliwe to jedynym rozsądnym rozwiązaniem dla mnie jest bunt!

Kiedy ktoś mi mówi, że robi coś dla mojego dobra i przez to mi ogranicza prawa, swobody i odbiera moją i tak już znikomą wolność to mam ochotę taką osobę złapać i napierdalać tym tłustym ryjem o ścianę, aż zrozumie, że robię to dla jego dobra, żeby się nie wpierdalał w czyjeś życie.

Moi rodzice dla mojego dobra zniszczyli mi psychikę i zapewniali mnie za każdym razem, kiedy dostawałem wpierdol, kary i byłem zamykany jak w izolatce, że kiedyś im podziękuję.
Jakoś do dziś nie mam takiej potrzeby. Matce wybaczyłem, a ojcu nasram na grób.

Chciałbym grzeczniej, ale w miarę pisania tego wpisu tylko bardziej się nakręcam i najwyżej jak ktoś to zdejmie to poprawię kłujące w oczy młodych czytelników słownictwo. Bo w końcu młodzież lubi misie jak w ładnej animacji, lubi też blanty i seks w ubikacji.

Niech się każdy zastanowi nad tym co się dzieje i co z tego wynika. Przyjrzyjcie się Australii i temu jak ludzi się zmusza do szczepionki. Przypomnijcie sobie jak słuchaliście, że szczepionka będzie powstawać latami. Przypomnijcie sobie jak nazywano idiotą każdego kto mówił, że będzie trzecia dawka. Przypomnijcie sobie głupców, którzy mówili wam co się stanie i dzieje się dalej, a wy dalej siedzicie i wierzycie, że tej granicy już się nie przekroczy, a ona na każdym kroku jest przeciągana dalej i dalej, aż dojdziecie do punktu w którym jest teraz Australia, gdzie rząd wprost mówi, że zabierze ci wolność, jeśli nie zrobisz tego czego oni chcą!

Jak wy nie możecie się buntować? Jak wy możecie wierzyć tym tłustym mordom, które na każdym kroku myślą o swojej dupie, że tym razem ich interesuje was los? Jak wy możecie z taką nienawiścią traktować każdego kto widzi w tym jakieś nieprawidłowości?

Naprawdę myślicie, że chodzi o wasze zdrowie i bezpieczeństwo?

Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, mogę tylko się domyślać. To wam chcę dać trochę do myślenia. Nadal będziecie za szczepionkami? Proszę bardzo! Nie napisałem, że to coś złego. Wkurwia mnie bezmyślność i ślepe podążanie za tłumem, telewizją etc. Bądź świadomy swoich wyborów i je rozum i nie błądź jak dziecko prowadzone przez rodzica.

JESTEŚCIE DOROŚLI DO CHUJA!

#australia #koronawirus #gorzkiezale #tworczoscwlasna


Zobacz: https://lurker.land/post/g5H8UxqE4
Data dodania: 9/19/2021, 11:34:41 PM
Autor: wokulski

#smiecizglowy epizod 29

Jest niedziela wieczór, jestem zły, wykończony i mam po prostu wszystkiego dosyć. Jeszcze nie pisałem tekstu w takim stanie, a często się czuję tak jak dzisiaj. Doprowadziłem się na stan wytrzymałości. Najchętniej bym poszedł spać, ale wiem że jutro będę na wszystko patrzył inaczej, bo jutro w końcu mam wolne, chociaż nie odpocznę i nie będę miał czasu, a we wtorek znowu cztery dni będę w pracy na mojej znienawidzonej zmianie, czyli jedynki. Piszę ten wpis teraz, dzisiaj, bo nigdy tego nie robiłem.

Mam dosyć życia. Mam dosyć tego systemu, Mam po prostu dosyć wszystkiego. Jestem zmęczony i nic nie wskazuje na to, żeby miało być lepiej. Mogę tylko odliczać godziny do wolnego, bo tylko to mam, a jak mam wolne to i tak muszę załatwiać jakieś osobiste sprawy, których nie załatwiłem w dni pracujące, bo nie miałem siły. Dni kiedy mogę się wyspać mam zapisane w kalendarzu, a i tak zawsze coś wychodzi. Na ten moment jest to sobota, ale nie ma opcji, że to mi się uda. Ostatnim takim dniem była środa, ale też mi się nie udało, bo potrzebny był kierowca, który wstanie o 5 rano, poprzedniego dnia też mi się nie udało, bo złapało mnie przeziębienie. Im bardziej jestem zmęczony, tym większa szansa, że będę chory. I tak jak mogłem kiedyś w temperaturze minusowej chodzić na krótki rękaw i jeść lody, tak dzisiaj padam bo trochę mnie zawieje. Chociaż może to oznaka starości i tego, że bliżej mi do 30-tki niż do 20-tki.

Denerwuje mnie to wszystko. Praca, dom, praca, dom i tylko tyle. Praca to największy złodziej czasu i energii jaki jest. Nie potrafię funkcjonować po pracy. Wysysa ze mnie życie. Wysysa energię. Wysysa czas.

