Lurker.land - tag #astralprojection

Zobacz: https://lurker.land/post/_iHEYikpp
Data dodania: 12/20/2020, 8:12:25 PM
Autor: boreas_linvail

W związku z nadchodzącą (już za mniej niż 24 godziny!) Erą Wodnika, dość popularna w internecie jest idea globalnej medytacji - jutro, o 19.22 naszego czasu. Jakkolwiek przetłumaczone przeze mnie z angielskiego instrukcje mogą większość z Was dziwić, ja zamierzam się do owej medytacji przyłączyć I zachęcam do tego samego! Zawsze można przecież dostosować poniższe instrukcje do siebie. Grunt, żeby nasz cel był jak najbardziej zbieżny ;]

Instrukcje:

1. Zrelaksuj swoją świadomość, używając własnej techniki.

2. Wyraź swoją intencję, by użyć tej medytacji jako narzędzie do współtworzenia wyzwalacza, który zapoczątkuje Erę Wodnika.

3. Zainwokuj Fioletowy Płomień z jego pierwotnego źródła, by otoczyć się jego ochronnym okręgiem podczas i po medytacji. Poproś go, by przemieniał wszystko, co nie służy Światłości.

4. Zwizualizuj kolumnę czystego białego Światła emanującego z centralnego słońca kosmosu, która rozprzestrzenia się po słońcach centralnych wszystkich galaktyk we wszechświecie. Następnie wizualizuj, jak to światło przepływa przez galaktykę M87 do jej centralnego słońca, skąd przechodzi do naszej galaktyki i naszego centralnego słońca, by trafić do naszego układu słonecznego, i, przechodząc przez wszystkie istoty Światła które w nim są, przelać się na wszystkie istoty na naszej planecie - w tym na Ciebie, i dalej przez Ciebie do samego środka Ziemi.

5. Wizualizuj, jak to światło transmutuje całą ciemność pozostałą na Ziemi, leczy wszystkie nierówności, wymazuje wszelką biedę i przynosi dobrobyt całej ludzkości. Wyobrażaj sobie delikatne, różowe światło, otulające wszystkie istoty na Ziemi i leczące ich ciała emocjonalne. Przywołaj obraz nowego wielkiego cyklu kosmicznego i początku Ery Wodnika, przynoszącej ludzkości czystą Światłość, Miłość i Szczęście. Zobacz w medytacji swoje idealne życie w nowej Erze Wodnika.

Sugerowany czas medytacji to 20 minut.

Tu link do oryginału, jeśli ktoś jest ciekaw https://2012portal.blogspot.com/2020/11/make-this-viral-age-of-aquarius-final.html

#AstralProjection #medytacja


Zobacz: https://lurker.land/post/r1BsCxPB9
Data dodania: 12/18/2020, 4:00:02 PM
Autor: boreas_linvail

Dziś w #AstralProjection... Piotr Rubik i jego "Strażnik Raju"! Kto by się spodziewał?

Osobiście za muzyką Pana Rubika w ogólności nie przepadałem nigdy. Jednak, jako że moja Żona jest wielką fanką, nieraz usłyszę to i owo. I jakkolwiek dzięki temu zdarza mi się wyłowić uchem utwory jednocześnie miłe dla ucha i pozbawione nieco irytującego mnie patosu... To w przypadku "Strażnika Raju" zamarłem, rzuciłem co robiłem i poprosiłem o replay, nie wierząc własnym uszom.

Po kilkukrotnym odsłuchaniu... Wciąż nie wierząc własnemu zmysłowi słuchu zacząłem szukać jakiejś interpretacji tekstu. Możliwe że muszę się jeszcze czegoś nauczyć o poszukiwaniach w internecie, ale cóż - znalazłem jedno wielkie NIC ;] To pchnęło mnie do napisania własnej, która jest głównym tematem tego wpisu. Pełny tekst "Strażnika Raju" dla waszej referencji: https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_rubik,straznik_raju__feat__grzegorz_wilk_.html

Pozwolę sobie zacząć od zwrotek, do refrenu wrócę na końcu.
Dlaczego w ogóle piszę o tym pod #AstralProjection? Otóż W moim odczuciu zwrotki opisują przebieg czyjegoś świadomego snu (snu, w którym śniący, świadom swojego stanu, potrafi kontrolować jego przebieg - gorąco polecam zapoznanie się z tematyką, każdy może tego doświadczyć) wywołanego z intencją o której jest mowa tutaj:
"(…) chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas - nie będę sam"
- to znaczy, śniący w swoim LD (ang. "Lucid Dream" - Świadomy Sen; pewna... Odmiana Projekcji Astralnej) przeniósł się do bram Raju, chcąc sprawdzić czy ów istnieje - a zatem, czy istnieje życie po śmierci.

