Zobacz: https://lurker.land/post/r1BsCxPB9
Data dodania: 12/18/2020, 4:00:02 PM
Autor: boreas_linvail

Dziś w #AstralProjection... Piotr Rubik i jego "Strażnik Raju"! Kto by się spodziewał?

Osobiście za muzyką Pana Rubika w ogólności nie przepadałem nigdy. Jednak, jako że moja Żona jest wielką fanką, nieraz usłyszę to i owo. I jakkolwiek dzięki temu zdarza mi się wyłowić uchem utwory jednocześnie miłe dla ucha i pozbawione nieco irytującego mnie patosu... To w przypadku "Strażnika Raju" zamarłem, rzuciłem co robiłem i poprosiłem o replay, nie wierząc własnym uszom.

Po kilkukrotnym odsłuchaniu... Wciąż nie wierząc własnemu zmysłowi słuchu zacząłem szukać jakiejś interpretacji tekstu. Możliwe że muszę się jeszcze czegoś nauczyć o poszukiwaniach w internecie, ale cóż - znalazłem jedno wielkie NIC ;] To pchnęło mnie do napisania własnej, która jest głównym tematem tego wpisu. Pełny tekst "Strażnika Raju" dla waszej referencji: https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_rubik,straznik_raju__feat__grzegorz_wilk_.html

Pozwolę sobie zacząć od zwrotek, do refrenu wrócę na końcu.
Dlaczego w ogóle piszę o tym pod #AstralProjection? Otóż W moim odczuciu zwrotki opisują przebieg czyjegoś świadomego snu (snu, w którym śniący, świadom swojego stanu, potrafi kontrolować jego przebieg - gorąco polecam zapoznanie się z tematyką, każdy może tego doświadczyć) wywołanego z intencją o której jest mowa tutaj:
"(…) chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas - nie będę sam"
- to znaczy, śniący w swoim LD (ang. "Lucid Dream" - Świadomy Sen; pewna... Odmiana Projekcji Astralnej) przeniósł się do bram Raju, chcąc sprawdzić czy ów istnieje - a zatem, czy istnieje życie po śmierci.

Oczywiste jest, że spotkawszy owego Stróża, Śniący osiągnął już pierwotny cel. Indaguje więc dalej. Jeśli istnieje raj i wieczność, po co w takim razie jest życie? "Zapytałem o sens w życiu mym, i o prawdę zapytałem".

"(…) problem leży w tym, żeś pobłądził życiem całym".
Odpowiedź Stróża pozornie nie mówi nic - przecież pytano o sens życia. A jednak gdy się nad tym zastanowić, dojdziemy do tego, że problemem nie jest to, że śniący nie zna sensu życia, tylko że w życiu pobłądził! Moim zdaniem to oznacza że Ci, którzy NIE pobłądzili, nie zadają tego pytania. "Odnajdź znów drogę", mówi więc Stróż, "a sens życia będzie dla Ciebie tak oczywisty, że nie będziesz stawiał tego pytania". Dlaczego "znów"? "Pobłądzić" może tylko ktoś, kto wcześniej był na właściwej drodze. To słowo według mnie sugeruje zgubienie drogi, nie całkowitą jej nieznajomość. To też jest ciekawe... To by znaczyło że Śniący kiedyś znał odpowiedzi na swoje pytania.

Droga zamierzona dla nas przez Boga jest zatem sensem życia, lub bezpośrednio go zawiera/dotyczy. Jaka to droga? Wydaje mi się że znam odpowiedź, lecz dla każdego może ona być inna. Wreszcie, jak napisał na ten temat pewien mądry człowiek, "Tym którzy twierdzą że nie potrafią rozpoznać głosu Boga, odpowiadam: jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie".

Otrzymawszy taką odpowiedź od Stróża, Śniący ewidentnie dał po sobie poznać niedosyt i konfuzję, co Stróż kwituje śmiechem i ucina dyskusję enigmatycznym stwierdzeniem: "choć nawet czegoś dowiesz się (Śniący), to i tak się nic nie stanie".
Tu mam największy problem z interpretacją, i jestem wdzięczny autorowi za wspomnienie o śmiechu Stróża w tym miejscu - zaraz powiem, dlaczego.

