Zobacz: https://lurker.land/post/tOgVDeE6s
Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Komentarze:

Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail


Data dodania: 10/15/2020, 12:24:58 PM
Autor: boreas_linvail

Witajcie,

dzisiaj w ramach tagu #AstralProjection chciałbym Wam przedstawić moją recenzję jednej z najbardziej kanonicznych pozycji literatury przedmiotu: "Podróże poza ciałem", R. A. Monroe.

Autor doświadczył tego, czego moim zdaniem w każdy doświadcza w ciągu swojego życia - odmiennego stanu świadomości - zupełnym przypadkiem. Jako dobrze prosperujący, ambitny biznesmen, eksperymentował z technikami nauki przez sen. Korzystał z nagrań, które jego podświadomość miała przyswajać w jego trakcie. Jak wiemy dzisiaj, gdy temat został nieco bardziej zgłębiony, jest to jedną z możliwych dróg do doświadczania OOBE - Out Of Body Experiences.

Doświadczenie bardzo Pana Monroe zainteresowało. Zaczął konsultować fenomen ze znajomymi lekarzami różnych specjalizacji. Jako że wszyscy potwierdzali jego zdrowie (w tym psychiczne), stopniowo opuszczały go obawy i postanowił tematem zająć się w sposób naukowy: dokumentując wszystkie okoliczności projekcji astralnych, ich przebieg, skutki oraz, co dla mnie stanowiło prawdziwy święty graal tej pozycji, metody które najbardziej się dla niego sprawdziły.

Samą książkę podzieliłbym na cztery główne części, według jej zawartości.

Pierwsza część jest wyraźnie adresowana do sceptyków. Autor przedstawia w niej siebie momentami nawet jako większego sceptyka niż jego znajomi, na przykład zaprzyjaźniony psycholog. Jednak dość szybko przekonany do fenomenu, zmienia nieco narrację i prowadzi czytelnika przez swoje dowody na jego prawdziwość, przytaczając je w opowieści o swoich początkach w jego poznawaniu. Już tu zaczynają się elegancko wplatane w narrację fragmenty z jego dzienników, w których jakość i skrupulatność zapisów nie tylko samych wydarzeń ale i okoliczności wywołania OOBE wzbudziły mój niekłamany podziw.

Część druga to głównie opowieści z okresu w którym był już w "sztuce" dość biegły. Autor wykorzystuje je do stawiania ważkich hipotez oraz udzielania odpowiedzi na wiele pytań, słusznie nurtujących niejedną osobę. Pozwolę sobie powstrzymać się przed wymienianiem przykładów: z jednej strony by nikogo do pozycji przypadkiem nie zrazić, z drugiej, by ci którzy po nią sięgną mieli przed sobą pełną paletę niespodzianek, nie zepsutych przez jakiegoś nieopierzonego recenzenta!

Część trzecia, mój święty graal tej pozycji o którym wcześniej wspomniałem - opis technik wywoływania projekcji astralnych, zaczyna się na stronie 225 w wydaniu wyd. Galaktyka z 2019 roku, którą posiadam. Podaję tę informację dla nieco bardziej niecierpliwych czytelników, których mogą mniej interesować czyjeś przeżycia i rozważania, a bardziej czyjeś sprawdzone techniki! Powiem jednak że pomimo zaliczana siebie samego do tej właśnie kategorii przed lekturą, po przebrnięciu przez adresowaną do sceptyków preambułę nie żałowałem, że nie dostałem do ręki powyższego skrótu - i wszystkich zachęcam do przeczytania całości.

Jako że ideą tagu jest dzielenie się wiedzą, oto mój skrót zawartej tam najlepszej według autora techniki. Podkreślam: to tylko jej skrót, po najlepsze informacje i dokładniejsze wyjaśnienia oczywiście należy zajrzeć do książki.

Pierwszym krokiem jest relaksacja. Autor podkreśla szkodliwość ram czasowych i czynników odwracających uwagę, proponuje "utrzymywanie delikatnej granicy pomiędzy jawą a snem" poprzez skupianie sią na dowolnej rzeczy lub sprawie podczas zasypiania. Wspomina także o hipnozie lub środkach farmakologicznych, jednak przed pierwszym ostrzega a drugie wprost odradza. Celem pierwszego kroku jest w ogólności stan "body asleep, mind awake", który można osiągnąć także przez np. różne rodzaje medytacji.