Oczywiste jest, że spotkawszy owego Stróża, Śniący osiągnął już pierwotny cel. Indaguje więc dalej. Jeśli istnieje raj i wieczność, po co w takim razie jest życie? "Zapytałem o sens w życiu mym, i o prawdę zapytałem".

"(…) problem leży w tym, żeś pobłądził życiem całym".
Odpowiedź Stróża pozornie nie mówi nic - przecież pytano o sens życia. A jednak gdy się nad tym zastanowić, dojdziemy do tego, że problemem nie jest to, że śniący nie zna sensu życia, tylko że w życiu pobłądził! Moim zdaniem to oznacza że Ci, którzy NIE pobłądzili, nie zadają tego pytania. "Odnajdź znów drogę", mówi więc Stróż, "a sens życia będzie dla Ciebie tak oczywisty, że nie będziesz stawiał tego pytania". Dlaczego "znów"? "Pobłądzić" może tylko ktoś, kto wcześniej był na właściwej drodze. To słowo według mnie sugeruje zgubienie drogi, nie całkowitą jej nieznajomość. To też jest ciekawe... To by znaczyło że Śniący kiedyś znał odpowiedzi na swoje pytania.

Droga zamierzona dla nas przez Boga jest zatem sensem życia, lub bezpośrednio go zawiera/dotyczy. Jaka to droga? Wydaje mi się że znam odpowiedź, lecz dla każdego może ona być inna. Wreszcie, jak napisał na ten temat pewien mądry człowiek, "Tym którzy twierdzą że nie potrafią rozpoznać głosu Boga, odpowiadam: jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie".

Otrzymawszy taką odpowiedź od Stróża, Śniący ewidentnie dał po sobie poznać niedosyt i konfuzję, co Stróż kwituje śmiechem i ucina dyskusję enigmatycznym stwierdzeniem: "choć nawet czegoś dowiesz się (Śniący), to i tak się nic nie stanie".
Tu mam największy problem z interpretacją, i jestem wdzięczny autorowi za wspomnienie o śmiechu Stróża w tym miejscu - zaraz powiem, dlaczego.

Otóż ta zwrotka sygnalizuje: żadna zdobyta tu wiedza nie zmieni nic w życiu śniącego! Niedobrze, bardzo niedobrze. Może to bowiem oznaczać że:
- Śniący nie ma dość siły woli żeby przekierować życie na właściwe tory, nawet uzbrojony w odpowiedzi na dowolne pytania od Stróża,
- Los śniącego jest z góry przesądzony lub zaplanowany i żadna zdobyta wiedza go nie zmieni,
- Śniący nie byłby w stanie zrozumieć odpowiedzi,
- Śniący nie byłby w stanie zapamiętać odpowiedzi (nie zawsze udaje się wszystkie informacje wynieść z LD w nienaruszonym stanie).
Myślę że widać teraz, dlaczego jestem wdzięczny za notatkę o śmiechu Stróża. Przyjąwszy bowiem przychylność Stróża dla Śniącego, co widać w tym jak się do niego zwraca - "Mój Synu", lub w tym że później wpuści Śniącego na chwilę do Raju... Wygląda na to, że rozwiązanie powyższego dylematu nie jest... Złe dla Śniącego. Ot, po prostu tak musi być i nie jest to nic szkodliwego, strasznego - a raczej coś, co wywołuje uśmiech. To sprawia że najbardziej prawdopodobna wydaje się druga opcja, z góry zaplanowane w jakiś sposób życie, może nawet przez samego Śniącego, który nie ma w tej chwili na ten temat wspomnień.

W mojej ocenie, pomimo pozornego zbycia poprzedniego pytania, Stróż pchnął Śniącego w odpowiednim kierunku. Dlaczego? Ponieważ ten zadaje sobie następnie całkiem pytania całkiem sporego kalibru:
"Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić"
Pytania, na które odpowiedzi każdy ma inne - i one właśnie mogą kierować z powrotem na ścieżkę Boga, której to zagubienie jest sednem problemu Śniącego.

Ostatnia zwrotka wbrew pozorom nie sprawiła mi problemu.
Utrzymanie się w LD nie jest proste. Wymaga praktyki, siły woli. Znajomości pewnych reguł. Niewprawnych Onejronautów z ich pierwszych LD wyrzucają do świata poza snem różne gwałtowne fenomena... Takie jak, a jakże: upadek meteorytu! W moim przypadku dość często był to właśnie ogromny meteoryt, którego upadku nie była w stanie powstrzymać moja chwiejna wówczas wola. W momencie kontaktu kosmicznego pocisku z podłożem świata snu następował oczywiście koniec LD. A natychmiast po nim, wypełniona poczuciem niedosytu pobudka.
Tak więc "nim meteor obok nóg nam spadł" to inaczej: "zanim mój świadomy sen zakończył się wbrew mojej woli".

