Lurker.land - tag #frgtn

Zobacz: https://lurker.land/post/v1-zeb40H
Data dodania: 5/4/2021, 6:30:20 PM
Autor: laffey

Negatywna Wizualizacja to jedno z najpotężniejszych narzędzi w zestawie stoików. Ta praktyka wyobraźni pomoże Ci poradzić sobie z tym, co życie rzuca ci pod nogi.

Oczywiście, możesz podjąć środki ostrożności, aby zapobiec złym rzeczom, ale bez względu na to, jak bardzo się starasz, niektóre złe rzeczy i tak się wydarzą.

Kluczowe jest, aby być na to psychicznie przygotowanym. Ta prosta praktyka zmniejszy wpływ, jaki mają na ciebie te nieszczęścia. Będziesz w stanie stawić czoła przeciwnościom losu w bardziej spokojny i cierpliwy sposób.

Możesz zachować spokój, gdy inni panikują, zareagować w najmądrzejszy możliwy sposób, a jednocześnie wzmocnić swoje wartości

Kiedy coś osiągasz lub zaczynasz się nadmiernie przywiązywać do czegoś lub boisz się coś zrobić, użyj negatywnej wizualizacji, aby zrozumieć, z czym masz do czynienia.

Odtwórz różne scenariusze lub wyniki, z którymi możesz się zmierzyć, obawy, które są z tyłu twojego umysłu i pogódź się z nimi. Technika jest prosta: Wyobrażasz sobie (wizualizujesz) możliwe złe scenariusze przyszłości w swojej głowie, abyś był gotowy, kiedy się one pojawią, będziesz w stanie zachować zimną krew i zareagować w najlepszy możliwy sposób. (Niektóre drobne złe scenariusze będą nawet ćwiczone)

Istnieją dwie istotne zalety tej pozornie sprzecznej z intuicją praktyki. Po pierwsze, będziesz mniej zszokowany, jeśli i kiedy złe rzeczy się wydarzą. Jak to ujął Seneka -

"To, co od dawna było przewidywane, przychodzi jako lżejszy cios"

Podobnie, jest bardziej prawdopodobne, że zareagujesz mądrze, jeśli przewidziałeś problem - jak aktor próbujący swoich kwestii przed występem. Ponownie Seneka ujmuje to, gdy pisze

"Każdy podchodzi do niebezpieczeństwa z większą odwagą, jeśli wcześniej przygotował się, jak się z nim zmierzyć. Każdy może lepiej znosić trudności, jeśli wcześniej przećwiczył, jak sobie z nimi radzić."

ludzie, którzy są w stanie zaakceptować nieprzyjemne myśli i uczucia, bez bycia przytłoczonym przez nie, są bardziej odporni niż ludzie, którzy próbują odwrócić uwagę lub uniknąć takich doświadczeń, poprzez strategie takie jak pozytywne myślenie.

Negatywna wizualizacja jest rodzajem szczepionki. Przygotowujesz swój umysł do radzenia sobie z czymś, zanim to się faktycznie wydarzy.

Jeśli szczepisz się przed śmiercią ukochanej osoby, nie wyeliminuje to w magiczny sposób bólu, gdy ta faktycznie nastąpi, ale to zmniejszy ból i pomoże Ci poradzić sobie z tym wydarzeniem znacznie lepiej. Od samego początku jesteś bardziej odporny. Możesz znieść o wiele więcej, jeśli wcześniej się zaszczepisz.

Podstawowa zasada stoicka mówi, że wydarzenia zewnętrzne nie mogą być ani negatywne, ani pozytywne, a jedynie obojętne, ponieważ nie mamy na nie wpływu. Stoicy zaś chcą skupić się na tym, co mogą kontrolować i nie pozwolić, by coś, czego nie mogą kontrolować, dyktowało im, jak czują się w swoim życiu. Jedynie reakcje mogą być dobre lub złe.

Mniej więcej najgorszą rzeczą, jaka może się zdarzyć, nie jest coś, co pójdzie źle, ale coś, co pójdzie źle i złapie cię z zaskoczenia. Niespodzianka może nas całkowicie zdruzgotać i zaszokować. Te szkody rosną tym bardziej, im mniej uważaliśmy to wydarzenie za możliwe.

Krótko mówiąc: im bardziej coś Cię zaskoczy, tym prawdopodobnie bardziej będzie to niszczące.

Negatywna wizualizacja jest sposobem, aby zapobiec temu poczuciu irracjonalnego zaskoczenia nieszczęściami w życiu.

Ludzie są nieszczęśliwi w dużej mierze dlatego, że jesteśmy nienasyceni. Po ciężkiej pracy, by zdobyć to, czego pragniemy, przyzwyczajamy się do jego obecności w naszym życiu i tracimy zainteresowanie obiektem naszych ówczesnych pragnień. Zamiast czuć się usatysfakcjonowani, zaczynamy się nudzić, a w odpowiedzi na to tworzymy nowe, większe pragnienia. Zjawisko to nazywane jest bieżnią hedoniczną. Z tego powodu często znajdujemy się na bieżni satysfakcji. To co posiadamy w raz z czasem staje się zwykłe i nieciekawe. Ludzie w naszym życiu stają się niewidzialni.

Proces negatywnej wizualizacji zmusza cię do wyobrażenia sobie utraty rzeczy, które cenisz - współmałżonka, pracy czy domu. Pomaga zatrzymać się i zastanowić nad swoimi relacjami i dobytkiem. To uświadamia, że wszystko jest takie kruche i że w każdej chwili można je stracić. Dlatego warto jak najlepiej wykorzystać ten krótki czas, który nam pozostał.

Takie straszne scenariusze byłyby bardzo nieprzyjemne - ale zdarzają się ludziom. Dlaczego nie przygotować się mentalnie na to, że takie rzeczy mogą się wydarzyć?

Następnym razem, gdy będziesz się całował lub przytulał, żegnał się z przyjacielem, pomyśl, że to może być ostatni raz. O ile bardziej docenisz teraz tę osobę? A o ile szczęśliwszy będziesz, gdy następnym razem ją zobaczysz?

Podsumowanie
(1)Praktyka negatywnej wizualizacji uczy nas bardziej doceniać to, co już mamy. Tak, abyśmy byli przygotowani na odejście rzeczy i ludzi, których cenimy.
(2) Jesteśmy przygotowani do spokojnego i cierpliwego radzenia sobie z tym, co życie na nas rzuca.
(3) Nasze przewidywanie trudnych scenariuszy niweluje ich uciążliwość poprzez zmniejszenie czynnika zaskoczenia. Zaskoczenie wydaje się być głównym powodem, dla którego ludzie są zdruzgotani.
(4) Negatywna wizualizacja działa podobnie jak szczepionka i poprawia nasze mechanizmy obronne i odporność na nieszczęścia. Możemy po prostu więcej wytrzymać.

"Pamięć o tym, że wkrótce umrę, stanowi dla mnie najważniejszą pomoc przy dokonywaniu poważnych życiowych wyborów. Ponieważ prawie wszystko - oczekiwania otoczenia, cała duma i cały strach przed wstydem lub porażką - wszystkie te rzeczy bledną w obliczu śmierci, pozostawiając tylko to, co jest naprawdę ważne. Pamięć o tym, że umrzesz, to najlepszy znany mi sposób na uniknięcie pułapki myślenia, że masz cokolwiek do stracenia. Jesteś już całkiem nagi. Nie ma zatem żadnego powodu, by nie podążać za głosem serca." ~Steve Jobs

#frgtn #filozofia #stoicyzm #seneka #psychologia #umysl


Zobacz: https://lurker.land/post/Dt72p2oSX
Data dodania: 4/28/2021, 6:49:48 PM
Autor: laffey

💎Sygnalizacja i "kontrsygnalizacja" - moda, "udawanie mądrego", rozwodzenie się nad subtelnymi korzyściami💎

Osoba należąca do klasy wyższej będzie wyraźnie sygnalizować swoją zamożność, kupując trudno dostępne towary. Osoba należąca do elity zasygnalizuje, że nie czuje potrzeby wyraźnego sygnalizowania swojego bogactwa, celowo nie kupując i nie nosząc trudno dostępnych dóbr.

Osoba, która jest w pewnym stopniu inteligentna, będzie wyraźnie sygnalizować swoją inteligencję, głosząc trudne do zrozumienia poglądy, celowo używając skomplikowanych wyjaśnień - czytaj więcej na temat "niezrozumiałego blefu" - ( https://lurker.land/post/orB3hYDVq ). Osoba bardzo inteligentna będzie wyraźnie sygnalizowała, że nie czuje potrzeby wyraźnego sygnalizowania swojej inteligencji, nie wygłaszając trudnych do zrozumienia opinii, a w dyskusji kierować się zwięzłością na tyle, ile pozwala na to temat.

Proces ten można nazwać kontrsygnalizacją i można znaleźć jego charakterystyczne wzorce w wielu dziedzinach życia. Ci, którzy zajmują się ludzkimi relacjami romantycznymi, ostrzegają mężczyzn, aby nie "podchodzili do tego zbyt poważnie (a przynajmniej dawali takie wrażenie)". Totalny nieudacznik może podejść do kobiety bez odrobiny romantyzmu, nic jej nie obiecać i zażądać seksu. Bardziej wyrafinowany mężczyzna może kupować prezenty dla kobiety, pisać jej wiersze miłosne, unosić się na jej każde życzenie, etc; to oznacza, że nie jest on całkowitym nieudacznikiem. Ale najbardziej pożądani mężczyźni mogą celowo unikać robienia miłych rzeczy dla kobiet, próbując zasygnalizować, że mają tak wysoki status, że nie muszą tego robić. Przeciętny mężczyzna próbuje odróżnić się od totalnego nieudacznika tym, że jest miły; wyjątkowo atrakcyjny mężczyzna próbuje odróżnić się od przeciętnego mężczyzny tym, że nie jest szczególnie miły.

We wszystkich tego typu przykładach, ludzie na szczycie piramidy w końcu wykazują cechy podobne do tych na dole. Hipsterzy celowo noszą te same ubrania, które noszą niefajni ludzie. A bardzo atrakcyjni mężczyźni podchodzą do kobiet z takim samym brakiem subtelności, jakiego użyłby totalny frajer.

Ale to, co jest tu naprawdę interesujące, to fakt, że ludzie na każdym poziomie piramidy nie tylko przestrzegają zwyczajów panujących na ich poziomie. Lubią przestrzegać zwyczajów, dobrze się czują mówiąc o tym, jak przestrzegają zwyczajów i poświęcają sporo energii na obrażanie ludzi z innych poziomów. Na przykład, mężczyźni, którzy nie muszą adorować kobiet, nazywają tych, którzy to robią "simpami". Zawsze, gdy zajmowanie jakiejś pozycji sprawia, że czujesz się lepszy i fajnie się o tym rozmawia, to dobry znak, że pozycja ta jest nie tylko praktyczna, ale i związana z sygnalizacją.

🔷Moda - celem mody jest sygnalizowanie statusu. Ale osoby o niskim statusie chciałyby obalić ten sygnał. Dlatego celem ludzi z niższej klasy jest wyglądać jak ludzie z klasy wyższej, a celem ludzi z klasy wyższej jest nie wyglądać jak ludzie z klasy niższej.

Jednym z rozwiązań jest noszenie przez klasę wyższą ubrań tak drogich, na które niższa klasa nie mogłaby sobie na to pozwolić - patrz streetwear (chyba, że jest coś nowego, wybaczcie, nie interesuje się modą). Kiedy klasa niższa nosi już modny przedmiot, klasa wyższa już nie jest nim zainteresowana. Muszą wybrać nowy element ubioru, który będzie sygnałem statusu, po krótkim okresie niższa klasa też to kopiuje i cykl zaczyna się od nowa.

Znacznie bardziej efektywnym sposobem sygnalizowania wysokiego statusu jest widoczne oburzenie. Załóż koszulkę z napisem "FUCK" wielkimi literami (lub, jeśli wolisz, FUCK U ALL) do pracy, na uroczyste przyjęcie czy na inne wydarzenie tego rodzaju. To sygnalizuje "Mam tak wysoki status, że mogę nosić słowo "FUCK" wielkimi literami na koszulce podczas tego wydarzenia i ujdzie mi to na sucho - mało tego! Masz szansę na to, że media opiszą cie jako osobę ekscentryczną, z poczuciem humoru etc. To całkiem dobry sygnał. To sygnał: pieprzyć to, co myślicie, jedynymi ludźmi, którzy byliby w stanie, czy to ekonomicznie czy psychologicznie, zwrócić mi uwagę, są osoby o wyższym statusie (a takich jest mało).

🔷Sztuka. Kupno obrazu "sztuki nowoczesnej" które jest tylko białym płótnem z czarną linią, ma sygnalizować "Jestem tak bogaty, że stać mnie na zapłacenie dużych pieniędzy za obraz, nawet jeśli jest on niepopularny i trudny do docenienia", albo nawet "Jestem tak pewny siebie w swojej kulturze, że mogę poprzeć tę sztukę, która jest niskiej jakości według wszystkich dotychczasowych standardów, a ludzie nadal będą szanować mnie i moje gusta.

🔷I ostatni przyład - hierarchia środowisk szkolnych - osoby na samym dole bezefektywnie starają się mieć dobre oceny równocześnie będąc "luzakami", uczniowie powyżej przeciętnej próbują wyróżnić się od tych na dole ciężko się ucząc i zdobywając świetne oceny, za to elita to ci, którzy na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie osoby z najniższej hierarchi, ale w rzeczywistość jawnie sygnalizują swoją niechęć do "kujonów" (podobna sytuacja jak z "simpami"), sygnalizują, że mogą mieć totalną olewkę na naukę, bo są na tyle inteligentni / uzdolnieni, że wymaga to od nich minimalnego wysiłku, aby mieć dobre oceny. W czasie gdzie "kujony" siedzą godzinami przy biurku, oni poświęcają ten czas na rozwój swoich hobby, zainteresowań czy na życie społeczne.

📌Udawanie mądrego📌
Zapytaj jakiegokolwiek pięcioletniego dziecka, a powie ci, że śmierć jest zła. Śmierć jest zła, ponieważ spowoduje stratę twoich bliskich i finalnie twojej świadomości. Nie ma w tym nic subtelnego i nie musi być. Śmierć powszechnie wydaje się złe dla prawie wszystkich przy pierwszej analizie.

Obok gigantycznych kosztów, śmierć niesie ze sobą kilka małych korzyści. Zmniejsza przeludnienie, pozwala nowemu pokoleniu rozwijać się bez ingerencji starszych, daje motywację do szybkiego załatwiania spraw, w pewnym sensie nadaje sens życiu. Właśnie dlatego, że korzyści te są o wiele mniejsze niż koszty, trudno je zauważyć. Trzeba mieć wyjątkowo subtelny i bystry umysł, żeby je wymyślić. Każdy idiota może ci powiedzieć, dlaczego śmierć jest zła, ale trzeba być bardzo szczególnym rodzajem "idioty", aby uwierzyć, że śmierć może być dobra

Zatem wskazywanie na to nie powszechne stanowisko, że śmierć ma pewne korzyści, jest potencjalnie sygnałem wysokiej inteligencji. Nie jest to bardzo wiarygodny sygnał, ponieważ gdy pierwsza osoba go wysunie, wszyscy mogą go po prostu skopiować, ale jest to tani sygnał. I dla rodzaju osoby, która może nie być wystarczająco mądra, aby wymyślić korzyści ze śmierci, i tylko zauważa, że mądrzy ludzie wydają się o tym wspominać, może wydawać się super ekstra mądre, aby powiedzieć, że śmierć to naprawdę całkiem dobra rzecz. A jeśli inni ludzie przeciwstawiają się opinii takiej osoby - cóż, jest to opinia pięcioletniego dziecka. Stąd tytuł dla tej mentalności: "Udawanie mądrego".

Jeśli nie rozwodzenie się nad korzyściami płynącymi ze zła, to możesz również udawać mądrego, rozwodząc się nad kosztami wielkiego dobra. Biorąc wszystko pod uwagę, współczesna cywilizacja przemysłowa - jej zaawansowaną technologią, jego wysoki standard życia, brak głodu, chorób i skąpej edukacji - jest całkiem godna pochwały. Ale współczesna cywilizacja przemysłowa ma również wiele kosztów: wyobcowanie z natury, anonimowość życia w wielkim mieście, zanieczyszczenia, hałas, choroby psychiczne. Są to realne koszty i z pewnością warto je poważnie brać pod uwagę, niemniej jednak tłumy emigrantów próbujących przedostać się z Trzeciego Świata do Pierwszego i brak tłumów w przeciwnym kierunku sugerują, że korzyści przewyższają koszty. Mimo to ludzie spędzają o wiele więcej czasu na rozwodzeniu się nad negatywami niż nad pozytywami, a większość ludzi wróciwszy z kraju Trzeciego Świata musi mówić o tym, jak bardzo ich sposób życia jest autentyczny i jak wiele moglibyśmy się od nich nauczyć. Takie rozmowy brzmią mądrze, podczas gdy rozmowy o tym, jak miło jest mieć autobusy, które nie psują się codziennie, brzmią trywialnie i egoistycznie.

Moja hipoteza jest więc taka, że jeśli pewna strona jakiegoś zagadnienia ma bardzo oczywiste punkty na jego poparcie, a druga strona opiera się na dużo bardziej subtelnych punktach, których przeciętny człowiek nie jest w stanie pojąć, to przyjęcie drugiej strony zagadnienia stanie się sygnałem inteligencji, nawet jeśli ta strona argumentacji jest błędna.

Działa to tylko w kwestiach, które są tak zawiłe na początku, że nie ma faktów w sprawie, lub gdzie fakt w sprawie jest trudny do wyodrębnienia: więc nikt nie próbuje zasygnalizować inteligencji mówiąc, że 1+1 równa się 3

Średnie IQ z mojego środowiska internetowego to około 135. Ludzie na tej grupie różnią się od głównego nurtu tym, że są bardziej skłonni powiedzieć, że śmierć jest zła, bardziej skłonni powiedzieć, że nauka, kapitalizm i tym podobne są dobre, a mniej skłonni powiedzieć, że istnieje jakiś głęboki filozoficzny sens w 1+1 = 3. To sugeruje, że ludzie o tym poziomie inteligencji osiągnęli punkt, w którym nie czują już potrzeby odróżniania się od ludzi, którzy nie są na tyle inteligentni, by zrozumieć, że śmierć może przynieść korzyści. Zamiast tego, są na poziomie, na którym chcą się odróżnić od nieco mądrzejszych ludzi, którzy uważają, że korzyści uboczne śmierci są wspaniałe.

Jeszcze cztery następujące triady przychodzą mi na myśl:

- Rasista / politycznie poprawny liberał / "ale są naukowo udowodnione różnice genetyczne"
- mizoginizm / ruch na rzecz praw kobiet / ruch na rzecz praw mężczyzn
- konserwatywny / liberalny / libertariański
- nie dbają o Afrykę / "udzielajmy pomocy Afryce" / "nie udzielajmy pomocy Afryce"

To, co jest interesujące w tych triadach, jest to, że ludzie czerpią głęboką osobistą satysfakcję z argumentowania na rzecz tych stanowisk, nawet jeśli ich argumenty prawdopodobnie nie zmienią polityki - i że ludzie identyfikują się z tymi stanowiskami do tego stopnia, że spory o nie mogą stać się osobiste.

#frgtn #sygnalizacja #spoleczenstwo #psychologia #przemyslenia


Zobacz: https://lurker.land/post/a_vHdk4qg
Data dodania: 4/22/2021, 6:58:08 PM
Autor: laffey

"Ignorancja i arogancja to dwie nierozłączne siostrzyce." ~Giordano Bruno
Jeśli TL;DR - nie czytaj tego wpisu, zajrzyj do komentarzy po materiał

Wpisy powiązane: https://lurker.land/post/gZb-g32DA - naiwny realizm

https://lurker.land/post/sNH1BpwX_ - słowa zagrażające tożsamości

https://lurker.land/post/6wNvKgTfj - hierarchia merytoryki argumentu

Przebywam na forach internetowych od kiedy pamiętam. Kiedy byłem młodszy byłem przekonany, że moje opinie są słuszne i chciałem, żeby inni internauci je zrozumieli, więc spędzałem niezliczone godziny na angażowaniu się w dyskusje. Ale potem zdałem sobie sprawę, że prawdziwy powód, dla którego to robiłem, był inny:

Czułem się w pewien sposób dumny z posiadania właściwych poglądów, a debatowanie było tylko sposobem na poprawienie sobie samopoczucia poprzez porównywanie mnie z ludźmi, których uważałem za nieco gorszych. To nie było zdrowe uczucie, zbudowałem w głowie demonizowany obraz drugiej strony i powtarzałem sobie, jaki jestem dobry i mądry. Nie wiem, czy rozpoznajesz siebie w tym opisie, ale w każdym razie zadaj sobie pytanie:

Dlaczego to robię? Czy naprawdę wierzę, że mogę zmienić zdanie ludzi poprzez argumentację i logiczną gadkę? Co chcę przez to osiągnąć?

Jeśli masz odrobinę zdrowego rozsądku, od razu zauważysz, że zmiana czyjegoś zdania poprzez kłótnie w Internecie jest wysoce nieprawdopodobna, nie biorąc pod uwagę faktu, że wielu ludzi pisze tam wszelkiego rodzaju bzdury tylko po to, aby cię zdenerwować.

Więc zrób sobie przysługę i przestań zwracać uwagę na to, co widzisz w Internecie, zamiast patrzeć na ludzi, którzy mają gorsze opinie, spójrz na tych, którzy są o wiele lepsi od ciebie i ucz się od nich, może to być bolesne na początku, ponieważ zdasz sobie sprawę, jak mało wiesz, ale to jedyny sposób. Chodzi mi o to, że jeśli porównujesz się z ludźmi, którzy są "gorsi" od Ciebie, będziesz czuł się dobrze, ale niczego się nie nauczysz i nie staniesz się mądrzejszym człowiekiem. Powinieneś być pokorny i otaczać się ludźmi lepszymi od siebie, nawet jeśli sprawi to, że poczujesz się nieadekwatny, głupi i niedojrzały.

Lurker i prawdopodobnie większość stron które znasz nie zapewnią ci dużych ugrupowań ludzi od których z czystym sumieniem mógłbyś się uczyć. A jeśli znasz to podziel się w komentarzach

Krytyka
Najczęstszy zarzut, jaki otrzymywałem, brzmiał następująco: "Czy nie powinieneś zawsze podchodzić do argumentów z otwartą ciekawością, motywowany chęcią nauki?".

Jest to w pewnym sensie zabawna rzecz, na którą mam odpowiedzieć, ponieważ tak często piszę i mówię o zaletach dążenia do zmiany własnego zdania.

Myślę, że "próba zmiany zdania" jest wspaniałym celem, do którego powinniśmy dążyć, ale w większości debat prawdopodobieństwo, że nam się to uda jest bardzo niskie i nie powinniśmy udawać, że jest inaczej.

Argumenty, w które się angażuję w nadziei na zmianę własnego zdania:

1. Argumenty, które brzmią źle, ale osoba je wygłaszająca wydaje się inteligentna i intelektualnie uczciwa, więc może coś mi umyka
2. Argumenty, w które powątpiewam, ale zostały pozytywnie przyjęte przez ludzi, których zdanie szanuję
3. Argumenty, których wcześniej nie słyszałem, które brzmią źle przy pierwszym podejściu, ale są interesujące i warte głębszego zastanowienia

Argumenty, którymi prawdopodobnie po prostu nie zawracałbym sobie głowy, gdyby moim głównym celem była zmiana własnego zdania:

1. Argumenty, które słyszałem już wiele razy
2. Argumenty, które wydają się w oczywisty sposób błędne, a w źródle nie ma nic obiecującego, co sugerowałoby, że mogę coś przeoczyć
3. Argumenty kogoś, kto daje znaki, że źle myśli. Na przykład, jeśli ktoś jest agresywny i przekręca słowa innych ludzi, to nie jest to zachęcający znak, że mogę się od niego uczyć

Zdecydowanie popieram poszukiwanie debat z kategorii (1), w celu zmiany własnego zdania, i dużo o tym mówię. Po prostu nie widziałem nikogo, kto przedstawiłby dobry argument za tym, dlaczego (2) może być również wartościowym wykorzystaniem czasu.

