Zobacz: https://lurker.land/post/w1yv2O-0S
Data dodania: 8/15/2021, 6:54:44 PM
Autor: lizardking

Odkąd zamieszkałem w wynajętej kawalerce tak słodko przeze mnie zwanej melinką doświadczam czasem dziwnych zjawisk.
Na przykład noce z soboty na niedzielę zdarzają się być serią realnych snów i wybudzeń, jak w "dniu świstaka". Tydzień temu obudziłem się w niedzielę bardzo wcześnie, wyskoczyłem z plecakiem do pobliskiego lewiatana po browarki ale po przekroczeniu furtki otoczyła mnie mgła. Przeszedłem kilak metrów, mgła się skończyła jak nożem ucięta i... Nic nie było. Znalazłem się na łące przyklejonej do pola żyta. Gdzieś w oddali majaczyła spora miedza porośnięta starymi drzewami i jakieś gospodarstwo schowane w ich cieniu. Kłąb mgły za moimi plecami wyglądał nierealnie, jak mały wycinek chmury zawieszony pośród traw w słoneczny poranek.
Później zdarzenia potoczyły się bardzo szybko, ja sam popadłem w jakiś rodzaj katatonii:D Nie zaakceptowałem realności tamtych zdarzeń.
Znalazłem ścieżkę wiodącą przez łąki, nieużytki i miedze dookoła pola, do gospodarstwa. Przez jakiś czas podążałem nią, w głowie pieniły mi się pytania:D
Nagle na kolejnym zakolu owej ścieżki, napotkałem ludzi, odpoczywali w cieniu dębu.
Jeden coś powiedział ale był to dla mnie niezrozumiały bełkot. Wykonałem uniwersalny gest oznaczający nic nie rozumiem, nie mam złych zamiarów: rozłożyłem ręce jednocześnie unosząc ramiona.
Napotkane osoby rozpoczęły między sobą żywą dyskusję. Mimo mojej nieznajomości języka którym się posługiwali domyśliłem się, że rozmawiają o mnie. Często wskazywali na mnie.
Odruchowo zerknąłem po sobie czy nie mam czegoś niestosownego na sobie, nie wiem - jakiejś plamy obleśnej…
Zanim zarejestrowałem logo slayera na swojej koszulce usłyszałem, że ktoś nadjeżdża konno po czym ktoś mnie wylogował mocnym uderzeniem w głowę.
Dalej pamiętam już tylko przebłyski.
Pierwsza próba podniesienia się po odzyskaniu świadomości: kij w brzuch i niebyt.
Ocknąłem się przywiązany do pala na stosie.
Ktoś coś mówił, ktoś coś krzyczał…
Respawn w łóżku, kury sąsiadki, i pies jej co skomle czasem.
Ogarniam, jaki jest dzień? Niedziela - do południa. Ogarniam, wychodzić chcę do sklepu jakiegoś, po piwo i na spacer. Pani Landlady zagaduje, zostawiła smaczne rzeczy do jedzenia, mierzy palec - znowu jest jak w bajce; mówi do mnie, że Landlord w szpitalu... No nie jest dobrze. tajemnica.rar
#shitposting #pasta


Komentarze:

Brak komentarzy