Ostatnie trzy linijki są dość przejrzyste i bardzo krzepiące. Stróż na chwilę zabrał bowiem Śniącego do Raju. To świadczy o jego wielkiej dobrej woli wobec Śniącego, i o tym że dostęp do owego Raju nie jest wcale tak zazdrośnie strzeżony - przypominam, Śniący "pobłądził życiem całym"! W Raju natomiast:
"A tam całkiem jak u babci sad,
W którym śliwy zakwitają"
Myślę że nikomu nie trzeba tłumaczyć, co tam robi "jak u Babci" Piękne porównanie świadczące o pięknych uczuciach związanych z tym miejscem.
Śliwy natomiast kwitną na biało.

Przyszła pora na refren. W moim odczuciu spełnia on funkcję argumentu dla tych, którzy mogliby pukać się po głowach na widok takiej interpretacji tego tekstu jak ta, która właśnie zmierza ku końcowi. Argument ten brzmi: tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć? Przecież:
"Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci".

Dawno temu ktoś zasygnalizował mi, że wskazówki do osiągnięcia Oświecenia są poukrywane dosłownie wszędzie. Ciekaw jestem czy kogoś udało mi się przekonać, że w tym utworze jest kilka z nich.

Pozdrawiam serdecznie

B.L.


Zobacz: https://lurker.land/post/fN6rdrmnw
Data dodania: 12/15/2020, 1:43:34 PM
Autor: boreas_linvail

Zaniedbałem #AstralProjection!

Niech mnie licho, wiedziałem że tak będzie. Niestety jestem osobą której zainteresowanie skacze z tematu na temat, a potem jeszcze na kilka kolejnych. To rozregulowuje mi dni, sen... I sprawia że zostaję pośrodku niczego z rozgrzebanym życiem i wieloma niedokończonymi rzeczami.

Niezaznajomionym z #AstralProjection wyjaśniam, że regularny cykl snu jest prawie konieczny do rozpoczęcia swojej przygody ze zjawiskiem. Prawie, dlaczego "prawie"? Tylko dlatego, że zdarzają się naturalne talenty którym żadna niedogodność nie straszna. Niestety na razie są rzadkie.

Wróciłem jednak do regulacji snu, i wczoraj wyszedłem po raz pierwszy od kilku tygodni. Zażyczyłem sobie znaleźć się w kosmosie I oczywiście natychmiast pojawiłem się gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Przed sobą widziałem czerwoną gwiazdę, z mojej perspektywy niewiele większą od mandarynki. Wokół nie było widać żadnych innych gwiazd, co lekko mnie zaniepokoiło, lecz to mogłoby się zmienić podczas pogłębiania działania zmysłów, które na początku projekcji mało i średnio zaawansowanych adeptów sztuki bywają mocno przytępione.

Mogłoby, i przekonałbym się o tym gdyby nie pewne dziwne uczucie.

W przestrzeni kosmicznej bywałem już nie raz nie dwa i nawet nie dziesięć razy, ale po raz pierwszy poczułem ogromny niepokój... A może: dyskomfort... Związany z tym, że gdy spojrzeć na "dół", ów "dół" stawał się "przodem" Że nie ma żadnego "dołu"! Naprawdę nie wiem, jak astronauci sobie z tym radzą - na pewno stała bliskość jakiegoś punktu referencyjnego (rakieta/stacja kosmiczna/bliskość naszej planety) bardzo w tym pomaga, jednak ja niczego takiego tym razem nie miałem.

Związany z tym dyskomfort był tak silny, że postanowiłem szybko przerwać projekcję i obudziłem się.

Szkoda. Będę medytował nad tym uczuciem i postaram się je przezwyciężyć. Jestem bardzo ciekaw, czy nie znalazłem się przypadkiem w jednym z ciemniejszych regionów kosmosu. A przede wszystkim zastanawia mnie, dlaczego właśnie tam?

Zainteresowanych zjawiskiem Projekcji Astralnych zapraszam do zapoznania się z moimi wcześniejszymi wpisami pod tym tagiem W razie pytań, zawsze postaram się odpowiedzieć - można pisać zarówno pod postami, jak i na priv.

Pozdrawiam!

B.L.


Zobacz: https://lurker.land/post/Mi82YtXcy
Data dodania: 11/2/2020, 9:29:17 PM
Autor: skilowi

#heheszki #astralprojection #pasta #mniesmieszy

PRZEPRASZAM ŻE TO ZROBIŁEM ALE NIE MOGŁEM SIE POWSTRZYMAĆ XDD
Wybaczcie i prosze mode nie kasuj


- wchodzi Boreas do Astralu
- DZIEŃ DOBRY
- DZIEŃ DOBRY KURWA PO LUDZKU NIE ROZUMIESZ?
- DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
- NO DAJ
- PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST DEMON
- HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI
- DOBRA IDZIEMY DALEJ
- O! A TU MAMY ŚCIANĘ. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO ŚCIANY POLSKICH DOMÓW? GRUBE, SOLIDNE, CEGLANE.
- A TU ŚCIANA Z MYŚLI. MYŚLĄ WSZYSCY DO WIADRA PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z ASTRALU DO JEDNEGO I POTEM, PAN SIE PRZESUNIE, RĘKAMI TO NABIERAJĄ, MIESZAJĄ Z PROJEKCJAMI UMYSŁU I, UWAGA STOPIEŃ, I LEPIĄ ŚCIANY.
- I TO SIĘ PROSZE PAŃSTWA TRZYMA. JEST SOLIDNE, TANIE W BUDOWIE I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJE. A W POLSCE? NO W POLSCE JAK W LESIE.