Tożsamość poszukiwacza prawdy
Cytat z wpisu https://lurker.land/post/sNH1BpwX_

Może być kilka rzeczy, których włączenie do swojej tożsamości jest korzystne. Na przykład, bycie naukowcem lub racjonalistą. Naukowiec nie jest zobowiązany do wierzenia w dobór naturalny w taki sam sposób, w jaki fundamentalista biblijny jest zobowiązany do odrzucenia go. Wszystko, do czego się zobowiązał, to podążanie za dowodami, dokądkolwiek one prowadzą. Uważanie się za naukowca/racjonaliste jest równoznaczne z postawieniem znaku na szafce z napisem "ta szafka musi być pusta". Wkładasz coś do szafki, ale ona nadal pozostaje pusta.

Ostatnio oglądałem wspaniałą debatę pomiędzy Jordanem Petersonem, profesorem psychologii klinicznej, a Samem Harrisem, neurobiologiem, dwoma intelektualnymi gigantami.
To tytanami w swoich szanowanych dziedzinach. Ale sposób, w jaki potrafią dyskutować z pojedynczymi osobami, wyróżnia ich spośród innych. Bez względu na to, kto stoi przed nimi.
Nawet jeśli podczas debaty mieli wiele przeciwstawnych poglądów. Pozostali spokojni i opanowani. Nigdy nie zachowywali się emocjonalnie. Wszystkie swoje argumenty budowali merytorycznie i z szacunkiem.

To dało mi do myślenia. Dlaczego tak źle radzimy sobie z argumentacją? Czy jest jakiś dobry powód, by kłócić się dla samej wygranej?
Jasne, po wygranej czujemy się dobrze. Ale prawdziwe pytanie brzmi: "Czy to czyni cię lepszym?

To, że jesteś werbalnie bardziej uzdolniony w konstruowaniu argumentów na gorąco, nie czyni cię bardziej prawym.

Kiedy mylisz się co do ważnego punktu, to tak jakbyś miał mapę, która nie pasuje do ulic, po których chodzisz. Może się zdarzyć, że trafisz do dzielnicy, w której nie chcesz się znaleźć.
Nawet jeśli, dajmy na to, osoba, z którą rozmawiasz, chce cię pokonać, jeśli wyjdziesz z rozmowy z większą wiedzą, mimo wszystko wygrałeś.

Jeśli wiesz, że zbliża się kłótnia, możesz się przygotować. Jeśli masz jasny cel w głowie, masz możliwość wynieść coś z dyskusji, albo uniknąć tej bezproduktywnej.
Jeśli więc następnym razem trafisz na kłótnię, zadaj sobie te pytania, zanim zaczniesz:

Czy wolę, żebym był otwarty z moimi myślami i pytaniami, czy zachował je dla siebie?
Czy chce, abyśmy przekonywali się nawzajem do swoich racji, czy też zamierzamy z otwartym umysłem wysłuchać poglądów każdego z nas?
Czy chcesz dowiedzieć się, co jest prawdą i co z tym zrobić?
Czy spierasz się ze mną, czy starasz się zrozumieć mój pogląd?

Oczywiście to, że ktoś coś mówi, nie oznacza, że musisz to zaakceptować. Ponownie, staraj się zrozumieć. Nie ślepo podążać za słowami lub by wygrywać kłótnie.

Cytat z wpisu: https://lurker.land/post/x8cIR_-Nn

Dlaczego chcemy produktywnych argumentów?
Z tego samego powodu dla którego chcemy Wikipedii: aby ludzie byli bardziej kompetentni. Istnieje tu "samolubna" intencja: kłótnie zwiększają wiedzę i poszerzają perspektywę, gdy inny spierający się ma lepsze argumenty.

Argumenty mogą być również produktywne negatywnie, jeśli wszyscy oddalają cię od prawdy. Mogłoby się tak zdarzyć, gdyby na przykład prawda zostanie przyćmiona przez nasze naturalne błędy poznawcze, logiczne, agresja jednej ze stron czy jak już wspominałem - bronienie twarzy i statusu, a nie dążenie do prawdy.

Prawdopodobnie największą przeszkodą w produktywnych argumentach jest chęć kłótni, aby zachować twarz i uniknąć publicznego przyznania się do błędu. Oczywiście trudno jest uzyskać dokładniejsze poglądy i wiedzę, jeśli żadna ze stron nie wyciągnie wniosków.

Ten problem pogłębia się, gdy argumentujący dyskredytują się nawzajem. Często w internecie jeśli upominasz drugą osobę, stajesz się jego wrogiem. Wynika to z tego, że w internecie mamy ograniczoną ilość informacji (nie słyszymy tonu głosu, nie widzimy mimiki twarzy itd.) Aby głębiej to zrozumieć rzuć okiem na mój wpis dotyczący chamstwa w internecie: https://www.lurker.pl/post/HhNsN3Uzj
Ludzie mają niezdrowy pogląd dotyczący dyskusji - przyznanie racji oznacza poddanie się wrogowi. I nikt tego nie lubi. Czujemy się poniżeni.

Dyskusja to potężny środek samodoskonalenia

Weźmy na przykład boksera - może on albo uderzać w worek, trenować z instruktorem, spa z kolegą z siłowni, albo wejść na ring i walczyć. Wszystko z tego ma różne korzyści - ale tylko jeden sprawi, że poprawi się jako rzeczywisty wojownik.

To samo odnosi się do rozwoju zdolności umysłowych - możesz pasywnie przyswajać informacje poprzez media, aktywnie przyswajać je poprzez czytanie lub badania, wspólnie zdobywać je poprzez uczestnictwo w kursie i uczenie się od ekspertów lub możesz wdać się w kłótnię i stoczyć bitwe.

Podobnie jak na ringu bokserskim, istnieje możliwość spotkania się z nieczystymi wojownikami, lepszymi od ciebie, tchórzami itp. To wszystko jest częścią wyzwania, jakim jest konfrontacja z kimś na ringu w kłótni.

Dla boksera, walka w ringu pomaga stać się lepszym wojownikiem podobnie jak spieranie się pomaga stać się lepszym dyskutantem. Rozwijasz lepsze umiejętności rozumowania, lepsze umiejętności słuchania, lepsze riposty, stajesz się szybszy w myśleniu na gorąco, uczysz się być lepiej przygotowanym, uczysz się wybierać potencjalnie produktywne spory, uczysz się kontrolować swoje emocje i zdolność precyzyjnego zadawnia pytań, itp.

Słowami kończącymi - spieranie się ma sens - jest po to, by rozwijać swój umysł - ale jest wartościowe tylko dla ludzi, którym zależy na byciu dyskutantami - nie spotkasz tej postawy tak często jak ludzi twierdzących, że są kompetentnymi dyskutantami.

https://lurker.land/post/nJvjwuk2I - @Wokulski - "Władza to iluzja"

Więcej podonych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
#dyskusja #spoleczenstwo #psychologia #przemyslenia


Zobacz: https://lurker.land/post/LBazS9tgM
Data dodania: 4/19/2021, 7:07:16 PM
Autor: laffey

WIĘCEJ NIŻ CHCIAŁBYŚ WIEDZIEĆ: UTYLITARYZM VS SZTUKI I PRZEDMIOTY HUMANISTYCZNE
Część 1/?

>>> #wiecejnizchcialbyswiedziec <<<

Wpis powiązany: Literatura - jak ucznić swój umysł piękniejszym https://lurker.land/post/p-AHdGwhp

Mam świadomość, że niektórzy nie mają czasu czytać tego wszystkiego, a chciałbym abyście w pewnym stopniu nabrali zrozumienia i pokory wobec nauk humanistycznych, więc podlinkuje wypowiedź Jordana Petersona.

Dodatkowo odwołuje się tym na etos Petersona.
https://www.youtube.com/watch?v=cG4HtXS0jlk

Szczęście
Jedną z miar tego, jak trudno jest przedstawić argumenty za wartością edukacji wyższej, jest to, że musisz wykorzystać założenia tych, którzy jej nie cenią, aby przekonać ich, że ma ona wartość. Wiem, że to za dużo powiedziane. chcę przez to powiedzieć, że ilekroć prosi się was o podanie powodu, dla którego ktoś potrzebuje wykształcenia w zakresie sztuk i nauk humanistycznych, oczekuje się od was podania wyjaśnienia na wskroś utylitarnego, wyjaśnienia, które ktoś z wyższym wykształceniem natychmiast dostrzegłby jako nie tylko nieistotne, ale wręcz wywrotowe w stosunku do samych celów tego rodzaju nauki. Pomyśl o tym przez chwilę: wierzysz w edukację, która uczy uczniów rozróżnienia pomiędzy rzeczami wyższymi i niższymi - pomiędzy celami i środkami - pomiędzy tym, co jest ważniejsze i mniej ważne - i co to pociąga za sobą dla porządku naszego życia. A jednak masz wyjaśnić to ludziom w sposób, który ignoruje to rozróżnienie i to, co ono za sobą pociąga.

Założenie stojące za utylitarnym sposobem myślenia jest takie, że najważniejsze w życiu są rzeczy materialne, takie jak pieniądze, wiedza techniczna i doświadczenie lub umiejętności rynkowe. Te rzeczy z pewnością są bardzo ważne w życiu - w końcu musisz jeść, żeby w ogóle myśleć o tym, co jest w życiu ważne, a żeby jeść, musisz mieć pieniądze (i przypuszczalnie pracę).

Jedną z rzeczy, które mam nadzieję, ludzie otrzymują z przedmiotów humanistycznych jest sposób, aby uniknąć kłopotów Paula Orbersona, to człowiek, który był na szczycie piramidy Excel w latach 90-tych.

Orberson był z małego miasteczka, pewnego dnia przyszedł i przemawiał w kościele. Mówił o swoim sukcesie finansowym i o tym, co mu to przyniosło. Ale był tam również po to, aby podkreślić to, czego mu to nie przyniosło. Mówił o tym, że w końcu osiągnął to, do czego dążył przez całe życie, i jak pewnego dnia, siedząc w swoim dużym drogim domu na Florydzie z dokiem i kilkoma łodziami, zadał sobie pytanie: "I co teraz?…".

Ten, kto naprawdę odnajduje swoje szczęście w samym zdobywaniu pieniędzy, może być szczęśliwy, ale w sposób płytki. Jest on szczęśliwy tylko w tym sensie, że wyczerpał swoją niewystarczającą zdolność do bycia szczęśliwym. Jego szklanka może być pełna dobrych rzeczy, ale jego szklanka jest bardzo mała. Jedną z rzeczy, którą właściwy rodzaj edukacji robi dla ciebie, jest poszerzenie twojej zdolności do szczęścia - poszerzenie liczby i rodzaju rzeczy, które sprawiają, że jesteś szczęśliwy. To właśnie czyni dla ciebie kształcenie uczuć - jeden z istotnych aspektów edukacji. Poprzez kultywowanie smaku w wyższych rzeczach, których inaczej nie byłbyś w stanie docenić, nie tylko zdobywasz więcej rzeczy, z których możesz być szczęśliwy, ale poszerzasz swoją zdolność do bycia szczęśliwym.

Tak może być w przypadku literatury lub muzyki. Osoba może znaleźć natychmiastową satysfakcję w tandetnej powieści, ale nie być w stanie docenić "Anny Karenina" Tołstoja, ponieważ nigdy nie przygotowała się odpowiednio, by docenić jej wielkość. Może też lubić natychmiastowe przyjemności płynące z jakiejś formy mdłej muzyki pop, ale z powodu braku doświadczenia i znajomości jakiegokolwiek innego rodzaju muzyki, nie tylko nie lubi bardziej wyrafinowanych form muzycznych, ale nie jest w stanie polubić niczego innego - ponieważ jej gust w odniesieniu do bardziej subtelnych rzeczy nie był kultywowany.

Jak piszę w moim wpisie o "anty-ciekawości" ( https://lurker.land/post/H8Rx7LoJp ):

[…]Aby bardziej rozjaśnić co mam na myśli weźmy przykład trudnych i złożonych gier. Miałem przyjaciela, który ma przegrane tysiące godzin w grach strategicznych typu total war czy hearts of iron, jest nimi zafantazjowany i niezwykle głęboko wciąga się grając w nie (osiąga tzw. "efekt flow"). Niestety złożone gry (Polecam EVE online) mają wysoki próg wejścia, byłem przytłoczony ilością opcji, zasad i wiedzy, która trzeba posiadać, aby czerpać przyjemność z gier tego typu. I to właśnie podwyższało we mnie poziom anty-ciekawości, potrzebowałem wkładać intelektualny wysiłek, aby zdobywać doświadczenie w grze, która nieustannie mnie przytłaczała, lecz prawdopodobnie dokładnie tak samo czuł mój przyjaciel. Dzięki cierpliwości i wytrwałości teraz cieszy się każdą minutą gry.

Są rzeczy, które są głębsze i bogatsze, których moja wrażliwość po prostu nie jest w stanie docenić, ponieważ nigdy nie kultywowałem swojego uznania dla nich.

Wino jest jedną z naturalnych rzeczy na świecie, która została doprowadzona do największej perfekcji, i oferuje sobą spory zakres przyjemności i uznania. Można uczyć się o winach i realizować edukację swojego podniebienia z wielką przyjemnością przez całe życie, podniebienie staje się bardziej wykształcone i zdolne do uznania i masz stale rosnącą przyjemność i uznanie dla wina.

Wiem wystarczająco dużo o winie, aby wiedzieć, co mi się podoba. Ale mam przyjaciół, którzy kultywowali swój smak w winie i ich wiedzy na temat kunsztu i produkcji wina. Potrafią je docenić w sposób, w jaki ja nie potrafię. Potrafią się nim cieszyć na poziomie, na którym ja nie potrafię. Rzeczy, które wcześniej by mnie znudziły, rzeczy, które nie miałyby dla mnie żadnego uroku, rzeczy, które wymagają pewnego wysiłku, a nawet edukacji, aby je odpowiednio docenić, mogą później stać się środkiem do głębszej radości lub spełnienia. Podchodząc w ten sposób do ważnych rzeczy nie tylko staniesz się szczęśliwszy, ale też będziesz potrafił być szczęśliwy głębiej. To tak jak z każdą umiejętnością czy siłą - im więcej z niej korzystasz, tym większa się staje.

Tego typu uznanie nie różni się od uznania wobec literatury, muzyki, czy sztuki

Łatwo jest nam - czasami przez zwykłe lenistwo - być zadowolonymi z nieistotnych rzeczy. To nie jest tylko problem z rzeczami, ale z nieadekwatnością naszego zadowolenia. Potrzeba trochę pracy, aby być naprawdę szczęśliwym.

Mądrość
Jednym z głównych celów wyższej nauki jest zdobycie mądrości, którą można definiować jako zdolność do "właściwego porządkowania rzeczy". Ale żeby dobrze uporządkować rzeczy, trzeba znać ich względną wartość, a żeby znać względną wartość rzeczy, trzeba znać ich prawdziwą lub ostateczną wartość. Nie można powiedzieć, że coś jest "lepsze" lub "gorsze", jeśli nie ma się jakiegoś ostatecznego standardu, który nadaje znaczenie tym terminom. Coś jest "lepsze", jeśli zbliża się do dobra, do którego się odnosi, lepiej niż rzecz, która jest "gorsza".

To jest wiedza, którą dają sztuki i przedmioty humanistyczne. Wiedza o ostatecznej wartości rzeczy, abyś mógł wszystko inne właściwie uporządkować. Ten rodzaj nauki uczy was nie tylko odróżniania prawdy od fałszu, lecz także odróżniania prawd ważniejszych od mniej ważnych; uczycie się nie tylko różnicy między dobrem a złem, lecz także odróżniania dóbr ważniejszych od mniej ważnych. Uczysz się nie tylko różnicy między tym, co piękne i brzydkie, ale jak określić różnicę między tym, co bardziej i mniej piękne.

Pamiętam moment jak ktoś powiedział mi, że "piękno jest w oku patrzącego", zapytałem go, "Jeśli to prawda, jak w takim razie, moglibyśmy powiedzieć, że Hamlet Szekspira jest większym dziełem artystycznym niż, powiedzmy, książki o Gęsiareczce?".

Grzech nie jest wyborem zła nad dobrem. Nigdy nie wybieramy zła dobrowolnie: zawsze wybieramy coś, co wydaje nam się lepsze od czegoś innego. Cenić siebie jest dobrze, jeśli cenimy siebie słusznie. Ale cenić siebie ponad Boga jest złem (pychą), ponieważ cenić Boga jest większym dobrem niż cenić siebie. Chęć posiadania czegoś nie jest zła, ale chęć posiadania danej rzeczy kosztem innej (Zazdrość) jest przedkładaniem własnych materialnych pragnień nad większe dobro, jakim jest dobro drugiego człowieka. Pożądanie seksu nie jest złe samo w sobie, ale pożądanie go poza jego przeznaczeniem jest przedkładaniem mniejszej rzeczy (naszej zmysłowej satysfakcji) nad większą (intymność w związku lub wychowanie dzieci w prawdziwej tradycyjnej rodzinie). To samo dotyczy wszystkich grzechów.

Jeśli to prawda, to znajomość względnej wartości rzeczy jest niezbędna nawet do prowadzenia prostego moralnego życia.

W praktyce
Oczywiście - ludzie o niewielkim wykształceniu (ale o dużej mądrości nabytej przez doświadczenie i kultywowanie) mogą być nieraz mądrzejsi od tych, których życiorysy są przyozdobione zaawansowanymi stopniami naukowymi. Jest wielu ludzi, którzy są niezwykle inteligentni, ale po prostu nie pojmują względnej wartości rzeczy. Oni nie są mądrzy.

Pamiętam, że wypowiadałem się niegdyś na ten temat i w czasie pytań i odpowiedzi znajomy powiedział, że chce bronić edukacji zawodowej przed moim twierdzeniem - że szeroka edukacja jest lepsza niż ta czysto zawodowa. Najpierw zwróciłem uwagę, że to nie było dokładnie to, co powiedziałem (nie ma nic złego w edukacji zawodowej, o ile jest ona prawidłowo priorytetowana), ale on i tak próbował argumentować swoje stanowisko. Niefortunnie dla niego, nie posiadał umiejętności, aby kompetentnie to zrobić. A powodem, dla którego nie miał umiejętności, by to zrobić, był brak odpowiedniego wykształcenia (czy chociażby zrozumienia) w przedmiotach humanistycznych. Edukacja zawodowa może nauczyć cię wielu dobrych i przydatnych rzeczy, ale niestety obrona edukacji zawodowej (lub czegokolwiek innego) nie jest jedną z nich. Gdyby posiadał zrozumienie wykształcenia, mógłby o wiele sprawiej i merytoryczniej bronić szkolnictwa zawodowego.

Edukacja w dziedzinie sztuki i nauk humanistycznych nie uczy, że praktyczne, utylitarne rzeczy nie są ważne, ale uczy, gdzie te rzeczy pasują do naszego życia i jak możemy uporządkować rzeczy w naszym życiu, aby odzwierciedlić wiedzę o tym, co jest bardziej lub mniej ważne.

Miłą rzeczą w edukacji, która uczy o szczęściu, mądrości i różnicy między celami człowieka, jest to, że jest to najbardziej praktyczna edukacja, jaką można zdobyć. Wiedza i umiejętności, które zdobywasz dzięki takiej edukacji, czynią cię lepszym, cokolwiek robisz, niezależnie od tego, czy skończysz jako stolarz, mechanik czy profesor.

Jeśli położymy zbyt duży nacisk na STEM, możemy skończyć z pokoleniem, które wie, jak robić rzeczy, ale nie wie, co robić i w jakim celu.
Inwestujemy tak wiele w rozwój "prawej strony" naszego mózgu, że zapominamy, iż jest to tylko połowa tego, z czym mamy do czynienia.

Zamiast tego zaczęły tworzyć sztuczne środowiska, w których nauki ścisłe i humanistyczne są nie tylko podzielone, ale też stają się odwiecznymi przeciwnikami.

Studiując nauki humanistyczne, ma się możliwość lepszego poznania siebie i innych. Możliwość lepszego zrozumienia i zmagania się ze złożonymi kwestiami moralnymi, złożonością i zawiłością człowieczeństwa.

Konsekwencje radykalnego faworyzowania STEM i zniechęcania do nauk humanistycznych są szkodliwe zarówno dla społeczeństwa, jak i poszczególnych uczniów. społeczeństwo, które produkuje tylko socjologów, prawników czy psychologów jest skazane na porażkę. To samo dotyczy STEM - mając tylko matematyków i inżynierów, kto będzie zapisywał naszą historię? Kto zainspiruje naszą kreatywność? Rzucać wyzwania naszej polityce? Wspierać nasz język?

Oczywiście trudno będzie wyjaśnić to wszystko swojej rodzinie przy świątecznym stole lub twoim znajomym - ale powinieneś przynajmniej zrozumieć to dla swojego całokształtu.

#frgtn #edukacja #przemyslenia #humanistyka


Zobacz: https://lurker.land/post/r3sVFkHLp
Data dodania: 4/13/2021, 6:00:53 PM
Autor: laffey

Wpis powiązany: https://lurker.land/post/_m7I8moWU

Każdego dnia robimy rzeczy, których nie potrafimy łatwo usprawiedliwić. Gdyby ktoś chciał argumentować, że nie powinniśmy tego robić, wygrałby z łatwością. W odpowiedzi wyłączylibyśmy tę osobę z naszego życia i dalej robilibyśmy to samo.

Jeśli zmuszasz ludzi do czytelnego interpretowania wszystkiego, co robią, pod groźbą bycia nazwanym niepoważnym lub złym/niewychowanym, utrudniasz im życie i prawdopodobnie skończysz tak, że będą cię unikać.

Nie mogę wykonywać skomplikowanej pracy intelektualnej, gdy w pokoju jest inna osoba. Po prostu nie mogę. Możesz podać mi dobre powody, dla których się mylę: może ta druga osoba nie będzie robić hałasu. Może po prostu odwrócę się w drugą stronę i skupię się na moim komputerze i nie będę musiał w ogóle zauważać obecności drugiej osoby. Kłóć się ze mną wystarczająco długo, a przegram spór i będę pracował w tym samym pokoju co ty. Nie wykonam żadnej dobrej pracy, a większość czasu spędzę na nienawidzeniu cię i życzeniu, żebyś sobie poszedł.

Albo: nienawidzę dzwonić do ludzi przez telefon. Nie potrafię tego wyjaśnić. Nie mam problemu z rozmową osobiście twarzą w twarz. Ale nie znoszę dzwonić do nich na telefony.

Kiedy byłem młodszy, bardzo starałem się unikać dzwonienia do ludzi. Rodzice zwracali mi uwagę, że to głupie i prosili, żebym to uzasadnił. Nie potrafiłem. Powiedzieli mi, że jestem niepoważny. Więc dzwoniłem do ludzi na telefony i nienawidziłem tego. Gdy tylko nie ma rodziców w pobliżu i nikt nie może mnie zmusić do robienia rzeczy, unikam rozmów telefonicznych.

Moi rodzice nie byli autorytarni. Robili niby poprawną rzecz, używając racjonalnych argumentów, aby przekonać mnie do przyznania, że moja awersja do rozmów telefonicznych była całkowicie nieuzasadniona, i że wykonywanie rozmów telefonicznych ma wiele namacalnych korzyści, a następnie mówili mi, że prawdopodobnie powinienem zadzwonić.

Wstaw X w miejsce "wykonywanie telefonów", a uzyskasz ogólną zasadę, w której większość ludzi znajdzie coś dla siebie.

Staram się być bardzo ostrożny w stosunku do moich bliskich, aby nie pogarszać ich życia w ten sam sposób. Często łatwo jest skłonić ludzi do przyznania, że nie mają dobrego powodu dla tego, co robią; na przykład, osoby autystyczne zazwyczaj nie potrafią wyjaśnić, dlaczego "stymulują się", czyli wykonują dziwne ruchy. Te ruchy są rozpraszające i prawdopodobnie sprawiają dyskmofort ludziom wokół nich. Zapewne łatwo jest przekonać autystyczną osobę do przyznania, że stymulacja jest dla niej negatywna społecznie.

Jednak w jakiś sposób autystycy zawsze kończą nienawidząc ludzi, którzy wygrywają ten spór, i odchodzą gdzieś daleko od nich, aby móc stymulować się w spokoju.

Niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale typowi ludzie również stymulują się, zwykle kiedy są niespokojni. Po prostu mają tendencję do robienia tego rzadziej, i są wygodni dla otoczenia utrzymując swoje stymulacje w zakresie kulturowo akceptowanych zachowań, a nie muszą robić odstających od normy rzeczy jak machanie rękami. Oto lista niektórych kulturowo akceptowanych bodźców: Stukanie palcem lub długopisem, strzelanie palcami, potrząsanie nogą, żucie ołówka, masowanie piłeczki antystresowej, bawienie się włosami, bujanie się lub kołysanie na krześle i inne.

Mam nadzieję, że większość znajdzie przynajmniej jeden z powyższych przykładów, które są dla nich prawdziwe. Jeśli nie - jeśli nie nienawidzisz telefonów, ani nie masz problemów z pracą intelektualną w pobliżu innych, ani nie jesteś autystyczny - i jeśli myślisz "Wszystkie te rzeczy naprawdę wydają się irracjonalne" - Oto kilka potencjalnie alternatywnych punktów:

1. Mężczyźni - czy macie problem z zapraszaniem kobiet na randki? Dlaczego? Najgorsze, co może się stać, to że odmówią, prawda?

2. Czy zdarza Ci się zgadzać na rzeczy, których nie chcesz, bo czujesz się pod presją? Dlaczego? Wszystko co musisz zrobić, to powiedzieć "Wybacz, ale nie, dziękuję".

3. Czy masz problem z szczerością? Czy jeśli kolega namaluje obraz i pyta o zdanie, to masz małą blokadę w umyśle, która nie pozwala powiedzieć ci, że w ogóle ci się nie podoba? Masz prawo do negatywnej opinii. Koniec końców ta osoba przekona się, że warto pytać cię o opinie.

Nie chcę przez to powiedzieć, że te pytania są głębokimi tajemnicami, na które nikt nie może odpowiedzieć. Myślę, że istnieją dobre odpowiedzi na wszystkie z nich - na przykład, istnieją pewne neurologiczne teorie, które oferują całkiem dobre wyjaśnienie tego, jak stymulowanie pomaga autystycznym ludziom czuć się lepiej. Ale chcę powiedzieć, że większość ludzi w takich sytuacjach nie zna wyjaśnień, i że nie należy tego od nich oczekiwać. Wszystkie te działania są "nieczytelne".

Nieczytelność jest skomplikowana i zależna od kontekstu. Fetysze są nieczytelne, ale ponieważ mamy wspólne pojęcie fetyszu, ponieważ większość ludzi ma fetysze, i ponieważ nawet ludzie, którzy nie mają fetyszy, mają "dziwne-jeśli-o-tym-myślisz" nawyk pociągania seksualnego do innych ludzi - mogą po prostu powiedzieć "To jest mój fetysz" i staje się to w pewnym sensie czytelne. Nie kwestionujemy tego. I są tam różnego rodzaju zwroty typu "To wolny kraj" czy "Bo to mnie uszczęśliwia" które w pewnym sensie zwalniają nas z trudnej pracy utrzymania czytelności wszystkich naszych zachowań.

Chyba najgorszy i najgłupszy odbiór to ten, w którym nieczytelne działania grupy zewnętrznej są naturalnie zaokrąglane do "oni są źli i tylko to ukrywają". Pamiętam, jak raz poczułem się źle po wysłuchaniu feministki, która wyjaśniła, że jedynym powodem, dla którego mężczyźni gapią się na atrakcyjne kobiety, jest uciskanie ich, sprawienie, by czuły, że ich ciało istnieje dla przyjemności innych, i ugruntowanie męskiego przywileju. Sam czasami gapiłem się na atrakcyjne kobiety i nie potrafiłem złożyć spójnego powodu - czy ja tylko próbowałem je umniejszyć? Myślę, że prawidłowa odpowiedź na to pytanie powinna dotyczyć sposobu, w jaki przetwarzamy wrażliwość na bodźce - naturalnie wpatrujemy się w najbardziej pociągającą część ciała, a atrakcyjna osoba będzie dla nas naturalnie istotna, bo tak jesteśmy zaprogramowani.

Podsumowanie:
1. Płot Chestertona: spróbuj zrozumieć tradycje, zanim je odrzucisz.

2. Jeśli ktoś robi coś dziwnego, ale nie potrafi wyjaśnić dlaczego, akceptuj go tak długo, jak długo nie krzywdzi innych osób (i nie wymyślaj głupich wymówek, dlaczego jego działania tak naprawdę krzywdzą nas wszystkich). Nie bądźcie tak szybcy, by jako wytłumaczenie podawać "tak naprawdę robią to z wrodzonego zła/niepoprawności".

#frgtn #psychologia #spoleczenstwo #umysl #przemyslenia


Zobacz: https://lurker.land/post/_m7I8moWU
Data dodania: 4/10/2021, 5:14:09 PM
Autor: laffey

Pamiętam, jak rozmawiałem kiedyś z psychologiem o trudnościach w dyskusji o naukach społecznych. Powiedziała mi, że najłatwiejszą rzeczą w byciu fizykiem jest to, że większość ludzi nie jest zbyt dobrze zaznajomiona z fizyką - gwiazdami, kwarkami i promieniami gamma - więc jeśli przeprowadziłeś badania i masz dobre powody, by wierzyć, że coś jest prawdą, ludzie uwierzą ci na słowo.

W przeciwieństwie do tego, większość ludzi jest niewiarygodnie zaznajomiona z przedmiotem nauk społecznych: ludźmi. Mają już wiele przekonań i intuicji na temat tego, jacy są ludzie. Dlatego, gdy przeprowadzisz badania i dowiesz się czegoś o tym, jak ludzie się zachowują, co przeczy ich intuicji, nie uwierzą ci, spróbują wymyślić coraz rozmaitsze argumenty przeciwko, aby udowodnić tobie (i co najważniejsze sobie), że ich intuicje nie zawiodły.

Uwielbiam mówić o tym, co nazywam "błąd typowego umysłu", który ilustruje w następujący sposób:

Pod koniec XIX wieku toczyła się debata na temat tego, czy "wyobraźnia" to po prostu fraza, czy rzeczywiste zjawisko. To znaczy, czy ludzie rzeczywiście mogą tworzyć w swoich umysłach obrazy, które widzą jako żywe, czy też po prostu mówią "widziałem to w myślach" jako metaforę rozważań na temat tego, jak to wyglądało?

Kiedy to usłyszałem, moja reakcja była następująca: "Jakim cudem to była prawdziwa debata? Oczywiście, że mamy wyobrażenia mentalne. Każdy, kto sądzi, że ich nie mamy, jest albo tak fanatycznym Behawiorystą, że wątpi w dowody własnych zmysłów, albo po prostu obłąkany. Niestety, można przytoczyć długą listę sławnych ludzi, którzy zaprzeczali wyobrażeniom mentalnym, w tym niektórych czołowych naukowców epoki. A wszystko to działo się zanim jeszcze istniał behawioryzm.

Debata została rozstrzygnięta przez Francisa Galtona. Galton przeprowadził wśród ludzi kilka bardzo szczegółowych ankiet i stwierdził, że niektórzy ludzie mają wyobrażenia umysłowe, a inni nie. Ci, którzy mieli zdolność wyobrażeń ejdenicznych, po prostu zakładali, że wszyscy tak mają, a ci, którzy nie mieli wyobrażeń wcale, po prostu zakładali, że wszyscy ich nie mają, do tego stopnia, że pierwsza strona wymyślała czasami absurdalne uzasadnienia, dlaczego druga strona sporu kłamie lub spierając się, że źle zrozumieli pytanie. Istniało szerokie spektrum zdolności do wyobrażeń, od około pięciu procent ludzi z doskonałym wyobrażeniem ejdetycznym do trzech procent ludzi całkowicie niezdolnych do tworzenia wyobrażeń.

Można uogólnić to do definicji: ludzka tendencja do wierzenia, że czyjaś własna struktura umysłowa może być uogólniona i stosowana do wszystkich innych.

Wziął ten pomysł i zaczął go realizować. Sugerował, że doświadczenie świadomości i qualia są tak zmienne jak zdolności wyobrażania, i że filozofowie, którzy zaprzeczają ich istnieniu (Ryle? Dennett? Behawioryści?) byli po prostu ludźmi, którym umysłowi brakowało zdolności do łatwego doświadczania qualiów. Ogólnie rzecz biorąc, uważał, że filozofia umysłu jest usiana przykładami filozofów, którzy biorą swoje własne doświadczenia umysłowe i budują na nich teorie, a inni filozofowie z innymi doświadczeniami umysłowymi krytykują je i zastanawiają się, dlaczego inni się nie zgadzają.

Błąd typowego umysłu dotyczy poważnych spraw związanych ze strukturą umysłu. Ale natknąłem się też na coś podobnego z czymś, co bardziej przypomina psychikę niż umysł: tendencję do generalizowania na podstawie naszych osobowości i zachowań.

Na przykład, należę do grupy najbardziej introwertycznych osób. Przez całą podstawówkę i gimnazjum podejrzewałem, że inne dzieci chcą mnie dopaść. Ciągle mnie zaczepiali, kiedy byłem czymś zajęty i próbowali mnie odciągnąć, żebym wykonywał jakieś zabawne czynności z nimi i ich przyjaciółmi. Kiedy protestowałem, oni kontrprotestowali i mówili mi, że naprawdę muszę przestać robić to, co robię i przyjść do nich. Wyobrażałem sobie, że to łobuzy, które próbują mnie zdenerwować i znajdowałem argumenty, aby im odmawiać.

W końcu zrozumiałem, że to było podwójne nieporozumienie. Doszli do wniosku, że muszę być taki jak oni, a jedyną rzeczą, która powstrzymywała mnie przed graniem w ich zabawne gry było to, że byłem zbyt nieśmiały. Uznałem, że muszą być tacy jak ja, i że jedynym powodem, dla którego przerywaliby osobie, która ewidentnie była zajęta czytaniem, było to, że chcieli ją zdenerwować.

Podobnie, wyobraźmy sobie na jeszcze jednym przykładzie: Nie radzisz sobie z hałasem. Jeśli ktoś jest głośny, nie możesz spać, nie możesz się uczyć, nie możesz się skoncentrować, nie możesz robić nic poza waleniem głową w biurko i nadzieją, że ustanie. Załóżmy, że masz współlokatorkę. Za każdym razem, gdy prosisz ją, żeby się uspokoiła, mówi ci, że jesteś przewrażliwiony i powinieneś się uspokoić. Z drugiej strony ona jest bardzo schludna i ciągle krzyczy na ciebie, że zostawiasz rzeczy nie na swoim miejscu, a ty mówisz jej, że musi się uspokoić i nawet nie widać, że na komodzie był kurz. Schludność może być dla niej tak samo konieczna i bezkompromisowa jak dla ciebie cisza, i że jest to rzeczywista cecha tego, jak nasze umysły przetwarzają informacje, a nie tylko jakieś dziwactwo z jej strony.

Tak się składa, że wiesz, iż głośny hałas poważnie cię boli i osłabia, ale kiedy mówisz o tym innym ludziom, myślą, że wyrażasz tylko jakieś dziwne osobiste preferencje dotyczące ciszy.

Mamy tendencję do lekceważenia roli inaczej skonstruowanych umysłów w sporach i przypisywania problemów drugiej stronie jako celowo nieokrzesanych / zawiłych / niepoprawnych.

#frgtn #psychologia #umysl #spoleczenstwo #przemyslenia


Zobacz: https://lurker.land/post/Ehx3XNk3d
Data dodania: 4/3/2021, 6:42:12 PM
Autor: laffey

Tożsamości to strategie do osiągania celów

Każdy z nas ma swoją tożsamość. Stwierdzenie w formie "Jestem -----" jest tożsamością. Oczywiście, zwykle rezerwujemy ten termin dla stwierdzeń, które są dla nas szczególnie istotne w opisywaniu i przewidywaniu siebie, w wyrażaniu naszych wartości i aspiracji. Takie tożsamości mogą mieć swoje zalety, ale niosą ze sobą również wiele niebezpieczeństw. W szczególności jesteśmy skłonni do a) wpadania w niepokój z powodu każdego postrzeganego zagrożenia dla tożsamości, b) wykazywania całkowitej nieelastyczności w kwestii zmiany, modyfikacji lub odrzucenia tożsamości, oraz zagrożenie płynące z dopuszczania do swojej tożsamości zbyt wiele rzeczy ( https://lurker.land/post/sNH1BpwX_ ). Zdrowy rozsądek można jednak odzyskać, jeśli uznamy, że nasze tożsamości nie istnieją same w sobie, a zamiast tego są (często podświadomymi) strategiami osiągania określonych celów i wartości.

Pomyśl o osobie, która szczyci się swoją tożsamością pisarza: „Jestem pisarzem”. Ta tożsamość jest cenna, ponieważ istnieje sygnalistyczne stwierdzenie w formie: „Jestem pisarzem (i dlatego będę miał pracę, dochód, status, przyjaciół, kochanków i moje życie będzie dobre)”. Ujawnione stwierdzenie jest celem, który należy osiągnąć, a jawna tożsamość jest strategią osiągnięcia tego celu. Wartość tożsamości wywodzi się z celu, jakim jest wsparcie. Plany te określam jako podświadome, ponieważ najczęściej nie są one artykułowane. Wiele osób ma tożsamość związaną z byciem inteligentnymi, ale spodziewam się, że jeśli zapytasz ich, dlaczego jest to ważne, będą potrzebować kilku chwil na wygenerowanie odpowiedzi. Spodziewam się również, że w wielu przypadkach wiara w użyteczność tożsamości jest odbierana przez społeczeństwo i to popędy społeczne motywują ją dla jednostki. W takim przypadku pełne stwierdzenie tożsamości mogłoby brzmieć „Jestem -----(i dlatego społeczeństwo mnie zaakceptuje)”. W najbardziej ogólnym przypadku jest to „Jestem -----(a zatem reprezentuje jakąś wartość / traktuj mnie odpowiednio do mojej tożsamości!)”.

Biorąc pod uwagę, że tożsamość jest strategią osiągania celu, każde zagrożenie dla tożsamości jest zagrożeniem dla celu. Stopień odczuwanego zagrożenia jest proporcjonalny do wagi celu i stopnia, w jakim tożsamość jest jedyną strategią jego osiągnięcia. Jeśli ktoś wierzy, że bycie pisarzem jest jego jedyną drogą do posiadania dobrego i satysfakcjonującego życia, będzie się denerwował, gdy ta tożsamość zostanie podważona. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy osoba nie zdaje sobie sprawy, że jej tożsamość jest częścią planu. Wystarczy, że jakaś część ich umysłu mocno stempluje "bycie pisarzem" jako kluczowe dla posiadania dobrego życia. Weźmy jednak pod uwagę kogoś, kto ma tożsamość zarówno pisarza, jak i muzyka. Załóżmy, że osoba ta osiągnęła znaczną sławę jako muzyk i w rezultacie ma już pieniądze, przyjaciół, status społeczny itp. Przewiduję, że ta osoba będzie mniej zaniepokojona podważaniem umiejętności pisania niż osoba, która stawia sobie za cel bycie pisarzem. Jeśli tylko pisarz ma odrzuconą pracę, będzie to druzgocące, podczas gdy dla muzyka-pisarza będzie to zwykłe rozczarowanie.

Jeśli w zagrożeniach dla tożsamości chodzi w rzeczywistości o zagrożenie dla osiągnięcia celu, wtedy kluczem do pracy z tożsamościami staje się a) ujawnienie ukrytych celów oraz b) zapewnienie bezpieczeństwa wokół osiągnięcia tych celów. Powiedz dziecku, że nie nadaje się na pisarza i wpadnie w złość lub smutek, ale powiedz mu, że nie nadaje się na pisarza, ale ma fenomenalne umiejętności malarskie, a może po prostu posłucha. Zastąp jeden mniej opłacalny plan nowym i lepszym. Inne wariacje to ujawnienie, że cel faktycznie został już osiągnięty, jak w przypadku powyższego pisarza-muzyka, czy uznanie, że tożsamość faktycznie będzie planem nieskutecznym, np. rezygnacja z bycia X-em, ponieważ zdasz sobie sprawę, że nikt i tak nie uważa, że ​​X są fajni, posiadają pieniądze, czy szacunek.

Kiedy ostatni raz myślałem o samobójstwie, czułem, że jestem na to zbyt mądry. Jeśli faktycznie jestem ponadprzeciętny to powinienem umieć osiągnąć to co pragnę jeśli tylko mocno się na tym skupię. W przeciwnym wypadku większość moich przekonań o sobie ległaby w gruzach. Moja wiara w swój intelekt jest moją strategią tożsamości, która efektywnie blokuje mnie przed zrobieniem tak przerażającej rzeczy. Podobnie wiara ta motywuje mnie do posiadania pracy, która nie będzie pracą typowego Kowalskiego. Nie pogodziłbym się z ciężką pracą fizyczną po min. 8h dziennie - ponownie, jestem na to zbyt mądry. Dlatego będę robił wszystko co w mojej mocy, aby osiągnąć to co odzwierciedla moją tożsamość.

Tak działają strategie tożsamości.
#frgtn #tozsamosc #psychologia #spoleczenstwo #przemyslenia #statusspoleczny


Zobacz: https://lurker.land/post/moOkynF_z
Data dodania: 3/31/2021, 6:01:46 PM
Autor: laffey

Czy wolałbyś, aby średniowieczny Kościół wydawał wszystkie swoje pieniądze na pomoc biednym, zamiast wspierać sztukę? Więc może w średniowieczu byłoby mniej biednych ludzi, ale nie mielibyśmy katedr, tryptyków ani Kaplicy Sykstyńskiej?

Nie byłem zaskoczony, że tak wiele osób wybiera katedry. Myślę, że może wybór katedr jest tak atrakcyjny, ponieważ są one na wyciągnięcie ręki, można je zobaczyć, dotknąć, są one powodem dla którego lecimy do innego kraju, ale głodujący chłopi są ukryci w przeszłości, gdzie nie można ich zobaczyć. Czujesz się więc tak, jakbyś miał poświęcić coś, co naprawdę lubisz, dla czegoś, o czym w przeciwnym razie nie musiałbyś myśleć.

Jest to jeden z największych i najbardziej niepokojących problemów z utylitaryzmem. Utylitaryzm jest przynajmniej w pewnym sensie łatwy kiedy prosi cię o zamianę pewnych rzeczy z twojego normalnego świata na inne rzeczy z twojego normalnego świata.

Ale kiedy prosi cię, abyś uczynił to co uważasz za swój normalny świat, jednoznacznie gorszym, aby pomóc jakiejś innej sferze, o której w przeciwnym razie nigdy nie musiałbyś myśleć, wtedy zaczyna to być nieintuicyjne i przerażające.

Wyobraź sobie szczęśliwe miasto pełne zamożnych ludzi. Od czasu do czasu podejmują miłe, utylitarne decyzje, jak na przykład zrzucenie się przez wszystkich po trochu na pomoc komuś, kto zachorował, i czują się z tego powodu całkiem dobrze.

Pewnego dnia odkrywca odkrywa na obrzeżach miasta dziurę. W środku są setki ludzi uwięzionych w stanie skrajnej nędzy. "oprawcy" zgadzają się uwolnić swoich więźniów, ale tylko za wystawne ofiary.

Nagle decyzja nie jest tylko "ktoś w mieście robi małe poświęcenie, aby pomóc innym ludziom w mieście". Nagle okazuje się, że całe miasto odejmuje sobie z luksusów i dobrobytu, by ratować ludzi, których nawet nie znają, z tej dziury, o której jeszcze niedawno nie wiedzieli, że tam jest. To wydaje się trochę niesprawiedliwe.

Mówią więc odkrywcy, żeby przykrył dół wielkim brezentem, który wtopi się w otaczającą go trawę, tak żeby nie musieli go widzieć, a następnie kontynuują swoje życie.

Świat rozwijający się jest jakby taką bezdenną dziurą cierpienia z ludźmi pierwszego świata nie spodziewających się tutaj być. Ale myślę, że większość ludzi spodziewa się, że tam są jeśli tylko poruszy się ten temat, większość ludzi jest szczęśliwa, że może pomóc (trochę), i nie jest to zbytnio mylące lub dezorientujące, kiedy przypomina się nam, że oni nadal istnieją i nadal potrzebują pomocy.

Co z domami opieki lub ośrodkami wychowawczymi? Większość ludzi z którymi rozmawiałem, zgadza się, że większość z nich jest okropna. Nie mam silnego poczucia, jak złe są, ale wszystko, co widziałem i słyszałem, jest zgodne z tym, że przynajmniej niektóre z nich są bardzo złe. A im dalej w przeszłość tym gorsze one są z przemocą, torturami, głodzeniem, gwałtami i wyzyskiwaniem na porządku dziennym. I nie chce tu piętnować konkretnie tych, było wiele takich miejsc.

Rozwiązanie tego problemu byłoby naprawdę kosztowne. Rozwiązanie tego problemu również nie przyniosłoby żadnych widocznych korzyści, ponieważ starsi ludzie nie są już w stanie wnieść żadnej wartości w społeczeństwie, a dzieci z domu dziecka mogłyby zdemoralizować porządne dzieci - jeśli nie chcemy myśleć o tych miejscach, nie musimy. Gdybyśmy jako kraj postanowili skoncentrować się na zmniejszeniu liczby nadużyć w tych miejscach, być może musielibyśmy zabrać te pieniądze z ważnych spraw w naszym codziennym, widocznym świecie, takich jak opieka społeczna, infrastruktura i finansowanie edukacji. Musielibyśmy zabrać ograniczone zasoby uwagi publicznej i oburzenia z takich spraw jak aborcja, małżeństwa gejowskie oraz to, jakie napoje trzyma prezydent, gdy salutuje ludziom. Myślę, że wszyscy się zgodzą, że o wiele łatwiej jest o tym nie myśleć i nikt nie może nas zmusić.

Więzienia są jeszcze brzydszym przypadkiem. Nie dość, że więzienie jest z natury dość nędzne, to jeszcze dochodzi w nich do szalonych nadużyć i przemocy, w tym co najmniej 6% więźniów jest gwałconych rocznie. Jeśli masz poglądy stawiające na resocjaliacje niż ucisk, a usłyszysz, że kilku z nich popełniło nowe zbrodnie, to będziesz musiał to zobaczyć i przemyśleć. Albo możesz po prostu gwizdać, udawać, że nie widzisz tego problemu i dalej cieszyć się swoim miłym społeczeństwem o niskim poziomie przestępczości.

#frgtn #spoleczenstwo #przemyslenia #utylitaryzm


Zobacz: https://lurker.land/post/4_gH88GC7
Data dodania: 3/22/2021, 6:54:27 PM
Autor: laffey

Myśli na temat znaczenia i pisania

Napoleon, Elon Musk, Genghis Khan, Tom Hanks, Hideo Kojima i Michael Jackson są wybitnymi jednostkami. Każdy z nich mógłby łatwo napisać listę punktowaną dużych osiągnięć. Wszyscy zbudowali życie pełne godnych uwagi działań i osiągnięć, które w taki czy inny sposób pozostaną w historii. Nie sądzę, żebym żył w historii zbyt długo po śmierci, z wyjątkiem nudnych rzeczy, takich jak moje rejestry podatkowe. I nie przeszkadza mi to. Nie jest jasne, czy życie godne uwagi historycznie jest samo w sobie pożądane, ale chcę, aby życie godne uwagi było na moich własnych warunkach.

Oto cytat Anthony'ego Bourdaina, który mi się podoba:

“I understand there’s a guy inside me who wants to lay in bed, smoke weed all day, and watch cartoons and watch old movies. My whole life is a series of stratagems to avoid and outwit that guy.”

Podzielam to uczucie. Chociaż moja wersja to siedzenie przed biurkiem oglądanie anime i czytanie czegokolwiek. Myślę, że walka Bourdaina sprowadza się do znajdowania sensu każdego dnia. To najłatwiejsza rzecz na świecie, aby odpuścić każdy dzień wypełniony tylko obowiązkami i krótkotrwałą stymulacją. Nic nie zyskuje się na dłuższą metę, nic nie jest pamiętane, a kiedy budzisz się następnego ranka, jesteś o dzień starszy i nic ważnego nie jest dodane do twojego życia. To będzie 99% dni w Twoim życiu, a opieranie się tej rzeczywistości jest dosłownie ciągłym wyzwaniem. Jednym ze sposobów, w jaki próbuję się oprzeć, jest rozważenie, które konkretne działania spowodują subtelne, niezapomniane przeżycia. To znaczy, próbuję robić rzeczy, które zapamiętam, nawet jeśli nie pamiętam samego dnia. Na przykład, co najprawdopodobniej bardziej zapamiętam:

Granie w kolejne trzy z dosłownie tysięcy godzin LoLa czy czytanie kolejnego artykułu o życiu Azteków?
Zaakcpetować zaproszenie znajomych na spotkanie pomimo sporych niechęci, czy zostanie w domu i kontynuowanie serialu?
Zaryzykować i wyznać miłość dziewczynie czy dać się pożreć wątpliwościom i odpuścić?