W ostatnim wpisie wspomniałem, że jest lepiej, ale pisałem to gdy w końcu miałem wolne i w końcu miałem reset. Nie jestem w stanie pracować cały etat, jestem po prostu za cienki na to i mnie to wkurwia. Napisałem, że wróciłem do grania w tibię. Ta… Może w ciągu tygodnia pogram te 3 godziny łącznie, bo po pracy nie mam siły na żadne przyjemności. Ostatnio wyciągnąłem kostkę rubika i znowu chcę zejść poniżej 20 sekund, ale muszę się nauczyć 90 algorytmów. Jeden dziennie będzie ok. Taki ch**. W dni wolne może się nauczę. W pracujące nie jestem w stanie. Bezmyślnie przekręcam te ścianki i po godzinie nadal nie potrafię zapamiętać kilku ruchów na jeden algorytm. Jedynie na co mi starczy siły to na bezmyślne przyjemności jak na przykład telewizja, albo oglądanie głupot na youtubie. Ja się nie dziwię, że większość starych jest takich zdziadziałych, albo sięga po alkohol. Po prostu na nic innego im nie starczy siły i tylko tyle mogą mieć z życia.

Oczywiście ktoś się odezwie, że trzeba było się uczyć, ogarnąć etc… Może zabrzmię jak boomer, ale życia nie znasz. Większość społeczeństwa to idioci, którzy mają problem przyswoić tabliczkę mnożenia i dla nich tworzy się miejsca pracy, gdzie bezmyślnie powtarzają jedną czynność. Studia? Edukacja? Nie masz takiej siły przebicia, żeby się przedostać przez konkurencję i znajomości. Jesteś jednym z wielu. Mamy za dużo wykształconych ludzi i ile jest historii, gdzie takie osoby muszą i tak pracować w gównorobotach? U mnie w fabryce brakuje pracowników fizycznych, a kierownictwo to chyba połowa załogi. I widzę ten trend u mnie w mieście. Kupę umysłowców, mało fizycznych. Fach w ręku już jest bardziej ceniony, ale zarobki nadal mniejsze. Za jakiś czas to będzie pięć osób nadzorujących jedną robotę i jeden pracownik.

Będzie kierownik do utrzymywania porządku przy miejscu pracy przez pracownika, kierownik do spraw noszenia poprawnie maseczki przez pracownika, kierownik do sprawdzania norm pracownika, kierownik do organizowania roboty dla pracownika i kierownik do kontrolowania czasu wejścia i wyjścia pracownika. Z czego najśmieszniejsze jest to, że pracownik sam wszystko załatwi i kierownictwo będzie siedzieć i pić kawę, a poruszenie będzie jak pracownik zda o minutę mniejszą normę, wyjdzie pięć minut wcześniej etc. Wtedy wyjdą i zaczną robić cyrk, żeby pokazać, że tutaj są i coś robią, a kawa będzie stygnąć.

I jak myślicie? Kto siedzi w tym kierownictwie? Pani Aneta, jej syn, synowa, wujek i szwagier.

Znowu uogólniam jak to mam w zwyczaju, bo nie chce mi się tłumaczyć, że są pojedyncze jednostki, które robią robotę za kilku, albo nie w każdej firmie tak to wygląda. Jednak niech nikt mi nie zarzuci, że jestem głupim robolem i mi się wydaje że tak robota wygląda, a jest strasznie ciężka. Tak ciężka, że mają jeszcze siłę na cokolwiek innego po pracy.

Żebym ja był zły na nich, ale nie jestem. Może jakbym był większym cwaniakiem, wchodził komu trzeba w dupę i był mniej uczciwszy to bym tak robił i śmiał bym się z frajerów na dole. Jednak nie jestem, w myśl zasady pokorne ciele, dwie matki ssie. Gońcie się z taką filozofią, gońcie się z byciem dobrym, uczynnym i miłym dla ludzi. Ludzie, których nazywałem przyjaciółmi i znałem się dwa lata załatwili mnie tak, że odczuwam to do teraz i jeszcze długo będę. Pier****e się!

Zamiast mnie zamykać w pokoju, wyzywać i bić, żebym nie dostawał ocen poniżej 4- trzeba było mnie nauczyć cwaniakowania i bycia mendą. Z moich dobrych ocen dzisiaj mam depresję, chujowe i ciężkie do przepracowania dzieciństwo, problemy w kontaktach międzyludzkich i kupę bezużytecznej wiedzy. Jest tego więcej, ale jestem zmęczony, by coś wymyślić.

Mam dosyć takiego życia. Znowu iść do pracy i być 8 godzin skupionym, czujnym i wyrabiać jeszcze normy. Uważać na każdego jednego kierownika, który przychodzi i zwraca mi uwagę, kiedy jestem 5 metrów od najbliższe osoby, że muszę mieć maseczkę na nosie przez bite osiem godzin. Największym zagrożeniem dla mnie i dla niego jest to, że podchodzi do mnie i nie zachowuje dystansu.