Zobacz: https://lurker.land/post/stgMicmgd
Data dodania: 10/31/2020, 9:59:12 PM
Autor: boreas_linvail

Niniejszy post jest odpowiedzią na historię @Iljon_Tichy (https://www.lurker.pl/post/afakib3pl), opublikowany w formie osobnego wpisu... Gdyż nieco za bardzo się rozrósł, jak na komentarz.

Miałem podobne sytuacje. Na początku mojej przygody z OOBE ratowałem się przed nimi podobnie jak Ty - kreśliłem znak krzyża. Wszystko ustępowało natychmiast. Koszmary bez wyjścia, w których czarna otchłań kusiła żebym sprawdził, co jest na dole... Zjawy, strachy. Wszystko. Wystarczył znak krzyża.
To były czasy w których wszystko wciąż próbowałem na siłę wiązać z chrześcijańską wizją zaświatów. Po pewnym czasie jednak przestałem próbować, zbyt dużo nie dodawało się z tym czego sam doświadczyłem.

Co wtedy? Cóż, okazjonalne wizyty zjaw czy demonów absolutnie nie ustały. Ale zmieniło się moje do nich podejście.

Ostatnia zjawa jaka mnie odwiedziła miała trupiobladą kobiecą twarz, za którą rozpościerała się długa i szeroka na prawie cały sufit czarna, postrzępiona suknia. Zjawa wisiała metr nade mną, gdy wychodziłem z ciała... Okrutnie uśmiechnięta, śmiała się głośno upiornym, złym śmiechem od którego cały pokój zdawał się trząść w posadach. Śmiała się jakby z kogoś o kim wie, że zaraz skończy marnie, patrząc mi prosto w oczy.
Zachowawszy całkowity spokój przez cały czas, uśmiechnąłem się do niej i zapytałem w myślach, czy mogę w czymś pomóc? Zjawa natychmiast przestała się śmiać, biała twarz straciła wyraz... A po dosłownie kilku sekundach zniknęła bez śladu.

Co to oznacza? Dla mnie to wyraźny sygnał, że odpowiedzią jest sama wiara, nie obiekt wiary.

Więcej na temat strachu przed i w OOBE napisałem w jednym z moich poprzednich wpisów, zachęcam do lektury jeśli temat kogoś interesuje: https://www.lurker.pl/post/2sCzjbXwp

Po tym wstępie pozwolę sobie przystąpić do mojego wytłumaczenia opisanej przez @Iljon_Tichy historii.

Po pierwsze i najważniejsze, wierzę Ci w stu procentach, że tego właśnie doświadczyłeś. I mam nadzieję że wciąż budzisz się obok dziewczyny którą opisałeś w takich superlatywach

Zwróciłem szczególną uwagę na to że, jak piszesz, zainteresowanie chrześcijańską wizją świata nałożyło się czasowo z pogorszeniem się waszych doświadczeń w Astralu.

"Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro…"

Ponieważ, jak często w zgodzie z wieloma autorami literatury przedmiotu piszę, wiara w to co się napotka w Astralu i nasze własne, często nieświadome na ten temat oczekiwania mają potężny wpływ na to co faktycznie tam napotkamy... Uważam że chrześcijańskie historie o "demonach" i generujące strach przed podobnymi fenomenami podejście które można skrócić "nie wolno, bo diabeł" są właśnie winne pogorszenia się waszych doświadczeń.
Tak samo nagłe ich ustanie po waszym ponownym narodzeniu w Chrystusie - to efekt waszej własnej wiary. Uwierzyliście szczerze, całym sercem zaufaliście Chrystusowi pragnąc już nie przeżywać takich historii - i tak się właśnie stało. Zawsze bowiem otrzymuje się dokładnie to, w co się głęboko wierzy.

"Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarno gorczycy, powiecie tej górze: Przenieś się stąd na tamto miejsce, a przeniesie się. I nic nie będzie dla was niemożliwe."

Nie zrozum mnie źle, nie mam żadnego problemu z samym Chrystusem. Przeciwnie. Możliwe że i On sam wam pomógł. Uważam go za postać historyczną, również głęboko wierzę że istnieje. Ba, gdy go kiedyś spotkam, nic nie sprawi mi większej radości niż możliwość padnięcia przed Nim na twarz. Podejrzewam jednak że jego odpowiedź będzie raczej brzmiała: "przestań, wstań już - przecież wszyscy jesteśmy równi wobec Boga jak bracia!"