Przed prawie każdą decyzją pytam siebie w głowie "Co bardziej zapamiętam? Co będzie bardziej długotrwałe?"

Przyjmijmy pierwszą sytuacje, oczywiście artkuł. Nawet jeśli jest zły, nudny lub niezapomniany, nadal przypominam sobie, że czytałem na ten temat, ale prawie nie ma szans, żebym zapamiętał te przypadkowe trzy godziny LoLa, niezależnie od tego, jak bardzo mi się podobały.
Podobnie w dwóch kolejnych przykładach, nie jest trudno wywnioskować, że zaryzykowanie potencjalnie wniesie więcej pamiętnych sytuacji, niż drugi wybór. To jeden z powodów, dla których tak bardzo lubię pisać; jeśli napiszę 2000 słów w ciągu jednego dnia, moje wysiłki tego dnia przetrwają w potomności, chociaż na pewno zapomnę o każdej sekundzie dnia.

Kiedy byłem młodszy, należałem do osób, które uważały, że małżeństwo i posiadanie dzieci to zajęcie nudnego konformisty. Moim zdaniem fakt, że każdy mógł robić takie rzeczy, a wielu ludzi to robiło, oznaczał, że z natury rzeczy nie było to wartościowe zajęcie. Chciałem poświęcić się większym zajęciom, chociaż nie miałem wtedy pojęcia, czym one mogą być. Po prostu coś rzadszego.

Teraz mam dużo bardziej pozytywne nastawienie do małżeństwa i dzieci. Małżeństwo i dzieci to w zasadzie najprostszy domyślny sposób nadania sensu swojemu życiu lub umieszczenia kilku głównych punktów na liście osiągnięć. Dla większości ludzi małżeństwo i dzieci to dosłownie najbardziej znaczące rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobią, i jedyny rzeczywisty wpływ, jaki wywrą na świat po śmierci. Raczej nie potrafię sobie wyobrazić kogoś kto nie uważałby poświęcenia się małżonkowi lub posiadania dzieci jako jednych z najważniejszych wydarzeń w jego życiu. Każda możliwa miara wskazuje, że posiadanie dziecka w młodym wieku i poza związkiem małżeńskim jest najgorszą decyzją, jaką młoda kobieta może podjąć ze społeczno-ekonomicznego punktu widzenia. W istocie skazuje kobietę na życie bez większego czasu dla siebie i swoich hobby, znacznie gorszych perspektywach romantycznych i skrajnie ograniczonych możliwościach. Nie musisz być analitykiem danych ani przeczołgać się przez badania, aby dojść do tego wniosku; Powinno być zdrowym rozsądkiem, że dziecko jest ogromnym pochłaniaczem czasu i pieniędzy, co pochłonie młodego opiekuna i ogromnie ograniczy ilość wolnego czasu i energii.

Ale teraz rozumiem. To znaczy, nadal tego bardzo nie polecam, ale rozumiem. Posiadanie dziecka to najprostszy sposób na stworzenie ogromnej ilości sensu w życiu człowieka (prawdopodobnie szczególnie dla kobiety, ze względów biologicznych / ewolucyjnych). Dla osoby, która jest młoda i nie ma zbyt wielu perspektyw życiowych na początku z powodu braku zasobów i / lub osobistych możliwości, posiadanie dziecka jak najszybciej może być uważane za szybką drogę do życia, w którym warto żyć.

Dla niektórych może być to kontrowersyjne, ale człowiek nie kocha swojego dziecka samego w sobie - w każdej sprawie jesteśmy choć w najmniejszym stopniu egoistyczni. Kocha je, ponieważ tworzy wartość znaczenia w jej życiu; ponieważ uśmiech jej dziecka wywołuje jej uśmiech; ponieważ osiągnięcie dziecka to po części także jej osiągnięcie i na odwrót (dzielimy się uczuciami).

Zauważyłem, że po czasie pamiętam okres skończenia czytania "rok 1984" Orwella, pamiętam, że wyszedłem na dwór i czułem się inaczej, jakbym poszerzył zbiór moich świadomości, moje życie nie obejmowało jedynie moich przeżyć, ale również doświadczenia Winstona Smitha. I nie będę zachowywać się tutaj jak fanatyk książek - gry, seriale i filmy działają identycznie, różnią się jedynie wpływem na nasz rozwój modelu świata oraz wiedzę.

Zacząłem pisać streszczenia książek i to załatało dziurę w mojej duszy. Zacząłem więc pisać dłuższe streszczenia książek, co pomogło jeszcze bardziej. I tak zacząłem pisać krótkie streszczenia książek w połączeniu z informacjami z Wikipedii, Google, artykułów naukowych i innych źródeł i stwierdziłem, że to najbardziej pomogło. Nie czytam ponownie moich zapisków, ale jestem prawie pewien, że mógłbym teraz ustnie przejść przez ogromną większość esejów gdybym chciał.

Oprócz wbijania informacji i głębokiego rozumowania, pisanie tworzy również cyfrową trwałość i możliwość ponownego odwiedzenia moich doświadczeń. Spędziłem wiele niezwykle przyjemnych wieczorów z przyjaciółmi, wspaniałych rozmowach i tak dalej, ale prawie nic z tego nie pamiętam - nawet odczuć. Zapominam powodu czasu i ulotnej natury pamięci. Jednak zawsze będę pamiętać czas w którym spędziłem obsesyjnie czytając i rozmyślając, ponieważ wszystko to zapisałem. Kiedy wracam do eseju, nie tylko odzyskuję informacje, ale proces ich odkrywania. Pamiętam, jak pisałem poszczególne zdania, jak znalazłem odpowiednią wiedzę w Internecie i decyzje kompozycyjne, które podjąłem, aby umieścić każde zdanie w odpowiednim miejscu. Wiele osób pytało mnie, dlaczego, do cholery, spędzam tyle czasu na pisaniu za darmo w Internecie, i to uczciwy powód. Pomaga mi to zapamiętać. Mam nadzieję, że wiele osób czyta moje prace, ale jeśli nie, to w porządku. Spędziłem setki godzin na pisaniu i redagowaniu. Kiedy mówię to ludziom, zwykle wywołuję mieszaną reakcję podziwu za to, że piszę bez większego celu (a raczej bez celu społeczno-ekonomicznego), aby potem odłożyć swoją pracę.

Ani przez sekundę nie żałuję. Kiedyś wymyślałem fabuły podczas długich przejażdżek samochodem i zarządzałem rozdziałami / odcinkami / sequelami w mojej głowie, gdy historia się rozwijała. Bycie w miarę dobrym w pisaniu było jednym z moich celów życiowych i udało mi się go osiągnąć. Nie będę pamiętać 90% mojego życia, 90% ludzi, których spotykam, lub 99% posiłków, które jadłem, ale zapamiętam historię, którą stworzyłem. To część mnie. To nie tylko metoda tworzenia wspomnień, ale metoda tworzenia siebie. Ważni ludzie, których znam, pasje, do których dążyłem, rzeczy, które napisałem, są tak samo częścią mnie, jak moje cechy osobowości, IQ, budowa ciała czy cokolwiek innego. To one zajmują mój umysł, mój czas i moją egzystencję, na dobre lub na złe, więc myślę, że będę dalej pisał, jak na razie.

#frgtn #psychologia #umysl #filozofia #przemyslenia


Zobacz: https://lurker.land/post/sNH1BpwX_
Data dodania: 3/16/2021, 6:51:52 PM
Autor: laffey

Słowa zagrażające tożsamości / "mój stary jest fanatykiem wędkarstwa"

Kiedy byłem nastolatkiem, sięgnąłem po książkę Dale Carnegie "Jak zdobyc przyjaciół i zjednać sobie ludzi". Jednym z rozdziałów, który wywarł na mnie największe wrażenie, był zatytułowany „Nie można wygrać kłótni”, w którym Carnegie pisze:

W dziewięciu przypadkach na dziesięć spór kończy się tym, że każda ze stron przekonana jest bardziej niż kiedykolwiek o własnej racji. Kłótnia jest zawsze twoją przegraną. Dlaczego? Ponieważ jeśli przegrasz, to przegrałeś, a jeśli wygrasz, to i tak przegrałeś. Przypuśćmy że zatriumfujesz nad innym człowiekiem, obracając w gruzy wszystkie jego argumenty. Udowodnisz mu, że jest non compos mentis. I co wtedy? Ty poczujesz się świetnie. A twój rozmówca? Pokażesz mu jego niższość, zranisz jego dumę i spowodujesz, że obrazi się za twoje zwycięstwo. Poza tym - Kto poległ w kłótni wbrew swej woli, opinii swojej nie odstoi.

W następnym rozdziale Carnegie cytuje Benjamina Franklina, który mówi, że jego zasadą jest, aby nigdy nikomu nie zaprzeczać. Carnegie aprobuje to: uważa, że nie należy się z nikim spierać ani nikomu przeczyć, ponieważ nie przekonasz go (nawet jeśli "rzucisz w niego całą logiką Platona lub Immanuela Kanta"), a tylko sprawisz, że będzie na ciebie zły. Może wydawać się dziwne, że ta rada jest cytowana, ponieważ ateo-sceptyczno-racjonalna sfera łamie tę radę rutynowo. W rzeczywistości nigdy nie próbowałem zastosować się do rady Carnegie'go - a jednak nie uważam, że przesłanki za nią stojące są całkowicie głupie.

Carnegie prawidłowo identyfikuje przyczynę, dla której ludzie mogą być irracjonalni w wielu nieistotnych kwestiach: duma. Ważne jest, że odporność ludzi na to, że ktoś im mówi, że się mylą, jest dość ogólna. Nie jest ograniczona do konkretnych tematów, takich jak religia czy polityka. W rzeczywistości, jeśli książka Carnegie'ego ma jeden nadrzędny temat, to jest nim niewiarygodna siła ludzkiej potrzeby wysokiego mniemania o sobie.

Posiadam dostęp do internetu od zawsze, więc już wcześnie zrozumiałem, dlaczego polityka i religia prowadzą do tak wyjątkowo bezużytecznych dyskusji.

Z reguły każda wzmianka o religii / polityce na forum internetowym zmienia się w "wojne religijną" . Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje z religią, a nie z Javascriptem, pieczeniem lub innymi tematami, o których ludzie mówią na forach? Różnica w religii polega na tym, że ludzie nie czują potrzeby posiadania jakiejś szczególnej wiedzy, aby mieć na jej temat opinie. Potrzebują tylko silnych przekonań i każdy może je mieć. Żaden wątek o Javascript nie będzie się rozwijał tak szybko, jak ten o religii, ponieważ ludzie czują, że muszą przekroczyć pewien próg wiedzy, aby publikować komentarze na ten temat. Ale w religii każdy jest ekspertem. I oczywiście będzie działo się to wszędzie, gdzie subiektywność i różne obozy opinii dominują.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że to jest problem także z polityką. Polityka, podobnie jak religia, jest tematem, w którym nie ma progu wiedzy, aby wyrazić swoją opinię. Wszystko czego potrzebujesz to silne przekonania. Czy religia i polityka mają ze sobą coś wspólnego, co tłumaczy to podobieństwo? Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że dotyczą one pytań, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi, więc nie ma presji na opinie ludzi. Dodatkową iskrą zapalną jest fakt, że wszelkiego rodzaju media trąbią do naszych uszu o polityce dzień w dzień powodując (często nieświadome) przeczucie, że musimy mieć jakieś prywatne zdanie na gorące kwestie polityczne, aby prezentować obraz osoby świadomej, zaangażowanej, myślącej itd. Ponieważ nikomu nie można udowodnić, że się myli, każda opinia jest tak samo ważna, a wyczuwając to, każdy pozwala sobie na swoje. Ale to nie jest do końca prawda. Z pewnością istnieją pewne pytania polityczne, na które można znaleźć mniej lub bardziej jednoznaczne odpowiedzi, ale i tak bardziej precyzyjne pytania polityczne spotyka ten sam los, co pytania niejasne.

Myślę, że religia i polityka mają to do siebie, że stają się częścią ludzkiej tożsamości, a ludzie nigdy nie mogą prowadzić owocnych sporów o coś, co jest częścią ich tożsamości. Z definicji są one stronnicze.

Ponieważ moment, w którym to się dzieje, zależy raczej od ludzi niż od tematu, błędem jest wyciąganie wniosku, że skoro jakieś pytanie wywołuje "wojny religijne", to nie może być na nie odpowiedzi. Na przykład, pytanie o względne zalety języków programowania często przeradza się w wojnę religijną, ponieważ tak wielu programistów identyfikuje się jako programiści X lub programiści Y. To czasami prowadzi ludzi do wniosku, że pytanie musi być bez odpowiedzi - że wszystkie języki są tak samo dobre. Oczywiście, że to nieprawda: wszystko inne, co tworzą ludzie, może być dobrze lub źle zaprojektowane; dlaczego miałoby to być wyjątkowo niemożliwe w przypadku języków programowania? I rzeczywiście, można prowadzić owocną dyskusję na temat względnych zalet języków programowania, o ile wykluczy się ludzi, którzy wypowiadają się z poziomu swojej tożsamości.

Mówiąc bardziej ogólnie, można prowadzić owocną dyskusję na jakiś temat tylko wtedy, gdy nie angażuje ona tożsamości żadnego z uczestników. To, co sprawia, że polityka i religia są takimi polami minowymi, to fakt, że angażują one tak wiele tożsamości ludzi. Ale z niektórymi ludźmi można w zasadzie prowadzić pożyteczną rozmowę na ich temat. Są też inne tematy, które mogą wydawać się nieszkodliwe, jak na przykład zalety konkretnych marek samochodów, o których nie można bezpiecznie rozmawiać z fanatykami. Najbardziej intrygującą rzeczą w tej teorii, jeśli jest słuszna, jest to, że wyjaśnia ona nie tylko to, jakich rodzajów dyskusji należy unikać, ale także to, jak mieć lepsze idee. Jeśli ludzie nie są w stanie myśleć jasno o czymkolwiek, co stało się częścią ich tożsamości to najlepszą decyzją dla każdego jest wpuszczenie do swojej tożsamości najmniej rzeczy jak to możliwe.

Może być kilka rzeczy, których włączenie do swojej tożsamości jest korzystne. Na przykład, bycie naukowcem lub racjonalistą. Naukowiec nie jest zobowiązany do wierzenia w dobór naturalny w taki sam sposób, w jaki fundamentalista biblijny jest zobowiązany do odrzucenia go. Wszystko, do czego się zobowiązał, to podążanie za dowodami, dokądkolwiek one prowadzą. Uważanie się za naukowca/racjonaliste jest równoznaczne z postawieniem znaku na szafce z napisem "ta szafka musi być pusta". Wkładasz coś do szafki, ale nie w zwykłym sensie.

Biorąc pod uwagę, że tożsamość jest strategią sygnalizacji społecznej, każde zagrożenie dla tożsamości jest zagrożeniem dla sygnalizacji. Stopień odczuwanego zagrożenia jest proporcjonalny do wagi sygnalizacji i stopnia uczynienia z niej naszej codzienności. Tak jak widzimy na przykładzie fanatyka wędkarstwa, który poświęca cały swój wolny czas na realizowaniu i sygnalizacji swojej wędkarskiej tożsamości, więc jakikolwiek spór w zakresie jego hobby i przekonań odbiera jako personalny atak.

"[…]Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ

CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

'I bardzo kurwa dobrze'

Tak go za tego suma znienawidził."

#frgtn #spoleczenstwo #racjonalizm #psychologia #tozsamosc #laffeyracjonalnie


Zobacz: https://lurker.land/post/Y9eeHEvkd
Data dodania: 3/13/2021, 7:04:33 PM
Autor: laffey

Stan lotosu, "wola nicości" Nietzschego.

Co robisz, aby odciąć się od świadomości? Czy sięgasz po telefon w celu przeglądania mediów społecznościowych bez końca? Czy zagłębiasz się w historie, które mają niewielką wartość artystyczną tylko po to, by zabić czas? Czy przeglądasz memy i oglądasz bezwartościowe filmiki na YouTube, aby tylko jeszcze przez chwilę nie dopuścić swojej świadomości na główną scene?

W mitologi greckiej istnieje mit o Lotofagach (jest to fragment odyseji), czyli tzw. "zjadaczach lotosu" lud żywiący się kwiatem lotosu, który przytłumiał zmysły tym którzy go zjedli. Podróżnicy przybywający na wyspę po zjedzeniu lotosu zapominali o swoim domu i ukochanych, pragnęli jedynie pozostać na wyspie. Okazuje się, że gdy zjesz trochę lotosu, wszystko, co chcesz zrobić, to jeść więcej. Jesteś w stanie zauważyć, kiedy coś chwyta twoje pragnienie. Po prostu zwróć uwagę. Oto kilka lotosów, które zauważyłem:

🌸Większość gier jest pełna lotosu. Czasami gram w grę o nazwie Alto’s Adventure.

https://cdn-delphinus.lurker.land/files/biulU-o4M.mp4

Skaczesz i wykonujesz salta małą postacią, aby uzyskać punkty i przyspieszenie. Jeśli zbierzesz wystarczającą liczbę monet, możesz zdobyć specjalne przedmioty lub maksymalnie je ulepszyć. Gdy gram zauważam, że zależy mi na tych saltach, monetach i perfekcyjnej próbie. A jeśli tylko w nią zagram, chcę grać w nią jeszcze więcej. Ale co zyskuje dzięki temu? Moje życie nie jest lepsze po odblokowaniu wszystkich zmyślonych osiągnięć w tej małej, zmyślonej grze. Ale za każdym razem, gdy robię podwójne salto: BAM! Mały przypływ satysfakcji i chęć kontynuowania.

🌸Przewijanie Facebooka. Chodzi o to, żeby przewinąć trochę dalej, może trafisz na coś ciekawego, nic? jeszcze kawałek do dołu, nagle „O!” i „Jeszcze tylko trochę” za każdym razem, gdy przewijasz w dół i widzisz nowy post. Jeszcze tylko kilka minut na Facebooku, prawda?

🌸YouTube ma naturę lotosu. Jest do tego stworzony, podobnie jak Facebook. Kiedy oglądasz filmik, próbujesz odgadnąć, jaki filmik możesz chcieć obejrzeć w następnej kolejności, a on dostosowuje główną w zależności od tego, co klikasz, abyś klikał jeszcze więcej i nagle orientujesz, że straciłeś o wiele więcej czasu, niż zamierzałeś.

Co łączy te trzy przykłady? Oczywiście powtarzalność pewnego zachowania, lecz co najważniejsze jest to łatwy sposób na wyparcie swojej świadomości, zajmujemy umysł stanem lotosu, aby zapomnieć o świecie.

Stan lotosu niekoniecznie idzie w parze z wolą nicości. Wola nicości idzie w parze z pragnieniem stanu lotosu

Również wszelkiego rodzaju czytanie i słuchanie to procesy, dzięki którym zastępujemy nasze głosy wewnętrzne głosami zewnętrznymi.

Jest kilka czynności, które rutynowo pochłaniają mój czas jak bezdenne dziury. Czytanie książek, granie w gry, oglądanie serialów i anime, przeglądanie memów, serfowanie po Facebooku, reddicie bez końca. Oczywiście czuję potrzebę, aby co jakiś czas rzucić się w nie. Przez długi czas myślałem, że te działania są głównie doświadczalne: mój mózg stara się zaspokoić moje potrzeby w zakresie oznak postępu, samodoskonalenia, narracji (ponieważ jesteśmy istotami kochającymi historie i opowieści). Ale któregoś dnia spróbowałem uciąć sobie drzemkę zamiast oglądać anime i zaspokoiłem to samo pragnienie. Wtedy zdałem sobie sprawę, czego naprawdę szukam: przycisku szybkiego przewijania do przodu. Świadome i celowe życie było zbyt trudne, stawienie czoła problemom zbyt bolesne, a bardziej niż czegokolwiek pragnąłem zamknąć własne myśli, stłumić swoją świadomość i... szybko - naprzód przez życie. Przeczytaj tysiąc stronicową powieść, obejrzyj serial, przejrzyj setki historii na Reddit. Były to wszystkie sposoby, aby stracić swoją wolną wolę i stać się medium dla czyjejś narracyjnej siły. Podsumowując, świadomość wlanego "ja" w moim mózgu zrobiła wszystko, co w jej mocy, by zniknąć.

W tego rodzaju zajęć apatia, konformizm i stłumienie świadomości są centralne. Idąc za Nietzschem, nazywamy to pragnienie wolą nicości.

"Niech mnie nie słychać.
Niech mnie nie widać.
Zabierz moją wolę.
Wytęp mój głos.
Przewiń mnie do przodu przez lata.
Pozwól mi być jedną nierozróżnialną twarzą w tłumie.
Niech wschód słońca nie przyniesie mi radości.
Ani smutku o zachodzie słońca."

Skąd bierze się wola nicości? Częściowo wynika to z niepewności, że to, co masz do powiedzenia, jest niewystarczające, że to, kim jesteś, jest zbyt zepsute, aby wnieść swój wkład. Masz wrażenie, że świat nie zasługuje na to, by usłyszeć Twój głos i zobaczyć Twoją twarz. Wola nicości rośnie w siłę się gdy pojawiają się problemy i negatywne uczucia, które nas przerastają. Wolimy uciec w ciepłą, komfortową bańke, która tłumi niedogodności.

Kiedy zaczynamy świadomie zauważać i wchodzić w interakcje z myślami / uczuciami / pragnieniami / lękami: świadomy umysł może nie lubić tego, co widzi, i próbować zmienić podświadomy umysł w taki, który mu się podoba; To znaczy, świadomy umysł może próbować, ale podświadomość jest silniejsza. Więc co się właściwie dzieje - podświadomość rozwija mechanizmy obronne.

Tłumione myśli stają się ukrytymi zdrzazgami. To samo dotyczy lęków; stłumiony strach społeczny to dobry sposób na wywołanie głośnego alarmu, który nigdy się nie kończy. Stłumione uczucia skrywają się dokładniej przed reflektorem, tak że nikt już świadomie nie dostrzega ich znaczenia, po prostu czuje się smutek, złość lub strach „bez powodu” w określonych sytuacjach.

#frgtn #psychologia #umysl


Zobacz: https://lurker.land/post/yEzIbtp6f
Data dodania: 3/10/2021, 6:43:07 PM
Autor: laffey

Sygnalizacja

"Zamierzam zrobić szkołę, aby zwiększyć swoje szanse na rynku". Czy w rzeczywistości zamierzasz zwiększyć swoje szanse na rynku? Raczej nie. Spodziewam się raczej, że twoją motywacją jest wyglądanie na taką osobę, jaką myślisz, że byłbyś, gdybyś ambitnie próbował zwiększyć swoje szanse na rynku... co oczywiście nie zawsze jest wystarczająco motywujące, aby faktycznie wykonać tę pracę, jest to bardziej jeden z większych z szeregu czynników.

Ludzkie zachowania nie zawsze są tak oczywiste jakby mogło się wydawać. Przykładowo podarowanie prezentu lub pomoc w jakiejś sprawie - mógłbyś uważać, że prezent ma na celu wywołanie pozytywnych emocji w drugiej osobie; aby potwierdzić to, że jest dla nas wartościowa i poprawić jej humor, lecz patrząc dogłębniej możemy dojść do wniosku, że podarowujemy prezent, ponieważ chcemy zapunktować w oczach drugiej osoby; ponieważ jej pozytywne emocje poprawiają nam humor; ponieważ liczymy na choć minimalny zwrot w jakiejkolwiek formie (np. zwiększoną więzią). Pomagamy drugiej osobie z identycznych powodów.

Podobnie jest z osiągnięciami i celami. Może nam się wydawać, że dążymy do nich dla własnej sprawy - aby stać się lepszą wersją siebie dla siebie. Nie do końca - raczej lepszą wersją siebie dla środowiska.