Nie żeby w jakiejkolwiek pracy w jakiej byłem, było lepiej. Ja zawsze staram się dawać 100% z siebie, ale zawsze to za mało, zawsze mnie to za dużo kosztuje. Mniej się przejmować, mniej robić? Męczy mnie to jeszcze bardziej niż faktyczna praca. 8 Godzin! 8 Jeb***ch godzin. Dzień w dzień i czekanie na wolne, z którego nic nie mam.

Zazdroszczę osobom z #neet tak się powinno żyć. Pasożytować na innych i żyć minimalistycznie. Zazdroszczę i podziwiam. Sam kiedyś neetowałem i nawet nie wiedziałem że to robię. Siedziałem na dupie prawie dwa lata, zniszczony przez depresję i bardzo dobrze to wspominam. Robiłem sobie naleśniki i tylko to żarłem. Grałem w tibię i zarabiałem na pacca, siedząc po kilka godzin dziennie bijąc moby, uprawiając handel etc. Miałem ekipę i zawsze z kimś sobie rozmawiałem. Mimo wszystko to było dobre, a największym problemem byli ludzie, którzy siedzieli po 8 godzin dziennie w robocie, mieli dzieci i byli tak zj***ni jak ja teraz i tylko ich gadanie mnie bardziej niszczyło niż taki tryb życia. Byłem pasożytem na czyimś utrzymaniu? Byłem! Teraz nie jestem i życie mnie mdli bardziej niż wtedy. Teraz bym poszedł do roboty i przepracował kilka miesięcy, żeby resztę roku neetować. Długo tak bym nie dał rady, bo koszty życia są okropnie wysokie i tak naprawdę żyję tak jak wtedy, z tym że nie mam czasu, ani siły na przyjemności i zapierdalam po to tylko, żeby przeżyć kolejny dzień!

Tylko jest tutaj kolejna sprzeczność, bo mam dziewczynę, którą bardzo kocham i chcę z nią być… Coś za coś. Raczej długo byśmy nie wytrzymali, gdybym neetował, a jakbym znów był sam to też by mnie depresja pochłonęła…

Potrzebny mi jakiś złoty środek w tym wszystkim, ale przecież nie ma czegoś takiego. Chcę pracować na pół etatu i zarabiać godziwe pieniądze. Jednak nie dla prostego robola to.

Ja mam zapie*****ć aż zdechnę jak pies, bo tylko tyle jestem warty. Nie daj boże żebym się położył, albo nic nie robił, bo mnie wszyscy zjedzą. Zawiść ich strzeli.

Mam wrażenie, że ludzie po prostu lubią jak ktoś ma tak samo źle jak oni, albo gorzej. Dlatego wszyscy napierają na dzieci, kredyty etc. Bo ja mam przej****e to ty też miej.

W jednej książce przeczytałem skrajny przykład kogoś takiego. Stracił jaja i strasznie go dupa piekła z tego powodu, więc założył klan eunuchów. Atakował innych ludzi, wycinał im jaja i kazał sobie służyć, a potem ci sami ludzie atakowali inne klany i wycinali jaja rywalom, żeby mieli tak samo źle jak oni i przynosiło im to ulgę.

Z każdym akapitem coraz bardziej zasypiam, a nerwy mi opadają. Już nawet nie pamiętam do czego dążyłem tym wpisem i nawet nie wiem ile luk i sprzeczności tutaj zostawiłem.

Jutro na to wszystko spojrzę inaczej.

Tak wiem, jestem idiotą, hipokrytą i mam za wysokie mniemanie o sobie.

Dobranoc.

#depresja #przegryw #zalesie #gorzkiezale #praca #pracbaza


Zobacz: https://lurker.land/post/7YffnNy9F
Data dodania: 9/8/2021, 10:24:15 PM
Autor: atoja

#gorzkiezale #gownowpis
Miał być pięć sześć tygodni urlopu całkowity spontan odwiedzanie rodziny rower namiot i tak dalej stary nie wytrzymał po ośmiu dniach pierwszy telefon że ważne projekty że gówno drewno że kiedy planujesz wracać dojechałem do trzech tygodni ale w głowie już cały czas tłukła się myśl że zaraz koniec już zaraz muszę wracać telefonów było jeszcze 3 ostatni z przypomnieniem czy nie zapomniałem że obiecałem wrócić w sumie jestem wyrzuty bardziej zmęczony niż przed urlopem wszystko mnie wkurza najgorsze jest to że nie ma jakiegoś generalnie Wielkiego projektu są jakieś duperele który zawsze były tylko tyle że stary się chyba czuł niepewnie bez technika u boku łapie Kurowskiego doła nic mi się nie chce i tak już trzeci dzień pomocy


Zobacz: https://lurker.land/post/ZBDA_U12U
Data dodania: 9/8/2021, 6:57:11 AM
Autor: anty_anty

Blue De Chanel właśnie na 0 ml. mi spadło, patrzę na ceny i coś ku$&a drogo jest…..
#wpis #gorzkiezale