Objawy takie jak "wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka", "hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać"... Są powszechnie uznane jako występujące podczas wychodzenia z ciała, nawet (a może raczej: zazwyczaj? zwłaszcza?) bez towarzyszących im demonicznych postaci. Sam od siebie mogę dorzucić jeszcze odczucie strzykania w głowie, jakby trybiki w mózgu strasznie boleśnie się zacinały (ależ ktoś nieżyczliwy może teraz mieć na mnie używanie!), zapadania się w samego siebie, gwałtownych drgań całego ciała, grożących końcem ziemskiej podróży palpitacji serca...
Uspokoję w tym miejscu dodając, że o owe drgania i palpitacje miałem okazję zapytać Żonę, która widziała co się ze mną działo podczas drzemki - ciało fizyczne nie drgało ani odrobinę.

Kilku stwierdzeń z twojego wpisu nie rozumiem, i chciałbym prosić o ich rozwinięcie, jeśli to możliwe:

- "Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro" - w jaki sposób to się okazało?
- "Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie." - w jaki sposób rzeczywistość chciała wziąć Was w posiadanie? Ponadto, dlaczego zakładacie że nie przynależycie do niej, skoro sami już przekonaliście się że jest w was potężny pierwiastek duchowy? Ja uważam wręcz że Astralowi znacznie bliżej do naszego prawdziwego domu niż rzeczywistości fizycznej.
- Dlaczego inteligentne byty, dość potężne by mamić twojego brata wizytami w zjawiskowej rzeczywistości, miałyby tak dramatycznie zmieniać strategię "kuszenia" w momencie zainteresowania chrześcijaństwem? Z pokazywania czegoś co można by nazwać rajem nagle w straszenie i groźby?

Czego nie jestem w ogóle w stanie wyjaśnić, to ów dziwny mężczyzna z biblioteki. Możliwości jest bardzo wiele. Może faktycznie należał do jakiegoś dziwnego kultu, który w jakiś sposób otworzył wasze postrzeganie na Astral? A może po prostu był zwyczajnym człowiekiem zainteresowanym tematem, którego w jakiś sposób przyciągnąłeś, zastanawiając się nad duchowymi zagadnieniami? Nie wiem, naprawdę.
Wiem jednak, że bardzo podobnie mógłbyś opisać przypadkowe spotkanie ze mną ;] Ja również jestem dość charakterystyczny, nie kryję się ze swoimi poszukiwaniami i przygodami w Astralu, i przy najmniejszej wskazówce zainteresowania dzielę się informacjami. A zapewniam, że nie byłbym w stanie mieć wobec kogokolwiek obcego nawet cienia złego zamiaru!

Reasumując, według mnie wszystkie wasze przygody były waszymi własnymi tworami. Były kształtowane przez to, w co w danej chwili wierzyliście - od początku do końca. Ponadto, mam wrażenie że największym szokiem był dla Ciebie, @Iljon_Tichy, dowód na realność waszych doświadczeń. Znacznie większym niż same doświadczenia. A jak trwoga, to do Boga

Chciałbym... Nieśmiało, bo kim jestem by podważać czyjąś wiarę? Jednak chciałbym zachęcić do przeczytania którejś z pozycji które wspominam na tagu #AstralProjection. Co znane, nie jest już takie straszne.

Pozdrawiam i pozwalam sobie zawołać: @Borok, @D4rk_R4ven, @Cyr4x, @judenfreiEurope, @Verum.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc


Zobacz: https://lurker.land/post/IGvWTETCq
Data dodania: 10/31/2020, 11:18:36 AM
Autor: boreas_linvail

Cześć,

dziś w nocy nieco zmieniłem moje podejście do wywoływania #AstralProjection; otóż wreszcie postanowiłem posłuchać pewnej rady z książki D. Sugiera, co do której do tej pory odczuwałem pewną niechęć.

Rada brzmi dokładnie tak:
"Połóż się wygodnie, jednak nie w tej pozycji, w której zawsze zasypiasz. Może różnić się szczegółem, na przykład ułóż się nie na lewym, lecz na prawym boku, z głową przy oknie, a nie przy drzwiach. Chodzi o to, że umysł Twój jest w tej chwili zaprogramowany. Działa schematycznie na zasadzie skojarzeń, Jeżeli tylko zauważy coś, co mu nasunie na myśl, że idziesz spać, wówczas jak za naciśnięciem guzika zaśniesz. Wychodź w innej pozycji ciała niż śpisz! Możesz ponadto zapalić sobie światło, włączyć muzykę, zrobić cokolwiek, aby było inaczej niż zawsze. To zdezorientuje Twój umysł, przez to będziesz bardziej czujny."