Za każdym razem myślałem, że pracuję dla określonego celu. Ale gdy tylko wyznaczam cel, mój mózg automatycznie i niewidocznie interpretuje go jako cel zrobienia czegoś, co sprawiałoby wrażenie wykonywania prestiżowej pracy dla sprawy (spędzanie całego mojego czasu na pracy, byciem liderem w drużynie lub robienie czegoś innego, co wielu uważałoby za wartościowe). „Praca prestiżowa” może być również przetłumaczona jako „praca, która naprawdę przekonuje innych, że robisz coś wartościowego dla sprawy”.

Nasze umysły składają się z wielu modułów, niektóre ewoluowały, aby sprawiać wrażenie imponujących i gromadzić sprzymierzeńców. Nawet jeśli uważamy, że pracujemy nad czymś, ponieważ chcemy to robić dla siebie, nasze moduły sygnalizacyjne mogą obrać nasze cele, aby zoptymalizować przekonywanie osób postronnych, że pracujemy nad wartościowym celem.

❀Ludzie mogą myśleć, że są zmotywowani do nauki, ponieważ chcą zwiększyć swoje zarobki i wykształcenie, ale w rzeczywistości mogą być zmotywowani tylko do sprawiania wrażenia, że ​​są kimś, kto ciężko się uczy, aby zwiększyć swoje zarobki i wykształcenie, a wyglądanie, jakby ciężko pracowali, wystarczy, aby wywrzeć takie wrażenie. Finalnie dla większości osób dowód na to, że kwalifikują się jako wykształcone osoby jest dla nich ważniejszym celem, niż faktycznie poszerzona wiedza o świecie oraz specjalistyka w zawodzie. Ludzi bardziej przekonuje bycie postrzeganym jako wykonujący dany zawód / czynność, niż sam proces wykonywania takiej pracy (oczywiście nie wykluczają się nawzajem).

❀Sceptycy i racjonaliści, szczycący się umiejętnością jasnego i krytycznego myślenia oraz umiejętnością wygrywania argumentu, mogą w rzeczywistości zacząć angażować się w dyskusje, atakując wszystkich i wszystko, co wydaje się niejasno sformułowane w celu zasygnalizowania swojej przynależności do grup racjonalistów oraz o umiejętnościach na tym polu.

❀Intelektualiści mogą chcieć mieć tożsamość, która odróżnia ich od innych, stając się intelektualnymi hipstersami i meta-przeciwnikami oraz kwestionować rzeczy tylko po to, by kwestionować przyjętą mądrość; Mówiąc bardziej ogólnie, ludzie będą robić i mówić rzeczy tylko po to, by się wyróżniać. "Jeśli pewna strona w dyskusji ma oczywiste punkty na poparcie, a druga strona opiera się na znacznie bardziej subtelnych punktach, których przeciętny człowiek mógłby nie pojąć, to przyjmowanie drugiej strony sprawy stanie się sygnałem inteligencji, nawet jeśli ta strona sporu jest błędna."

❀Podobnie, niektórzy ludzie mówiąc tylko o analizowaniu i omawianiu problemów przez cały dzień chcą sygnalizować mądrość, ale tak naprawdę nigdy nic z nimi nie robią. (Niektórzy ludzie tacy jak ja omawiają problemy i koncepcje, zamiast rozwiązywać swoje problemy).

❀Przekleństwo freelancera: dla wielu osób praca w domu jest o wiele trudniejsza niż praca w biurze, ponieważ nie ma tam środowiska społecznego, które mogłoby odbierać jego sygnalizacje produktywnej, kompetentnej, inteligentnej osoby.

❀Ludzie popełniają altruistyczne czyny, a później w ciągu dnia zachowują się samolubnie i bezmyślnie, gdy poczują, że byli na tyle dobrzy, że zasłużyli na prawo do bycia trochę egocentrycznym. Innymi słowy, oceniają, że byli wystarczająco dobrzy w prezentowaniu altruistycznego wrażenia, że kilka wykroczeń nie zagrozi temu wizerunkowi.

❀Grupy charytatywne często mają trudności ze skłanianiem ludzi do wykonywania bardzo potrzebnej, ale nudnej, nie wpływającej na prestiż i status społeczny pracy, a nawet osoby, którym wydaje się, że interesuje ich sprawa, mogą mieć trudności z wykonywaniem takiej pracy.

Jest jeszcze jedna uwaga, o którym należy pamiętać: faktycznie można paść ofiarą tego problemu, starając się go celowo uniknąć. Możesz zdać sobie sprawę, że masz tendencję do wykonywania tylko szczególnie prestiżowej pracy dla jakiejś sprawy, więc decydujesz się na wykonywanie tylko najmniej prestiżowej pracy, aby udowodnić, że jesteś osobą, która nie dba o prestiż i status. Wciąż optymalizujesz swoje działania na podstawie oczekiwanego prestiżu i możliwości opowiedzenia sobie i osobom postronnym imponującej historii, a nie na podstawie swojego wpływu.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn

#sygnalizacja #statusspoleczny #spoleczenstwo #psychologia


Zobacz: https://lurker.land/post/r99Y7yf87
Data dodania: 3/6/2021, 7:11:51 PM
Autor: laffey

Powszechnie mówi się, że jeśli nie potrafisz czegoś wyjaśnić dziecku to oznacza, że nie rozumiesz w pełni tematu. Po części to prawda, lecz w bardziej złożonych kwestiach będzie to niemożliwe ze względu na przepaść wnioskowania między tobą, a dzieckiem.
Poziom abstrakcji: Średnio-zaawansowany

Koncepcja nie posiada oficjalnej nazwy, więc na potrzebę wpisu przyjmijmy nazwę "przepaść wnioskowania".

Przepaść wnioskowania to przepaść między [twoimi hipotezami i modelem świata] a [moimi hipotezami i modelem świata]. Chodzi tylko o to, jak daleko musimy do siebie dotrzeć, aby się wzajemnie zrozumieć. Jeśli macie wspólne podstawy polityczne, intelektualne i kulturowe, jest to (stosunkowo) łatwe. Jeśli masz zupełnie inne wartości i założenia (powiedzmy, że wylądowałeś w XV wieku i musisz dyskutować z tamtejszym uczonym), może to być prawie niemożliwe. Nie chodzi o to, „co”, ale raczej o to, „jak” - jak wyciągasz nowe wnioski z danego zbioru informacji.

Jeśli ty i ja dorastaliśmy w tym samym kraju, chodziliśmy do tych samych szkół, mamy rodziców w tym samym przedziale ekonomicznym i oboje razem mamy podobne zainteresowania, szanse są takie, że odległość wnioskowania między nami dla dowolnego zestawu myśli / koncepcji jest dość mała. Jeśli chcę przekazać ci nowe spostrzeżenia, nie muszę sięgać zbyt daleko. Rozumiem, które części będą dla ciebie wyzwaniem i jakie masz warunki wstępne, a które nie - mogę oprzeć się na wspólnym słownictwie i wspólnych doświadczeniach oraz wspólnym zrozumieniu tego, jak działa świat. Krótko mówiąc, raczej nie będę zaskoczony tym, które części wyjaśnienia są łatwe, a z którymi będziesz się borykać.

Jeśli nie znasz algebry, trudno będzie nauczyć się rachunku różniczkowego. Jeśli nie znasz arytmetyki, trudno będzie nauczyć się algebry, a jeszcze trudniej będzie nauczyć się rachunku różniczkowego. Dzieje się tak, ponieważ rachunek różniczkowy opiera się na pojęciach algebry i arytmetyki, a nie możesz budować koncepcji w głowie na pojęciu, którego jeszcze nie znasz.

Problem przepaści wnioskowania dotyczy, no cóż, prawie wszystkiego. Prawie wszystko, co wiesz, każdy koncept, opiera się na prostszych koncepcjach. Nawet coś banalnego, jak „Francja jest krajem”, opiera się na prostszych pojęciach, takich jak to, co oznacza słowo „kraj” i co oznacza bycie krajem.

W wielu przypadkach ludzie nie podzielają tego samego zrozumienia pojęć (lub po prostu nie znają pojąć wymaganych do zrozumienia wyższego pojęcia) lub nie zgadzają się w poprzednich liniach argumentacji, a te poprzednie kroki należy rozpatrzyć, zanim będziemy mogli omówić bieżący krok. Często takich kroków jest wiele i kończymy na rozszerzonej konwersacji. Rozmiar przepaści wnioskowania to więc ile kroków należy omówić, zanim przejdziemy do omawianej sprawy. Przepaść wnioskowania jest bardzo mała między rozmawiającymi biologami, ale dość duża między przeciętnym człowiekiem a biologiem, a zatem problem dużej przepaści wnioskowania: muszę wcześniej napisać dla ciebie wiele wyjaśnień pojedynczo i uzgodnić wiele koncepcji po kolei.

Wiedza ma długą historię i wszystko jest zbudowane na sobie. Potrzeba dużo czasu, aby naprawdę coś zrozumieć, ponieważ jako ludzkość mieliśmy tysiące lat, aby się tak wiele nauczyć. Aby uzyskać pełny opis dlaczego niebo jest niebieskie, musisz dowiedzieć się, jak oczy postrzegają kolor, jak działa światło, jak działa załamanie, opanowanie tematu atmosfery i rozpraszanie Rayleigha, z których każdy zawiera wiele podporządkowanych pojęć. Nawet intuicyjnie nie możemy sobie wyobrazić ile pojęć i koncepcji musimy opanować w ciągu całych studiów z fizyki czy matematyki i jaka przepaść wnioskowania tworzy się między tobą, a resztą społeczeństwa.

Przedstawmy nasze przekonania jako węzły w sieci. Większość węzłów w twojej sieci przekonań ma zależności, są one połączone z innymi przekonaniami / faktami, od których są zależne wartość prawdy / zrozumienie koncepcji. Przedstawmy podzbiór sieci przekonań / faktów, weźmy uproszczoną sekcję, która wygląda jak drzewo: przekonania B i C są oparte na przekonaniu A, przekonania D i E na przekonaniu B, a przekonania F i G na przekonaniu C.

Jeśli nie zgadzamy się w punkcie B / punkt B jest przez ciebie źle lub niepełnie zrozumiany to najpierw musimy rozwiązać problem w punkcie B, aby przejść do sprawy E. Staję się do bardziej skomplikowane jeśli uświadomisz sobie, że takie drzewo wiedzy i przekonań ciągnie się tysiącami punktów.

Nauczyciele biologi mogą łatwo uzasadnić ewolucję, mówiąc „to najprostsze wyjaśnienie”, a następnie przedstawiając dane. Laiki mogą po prostu postrzegać „najprostsze wyjaśnienie” jako słowo, które jest tam sobie rzucane, jak „magnetyzm”, „nadprzewodnictwo”, czy "interferencja". Nie mają wiedzy na temat wielu pojęć, które zostały użyte do "najprostszego wyjaśnienia". Z drugiej strony, łatwo jest wyjaśnić ludziom, dlaczego muszą kupić nową parę butów: obie osoby podzielają tę samą koncepcję „buta” bez sporu; Obie osoby doskonale rozumieją, że zepsute buty nie są społecznie akceptowane w wielu miejscach i wiedzą, co to znaczy „popsuć” but, a co to znaczy być „społecznie akceptowanym”. To oczywiste, że wystarczy wskazać komuś "Masz zepsute buty, powinieneś kupić nową parę”.

Aktualnie nikt nie robi wykładów na uniwersytetach o mechanizmach stojących za tym, że niebo jest niebieskie, albo w jaki sposób powstawały góry. Wraz z czasem poziom będzie się przesuwał i to co obecnie uczą na pierwszych rokach studiów, będziemy mogli znaleźć już w liceum, a na studiach omawiane będą bardziej złożone tematy - abstrakcja społeczeństwa uczonego wzrośnie.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
#nauka #wiedza #komunikacja #społeczeństwo


Zobacz: https://lurker.land/post/uMLwO9n7h
Data dodania: 3/3/2021, 6:36:42 PM
Autor: laffey

Jak cała ludzka komunikacja zawodzi, przekleństwo wiedzy, czyli dlaczego nigdy nie zrozumiesz tego wpisu takim jakim jest w moim umyśle.
Poziom abstrakcji: Zaawansowany

Od dzisiaj większość wpisów będę kategoryzował pod kątem ich poziomu abstrakcji - dlaczego? to temat na inny wpis.

Słyszeliście kiedyś słowa Wygotskiego?
"Struktura mowy nie jest po prostu odzwierciedleniem struktury myśli."
Co to właściwie oznacza? Spróbuje wam wytłumaczyć.

W rzeczywistości komunikacja jest znacznie bardziej skomplikowana i rozproszona. Rozważmy prosty przypadek, w którym ktoś (A) wyjaśnia komuś innemu (B), jak zrozumieć określoną koncepcję; i załóżmy, że mówią tym samym językiem i nic w otoczeniu nie zakłóca komunikacji; i załóżmy, że (A) naprawdę zna temat. Aby się komunikować, (A) musi przekształcić swoją wiedzę, która jest czymś niewidzialnym i niematerialnym w jego umyśle, na słowa, rysunki, gesty lub jakiekolwiek inne środki, których ma zamiar użyć. To widoczne i słyszalne dane są „przesyłane” (jeśli się dostaną - pamiętaj, że jest to uproszczony pakiet danych). Następnie (B) próbuje przetworzyć te dane i skonstruować mentalny model tego jak koncepcja wygląda w głowie pierwszej osoby oraz co musi zrobić, aby zrozumieć temat. Byłoby bardzo naiwne zakładać, że ten proces jest po prostu odwróceniem procesu, który miał miejsce, gdy (A) formułował przekaz.

Można to schematycznie przedstawić w następujący sposób:
idea w umyśle A --> sformułowana wiadomość (np. Zdanie) --> mechanizm transferu (Mowa, symbole) --> Rozpakowanie idei w umyśle B.
Każda transformacja, czyli uproszczenie / zniekształcenie danych (przedstawiona jako „-->”) wnosi własny wkład w prawdopodobieństwo niepowodzenia.

Gdy komunikacja odbywa się poprzez tłumaczenie, powoduje to poważne dodatkowe komplikacje. Dość często tłumaczenia są wykonywane nieumiejętnie lub niedbale na skróty, ponieważ nauczyciel, czy jakikolwiek rozmóca nie stawia się na miejscu drugiej osoby (i nie może zrobić tego w 100% nawet gdyby wykazywał takie chęci). Ale nawet najbardziej kompetentny i uważny tłumacz jest dodatkowym składnikiem łańcucha i nieuchronnie mniej więcej zniekształca przekaz.

Rozmówcy nie wiedzą, że nie wiedzą o swoich brakach zrozumienia drugiej perspektywy. Przekleństwo wiedzy to błąd poznawczy polegający na tym, że gdy już się czegoś nauczymy lub czegoś doświadczymy, nie potrafimy przypomnieć sobie, jak to było być pozbawionym danej wiedzy lub doświadczenia. Jesteśmy przywiązani do własnej bazy danych, więc zazwyczaj nie bierzemy pod uwagi innej perspektywy, oczekujemy, że inni też to wiedzą i zakładamy, że temat jest zrozumiały, a przynajmniej znacznie prostszy, niż w rzeczywistości. Kiedy doświadczamy przekleństwa wiedzy to trudniej jest nam wyjaśnić podstawy osobom, które są nowe w temacie, ponieważ nie pamiętamy jak interpretowaliśmy nowe informacje, jakie pytania mieliśmy, gdy byliśmy nowi w temacie, ile czasu zajęło nam zrozumienie itd. Przeceniamy to jak bardzo ludzie nas rozumieją Większość czasu spędzamy na oglądaniu rzeczy z naszej własnej perspektywy, przekłada się to na naszą niezdolność do pełnego zrzucenia kotwicy naszej osobistej perspektywy, z trudem pamiętamy, że perspektywa i poziom wiedzy innych ludzi różnią się od naszych.

"Zadowolenie ze sformułowania przekazu jest pewnym znakiem, że sformułowałeś go dla siebie." ~Laffey

Jeśli wiadomość można zinterpretować na wiele sposobów, najprawdopodobniej zostanie zinterpretowana rozbieżnie z wyjściową intencją.

Ta uwaga jest ostrzeżeniem o bardzo realnej możliwości, że niejasności zostaną rozwiązane w sposób, którego nie miałeś na myśli. Zauważ, że nie oznacza to najgorszego nieporozumienia, jakie możesz sobie wyobrazić; raczej coś gorszego - interpretacja, której nie mogłeś sobie wyobrazić, formułując swój przekaz.

Zawsze jest ktoś, kto wie lepiej niż ty, co miałeś na myśli.
Ludzie, którzy cię rozumieją, mogą być prawdziwym utrapieniem. Może minąć trochę czasu, zanim zobaczysz, że zupełnie nie zrozumieli, o co ci chodzi, ale to nie przeszkadza im w propagowaniu zinterpretowanych idei jako twoich (stawianie chochoła) czy w przeprowadzaniu osądów społecznych (Twierdząć, że jesteś głupkiem, ponieważ nie zrozumieli twojej ironii/sarkazmu).

Jeśli coś, co wygląda na komunikację jednokierunkową, jak książka, strona internetowa czy artykuł w gazecie, w cudowny sposób działa, to dlatego, że autor uczestniczył w dialogach gdzie indziej. Zanim napisał "jednokierunkową" wiadomość, rozmawiał na ten temat z wieloma osobami.

Komunikacja między komputerami (i zwierzętami) często działa całkiem dobrze. Komunikacja międzyludzka wykorzystuje niejasno zdefiniowane symbole. Mówi się, całkiem słusznie, że to m.in użycie symboli, tzn. umiejętność definiowania symboli do użytku trwałego lub nieformalnego, oddziela człowieka od (innych) zwierząt. Jest to też z reguły przyczyną niepowodzenia komunikacji międzyludzkiej, a jednym z powodów jest to, że z racji swej istoty symbole są konwencjonalne i podatne na nieporozumienia. Używasz słowa, myśląc, że ma ono określone znaczenie zgodnie z konwencją; ale odbiorca twojej wiadomości stosuje inną konwencję; co gorsza, zazwyczaj nie możesz tego wiedzieć.

Symbol jest zasadniczo znakiem, któremu pewne znaczenie przypisuje się raczej konwencją niż jakimkolwiek zewnętrznym podobieństwem między znakiem a jego denotacją. Na przykład słowo takie jak lew jest symbolem: słowo nie przypomina lwa. Słowo onomatopoetyczne, takie jak gwizd, nie jest czystym symbolem w tym samym sensie. A obraz, nawet bardzo stylizowany, przedstawiający lwa nie jest symbolem lwa w omawianym tutaj sensie. Symbol taki jak słowo lew może brzmieć bardzo prosto i jednoznacznie. Ale pomyśl o różnych konotacjach. Być może miałeś na myśli tylko lwa, lwa afrykańskiego, jako gatunek zwierząt; odbiorca mógł odebrać to jako symbol siły, odwagi lub niebezpieczeństwa, w zależności od jego kulturowego i osobistego pochodzenia. Być może odbiorca przeczytał książki o Narnii z wielkim entuzjazmem; a może lew zabił jego przyjaciela, może lew jest logiem grupy z którą się identyfikuje itd.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn

#komunikacja #spoleczenstwo #psychologia #umysl


Zobacz: https://lurker.land/post/ORQ-GvnjP
Data dodania: 2/28/2021, 6:13:01 PM
Autor: laffey

Czego drzewa mogą nauczyć nas o ludzkiej inteligencji?
Poziom abstrakcji: Zrozumiały

Pięć milionów lat temu przodkowie lwów rządzili dniem, przodkowie wilków wędrowali nocą. Rządzące drapieżniki były uzbrojone w zęby i pazury - ostre, twarde krawędzie tnące, wspierane przez silne mięśnie. Ich ofiara w samoobronie wyewoluowała pancerne pociski, ostre rogi, toksyczne jady, kamuflaż. Wojna trwała przez setki eonów i niezliczone wyścigi zbrojeń. Wielu przegranych zostało usuniętych z gry, ale nie było śladu zwycięzcy. Tam, gdzie jeden gatunek miał muszle, inny gatunek ewoluował, by je rozłupać; tam, gdzie jeden gatunek stał się trujący, inny ewoluowałby, by tolerować truciznę. Każdy gatunek miał swoją prywatną niszę - bo któż mógł jednocześnie mieszkać w morzach, niebie i na lądzie? Nie było ostatecznej broni, ostatecznej obrony i nie było powodu, by sądzić, że coś takiego jest możliwe. Potem nadszedł Dzień delikatnych istot. Nie mieli zbroi. Nie mieli pazurów. Nie mieli jadu. Gdybyś zobaczył film ukazujący wybuch jądrowy i powiedzieliby ci, że zrobiła to ziemska forma życia, nigdy w swoich najśmielszych snach nie wyobraziłbyś sobie, że delikatne istoty mogą być odpowiedzialne za to na tle innych gatunków.
Inteligencja okazała się najlepszą bronią jak i obroną.

Sekwoje

Kalifornia jest domem dla najwyższego gatunku drzewa na świecie: Sequoia sempervirens - Sekwoja wieczniezielona.

Najwyższy żyjący okaz wznosi się na wysokość 115 metrów i zwie się "Hyperion". Historycznie niektóre z nich mogły być nawet wyższe, istnieją dowody na to, że sekwoje osiągały 122 metry i więcej. Jest to mniej więcej wysokość, na której przestaje działać kapilarne działanie wody; jeśli drzewo jest wyższe, nie jest w stanie doprowadzić wody od korzeni do najwyższych liści. Wysokość nie jest jednak tania, zarówno w przypadku sekwoi, jak i każdego innego drzewa. Wymaga dużo energii i materiału, aby rosnąć w górę i pozostać w pozycji stojącej w obliczu wiatru i grawitacji - energii i materiału, który w innym wypadku mógłby być przeznaczony na wzrost korony wszerz (aby zebrać więcej światła słonecznego), wzmocnienie swoich korzeni i rozprzestrzeniania więcej nasion (w nadziei posiadania więcej dzieci). Więc po co się męczyć? Dlaczego drzewa wkładają tak wiele wysiłku w pionowy wzrost?

Cóż, to zależy od gatunku. Niektóre rosną wysoko, aby utrzymać ich liście z dala od roślinożerców. Najsłynniejszym tego przykładem jest ewolucyjny wyścig zbrojeń pomiędzy drzewem akacjowym a żyrafą, który przebiega mniej więcej tak:

Żyrafy jedzą liście akacji. Wyższe akacje zachowują więcej liści, dzięki czemu lepiej przeżywają i mają więcej potomków. Tak więc przez dobór naturalny, akacje ewoluują, aby być wyższe. Teraz jednak na żyrafy wywierana jest presja selekcyjna, gdyż nie zawsze mogą one dosięgnąć liści nowych, wyższych akacji. To daje wyższym żyrafom przewagę, dzięki czemu są lepiej odżywione i pozostawiają więcej potomków. Tak więc przez dobór naturalny, żyrafy ewoluują, aby być wyższe. Powtarzaj kroki 1 i 2, aż uzyskasz charakterystyczną geometrię akacji i charakterystyczną szyję (i nogi) żyrafy:

Dlatego drapieżnictwo jest powodem, dla którego niektóre gatunki (takie jak akacja) rosną wysoko. Ale zdecydowana większość gatunków drzew robi to, ponieważ muszą konkurować o światło słoneczne. Las to bardzo konkurencyjne miejsce, a światło słoneczne to ważny zasób, którego tym mniej im niżej w stronę ściółki. A nawet jeśli jesteś sekwoją, najwyższym ze wszystkich gatunków drzew, nadal musisz się martwić o dostateczną ilość słońca, ponieważ znajdujesz się w lesie innych sekwoi.

Tak więc sekwoja jest zamknięta w ewolucyjnym wyścigu zbrojeń ("wyścigu wysokości") z samą sobą. Rośnie wysoko, ponieważ inne sekwoje są wysokie, i jeśli nie włoży większości wysiłku w jak najszybszy wzrost, dosłownie uschnie i umrze w cieniu swoich rywali. Teraz załóżmy, że natrafiliśmy na samotne drzewo (sekwoję lub inne) na otwartym polu, górujące daleko, daleko ponad innymi roślinami i zwierzętami, bez innych drzew w pobliżu. Oto na przykład palma woskowa w dolinie Cocora w Kolumbii:

To niesamowite, prawda? Scena wygląda dziwnie, a nawet niepoprawnie, bo nie wygląda to tak, jak zwykle robi to natura. Dlaczego drzewo miałoby marnować swoją energię rosnąc tak wysoko nad otwartym polem? Czy nie zostałby on pokonany przez niższy odpowiednik, który więcej energii przeznaczałby na reprodukcję? Tak. Możemy więc rozsądnie wywnioskować, że otwarte pole nie jest rodzimym środowiskiem palmy woskowej. Zamiast tego musiał wyewoluować w gęstym lesie. Właściwie, jak się okazuje, niezwykle gęstym.