Krok drugi to wytworzenie stanu wibracji - ogarniających całe ciało mimowolnych drgań, często poprzedzających (a z pewnością ułatwiających) wyjście z ciała. W stanie relaksacji autor poleca pozytywnie nacechowane afirmowanie nadchodzącego sukcesu następnie przechodzi do bardzo konkretnych instrukcji osiągnięcia wibracji:
- Skoncentrować się na ciemności pod powiekami.
- Zwrócić uwagę na ciemność znajdującą się w "odległości" 30 cm od czoła.
- Gdy punkt koncentracji utrwali się, przesunąć go o metr dalej. Następnie o dwa metry.
- Gdy trzeci punk koncentracji, około 2.5m od czoła, utrwali się - przesunąć go o 90 stopni w górę, ponad głowę na osi ciała.
- Następnie należy "sięgnąć" po wibracje w tym punkcie, by skierować je na głowę. Czym "sięgnąć"? Autor podaje że należy wyobrazić sobie, jakby z zamkniętych oczu wybiegały dwie linie, które krzyżują się w punkcie koncentracji, tworząc wyczuwalny opór. I nimi właśnie należy tego dokonać.

W tym momencie muszę zapewnić, że dla mnie też zabrzmiało to bardzo abstrakcyjnie. Jednak spróbowałem… I udało się za pierwszym podejściem, dokładnie jak opisuje autor. Mimo że opis brzmi dziwacznie, naprawdę dobrze oddaje to co należy zrobić.

Trzeci krok: osiągnąwszy stan wibracji, należy nauczyć się je kontrolować, przepuszczać je cyklicznie przez całe ciało, stopniowo zwiększając ich częstotliwość - tak długo, aż przez zbyt dużą częstotliwość przestaną być odczuwalne.

Co potem? Po prostu wstajemy z łóżka by odkryć, że ktoś bardzo podobny do nas w nim został

W tym rozdziale autor podkreśla także rolę strachu przed odmiennym stanem istnienia/świadomości, ktory towarzyszy prawie każdemu w początkowym stadium obeznania z fenomenami OOBE. Autor określa go jako główną, a może nawet: jedyną prawdziwą przeszkodę w regularnym ich osiąganiu. Jego receptą jest działanie powoli, stopniowo zwiększając zakres podejmowanych działań; oswajanie się z nową sytuacją metodą małych kroków. Proponuje także plan, jak dokładnie takowe mogłyby wyglądać.

Ponadto, jest tam wiele cennych rad takich jak by podczas prób:
- leżeć równolegle do osi północ-południe, z głową w kierunku północnym,
- nie mieć na sobie nic metalowego,
- leżeć jak najbardziej komfortowo, w cieple,
- zostawić jedynie delikatne światło, takie by nie przedostawało się przez zamknięte powieki.

Powyższe sugestie uznałem za najważniejsze, jednak w czwartej części mojego arbitralnego podziału "Podróży poza ciałem" można znaleźć ich więcej. Jest to część wypełniona statystykami dotyczącymi jego podróży i ich okoliczności, wliczając w to nawet warunki atmosferyczne. Znów, warte przejrzenia.

Ostatnia część była dla mnie najmniej interesująca. Są to prywatne, naprawdę dalekosiężne hipotezy autora poparte jego astralnymi doświadczeniami, z którymi osobiście się nie zgadzam. Tym niemniej zawsze chętnie zapoznaję się z różnymi opiniami na takie tematy, i tym razem nie było inaczej.

Reasumując, serdecznie polecam "Podróże poza ciałem" każdemu, kto chciałby owych podróży doświadczyć! Pozycja sprawia wrażenie pisanej właśnie pod czytelnika wkraczającego dopiero w tematykę OOBE, wciąż sceptycznego, niepewnego, może nawet lekko wystraszonego. Podaje poparte długoletnią praktyką informacje i techniki, które samodzielnie zweryfikowałem i mogę polecić jako sprawdzone. Ponadto, książka uświadomiła mi istnienie kolejnego tworu autora - The Monroe Insitute, czyli instytutu badawczego zajmującego się fenomenami powiązanymi z OOBE. Na razie niewiele mogę powiedzieć o dostępnych na ich stronie zasobach, ale to powinno się niedługo zmienić

Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia, wytrwałości i odwagi! W próbach opuszczania ciała jakie zdecydujecie się podjąć.

Boreas_Linvail