Kto przeczytał "Podróże poza ciałem" R. A. Monroe, zauważył pewnie w dziale ze statystykami w jak przytłaczającej większości jego udane próby eksterioryzacji były związane z położeniem jego ciała - na osi północ-południe, z głową w kierunku północnym. Cóż, ja zwróciłem na to uwagę i z zadowoleniem stwierdziłem że tak właśnie śpię! To, fakt że od dawna udaje mi się wychodzić bez zastosowania zacytowanej wyżej rady... I zapewne moje zwykłe przyzwyczajenie długo blokowało mnie przed skorzystaniem z niej.

Jednak dziś o 6.00, kiedy po raz drugi kładłem się spać po około godzinnym wybudzaniu umysłu, przypomniałem sobie o niej i - niech tam, zobaczymy co się stanie! Przełożyłem poduszki na drugą stronę łóżka. I niech mnie licho jeśli nie wyszedłem prawie tak samo łatwo, jak ostatnio podczas paraliżu sennego!

Jeśli spotkam kiedyś Pana Dariusza Sugiera, będzie musiał biegiem uciekać przed potokiem moich podziękowań

Czytajcie, próbujcie, kombinujcie - i piszcie na tagu, jak wam idzie!

B.


Zobacz: https://lurker.land/post/89ZmYJSLf
Data dodania: 10/29/2020, 9:46:12 AM
Autor: boreas_linvail

Cześć!

Niecałe trzy godziny temu ocknąłem się ze snu w stanie głębokiego paraliżu sennego. Natychmiast zorientowałem się w sytuacji, i mimo że bardzo rzadko się w niej znajduję, bez cienia strachu przystąpiłem do prób opuszczenia ciała. I udało mi się już za drugą próbą!

Przepraszam za samochwalstwo, ale jestem niesamowicie dumny z tego jak zwalczyłem strach. Wciąż pamiętam jak przerażony byłem dawniej, budząc się by odkryć ze moje ciało w ogóle mnie nie słucha! Dziś nie ma we mnie miejsca na jakąkolwiek obawę, od razu przystępuję do wykorzystania sytuacji. I powiem Wam, że to prawda - wychodzenie podczas paraliżu jest dziecinnie łatwe! Najpierw spróbowałem techniki rotacji. Zacząłem odczuwać obrót, miałem już przebłyski widoku jak moje ciało astralne powoli toczy się ku krawędzi łóżka... Jednak zdecydowałem że za długo to trwa Przeszedłem do bardziej bezpośredniej techniki, wizualizacji punktu widzenia. I proszę, sukces po około dziesięciu sekundach! Wprawdzie zadanie jakie sobie postawiłem na to wyjście wykonałem jedynie w małej części, ale to nic. Na wszystko jest czas.

Moje dzisiejsze doświadczenie po raz kolejny dowodzi jak ważne jest porzucić strach! Oraz że jeśli ktoś potrafi wprowadzać się w paraliż senny, droga do astralu stoi dla niego otworem Oto szczegóły dwóch wspomnianych przeze mnie metod eksterioryzacji:

Technika rotacji: leżąc z zamkniętymi oczami skieruj je w bok i wyobrażaj sobie rotację swojego ciała (wokół osi pionowej) w tym kierunku. Poczuj tę rotację. Możesz próbować w jedną stronę, po chwili w przeciwną - i tak dalej, do skutku. W pewnym momencie ciało astralne powinno Cię posłuchać i oddzielić od fizycznego, skulnąć się z łóżka. I bam, właśnie udało Ci się wykonać #AstralProjection !

Technika wizualizacji punktu widzenia: leżąc z zamkniętymi oczami skup wyobraźnię na pokoju w którym leżysz. Z perspektywy pierwszej osoby wyobrażaj sobie, przypominaj jak wygląda. Ze szczegółami. Jak najlepiej potrafisz. Stopniowo wczuj się w wyobrażony punkt widzenia, jakbyś przelewał w niego swoją świadomość. W pewnym momencie stwierdzisz że właśnie tam stoisz!

Pozdrawiam i udanych prób życzę


Zobacz: https://lurker.land/post/2sCzjbXwp
Data dodania: 10/21/2020, 3:13:04 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

Jak wiecie, zjawisko któremu poświęcony jest ten tag nie jest na razie zbyt rozpowszechnione. Niewielu o nim słyszało, a spośród tych którym temat obił się o uszy zdecydowanie zbyt wielu stwierdziło że "to nie dla nich". Dlaczego? Odpowiedzi które słyszę najczęściej są wariacjami na temat różnego rodzaju obaw i zbyt wielu nieudanych prób.

Dlatego dziś w ramach #AstralProjection postaram się pokazać sposoby na pokonanie największej, a zdaniem niektórych jedynej, przeszkody. Moim zdaniem to właśnie o nią rozbili się wszyscy z opisanej powyżej grupy.