Wysokość palmy woskowej ma więc sens - ale tylko w odpowiednim kontekście. Możemy to przekształcić w zasadę: Gdziekolwiek znajdziemy wysoki organizm, możemy rozsądnie wywnioskować, że ewoluował on w środowisku przodków z innymi wysokimi rzeczami. To nie jest prawo fizyki; nie jest to ściśle, w 100% konieczne; ale jest to dobra ogólna heurystyka.

Rozważmy teraz istotę ludzką.
Podobnie jak sekwoja czy palma woskowa, nasz gatunek ma pewną charakterystyczną cechę: jesteśmy najbardziej inteligentnymi i elastycznymi behawioralnie stworzeniami na naszej planecie. Pytanie brzmi - dlaczego jesteśmy tak inteligentni i elastyczni w naszym zachowaniu? Jeśli pomyślimy o Homo sapiens jak o samotnej palmie na otwartej łące, górującej inteligencją nad pozbawionym mózgu polem - to oczywiście będziemy zdziwieni. Taka inteligencja wydawałaby się nie na miejscu, niecodzienna, niepotrzebna:
*kocham painta*

Ale oczywiście nie jest to właściwy sposób myślenia o tym. Nie ewoluowaliśmy na pustej łące, mówiąc metaforycznie; ewoluowaliśmy w gęstym lesie. I podobnie jak sekwoja i palma, konkurowaliśmy nie przede wszystkim z innymi gatunkami, ale przeciwko sobie nawzajem:

Najwcześniejsi Homo sapiens żyli w małych, zwartych grupach liczących od 20 do 50 osobników. Były to nasze „gaje” lub „lasy”, w których rywalizowaliśmy nie o światło słoneczne, ale o zasoby bardziej odpowiednie dla naczelnych: pożywienie, seks, terytorium i status społeczny. I po części musieliśmy na to zasłużyć, przechytrzając i przyćmiewając naszych rywali. To właśnie w tej walce, podobnie jak sekwoje, rozwinęliśmy niektóre z naszych najbardziej charakterystycznych cech.

Na koniec polecam na swój sposób pouczającą lekką animacje "Były sobie człowieki" opowiadającą o ewolucji człowieka. (To jest tylko urywek)
https://www.youtube.com/watch?v=fBa8YfHHp4g&t=6s

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn

#inteligencja #IQ #ewolucja #biologia #czlowiek #spoleczenstwo


Zobacz: https://lurker.land/post/p-AHdGwhp
Data dodania: 2/24/2021, 6:53:16 PM
Autor: laffey

Literatura - jak uczynić swój umysł piękniejszym
Poziom abstrakcji: Lekki

Wpis powiązany z Po co czytać / oglądać, skoro po czasie tak mało z tego pamiętamy? (https://lurker.land/post/7izKdpDIh)

Mark Twain zauważył kiedyś: „Podróże są zgubne dla uprzedzeń, fanatyzmu i zaściankowości. Szerokich, zdrowych, filantropijnych poglądów na ludzi i świat nie można uzyskać wegetując w jednym małym zakątku ziemi przez całe życie”.

Dawno temu w świątyni Apolla w Delfach widniała maksyma „Poznaj samego siebie”. Czytanie literatury pozostaje najpewniejszym sposobem, aby to osiągnąć - żyć życiem, które Sokrates uznał za jedyne warte przeżycia: życie badane.

Czytając właściwy fragment, można odnieść wrażenie, że autor zna nas lepiej niż my samych siebie. Może nadać spójność rzeczom, które tylko czuliśmy. Jeśli jesteśmy terytorium, mapą może być dobra literatura, która otwiera nas na szerszą wizję. Uczymy się zmieniać naszą perspektywę, stawiając się na miejscu innych. Dowiadujemt się, kim jesteśmy i kim chcemy być. Doświadczamy drugorzędnych konsekwencji wyborów bez konieczności ich samodzielnego przeżywania.

Gdy doświadczenie szybko uchwyci złożoność, nazywamy to intuicją. To nasze empiryczne - a nie racjonalne - wglądy prowadzą nas do dobrej intuicji. Aby ćwiczyć tę umiejętność, musisz wielokrotnie wystawiać swoje zmysły na skomplikowany świat. Jednak błędem jest poleganie wyłącznie na osobistych doświadczeniach, ponieważ życie jednej osoby nie jest wystarczająco długie ani szerokie. Aby utrzymać ilość doświadczenia potrzebnego do rozwinięcia intuicji, musisz konsumować historie, przyswajać wszelkiego rodzaju literaturę, mity i bajki. Więcej mediów wizualnych nie daje tego samego efektu: telewizja jest nieefektywna, ponieważ w przeciwieństwie do innych mediów do opowiadania historii prawie nigdy nie prosi o myślenie, prosi tylko o twoją uwagę. Podsumowanie ich w stwierdzenia oznacza pozbawienie ich obrazów, metafor, alegorii. Znaczenia i wiedza nie znajdują się w podsumowaniu, ale w samej sztuce. Wiedzę zdobywamy, gdy te dzieła sztuki na nas działają. Arystoteles nawiązuje do tego, gdy mówi, że miłośnik mitów jest miłośnikiem mądrości.

Literatura wzmacnia naszą ekspozycję na szereg sytuacji i wydarzeń, których w innym przypadku potrzebowalibyśmy dziesięcioleci. Możemy wgłębić się w umysł i doświadczenia dowolnej postaci, możesz być księciem, dowódcą armii, piratem czy bajkowym stworzeniem. Możemy też zbadać, o czym naprawdę myślimy, co sprawia, że ​​czujemy się mniej samotni jako ludzie. Możemy być dobrzy lub źli. Możemy zgłębiać tabu, seksualne fantazje i nie tylko. Co ważne, możemy eksplorować z uczciwością i bezpieczeństwem, które nie zawsze są dla nas dostępne w naszym codziennym życiu. Nie musimy iść na kompromis. W dziełach wielkich pisarzy odnajdujemy własne zaniedbane myśli. Poprzez te doświadczenia zaczynamy poznawać siebie i innych.

Czytanie wielkiej literatury pobudza wyobraźnię. Lubimy historie; to przyjemność poznać postaci i żyć w ich świecie, przeżywać ich radości i smutki. W praktyce aktywna wyobraźnia pomaga nam dostrzegać prawdę, oceniać wartości i twórczo radzić sobie ze złożonością życia. Pomaga nawet w naszej zdolności do używania logiki i dobrego rozumowania.

Literatura sprzyja kontemplacji i refleksji oraz poprawia nasze umiejętności językowe i słownictwo. Interakcja z tymi tekstami wymaga przemyślanego, świadomego myślenia, aby zrozumieć i zachować dłuższe jednostki myślowe. Średnia liczba słów w zdaniu w szesnastym wieku wynosiła 65-70 słów, lecz liczba ta stale spadała w czasach nowożytnych do około 15 słów dzisiaj. Podobnie spadła średnia liczba liter na słowo, co wskazuje na spadek użycia dłuższych słów wyższego poziomu. Ciągłe wystawianie się na skomplikowaną, podwyższoną składnię i dykcję rozwija nie tylko nasze zdolności myślenia, ale także umiejętności mówienia i pisania. Zaczynamy wyobrażać sobie zdania na wzór wielkich pisarzy, naśladując ich techniki stylem i słownictwem. Niestety, nie obecnie większość nie jest w stanie zatrzymać idei i zastanowić się nad nią przez dłuższy czas. Czytanie wielkiej literatury jest aktywnym przeciwdziałaniem tej tendencji.

Czytanie literatury przenosi nas z naszego obecnego kontekstu, przenosi w inne epoki i miejsca. Interakcja z postaciami zmniejsza naszą ignorancję. Ponieważ większość z nas nie może podróżować po świecie, a tym bardziej cofać się w czasie, literatura służy jako godny przewodnik i statek do naszych eksploracji.

Czytanie literatury pozwala spojrzeć na świat oczami innych. Uczy umysł elastyczności, rozumienia innych punktów widzenia - odkładania na bok osobistych perspektyw i patrzenia na życie oczami osoby żyjącej w innym wieku, innym klastrze społecznym lub różniącej się od ciebie inteligencją, charakterem czy rasą. Czytanie literatury pielęgnuje i rozwija moc empatycznego wglądu.

Wielkie dzieła literackie odegrały fundamentalną rolę w kształtowaniu społeczeństwa. Na przykład Epos o Gilgameszu zapoczątkował archetypową opowieść o bohaterze rozpoczynającym epicką wyprawę, która stała się popularnym i wpływowym wzorem literatury na całym świecie. Inne przełomowe teksty to Odyseja Homera, Boska komedia Dantego, Hamlet Szekspira i Don Kichot Cervantesa, uznawana za pierwszą powieść w świecie zachodnim, tworząca gatunek, który stał się dominującą formą literatury współczesnej. Na początku XX wieku powieść Uptona Sinclaira „Grzęzawisko” ujawniła okropności amerykańskiego przemysłu mięsnego i spowodowała wiele reform w masowej produkcji żywności. Książki mają moc kształtowania kultury i historii.

Czytanie literatury pomaga nam poznać siebie - krótko mówiąc, zrozumieć człowieka. Bo przedmiotem literatury jest człowiek. Na jego łamach poznajemy nasze zdolności twórcze i moralne, nasze sumienie, a co najważniejsze - naszą duszę. Innymi słowy, literatura jest zwierciadłem ludzkiej natury, ukazując jej wewnętrzną głębię i złożoność, jej szereg zalet i wad; a ponadto trzyma lustro do epoki kulturowej, oświetlając jego kształt i etos.

Niektóre postacie w jakiś sposób stały się prawdziwe dla zbiorowej wyobraźni, ponieważ przez wieki inwestowaliśmy w nie emocjonalnie. Wystarczy pomyśleć "Romeo i Julia", aby każdy mógł poczuć co to oznacza. Te historie stały się częścią naszej wspólnej tkaniny, nawet dla tych, którzy nie czytali książek. I co ważne, uczymy się lekcji moralnych. Kto nie wie, że „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.

Język używany w dziełach literackich, które przyciągają duże społeczności, wchodzi do leksykonu i staje się częścią tożsamości zbiorowości. Nawet jeśli nie czytałeś oryginalnej pracy, możesz mieć dostęp do jej skutków. Na przykład, ilu z nas wie, że „przesądzony wynik” powstał w Otello? Albo że nazwanie kogoś „pośmiewiskiem” pochodzi z „Wesołych kumoszek z Windsoru”? Te zwroty zaczęły się w dziełach Szekspira, ale społeczność czytelników wyjęła je poza oryginalne strony i uczyniła częścią codziennej mowy do tego stopnia, że ​​nie kojarzymy ich już z literaturą. Po prostu „tak mówimy”.

Inną wartością literatury jest jej związek z wolnością: wolność wyrażania idei, które są dla ludzi wyzwaniem, tworzenia języka, aby uchwycić aspekty ludzkiej kondycji, wysunąć na pierwszy plan historie, które są sprzeczne z większością i które mogą wprawić nas w zakłopotanie. Wolność pisania oznacza wolność obywatela. Nie pisze się dla niewolników. Literatura kwestionuje. Pyta, a co jeśli? A jeśli on to zrobi? A jeśli świat tak wygląda (post-apo, fantasty, utopie, dystopie)? Umieszcza postacie w określonym czasie i przestrzeni, nasyca je określonymi cechami i pozwala im odejść, pokazując nam, co może się stać, jeśli zaryzykujemy, zignorujemy nasze wartości lub przeżyjemy wojnę. Dlatego też błaga nas o zadawanie pytań. Czy dokonujemy właściwych wyborów?

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn

#literatura #ksiazki #rozwojosobisty #humanistyka


Zobacz: https://lurker.land/post/t-WwMS_x4
Data dodania: 2/18/2021, 6:37:51 PM
Autor: laffey

Status społeczny teoretyków spiskowych

W modelu statusu ranking pnie się w góre od niskiego do wysokiego poziomu piramidy. Każdy człowiek zajmuje pewien szczebel na piramidzie wyznaczanej przez szacunek innych ludzi. Kiedy ludzie podejmują działania związane ze zwiększeniem statusu, ich celem jest zmiana opinii innych ludzi na swój temat i awansowanie. Teoretycy spiskowi są przykładem odwrotności tego zachowania. Wierzenie w teorie spiskowe to szybki i łatwy sposób na to, by większość społeczeństwa uznała cię za głupka i wariata. Podobnie jak poważne zainteresowanie zjawiskami paranormalnymi czy ekstremistyczne przekonania polityczne lub religijne. Dlaczego więc teorie spiskowe cieszą się niesłabnącą popularnością? Czy mogą to być po prostu wnioski, do których dochodzą uczciwi (ale wpadający w liczne błędy oraz manipulacje innych osób) poszukiwacze prawdy, niezmotywowani przez status? Jest to możliwe, ale wielu ludzi nie tylko posiada takie przekonania, ale wręcz się nimi afiszuje, nieproporcjonalnie do tego, co dobrego mogą zasygnalizować.

Ludzie dokładają wszelkich starań, aby zidentyfikować się jako Goci, otaku, furry lub cokolwiek innego, nawet jeśli jest to szybkie osiągnięcie statusu w małej grupie. Klasycznie ludzie w tych subkulturach mają niski status w normalnym społeczeństwie. Ponieważ subkultury są mniejsze i stosują inne kryteria wysokiego statusu, może po prostu chcą być grubą rybą w małym stawie, rządzić w Piekle, a nie służyć w Niebie, albo być pierwszym w wiosce, a nie dziesiątym w Rzymie. Sama liczba idiomów na tę ideę sugeruje, że ktoś gdzieś musiał myśleć w ten sposób. Ale czasami jest to subkultura jednego - solipsystyczne podbijanie statusu. Na przykład Teoretycy spiskowi, którzy nie znają innych osób jak oni w prawdziwym życiu i mogą nawet nie korespondować z innymi online poza czytaniem kilku stron internetowych, czy udzielaniem się na forum.

Co sprowadza nas do wyjaśnienia: Spiskowcy postawili swoją tożsamość na bycie częścią zbuntowanych wybrańców, którzy znają ukrytą prawdę. Ale co to znaczy? Rozważmy to z tej perspektywy: Biolog może sprawić, że szczur poczuje się najedzony, stymulując jego podwzgórze brzuszno-przyśrodkowe w mózgu. Taki szczur nie będzie zainteresowany jedzeniem, nawet jeśli nie jadł od kilku dni, a jego organizm cierpi z głodu. Stymuluj podwzgórze brzuszno-boczne, a szczur będzie czuł głód i zje wszystko w zasięgu wzroku, nawet jeśli jest pełny do granic możliwości. Szczur nie szuka optymalnego poziomu pożywienia, szuka optymalnego stosunku stymulacji brzuszno-przyśrodkowej do brzuszno-bocznego podwzgórza. A ludzie nie szukają statusu samego w sobie, szukamy pewnego wzorca aktywacji mózgu, który odpowiada samoocenie posiadania wysokiego statusu.

To równanie poczucia własnej wartości z wewnętrznym pomiarem statusu społecznego jest częścią teorii socjometru. Przecenianie statusu jest bardzo prymitywną formą napawania. Wysoki status sprawia, że czujesz się dobrze. Brak wysokiego statusu, ale myślenie, że tak jest, również sprawia, że czujesz się dobrze. Można by oczekiwać, że ewolucja zahamuje tego rodzaju zachowania, ale może istnieć bodziec ewolucyjny, aby nie zahamować go całkowicie. Zdolność przekonywania innych, że masz wysoki status, daje ci selektywną przewagę, a najłatwiejszym sposobem przekonania innych do czegoś jest samemu w to uwierzyć. Istnieje więc presja, aby ustawić socjometr nieco w górę, więc osoba próbująca oszacować status społeczny musi zrównoważyć dwa sprzeczne cele. Po pierwsze, należy starać się uzyskać jak najdokładniejszą ocenę statusu, aby zaplanować życie społeczne i przewidzieć reakcje innych. Po drugie, muszą skonstruować narrację, która pozwoli im przedstawić status społeczny na jak najwyższym poziomie, aby czerpać korzyści z pozoru wysokiego statusu. Z tego powodu m.in. jesteśmy bardziej krytyczni w ocenie kogoś niepowodzeń (nieświadomie rozpychamy się łokciami w piramidzie statusu np. w firmie), niż gdy to my zawinimy.

Jeden dysk pracuje nad tym, by przekonać cię, że jesteś wspaniały (i dopasowujący wszystkie dane do tej teorii - efekt potwierdzenia), a drugi działający jako hamulec i pilnujący, byś nie odszedł tak daleko od rzeczywistości, że ludzie zaczną się śmiać. W tym modelu ludzie nie tylko szukają statusu, ale (również / zamiast) szukają stanu rzeczy, który pozwala im wierzyć, że mają status. Bycie teoretykiem spiskowym działa dokładnie z tego powodu - wierzą. że odkryli oni głęboki i ważny sekret, z którego reszta świata jest zbyt zadufana i zaślepiona, aby zdać sobie sprawę.

Po bardziej profesjonalne i rzeczowe omówienie umysłu "foliarzy" odsyłam na kanał "Psycholoszka"

https://www.youtube.com/watch?v=a6okp-lLkPg&t=519s

#frgtn #teoriespiskowe #spisek #psychologia #umysl #spoleczenstwo #statusspoleczny


Zobacz: https://lurker.land/post/7izKdpDIh
Data dodania: 2/15/2021, 5:15:03 PM
Autor: laffey

Po co czytać / oglądać, skoro po czasie tak mało z tego pamiętamy?
Poziom abstrakcji: Średnio-zaawansowany

Zdarzało się, że czytałem niektóre książki co najmniej dwa razy. A jednak gdybym musiał spisać wszystko, co z nich pamiętam, wątpię, by to było coś więcej niż strona. Pomnóż to razy kilkaset, a kiedy patrzę na moje półki z książkami, czuję się nieswojo. Po co czytać te wszystkie książki, skoro tak mało z nich pamiętam?

Zapamiętajcie, że "idealne sformułowanie problemu to już połowa jego rozwiązania".
Zawsze wydawało mi się to ważną kwestią.

Moja poszerzona świadomość pozostała czymś ważnym, co otrzymałem z książki lub filmu, nawet gdy zapomniałem, że się tego nauczyłem. Wszystko, z czym zetknąłeś się w życiu, wpłynęło na Ciebie w jakiś sposób. Jesteśmy sumą wszystkich naszych doświadczeń. Nie pamiętamy całego dzieciństwa, ale wiele z tego, co wydarzyło się w tych wczesnych latach, wpływa na to, w jaki sposób wchodzimy w interakcje ze światem. Książki są częścią tego, zmieniają sposób, w jaki postrzegamy rzeczy i świat, niezależnie od tego, czy pamiętamy ich szczegóły.

Czytanie i doświadczenie trenują i poszerzają model świata. Nawet jeśli zapomnisz o doświadczeniu lub o tym, co przeczytałeś, jego wpływ na twój model świata będzie się utrzymywał. Twój umysł aktualizuje model rzeczywistości z każdą dostarczoną informacją.

Miejscem, w którym należy szukać tego, czego nauczyłem się z książek historycznych, nie jest to, co z nich pamiętam, ale moje mentalne modele konkretnych wieków historycznych, historii europy, wojen światowych, kultury średniowiecznej i tak dalej. Co nie znaczy, że nie mogłem czytać uważniej, ale przynajmniej zbiór lektur nie jest tak żałośnie mały, jak mogłoby się wydawać. To jedna z tych rzeczy, które wydają się oczywiste z perspektywy czasu. Było to dla mnie zaskoczeniem i prawdopodobnie było tak dla każdego, kto czuł się nieswojo z powodu zapomnienia tak dużo z tego co się dowiedzieli. Jednak uświadomienie sobie tego nie tylko sprawia, że ​​czujesz się trochę lepiej zapominając. Ma to określone konsekwencje.

Na przykład czytanie i doświadczenie są zwykle „interpretowane” w momencie, w którym mają miejsce, na podstawie stanu umysłu i wiedzy w tym czasie. Ta sama książka zostałaby zrozumiana w nieco inny sposób w różnych momentach twojego życia. Co oznacza, że ​​warto ponownie czytać ważne książki, lub oglądać konkretny film dokumentalny po latach. Zawsze miałem pewne obawy przed ponownym czytaniem książek. Nieświadomie połączyłem czytanie z pracą fizyczną, gdzie konieczność zrobienia czegoś jeszcze raz to znak, że zrobiłeś to źle za pierwszym razem. Tymczasem teraz wyrażenie „już przeczytane” wydaje się prawie źle sformułowane.

Jeśli całe dzieciństwo regularnie oglądałeś filmy dokumentalne, programy popularno-naukowe czy czytałeś książki to twój model mentalny świata jest o wiele bardziej złożony od kogoś kto nie miał tego zwyczaju, nawet jeśli pamiętasz z tego jedynie znikomy procent.

Ta implikacja nie ogranicza się tutaj. Technologia będzie w coraz większym stopniu pozwalała na ponowne przeżycie naszych doświadczeń. Kiedy ludzie robią to dzisiaj, to zazwyczaj po to, by się nimi ponownie cieszyć (np. oglądając zdjęcia z podróży). Jednak w miarę doskonalenia technologii, przykładowo poprzez soczewkę pozwalającą na nagrywanie i odtwarzanie swojego życia, często zdarzy się, że ludzie będą przeżywać doświadczenia po prostu ucząc się od nich na nowo (oglądając wykład, analizując rozmowę, mowę ciała itp.) tak jak można to zrobić czytając ponownie książkę.

Autor obrazów: Sam Yong.

#frgtn #wiedza #ksiazki #przemyslenia #umysl #psychologia


Zobacz: https://lurker.land/post/G2sQfy9H2
Data dodania: 2/13/2021, 6:38:16 PM
Autor: laffey

Czy powinieneś zwracać większą uwagę na mądrość, która pochodzi ze starożytnego źródła? A może powinieneś trzymać się rad, które bardziej zwracają uwagę na współczesność i skrupuły moralne naszych czasów? Niektórzy twierdzą, że starożytna mądrość jest zdecydowanie lepsza. Istnieje kilka dobrych powodów.

Po pierwsze, istnieje efekt filtrowania, w którym gubią się złe idee z biegiem czasu. Myśli Arystotelesa, Sokratesa i innych starożytnych filozofów są eksponowane na opinie publiczne i krytykę innych filozofów przez wieki, trudno, aby po takim czasie nie zostały obiektywnie i dogłębnie przemyślane przez niezliczenie innych bystrych umysłów.
Nowsze rady, które są bardziej aktualne, nie przeszły takiej drogi i nie sprawdziły się jeszcze jako przydatne w rozwiązywaniu odwiecznych ludzkich problemów.

Po drugie - efekt Lindy. Co to jest efekt Lindy? Zgodnie z efektem Lindy, trwałe przedmioty, takie jak idee wydłużają oczekiwaną długość życia z każdym dniem ich życia. Definiuje się to dla przedmiotów trwałych (takich jak informacja, praca intelektualna itp.) W następujący sposób: Jeśli książka jest drukowana od czterdziestu lat, można spodziewać się, że będzie drukowana przez następne czterdzieści lat. To z reguły mówi, dlaczego rzeczy, które istnieją od dawna (jak idee starożytnych filozofów), nie starzeją się jak ludzie, ale „starzeją się” na odwrót. Jest to wskaźnik pewnej odporności. Żywotność tej rzeczy jest proporcjonalna do jego obecnego wieku. Innymi słowy wartość z inwestycji w przeczytanie i zrozumienie koncepcji sprzed 500 lat i starszych z dużym prawdopodobieństwem w dłuższej perspektywie będzie wykładniczo większy niż ten przedstawiony zaledwie kilkanaście lat temu.

Po trzecie, starsze idee nie mogą być skażone autopromocją i mogą po prostu ignorować modę. Chociaż pionierzy filozofii wieki temu prawdopodobnie mieli własne uprzedzenia, które ukształtowały ich światopogląd, jednym z nich nie było sprzedawanie ci ich twarzy na rzeczach i reklamach. Współcześni autorzy, guru biznesu, coache i inni mają swoje własne motywacje, które mogą nie być aż tak czyste. Skupianie się na wizerunku, trendach w mediach społecznościowych i zmieniającej się technologii może być dla nich ważniejsze, niż prawda i uczciwość.

