Zobacz: https://lurker.land/post/tUuI7SGBl
Data dodania: 12/4/2021, 5:38:57 PM
Autor: jfe

Hitler i zamach w Monachium
Podczas zamachu na Hitlera w monachijskim Biirgerbraukeller konspiratorzy przygotowali uderzenie z diabelską wprost przebiegłością. Bomba została umieszczona w taki sposób, że Hitler niechybnie zostałby przygnieciony sufitem, gdyż zwalił się on dokładnie w tym miejscu, w którym Hitler znajdował się kilka chwil wcześniej. Po raz kolejny uratowała go jego wieszcza intuicja. Tak jak w poprzednich latach miał zwyczaj osobistego uściskania ręki każdego ze starych towarzyszy walki, tak nie wykonał tego gestu akurat w dniu zamachu. Wyjaśniał mi później:

"Nagle poczułem w sobie niepohamowaną potrzebę skrócenia tego spotkania, aby jeszcze tego samego wieczoru móc dotrzeć do Berlina. Tak naprawdę nie było ku temu żadnego przekonywającego powodu, gdyż wiedziałem, że w Berlinie nie czeka mnie nic specjalnego - a jednak posłuchałem wewnętrznego głosu, który chciał mnie uratować. Gdybym, tak jak zawsze, witał się z moimi towarzyszami z dawnych lat, co na początku miałem zamiar uczynić, moim wrogom z całą pewnością udałoby się mnie zabić. Eksplozja miała miejsce w kwadrans po moim wyjściu".

Byłam wraz z Hitlerem w pociągu, który wiózł nas tamtego wieczoru do Berlina. Był dowcipny i bardzo ożywiony, jak zwykle po udanym spotkaniu. Wśród nas był również Goebbels, który rozweselał rozmowę swym kąśliwym poczuciem humoru. W owym czasie w otoczeniu Hitlera dozwolone było jeszcze picie alkoholu, więc w całym pociągu specjalnym panowała atmosfera ogólnej wesołości. Zatrzymaliśmy się na kilka chwil w Norymberdze, aby odebrać ważne wiadomości i wysłać kilka pilnych poleceń. Miał to zrobić Goebbels. Gdy wrócił do salonki Hitlera, powiedział mu o tym, co zaszło w Monachium po naszym wyjeździe. Hitler nie dowierzał i najpierw w ogóle nie zareagował; ale w końcu, widząc przygnębienie Goebbelsa, wziął całą rzecz na serio.

Gdy już nie miał wątpliwości co do prawdziwości tej informacji, jego twarz zastygła w surowym i stanowczym wyrazie. W jego spojrzeniu tańczyły tajemnicze ognie, jakie widywałam u niego w chwilach podejmowania wielkich decyzji. Bezwzględnym i chrapliwym głosem wyrzucił z siebie: "Teraz jestem już całkowicie spokojny; to, że opuściłem Biirgerbrau wcześniej niż zwykle, to potwierdzenie, że Opatrzność chce, aby moja misja została spełniona". Pod wpływem emocji siedzieliśmy jak zamurowani. Słowa te zadziałały na nas jak zwieńczenie dramatu o jakiejś nierealistycznej, halucynacyjnej fabule.
https://i.pinimg.com/originals/a9/41/86/a9418674eba023ef1cd2ea1a85b5a2c1.jpg

Fragment wspomnień jednej z sekretarek, Christine Schroeder
#fuhrer #trzeciarzesza


Komentarze:

Brak komentarzy