Zanim jednak ktokolwiek będzie chciał faktycznie obawy przed Projekcją Astralną pokonać, w prawie będzie żądając argumentów za tym, że w ogóle powinien je pokonywać. Można przecież powiedzieć że strach uratował niezliczone życia, odwodząc od niebezpieczeństwa czy dodając chyżości w ucieczce, siły i determinacji w walce…

A więc czy jest się czego bać? Nie!… I tak.

Ładnie, pięknie. Na dwoje babka wróżyła, hm? To co ten facet tu wypisuje? Już się tłumaczę.
Nie ma się czego bać, ponieważ nic złego się stać nie może.
Tak, tu jest kropka. Tylko i aż tyle.

Każdy z Was miał jednak zapewne nieprzyjemność śnienia koszmarów, a krótka analiza moich niewielu na razie wpisów na Lurkerze zaowocuje informacją, że podpisuję się pod tezą że sny to w zasadzie projekcje astralne… Jakże to więc?

Odpowiedzieć mogę zarówno korzystając z własnych doświadczeń jak i cytatami z literatury przedmiotu.

Moje doświadczenia ze strachem mogę ująć bardzo zwięźle: na początkach moich przygód poza ciałem bałem się. Chwilami naprawdę mocno. Jednak zawsze pomagało odwołanie się do czegoś, w co całkowicie wierzyłem - na przykład najgorsze świadome koszmary natychmiast przerywał znak krzyża. Dziś okazjonalnie pojawiającym się zjawom/upiorom itp. przeciwstawiam jedynie całkowity spokój i zadawane z uśmiechem pytanie: "Mogę w czymś pomóc? :)" W jednej chwili tracą rezon i znikają. Co mają ze sobą wspólnego oba podejścia? Całkowitą pewność. Niezachwianą wiarę. Tak naprawdę różnica polega tylko na tym… Że zorientowałem się, że wystarczy wiara we własne bezpieczeństwo, lub też: wiedza, że jest się całkowicie bezpiecznym. Żaden symbol, autorytet ani obrońca nie jest wymagany.

Ze strony literatury, koszmary to najczęściej nic innego jak wizyty w czystym Astralu (por. np. D. Sugier, "Miłość i Wolność Poza Ciałem", S. Muldoon "Projection of the Astral Body"), w którym mamy prawie nieograniczoną moc kreacji. Kreacji, która następuje nawet bez naszego świadomego udziału. A że miażdżąca większość ludzkości nie ćwiczyła nigdy zachowywania pełnej świadomości przy wizytach w Astralu, a "nasza" część Kreacji jest nastawiona na straszenie nas na tysiące sposobów… To zgadnijcie, czym potrafi być przepełniona nasza podświadomość. I co może przez to zaprojektować, gdy znajdziemy się pół lub ćwierć - przytomni w Astralu.

Uważny czytelnik zauważył jednak pewien szczegół. "Koszmary to najczęściej…". "Najczęściej"? Ależ unik, Panie Linvail. Czyli jednak nie jest to reguła?
Nie. Ów, jak go nazywam, czysty Astral to wciąż tylko część Kreacji. Są doniesienia o ogromnych przestrzeniach wypełnionych bytami o złych zamiarach. Bytami, które nie są naszym wytworem - nie mamy nad nimi władzy jak nad fantomami w czystym Astralu. Pisze o tym choćby R. Monroe w "Podróżach poza Ciałem". Jednak i on, choć przechodził przez takie obszary wielokrotnie, pisze wyraźnie że wystarczy zachować spokój by zostać przez nie całkowicie zignorowanym. Relacjonuje także co działo się, zanim wpadł na powyższe remedium. Gdy stwory obłapiały go ze wszystkich stron… Po prostu się budził
Ja sam nie widziałem jeszcze takiego miejsca. Przeciwnie, widywałem w miażdżącej większości bardzo piękne scenerie. Jednak jeśli kiedyś trafię i tam, planuję spróbować pomóc choć niektórym wyrwać się z tego dziwnego stanu w którym tkwią. Jak mówiłem, wiem że krzywda mi się stać nie może!

Pora na konkrety. Jak zwalczyć ów strach? To kolejny temat z serii "ile ludzi, tyle sposobów". Trzeba więc szukać! Oto, czego polecalbym spróbować w poszukiwaniach.

Medytacja. Przez niesamowitą ilość różnych jej rodzajów, wszystko co mogę o niej powiedzieć to że MOŻE zadziałać. Mam na przykład potwierdzenie działania medytacji w tym zakresie od mojej dobrej znajomej. Medytując nagle poczuła całkowity spokój, i już nie boi się wychodzić z ciała. Do tamtego momentu bardzo Ją to blokowało. Jednak moja Żona nie jest w stanie w ogóle zmusić się do medytacji. Ten sposób to chyba najlepszy przykład tego, jak bardzo indywidualny jest proces pozbywania się strachu przed czymkolwiek.