Pomimo tych korzyści mogę również wymyślić kilka argumentów, dlaczego nowsze rady mogą być lepsze niż starsza mądrość. Jeśli wierzysz w postęp intelektualny, zarówno pod względem naukowym, jak i etycznym, to wcześniejsze czasy powinny być mniej skłonne do wytworzenia czegoś słusznego. Biorąc pod uwagę, że mamy powszechny dostęp do ogromu wiedzy, a co ważne biografii i myśli wielu, wielu filozofów powinniśmy być w stanie wyciągnąc z nich to co najlepsze, wiedzieć co okazało się niepoprawne, a co nadal uważamy za prawde. W końcu Buddyści wierzyli, że zachowywanie się jak pies reinkarnuje cie w owego, a mało który zmartwiony był niewolnictwem w okół.

Innym powodem, dla którego warto zwrócić uwagę na nowsze idee, jest to, że nowsze rady mogą odziedziczyć najlepsze cechy starszej mądrości, ignorując jej wady. Paradoksalnie tworzy to rynek dla „nowych” porad, które promują się jako starożytne. Wielu samozwańczych stoików jest bardziej zaznajomionych z Ryanem Holidayem niż Aureliuszem, a wielu buddystów czyta raczej współczesnych guru niż Kanon palijski. Może to być dobra rzecz, ponieważ umożliwia aktualizację starszych porad, aby pasowały do ​​bardziej nowoczesnego kontekstu, ułatwiając zrozumienie (ponieważ metafory i kontekst można zaktualizować do aktualnej rzeczywistości), a także modyfikując je, usuwając przestarzałe lub szkodliwe elementy.

Preferowanie starszej mądrości jako poprawa wizerunku?

Trzeci pogląd, który nie wyklucza się wzajemnie z dwoma przedstawionymi powyżej, jest taki, że starsza idea jest popularna, ponieważ jest postrzegana jako "wyższa" idea niż nowsza. Weź pod uwagę Szekspira. Wielu uważa, że ​​stworzył jedne z najlepszych dzieł literackich wszechczasów. Jednak większość ludzi wolałaby przeczytać powieść o Harrym Potterze, gdyby miała wybór. Szekspir, dobry czy nie, może przyciągać ten szacunek, ponieważ czytanie go jest trudne dla współczesnego czytelnika. Ponieważ czytanie go jest trudne, przeczytanie jego dzieł sygnalizuje, że prawdopodobnie jesteś mądrzejszy, bardziej wykształcony i kulturalny niż przeciętna osoba. W ten sposób czytelnik skłonny poświęcić uwagę Szekspirowi, kojarzy się z nieodłączną wartością literatury Szekspira.

Podobnie, wyciągnięcie bestsellera z empiku z błyszczącym tytułem jest łatwe, a brodzenie przez wielowiekowe teksty jest znacznie trudniejsze. Dlatego starsza idea może cieszyć się szacunkiem nie dlatego, że jest z natury lepsza, ale dlatego, że typy ludzi, którzy ją przeczytają, są bardziej oczytani, wykształceni czy kulturalni.

Oczywiście mogłoby to być częściowo prawdą, nie podważając przydatności idei. Wydaje mi się, że buddyzm ma zbyt duże uznanie, ponieważ jest bardzo stary i kulturowo egzotyczny, ale myślę też, że z pewnością przekazuje przydatne idee i rady.

Być może najlepszą odpowiedzią jest po prostu dywersyfikacja. Zarówno współczesna, jak i starsza mądrość mają swoje uprzedzenia i wady, a najlepszym rozwiązaniem jest czerpanie z różnorodnych źródeł. Podejrzewam, że wiele współczesnych porad i idei cierpi z powodu niespójnej jakości, przesadnej reakcji na chwilowe trendy czy splugawienie motywami finansowymi autorów. Mogą one powodować uprzedzenia, które sprawiają, że porady są mniej niż doskonałe, jednak uważam również, że błędem jest postrzeganie starszych porad jako idealnych i w jakiś sposób wolnych od uprzedzeń, nawet jeśli autorzy nie czerpali korzyści finansowych ze swoich słów.

#frgtn #ksiazki #filozofia #rozwojosobisty #wiedza


Zobacz: https://lurker.land/post/zWZuCLcxz
Data dodania: 1/30/2021, 5:38:45 PM
Autor: laffey

Nieporozumienie w temacie inteligencji - Twoje wyborażenie inteligencji jest nietrafne i nikt ci o tym nie powie ( Oprócz wspaniałego @Laffey ).

Proszę wziąć tę jakże pięknie wykonaną w paincie wizualizacje z przymrużeniem oka.

ludzie często myślą o różnicach inteligencji w taki sposób:

Jednak ten pogląd jest zbyt wąski. Wszyscy ludzie mają prawie identyczny sprzęt. Dlatego prawdziwy zakres wygląda mniej więcej tak:

W tym wpisie argumentuję, że debata jest częściowo oparta na nieporozumieniu: w szczególności na połączeniu zdolności uczenia się i kompetencji. Twierdzę, że kiedy to rozróżnienie zostanie rozwikłane, pozostała zmienność, którą obserwujemy, nie jest tak zaskakująca. Podobne maszyny regularnie wykazują duże różnice w wydajności, jeśli niektóre części są zepsute, mimo że mają prawie identyczne komponenty.

Sal Khan, założyciel "Khan academy" powiedział kiedyś:

"Gdybyśmy przenieśli się 400 lat w przeszłość do Europy Zachodniej, która nawet wtedy była jedną z bardziej piśmiennych części planety, zobaczylibyśmy, że około 15 procent populacji umie czytać. I podejrzewam, że gdybyś zapytał kogoś, kto umiał czytać, powiedzmy duchownego: „Jak myślisz, jaki procent populacji mogłoby być w stanie czytać?”. Mogliby powiedzieć: „No cóż, ze świetnym systemem edukacji, może 20 lub 30 procent”. Ale jeśli przejdziemy do dnia dzisiejszego, wiemy, że ta prognoza była szalenie pesymistyczna, że ​​prawie 100 procent populacji jest w stanie czytać. Ale gdybym zadał wam podobne pytanie: „Jak myślisz, jaki procent populacji jest w stanie naprawdę opanować rachunki różniczkowe, zrozumieć chemię organiczną lub wnieść wkład w badania nad rakiem?” Wielu z was może powiedzieć: „Cóż, przy świetnym systemie edukacji może 20, 30 procent"

Ludzie, pomimo naszych wielkich różnic pod innymi względami, nadal w większości uczą się w ten sam sposób. Słuchamy wykładów w mniej więcej tym samym tempie, czytamy przeważnie z tą samą prędkością i przetwarzamy myśli w fragmentach o podobnej wielkości. Do tego stopnia, że ​​ludzie przyspieszający wykłady o 1,5-2x na Youtube lub czytając szybko, tracą pełne zrozumienie, pomimo, że nie zawsze to czują. Odkładając na bok opowieści o ludziach uczących się mechaniki kwantowej w ciągu weekendu niczym tony stark, okazuje się, że jest zaskakująco trudno pokonać strategię długoterminowej skoncentrowanej praktyki, aby stać się ekspertem w jakiejś dziedzinie.

Z tego wnioskujemy ważny wgląd: różnica zdolności uczenia się u ludzi jest stosunkowo niewielka. Wydaje się, że nie ma ludzi, którzy górują nad nami pod względem ich zdolności do wchłaniania nowych informacji i ich przetwarzania. Takie stwierdzenie zwykle skłania moich rozmówców do następującego hipotetycznego sprzeciwu:

"Jesteś pewny? Jeśli wejdę na kurs matematyki na poziomie magisterskim bez wymagań wstępnych, będę poważnie w tyle za innymi studentami. Podczas gdy uczą się materiału, będę miał trudności ze zrozumieniem nawet najbardziej podstawowych pojęć zawartych w kursie. Będę wolniej liczyć i rozumieć."

Tak, ale to dlatego, że nie spełniłeś warunków wstępnych. Dobre wyniki na kursie są wynikiem umiejętności uczenia się pod kątem umiejętności łączenia i przyswajania wiedzy z wiedzą już nabytą. Jeśli oddzielisz zdolność uczenia się od kompetencji, zobaczysz, że twoja zdolność uczenia się jest nadal dość podobna do innych uczniów.

Rozważmy to rozróżnienie w kwestii szachów. Łatwo mi uwierzyć, że Magnus Carlsen z łatwością pokonałby mnie w szachach, nawet grając do góry nogami i ze zawiązanymi oczami. Ale czy to oznacza, że ​​Magnus Carlsen jest znacznie bardziej inteligentny ode mnie?

Cóż, nie, ponieważ Magnus Carlsen spędzał kilka godzin dziennie grając w szachy odkąd skończył 5 lat, a ja z raz na tydzień. Bardziej sprawiedliwym porównaniem są inni eksperci, którzy spędzili tyle samo czasu na ćwiczenie szachów. I tam oczywiście możesz dostrzec różnice, ale nie tak duże, jak między mną a Magnusem. Przy równych poziomach wiedzy podstawowej i motywacji, ludzie nauczą się wykonywać nowe zadania w mniej więcej równym tempie.

"Wydaje się, że to prawda, ale nadal czuję, że są ludzie, którzy nie potrafią nauczyć się rachunku różniczkowego lub kodować bez względu na to, jak bardzo się starają. I nie czuję, że to wina nie traktowania poważnie warunków wstępnych lub braku motywacji. Czuję, że jest to fundamentalne ograniczenie ich mózgu, a to powoduje dużą zmienność zdolności uczenia się."

W pewnym stopniu się z tym zgadzam, np. na podstawie neuronów, których inteligentni ludzie mają więcej, jednak struktura wszystkich zdrowych ludzi pozostaje prawie identyczna. Uważam, że istnieje dość prostsze wytłumaczenie.

Wyobraź sobie zestawienie 100 identycznych maszyn, które coś produkują. Na początku wszystkie produkują w tym samym tempie. Ale jeśli podejdę do każdej maszyny i zepsuję przypadkową część - inną dla każdej maszyny - niektóre przestaną działać całkowicie. Inne będą kontynuować pracę, ale czasami będą spontanicznie zawodzić. Inne spowalnią działanie i produkują mniej. Inne nadal będą działać bez przeszkód, ponieważ zepsuta część nie była ważna. To wszystko pomimo faktu, że maszyny są prawie identyczne pod względem zaprojektowania.

Jeśli człowiek nie może nauczyć się rachunku różniczkowego, nawet po usilnych próbach i poświęceniu godzin, przypisałbym ten fakt deficytowi w nauce. Innymi słowy, mają „zepsutą część”. Deficyty w nauce mogą być drobiazgami: Trudne dzieciństwo (zła dieta, przemoc w rodzinie itp.), inni mają problemy z koncentracją, więc odpływają, kiedy słuchają wykładów, stwierdzając, że materiał jest nudny, a inni nawet nigdy nie próbowali uczyć się na poważnie.

Najbystrzejsi ludzie to ci, którzy potrafią dbać o swój mózg oraz w pełni wykorzystać jego możliwości. Innymi słowy, podstawę ludzkich działań i możliwości wyznaczają ludzie, którzy nie mają „zepsutych części”. Spodziewam się, że wśród tych ludzi, ludzi bez szkodliwych mutacji, deficytów poznawczych, czy niedogodzeń środowiska zdolność uczenia się będzie bardzo podobna. Niestety tak naprawdę nie ma ludzi, którzy pasowaliby do tego opisu, dlatego widzimy pewne różnice, nawet u ludzi znajdujących się na szczycie.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
https://www.lurker.pl/post/gNAV-viYU - Jak odróżnić umysł otwarty od zamkniętego?
https://www.lurker.pl/post/NNGDacwyl - Trójkąt Retoryczny Arystotelesa: Etos, Patos i Logos.
https://www.lurker.pl/post/p94g4aPFZ - Cztery rodzaje Konformizmu
https://www.lurker.pl/post/2VqtZUhIt - Dlaczego taniec jest ważny w życiu społecznym?
https://www.lurker.pl/post/6wNvKgTfj - Hierarchia merytoryki argumentu
https://www.lurker.pl/post/wi-6TGa61 - Wolna wola
https://www.lurker.pl/p/a46Rz0D8f - Przekleństwo wiedzy
https://www.lurker.pl/p/dq3mDMWV0 - Luka w empatii
https://www.lurker.pl/post/9324Wjm9g - Efekt potwierdzenia
https://www.lurker.pl/post/Hz7h8BGwO - Prawo trywialności Parkinsona
https://www.lurker.pl/post/gZb-g32DA - Więcej niż chciałbyś wiedzieć: naiwny realizm
#inteligencja #IQ #psychologia #umysl #edukacja


Zobacz: https://lurker.land/post/W93qdKFUI
Data dodania: 1/27/2021, 6:56:08 PM
Autor: laffey

Czym jest sztuka?
Poziom abstrakcji: Zaawansowany

Wydaje się, że każdy powinien potrafić wyrazić swoją subiektywną opinię, lecz zauważyłem, że dla wielu ludzi to pytanie stanowi problem. Postaram się to jak najbardziej uprościć.

Długo i intensywnie zastanawiałem się nad tym pytaniem, jest to zbyt ogólne i subiektywne pytanie. Jest to dla mnie niezwykle ważne i bardzo chciałbym się podzielić swoimi przemyśleniami.

Nie ma powszechnie przyjętej definicji sztuki. Chociaż powszechnie używa się go do opisania czegoś pięknego lub umiejętności, która daje efekt estetyczny, w zasadzie nie ma wyraźnej linii między (powiedzmy) unikalnym dziełem ręcznie robionej rzeźby a masowo produkowanym, ale atrakcyjnym wizualnie przedmiotem. Można powiedzieć, że sztuka wymaga namysłu - pewnego rodzaju twórczego impulsu - ale to rodzi więcej pytań: na przykład, ile potrzeba namysłu? Jeśli ktoś rzuca farbą na płótno, mając nadzieję, że dzięki tej akcji powstanie dzieło sztuki, czy wynik automatycznie stanowi sztukę?

Moim zdaniem sztuka jest kanałem, przez który następuje transfer stanu z jednej osoby na drugą.

Tak zwana "Migawka" czyli coś w rodzaju uwiecznionego momentu bieżącego środowiska nazywa się stanem. Zasadniczo składa się z atomów ułożonych w uporządkowany sposób w danej czasoprzestrzeni. Każda mijająca chwila wywołuje nowy stan. O czym myślisz w tej chwili? Cokolwiek to jest, odpowiada stanowi twojego mózgu w tym momencie. Więc zasadniczo jesteś skumulowanym stanem wszystkich stanów, które doświadczył twój mózg od urodzenia. To nigdy nie może być identyczne z inną osobą, ponieważ wszyscy mamy unikalne doświadczenia w danej czasoprzestrzeni. Tak więc każdy z nas jest wyjątkowy. To jest nasza tożsamość.

Niektóre stany są powszechnie powtarzalne (pierwsza miłość / przeczytanie konkretnej książki), a inne nie. Na przykład następujące incydenty stworzyły niepowtarzalny stan:
•17 000 lat temu neandertalczyk zobaczył byka.
•Napoleon prowadzący swoją armię przez Alpy w 1800 roku.
•Przeżycie przez Władysława Szpilmana II wojny światowej.

Połączenie kropek przeszłych niezwykłych wydarzeń pomaga nam zrozumieć historię i ekstrapolować więcej stanów.

Skąd wiemy o wyżej wymienionych niezwykłych wydarzeniach? Znamy je ze względu na:
•Malowidła jaskiniowe - Informuje o stanie relacji między neandertalczykiem a bykami.

•M.in. obrazy Jacquesa-Louisa Davida - stan tego, jak prezentował się Napoleon.

•Autobiografie Władysława Szpilmana w której przekazuje nam swoje myśli, uczucia i zdaje relacje z wydarzeń na podstawie których zrealizowano film "pianista" (choć już sama autobiografia też jest pewną formą sztuki).

https://www.youtube.com/watch?v=BFwGqLa_oAo

Wszystkie formy sztuki, czy to muzyka, taniec, malarstwo, rzeźba, wiersz, książka filozoficzna, a nawet zwykła rozmowa są metodami komunikowania stanu. Komunikacja ta może zachodzić w dowolnej przestrzeni i czasie. Według tej klasyfikacji wszyscy ludzie są artystami (ponieważ wszyscy się komunikujemy). Więc co czyni dobrego artystę?

Dobry artysta to taki, który dla danego stanu zna najskuteczniejszy sposób jego przekazania. Więc musi być w stanie:

Precyzyjnie zidentyfikować swój stan, określić najlepszy kanał (muzyka, wiersz, obraz itp.) i włóżyć jak najmniej wysiłku, aby przekazać ten stan. Jeśli nie jestem w stanie przekazać Ci swojego zrozumienia tego tematu (stanu) w najmniejszej ilości słów (kanał), to nie jestem dobrym artystą.

Każdy żyje we własnym wszechświecie - śnie złożonym z danych zmysłowych, kultury, wierzeń, historycznych okoliczności i osobliwości. Wszyscy mamy zewnętrzną rzeczywistość. Żyjemy w naszych własnych wszechświatach w naszych umysłach, a sny, niezgody co do wartości / definicji i choroby psychiczne w sposób żywy pokazują, w jakim stopniu możemy stworzyć własny świat - sztuka jest medium dzięki któremu mamy możliwość fizycznego zaprezentowania naszej rzeczywistości.
Wszystkie subiektywne wyobrażenia, opinie, przekonania są inspirowane jedynie przez waszą tożsamość - przede wszystkim jest ona własnością wszechświata, w którym żyje.

Podobnie jak pisanie lub czytanie, sztuka to po prostu kolejny sposób na ucieczkę do innego świata, a z drugiej strony to inny sposób na wyrażenie siebie i sposób podzielenia się swoją niepowtarzalną rzeczywistością z innymi. Dlatego czerpię tyle radości ze sztuki. To znaczy, oczywiście, jest mnóstwo sposobów wyrażania siebie - jeśli sztuka nie jest twoją domeną, może masz inny sposób wyrażania siebie. Są też ludzie, którzy chcą po prostu programować czy liczyć i nie próbują wyrażać siebie poprzez sztukę, więc po prostu wiedz, że jest wiele różnych form sztuki.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
https://www.lurker.pl/post/gNAV-viYU - Jak odróżnić umysł otwarty od zamkniętego?
https://www.lurker.pl/post/NNGDacwyl - Trójkąt Retoryczny Arystotelesa: Etos, Patos i Logos.
https://www.lurker.pl/post/p94g4aPFZ - Cztery rodzaje Konformizmu
https://www.lurker.pl/post/2VqtZUhIt - Dlaczego taniec jest ważny w życiu społecznym?
https://www.lurker.pl/post/6wNvKgTfj - Hierarchia merytoryki argumentu
https://www.lurker.pl/post/wi-6TGa61 - Wolna wola
https://www.lurker.pl/p/a46Rz0D8f – Przekleństwo wiedzy
https://www.lurker.pl/p/dq3mDMWV0 - Luka w empatii
https://www.lurker.pl/post/9324Wjm9g - Efekt potwierdzenia
https://www.lurker.pl/post/Hz7h8BGwO - Prawo trywialności Parkinsona
https://www.lurker.pl/post/gZb-g32DA - Więcej niż chciałbyś wiedzieć: naiwny realizm
#sztuka #wiedza


Zobacz: https://lurker.land/post/GehzfB0MZ
Data dodania: 1/25/2021, 7:00:03 PM
Autor: laffey

Tragedia ludzi miłych. Dlaczego nimi pogardzam i ty również powinieneś.

Wiecie jak brzmi jedno z popularnych niedorzecznych zdań wypowiadanych przez ludzi?

"Lubię Michała, jest naprawdę miły."

Mili ludzie robią miłe rzeczy. Brzmi szlachetnie, ale tak nie jest. Robią to, ponieważ nie lubią napięć. Robią to, ponieważ chcą być lubiani, doceniani, szanowani i akceptowani. Mili ludzie zbytnio przejmują się uczuciami i opiniami innych. Nie w sposób empatyczny, ale dlatego, że jeśli ktoś się z kimś nie zgadza lub rzuca wyzwanie, może to wpłynąć na dobre stosunki i więź z drugą osobą. Ale trzeba za to zapłacić dużą cenę. Pewnego dnia zdadzą sobie sprawę, że nawet nie wiedzą już, kim są, ponieważ stali się tym, kim inni chcieli, żeby byli czy wersją siebie z którą inni się zgadzali.

To mnie irytuje. Nie lubię miłych ludzi i nie szanuję ani osoby, ani cechy charakteru, zaliczanych do najczęściej używanych definicji "miłych". Mówię tak, ponieważ dobro nie jest miłe. Bycie „miłym” jest łatwe, trywialne i standardowe. Bycie tylko miłym jest niesamowicie łatwe i nie wymaga żadnej prawdziwej ofiary z twojej strony, a to właśnie ten brak poświęceń oznacza bycie po prostu miłym jako niewystarczająco dobre. Nie możesz być zarówno dobrym, jak i "miłym'' w tym samym czasie.

Chodzi o to, że wszyscy jesteśmy przywiązani do prawdy, że doskonałość to kłamstwo. Uważamy, że są nieuczciwi - wiemy, że jesteśmy mieszanką dobra i zła. A kiedy widzimy, że ludzie są zbyt dobrzy, nazywamy ich „zbyt dobrymi, aby byli prawdziwi”. Wiemy, że ukrywają swoje prawdziwe uczucia lub udają.
Zbyt ładne jest zbyt nudne. Nie zawsze lubimy rzeczy, które przychodzą łatwo, chociaż chcemy, aby były łatwe. Więc kiedy ktoś jest zbyt miły, nie doceniamy jego „dobroci”, ponieważ pociąga nas mała walka i "odchylenia".
Miłe osoby pozwalają ludziom używać ich jako wycieraczek i nie rozumieją, jak toksyczne może to być. Czy nie denerwuje cię przyjaciel lub ukochana osoba, która robi wszystko, co w jej mocy, aby pomóc każdemu, komu może, bez zwrócenia uwagi na własne dobro?
Mamy wrażenie, że są naiwni i nie rozumieją jak do końca działa społeczeństwo.

Wymawiając dzień po dniu znaczące słowa typu "Jesteś dla mnie ważna(-y)", "przepraszam", "masz moje słowo" sprawiasz, że z czasem tracą one na wartości w umysłach ludzi. Posiadaj powód bycia miłym, aby ludzie mieli świadomość, że faktycznie konkretne postępowanie czy sytuacje mają dla ciebie znaczenie.

Nikt naprawdę nie lubi „miłych ludzi”. Większość z nas zna kilka takich i jest w nich coś, czemu nie możemy ufać. Wydaje się, że brakuje im charakteru, prawda? Ale mili ludzie niekoniecznie są złymi ludźmi. Wręcz przeciwnie, często są zbyt mili. Nie pokazują ani nie mają jasno wyznaczonych granic. Dlatego inni często ich wykorzystują; jeśli nie wyznaczysz swoich granic, inni wyznaczą je za Ciebie i będzie to działać korzystnie dla nich, a nie dla Ciebie.

https://youtu.be/p5_OV3wGsJ0

Ludzie z natury uwielbiają nagrody. Jedną z takich nagród jest sprawienie uśmiechu na twarzy kogoś kto zwykle się nie uśmiecha. Nagrodą jest odwzajemniona sympatia ze strony kogoś kto powszechnie uważany jest za chłodnego i bezpośredniego. Komplement z ust takich ludzi jest dla nas trzy razy wartościowszy, niż od "miłych". Może już masz to uświadomione, a jeżeli nie to teraz przyznajesz, że to prawda.

Będziesz traktowany poważniej. Ludzie zaczną cię szanować, ponieważ nie boisz się dzielić swoimi przemyśleniami. Twoja opinia będzie wartościowsza, ponieważ będą wiedzieć, że nie jest niczym uprzedzona. Racja, użyje teraz dowodu anegdotycznego, ale powiem Ci, że sam z autopsji zauważyłem, że nieraz będąc lekko mówiąc zbyt bezpośrednim i nieskromnym, ludzie starali się, abym miał o nich dobrą opinię.

•Dobrzy ludzie są gotowi kołysać łodzią i sprawiać, że ludzie czują się nieswojo (lub nawet wkurzeni), jeśli wymaga tego sytuacja.
•Dobrzy ludzie wolą być szanowani niż lubiani - co również sprawia, że ​​są lubiani, ponieważ z taką postawą łatwiej działać w słusznej sprawie.
•Dobrzy ludzie bronią tego, co słuszne, nie dlatego, że mają uznanie za to, ale ponieważ jest to słuszne. Trudno jest urazić dobrych ludzi, ponieważ wiedzą, kim są, a to, co myślą o nich inni, nie definiuje ich.
•Dobrzy ludzie nie czują, że muszą się śmiać z czyichś głupich żartów lub szyderczych komentarzy.
•Dobrzy ludzie szanują wszystkich, ale nikogo nie uwielbiają.
•Dobrzy ludzie podążają własną ścieżką, a nie innych ludzi.

Ciemna triada osobowości zwykle pociąga ludzi.
Pociągają nas osoby o mrocznych cechach osobowości. Nie tylko wybieramy na naszych liderów osoby z cechami psychopatycznymi, ale dowody sugerują, że mężczyźni i kobiety są pociągani seksualnie, przynajmniej w krótkim okresie, do osób wykazujących tak zwaną "ciemną triadę'' cech - narcyzm, psychopatię i makiawelizm - ryzykując w ten sposób dalsze propagowanie tych cech. Atrakcyjność fizyczna mężczyzny dla kobiet wzrasta, gdy zostanie opisany jako samolubny, manipulujący i niewrażliwy. Jedna z teorii głosi, że ciemne cechy z powodzeniem komunikują „jakość partnera” w postaci pewności siebie i chęci do podejmowania ryzyka. Czy ma to znaczenie dla przyszłości naszego gatunku? Być może tak - kobiety, które bardziej pociągały narcystyczne twarze mężczyzn, miały zwykle więcej dzieci:
https://www.researchgate.net/publication/273809664_The_Dark_Triad_personality_Attractiveness_to_women
https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0191886913012245

#psychologia #spoleczenstwo #frgtn #rozwojosobisty


Zobacz: https://lurker.land/post/Qso1ORvtH
Data dodania: 1/22/2021, 5:40:07 PM
Autor: laffey

Benefity postępu. Hipoteza czerwonej królowej. Dlaczego nasza cywilizacja potrzebowała (i potrzebuje) chrześcijaństwa? 2/2
https://www.lurker.pl/post/f-nhdIo-j

Podobnie nie wiem czy długie życie jest aż taką zaletą. Egzystencja w oderwaniu od myśli o śmierci może, moim zdaniem, prowadzić do utraty świadomości sensu życia, a także do postępującej teraz laicyzacji (co uważam za negatywne).

Długie życie nie prowadzi do utraty sensu, nihilizm i brak hierarchii wartości to powoduje.

Tak, dobrze zauważyłeś że, postępujące odchodzenie od wiary jest problemem.
Potrzebujemy chrześcijańskiego systemu wartości, ponieważ nie jesteśmy jakimiś oderwanymi od otaczającej nas kultury istotami. Chcemy myśleć, że jesteśmy niezależną osobą, która ma własny oryginalny sposób na życie, postępowanie, myślenie, ale tak nie jest. Nasza tożsamość w zasadzie nie jest do końca nasza, nasze myśli również w większości nie są nasze, to wszystko zostało wykute przoprzez wychowanie, kulturę, ludzi wokół czyli ogólnie mówiąc środowisko - ono zaś przez cywilizacje której fundamentem jest chrześcijaństwo i wartości z niej wynikających.

ale zastanawiam się do czego to prowadzi.

Do przodu, po prostu. Możesz przyjąć negującą postawę i zatrzymać się obciążając twoją sieć społeczną. Brak odpowiedzialności i nihilistyczny hedonizm nie wpływa jedynie na jednostke. Nie możesz żyć w oderwaniu od innych ludzi. Możesz się poddać i odmówić pchania tego kamienia cywilizacji, ale odbije się to na twoim środowisku i bliskich. Twój brak odpowiedzialności będzie martwić twoja rodzinę, a zamartwianie się pogorszy ich stan emocjonalny, co z kolei pogorszy ich produktywność i wpływ na innych w otoczeniu w pracy czy w towarzystwie. To efekt domina wymieszany z efektem motyla, że tak powiem. Przeanalizujmy odwrotna sytuację - stajesz się dorosłym, pewnym siebie człowiek patrzącym do przodu - stajesz się jednostką na tyle silną, aby nie tylko podtrzymywać siebie i bliskich, ale również Twój wpływ na otoczenie jest silniejszy, będąc osobą zdolną do realizowania celów jesteś w stanie realnie oraz efektywnie wpływać na rzeczywistość w której żyjesz i żyć będą nasi potomkowie.
Aby wzmocnić moje słowa podlinkuje wypowiedź Jordana Petersona - Którego Ethos i Logos stoją na światowym poziomie.
https://youtu.be/ILelmCua_hU

Pomyśl jak wyglądałaby nasza rzeczywistość gdybyśmy kierowali się takim sceptycznym i zgorzkniałym myśleniem jakie obecnie kiełkuje.

Dlaczego nasza cywilizacja potrzebowała (i potrzebuje) chrześcijaństwa?
Otóż, opisanie wszystkich praktycznych korzyści płynących z Kościoła całkowicie mija się z celem. Kościół nie ma innego powodu do istnienia niż porządek, piękno czy dobro; nie chodzi o praktyczność, te rzeczy usprawiedliwiają się samą swoją naturą. Ale dla umysłu współczesnego, przesiąkniętego materializmem i użytecznością, argumenty praktyczności powinny być sposobem na otwarcie drzwi.

Chrześcijaństwo zaszczepia poczucie radykalnej odpowiedzialności, kiedy powstrzymujesz się przed upijaniem się, nie dlatego, że boisz się, że twój szef cię rano zwolni, ale dlatego, że uznajesz, że wstrzemięźliwość jest moralnym imperatywem. Tworzy cywilizację, w której możliwe jest wysokie zaufanie, gdzie kupiec nie oszukuje cię ani nie żąda wygórowanych cen z własnego poczucia obowiązku wobec ciebie jako swojego brata, oszczędzając w ten sposób czas i energię na rynku. Działania policyjne są łatwiejsze, ponieważ każdy przestępca ma dokuczliwe poczucie winy i chęć przyznania się; podobnie policja chrześcijańska gotowa jest okazywać miłosierdzie przestępcy, który okazuje prawdziwą skruchę, a otoczenie zachęca ich do spowiedzi. Kościół, wpajając te wartości każdemu, tworzy bardziej sprawiedliwe, wydajniejsze i bardziej ufne społeczeństwo dla wszystkich.

Ucząc się pilnowania siebie, nie tylko stajesz się osobą bardziej godną zaufania i cywilizowaną - robiąc to, co słuszne, nawet jeśli możesz zrobić to, co złe - ogólnie stajesz się też lepszą osobą. Wybierając umiarkowanie zamiast pijaństwa, nie tylko przynosisz korzyści pracodawcy, ale także samemu sobie. Wybierając miłosierdzie zamiast gniewu, nie tylko ratujesz wroga, ale oszczędzasz sobie kosztów niepotrzebnej walki. Konsekwentnie wybierając cnotę zamiast występku - nie dlatego, że zostaniesz złapany, ale ponieważ wiesz, że cnota jest osobistym obowiązkiem - stajesz się lepszą, silniejszą, odnoszącą większe sukcesy wersją siebie.

Chodzenie do kościoła wzmacnia to. Spowiedź zmusza cię do ponownego przeanalizowania wszystkich swoich zachowań - do zestawienia „ty” piątkowego wieczoru z „ty” niedzielnego poranka, zmuszenia ich do stworzenia spójnej całości i wzięcia odpowiedzialności za wszystkie swoje działania. Usuwa sprzeczności i buduje ciebie jako osobę. Stajesz się „sobą”, którym miałeś być. Jest też element nadprzyrodzony; łaska udzielona przez przyjęcie sakramentu, można porównać to do nowego roku któremu obiecujemy lepszą wersję siebie.

Wiara, a szczególnie "Bóg" jest czymś co nadaje kierunek całej cywilizacji.
Podkreślam, że każdy z nas ma własnego "boga", to nie tylko dziadek w chmurach: https://www.youtube.com/watch?v=AAMdKVp5ito

Współczesny materialista nieustannie staje w obliczu egzystencjalnego wyzwania: „Po co to wszystko w ogóle?” Zwiększenie PKB narodu jest szlachetnym celem, ale jeśli jest to jedyny cel, to jak można odróżnić bogactwo od konsumpcjonizmu? Jeśli celem jest użyteczność „hedonów”, to uzależnienie od narkotyków, zepsucie seksualne i narcyzm są tak samo warte, jak pomoc biednym, pozostanie wiernym swojej żonie i duma z osiągnięć swojego potomstwa. Jeśli celem jest władza, to mafijny don i Pablo Escobar są równi Henrykowi Fordowi i Karolowi Wielkiemu. Kościół zapewnia Gwiazdę Północną, która kieruje naszymi podróżami po tym mrocznym morzu. Jeśli celem naszej cywilizacji jest ratowanie dusz, podnoszenie na duchu naszych braci staje się imperatywem; pomagamy im przezwyciężyć występki i wzmocnić się, a oni z kolei stają się bardziej godni zaufania i bardziej produktywni. Dążąc do moralnej doskonałości w sobie, służymy jako przykład dla otaczających nas osób. Doceniając wieczne dusze wszystkich, którzy nas otaczają, stopniowo dążymy do osiągnięcia prawdziwej sprawiedliwości społecznej, a nie brzydkiej potworności proponowanej przez lewicę.
#frgtn #wiara #kosciol #spoleczenstwo


Zobacz: https://lurker.land/post/f-nhdIo-j
Data dodania: 1/22/2021, 2:31:01 PM
Autor: laffey

Benefity postępu. Hipoteza czerwonej królowej. Dlaczego nasza cywilizacja potrzebowała (i potrzebuje) chrześcijaństwa? 1/2

"Sponsorem" dzisiejszego wpisu jest @d00mer. Wpis nie jest krytyką, ani atakiem, a jedynie odpowiedzią.
Z początku miał być to komentarz, ale spletło się myśli nieco więcej.

https://www.lurker.pl/post/bXxMpu7O-

hmm no dobrze, zgadzam się że postęp i technika poszły do przodu i obecnie nie mamy już takiego problemu z cierpieniem fizycznym, ale czy to rzeczywiście znaczy że dzisiejsze życie jest szczęśliwsze?

Jak najbardziej, jesteśmy szczęśliwsi, nie tylko dzięki zmniejszenieniu zła i cierpienia, ale również poprzez rozpowszechnienie m.in. przeróżnej rozrywki, edukacji, czy globalnego łącza pozwalającego nam obcować z ludźmi oraz teściami, które najbardziej do nas przemawiają i pozwalają nam się rozwijać. Internet umożliwia ci próbowanie rzeczy, zlokalizowania dziedziny, której chciałbyś się poświęcić. Jestem przekonany, że nie posiadałbym takiej wiedzy i świadomości o świecie, gdyby nie internet do którego miałem dostęp od urodzenia.

Warto podkreślić że, człowiek to istota z natury, która nie powinna i nie będzie w pełni szczęśliwa. Potrzebujemy czuć w sobie niezadowolenie, syndrom oszusta jest potrzebny, niedosyt szczęścia jest potrzebny, abyśmy nigdy nie ugrzęźli w mule.

There is a point in psychoanalysis, it is that people do not really want or desire happiness, and i think its good that it is like that" ~Slavoj Zizek

Nie będziesz w stanie być w pełni szczęśliwym cierpiąc fizycznie. Z pewnością nie byłbyś szczęśliwy na identycznym poziomie, gdybyś doświadczał cierpienia, lub widział, że Twoi najbliżsi są ofiarami przemocy fizycznej, chorób, czy głodu. W czym ogólny postęp pomaga jak wszyscy wiemy. Truizm.

Mam wrażenie, że ten postęp sprowadził na nas nowe problemy, choroby cywilizacyjne i życie w stresie.

[…] Osobiście mam wrażenie, że życie w obecnych czasach stało się dość skomplikowane

Istnieje pewny model w biologii, zwie się "hipoteza czerownej królowej".

Hipoteza Czerwonej Królowej oznacza, że ​​nie możemy być całkowicie zadowoleni z siebie, albo zostaniemy w tyle. Aby przetrwać kolejny dzień, musimy biec bardzo szybko i konsekwentnie, musimy ewoluować razem z systemami, z którymi współpracujemy.

Istnieje wiele sposobów interakcji między żabami, które chcą jeść muchy, a muchami, które chcą uniknąć pożarcia. Żaby mogą wyewoluować dłuższe języki do celów łapania much; muchy mogą rozwinąć szybszy lot, aby uciec. Muchy mogą wyewoluować nieprzyjemny smak, a nawet wydalać trucizny, które uszkadzają żaby i tak dalej. Jeśli żaba ma szczególnie lepki język, łatwiej będzie złapać muchy. Ale jeśli muchy mają szczególnie śliskie ciała, łatwiej będzie im uciec, nawet jeśli dotknie ich języka. Wyobraź sobie stabilną sytuację, w której pewna liczba żab żyje w stawie i każdego roku zjada określoną część otaczających je much. Z powodu mutacji u żaby rozwija się dodatkowo lepki język. Poradzi sobie dobrze w porównaniu z innymi żabami, a geny dodatkowych lepkich języków rozprzestrzenią się w populacji żab. Na początku zjadana jest większa część much. Ale te, które nie zostaną zjedzone, będą bardziej śliskie, więc geny dodatkowej śliskości rozprzestrzenią się w populacji much. Po pewnym czasie na stawie będzie tyle samo żab co poprzednio, a każdego roku będzie zjadana taka sama proporcja much. Wygląda na to, że nic się nie zmieniło - ale żaby mają bardziej lepkie języki, a muchy mają bardziej śliskie ciała.

Podobnie jest z ludźmi i postępem. Problemy istnieją abyśmy mogli dzięki nimi rozwijać rzeczywistość i nasze systemy. Problemy są i będą, nieustannie stają się bardziej skomplikowane, ale za to również i my stajemy się bardziej złożonym organizmem, nasze mózgi, systemy, urządzenia, myślenie, stają się potężniejsze, ponieważ istnieją problemy.

Ludzie to istoty, które wyeulowały poprzez rozwiązanie problemów, które z dnia na dzień, z roku na rok przyczyniają się do poprawiania jakości życia na świecie oraz czyniąc go znacznie radośniejszym do egzystowania.
Zauważ jak świat, a szczególnie technologia idzie do przodu podczas wojen.

Choroby cywilizacyjne i stres? Dbaj o siebie i gwarantuje ci, że będziesz miał się wspaniale. A jeśli nie, to masz do dyspozycji psychologów i medycynę na każdym zakręcie. Powiem więcej - prawdopodobnie masz ludzi w okół siebie, którzy dzięki narodzinom w naszych czasach nie tylko są w stanie efektywnie pomagać sobie, ale też i innym. Z autopsji wiem, że przez dłuższy okres bez własnych problemów zaczynam interesować się problemami innych w moim otoczeniu lub przynajmniej wchodzić na czaty pokroju Gadu-Gadu, słuchać ludzi, rozmawiać z nimi oraz starać się przekazywać im cząstkę mojej wiedzy i uwagi, tak jak teraz to robię.

pewnie dla części osób przyjemniejsze byłoby życie kilkaset lat temu (oczywiście licząc że nie trafią na jakąś wojnę czy epidemię).

Osobiście uważam, że nie byłoby, a mój wpis, który skomentowałeś jest przedstawieniem mojego stanowiska.

Nietzsche wierzył, że nie jest możliwe bycie wolnym, jeśli nie doświadczyło się niewolnictwa.
Postrzeżenie wspaniałości naszych realiów nigdy nie będzie w pełni prawdziwe, jeśli nie doświadczyło się życia bez nich.

#frgtn #spoleczenstwo


Zobacz: https://lurker.land/post/GPxYbCP2I
Data dodania: 1/17/2021, 6:07:21 PM
Autor: laffey

Krótka definicja "sensu" pod kątem kulturowym. Maszyna przeżyć Roberta Nozicka.

Jak wszyscy wiemy, perspektywa śmierci stawia znaczenie. Zmusza nas do rozważenia szerszego kontekstu, w którym „my” już nie istniejemy. Wszystkie te rzeczy, które miały znaczenie w kontekście naszego życia, zachowają niewielkie lub żadne znaczenie, gdy nas nie będzie.

Najmniej znaczącym życiem jest na przykład pustelnik żyjący samotnie pośród drzew, albo ktoś kto pracuje w całkowitej ciemności i umiera nie pozostawiając po sobie dzieci, lub innego znaku na świecie. Podczas umierania zrozumiał to główny bohater filmy "Wszystko za życie" https://www.youtube.com/watch?v=QHdCS9-s70I

Z drugiej strony najbardziej znaczące życie to takie, od którego wszystko zależy: los ludzkości, triumfowanie nad złem itp. Uwielbiamy słuchać opowieści o postaciach, które doświadczają tych epickich szczytów znaczenia: Harry Potter, Avengersi, Frodo Baggins. Albo weźmy pod uwagę życie Jezusa i jego śmierć na krzyżu, która prawdopodobnie bardziej uderza w naszą "kość sensu" niż jakakolwiek inna narracja kiedykolwiek skonstruowana. Przede wszystkim uratował wszystkich. Tam, gdzie kiedyś było pewne potępienie, Jezus dał nam szansę na życie wieczne w niebie. Po drugie, cierpiał potworny ból, uwydatniając różnicę między sensownym życiem a przyjemnym. Po trzecie nawet będąc Bogiem stawiał się na równi z ludźmi.

Jednym z najlepszych sposobów spojrzenia na znaczenie jest zestawienie go z przyjemnością. Zadowolenie z życia = sens + przyjemność

Hedoniści tradycyjnie starają się maksymalizować „przyjemność”. Obejmuje zdrowie, wygodę i wszelkiego rodzaju przyjemne doznania zmysłowe, estetyczne i poznawcze, a także brak bólu, nieszczęścia i cierpienia. Po co dzielić sens na osobny termin?

Jednym z powodów jest podkreślenie, że ludzie często zmuszeni są wybierać między sensem, a przyjemnością. Te dwa doświadczenia wydają się wzajemnie od siebie oddalać. Na przykład posiadanie dzieci wydaje się zmniejszać przyjemność, przynajmniej na krótką metę, a jednocześnie w dużym stopniu przyczynia się do poczucia sensu.
Nawet, a szczególnie wielcy ludzie poświęcali się dla czegoś większego. Podam na przykład Marię Skłodowska Curie, która w Paryżu z początku studiowała w dokuczliwych warunkach. Wypożyczyła małe mieszkanie na poddaszu, które było gorące latem i mroźne zimą - na tyle, że nocą przykrywała się wszystkim czym mogła, a woda w wiadrze zamarzała. Na ciepło miała stary piec węglowy, ale czasami nie było jej stać na węgiel. Jadła tylko chleb i herbatę, a na obiad owoce. Ale była szczęśliwa. Tam było cicho i mogła kontynuować naukę. Była całkowicie pochłonięta radością z nauki. Mówiła: "Wszystko nowe, co widziałam i dowiadywałam się, uszczęśliwiało mnie."

https://youtu.be/U88jj6PSD7w

"There is a point in psychoanalysis, it is that people do not really want or desire happiness, and i think its good that it is like that" ~Slavoj Zizek

W skrajnym przypadku męczennicy są skłonni znosić tortury i umierać w imię czegoś większego, niż oni sami. I oczywiście męczennik jest postacią tragiczną, ale o wiele bardziej tragiczny jest ten, kto cierpi i umiera bez powodu: (tutaj moja tabelka w profesjonalnym paincie xD):

Ale większym powodem oddzielenia znaczenia od przyjemności jest to, że przyjemność jest doświadczeniem ściśle subiektywnym. Możesz zamknąć oczy i rozkoszować się tak mocno, jak chcesz, a przyjemność, której doświadczasz, będzie nie mniej ważna, ponieważ jest „tylko w Twoim umyśle”. Sens z kolei splata się z rzeczywistością zewnętrzną, przez co można się co do niej mylić. Dlatego dążenie do prawdziwego znaczenia wymaga zewnętrznej orientacji na świat.

Aby wyjaśnić tę kwestię, omówię „maszynę przeżyć”, eksperyment myślowy wymyślony przez filozofa Roberta Nozicka. Maszyna przeżyć jest symulatorem życia w wirtualnej rzeczywistości, który ma sprawić, że poczujesz się szczęśliwy i spełniony.

„Wyobraź sobie maszynę, która może dać ci dowolne doświadczenie (lub sekwencję doświadczeń), jakich tylko zapragniesz. Po podłączeniu do tej maszyny doświadczalnej możesz mieć doświadczenie pisania wspaniałego wiersza, zaprowadzania pokoju na świecie lub kochania kogoś i odwzajemniania miłości. Możesz doświadczyć przyjemności tych rzeczy, tak jak „czuje się od wewnątrz”. Możesz zaprogramować swoje doświadczenia na resztę swojego życia. Jeśli Twoja wyobraźnia jest zubożona, możesz skorzystać z biblioteki sugestii zaczerpniętych z biografii i wzbogaconych przez powieściopisarzy i psychologów. Możesz przeżyć swoje najwspanialsze sny „od środka”. Czy zdecydowałbyś się to robić do końca życia? Po wejściu nie będziesz pamiętać, że to zrobiłeś; więc żadne przyjemności nie zostaną zrujnowane, jeśli zdamy sobie sprawę, że są wytwarzane maszynowo." ~Robert Nozick

W obliczu takiego wyboru niektórzy ludzie mówią, że chętnie wybraliby maszynę. Wielu innych jednak zniechęca perspektywa życia w symulowanej rzeczywistości, bez względu na to, jak utopijna jest rzeczywistość. Czemu?

Nozick sugeruje, że większość by tego nie robiła, i istnieją dowody na to, że jego intuicyjna reakcja na to jest szeroko rozpowszechniona. Większość z nas wydaje się mieć podejrzenie, że gdyby to, co robimy, okazało się fałszywe - gdybyśmy żyli w jakimś świecie podobnym do permanentnych Świadomych snów - nasze życie byłoby obnażone z czegoś ważnego.
https://cdn-delphinus.lurker.pl/files/HFnwHQV4a.mp4
Jednym z powodów jest to, że życie w maszynie nie ma sensu, przynajmniej z perspektywy kogoś żyjącego poza nią. Wybranie maszyny byłoby równoznaczne z uczynieniem twojego prawdziwego życia ślepego zaułka; stałbyś się tak samo nieistotny jak martwy pacjent na podtrzymywaniu życia.

Oczywiście to, czego doświadczysz w tej maszynie, może sprawić, że poczujesz się tak samo sensownie jak Jezus czy Harry Potter, ale w chwili gdy otrzymujesz wybór, twoje oczy są szeroko otwarte i wiesz, że maszyna jest iluzją. Ludzie bez względu na to ile jeszcze czeka na nich cierpienia, raczej wybiorą rzeczywistość, niż kłamstwo - jakkolwiek byłoby ono piękne.

Więcej podobnych treści znajdziesz pod tagiem #frgtn
https://www.lurker.pl/post/gNAV-viYU - Jak odróżnić umysł otwarty od zamkniętego?
https://www.lurker.pl/post/NNGDacwyl - Trójkąt Retoryczny Arystotelesa: Etos, Patos i Logos.
https://www.lurker.pl/post/p94g4aPFZ - Cztery rodzaje Konformizmu
https://www.lurker.pl/post/2VqtZUhIt - Dlaczego taniec jest ważny w życiu społecznym?
https://www.lurker.pl/post/6wNvKgTfj - Hierarchia merytoryki argumentu
https://www.lurker.pl/post/wi-6TGa61 - Wolna wola
https://www.lurker.pl/p/a46Rz0D8f – Przekleństwo wiedzy
https://www.lurker.pl/p/dq3mDMWV0 - Luka w empatii
https://www.lurker.pl/post/9324Wjm9g - Efekt potwierdzenia
https://www.lurker.pl/post/Hz7h8BGwO - Prawo trywialności Parkinsona
https://www.lurker.pl/post/gZb-g32DA - Więcej niż chciałbyś wiedzieć: naiwny realizm
#filozofia #spoleczenstwo