Drobne kroki. Wspomina o tym także R. Monroe. Jeśli boisz się jakiejś czynności, ćwicz ją w najmniejszych możliwych inkrementacjach. Próbuj wyjść z ciała wiedząc doskonale, że planujesz tylko stanąć obok własnego łóżka, rozejrzeć się przez parę sekund, i natychmiast wrócić. Po kilku razach, gdy nabierzesz pewności, spróbuj przejść się po pokoju. Potem może wyjść za drzwi, i tak dalej - grunt to upewnić się, że zawsze można do ciała łatwo wrócić. Że zawsze jesteśmy bezpieczni.

Zbieranie wiedzy. Czytając biegłych w OOBE autorów, nie natknąłem się jeszcze na pozycję która dowodziałby szkodliwości OOBE lub wynikającego z takich praktyk niebezpieczeństwa. Z mojego pogłębianego wciąż researchu wynika wręcz że wychodzimy z ciała bezwiednie wiele razy dziennie. Ile i jak? To ciekawe zagadnienie, jednak na teraz najważniejszy wniosek jest taki… Jest to temat, od którego nie uciekniecie. Nikt nie ucieknie. Możecie pogłębiać waszą świadomość i kontrolę nad nim, lub każdy przyszły koszmar przeżywać jak ktoś odurzony czymś nieco zbyt mocnym. I pozostać w niepewności, czy ten facet to pisał od rzeczy czy faktycznie mógłbym te strachy posłać w niebyt jednym ruchem brwi?
To pytanie prowadzi nas do kolejnego punktu, którym jest…

Doświadczenie. Jak wspomniałem, sam też bardzo się bałem. Strach odszedł wraz z doświadczeniem. Mimo że brałem udział w scenach rodem z horroru, wciąż tu jestem. Nic mi się nie stało. Jest bardzo prawdopodobne że każdy z Was natknie się kiedyś w Astralu na coś co będzie chciało Was nastraszyć, niezależnie od tego czy będziecie próbwali z ciała wyjść czy nie. I tak samo niezależnie od tego czy mu się to uda, zauważcie. Miało ewidentnie złe intencje. I co? Wskórało coś? A co by wskórało gdyby napotkało tylko spokój, może okraszony uprzejmym pytaniem?

Afirmowanie. "Jestem nieśmiertelny". "Jestem bezpieczny". "W Astralu mam tylko dobre doświadczenia". Kluczem jest unikanie negatywów. "Nic mnie nie przestraszy" zadziała odwrotnie niż byśmy chcieli. Podświadomość nie rozumie słowa "nie". Ona zrozumie "Strach, boję się strachu, strach-strach-strach". Żeby uniknąć strachu, trzeba afirmować wyłącznie odwagę i spokój.

Wizualizacja. Znów mamy mnóstwo propozycji. Można wyobrazić sobie swój strach jako jakiegoś małego skrzata, którego wyciągamy z naszej wewnętrznej maszynerii, pakujemy w worek i rzucamy prosto w słońce. Można wizualizować odwagę jako złote światło, które rozchodzi się od serca po całym ciele… Punkt pozostawiam waszej kreatywności!

Rozpoznanie źródła obaw i podważenie jego autorytetu. Moja główna obawa miała swoje źródło w chrześcijańskim obrazie szatana i demonów. Dobrym przyczółkiem w walce z wywodzącym się stamtąd strachem okazał się każdy punkt, w którym narracja kościoła może zostać znaleziona niepełną, niespójną… Nawet całkowicie wybrakowaną. Jak niby mogą mnie pouczać że mam nie kombinować ze snami, kiedy nawet nie potrafią mi odpowiedzieć, czym w ogóle sen jest i po co Bóg go stworzył? Wierzcie mi, pytałem. A jednak w odpowiedzi głównie próbowali mnie… Przestraszyć
Może wasze źródło obaw to relacja znajomego, któremu pierwsze eksperymenty nie wypaliły? Albo zdanie kogoś kto właściwie nie ma o sprawie pojęcia?…

Modlitwa! Kto się spodziewał? Proponuję w modlitwie do kogokolwiek w kogo wierzycie ująć prośbę z pewnej niecodziennej perspektywy. "Dziękuję Ci, że jestem bezpieczny". Tak jakbyście już otrzymali, o co prosicie.

To są najlepsze, najważniejsze metody jakie znam. Jestem przekonany, że pozbycie się strachu jest w zasięgu każdego… I że jest bardzo ważnym krokiem w rozwoju, niezależnie od celu.

Jak zawsze jestem otwarty na pytania. Pozdrawiam!

B.L.


Zobacz: https://lurker.land/post/tOgVDeE6s
Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Zobacz: https://lurker.land/post/KlCYeJsxS
Data dodania: 10/14/2020, 3:14:59 PM
Autor: boreas_linvail

Czy są tu ludzie zainteresowani tematyką projekcji astralnych? Badam grunt bo chętnie wymieniłbym spostrzeżenia… A i myślę o założeniu czegoś co by w tym pomagało.
#Pytanie #AstralProjection