Otóż ta zwrotka sygnalizuje: żadna zdobyta tu wiedza nie zmieni nic w życiu śniącego! Niedobrze, bardzo niedobrze. Może to bowiem oznaczać że:
- Śniący nie ma dość siły woli żeby przekierować życie na właściwe tory, nawet uzbrojony w odpowiedzi na dowolne pytania od Stróża,
- Los śniącego jest z góry przesądzony lub zaplanowany i żadna zdobyta wiedza go nie zmieni,
- Śniący nie byłby w stanie zrozumieć odpowiedzi,
- Śniący nie byłby w stanie zapamiętać odpowiedzi (nie zawsze udaje się wszystkie informacje wynieść z LD w nienaruszonym stanie).
Myślę że widać teraz, dlaczego jestem wdzięczny za notatkę o śmiechu Stróża. Przyjąwszy bowiem przychylność Stróża dla Śniącego, co widać w tym jak się do niego zwraca - "Mój Synu", lub w tym że później wpuści Śniącego na chwilę do Raju... Wygląda na to, że rozwiązanie powyższego dylematu nie jest... Złe dla Śniącego. Ot, po prostu tak musi być i nie jest to nic szkodliwego, strasznego - a raczej coś, co wywołuje uśmiech. To sprawia że najbardziej prawdopodobna wydaje się druga opcja, z góry zaplanowane w jakiś sposób życie, może nawet przez samego Śniącego, który nie ma w tej chwili na ten temat wspomnień.

W mojej ocenie, pomimo pozornego zbycia poprzedniego pytania, Stróż pchnął Śniącego w odpowiednim kierunku. Dlaczego? Ponieważ ten zadaje sobie następnie całkiem pytania całkiem sporego kalibru:
"Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić"
Pytania, na które odpowiedzi każdy ma inne - i one właśnie mogą kierować z powrotem na ścieżkę Boga, której to zagubienie jest sednem problemu Śniącego.

Ostatnia zwrotka wbrew pozorom nie sprawiła mi problemu.
Utrzymanie się w LD nie jest proste. Wymaga praktyki, siły woli. Znajomości pewnych reguł. Niewprawnych Onejronautów z ich pierwszych LD wyrzucają do świata poza snem różne gwałtowne fenomena... Takie jak, a jakże: upadek meteorytu! W moim przypadku dość często był to właśnie ogromny meteoryt, którego upadku nie była w stanie powstrzymać moja chwiejna wówczas wola. W momencie kontaktu kosmicznego pocisku z podłożem świata snu następował oczywiście koniec LD. A natychmiast po nim, wypełniona poczuciem niedosytu pobudka.
Tak więc "nim meteor obok nóg nam spadł" to inaczej: "zanim mój świadomy sen zakończył się wbrew mojej woli".

Ostatnie trzy linijki są dość przejrzyste i bardzo krzepiące. Stróż na chwilę zabrał bowiem Śniącego do Raju. To świadczy o jego wielkiej dobrej woli wobec Śniącego, i o tym że dostęp do owego Raju nie jest wcale tak zazdrośnie strzeżony - przypominam, Śniący "pobłądził życiem całym"! W Raju natomiast:
"A tam całkiem jak u babci sad,
W którym śliwy zakwitają"
Myślę że nikomu nie trzeba tłumaczyć, co tam robi "jak u Babci" Piękne porównanie świadczące o pięknych uczuciach związanych z tym miejscem.
Śliwy natomiast kwitną na biało.

Przyszła pora na refren. W moim odczuciu spełnia on funkcję argumentu dla tych, którzy mogliby pukać się po głowach na widok takiej interpretacji tego tekstu jak ta, która właśnie zmierza ku końcowi. Argument ten brzmi: tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć? Przecież:
"Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci".

Dawno temu ktoś zasygnalizował mi, że wskazówki do osiągnięcia Oświecenia są poukrywane dosłownie wszędzie. Ciekaw jestem czy kogoś udało mi się przekonać, że w tym utworze jest kilka z nich.

Pozdrawiam serdecznie

B.L.


Komentarze:

Data dodania: 12/18/2020, 4:00:02 PM
Autor: boreas_linvail

Dziś w #AstralProjection... Piotr Rubik i jego "Strażnik Raju"! Kto by się spodziewał?

Osobiście za muzyką Pana Rubika w ogólności nie przepadałem nigdy. Jednak, jako że moja Żona jest wielką fanką, nieraz usłyszę to i owo. I jakkolwiek dzięki temu zdarza mi się wyłowić uchem utwory jednocześnie miłe dla ucha i pozbawione nieco irytującego mnie patosu... To w przypadku "Strażnika Raju" zamarłem, rzuciłem co robiłem i poprosiłem o replay, nie wierząc własnym uszom.

Po kilkukrotnym odsłuchaniu... Wciąż nie wierząc własnemu zmysłowi słuchu zacząłem szukać jakiejś interpretacji tekstu. Możliwe że muszę się jeszcze czegoś nauczyć o poszukiwaniach w internecie, ale cóż - znalazłem jedno wielkie NIC ;] To pchnęło mnie do napisania własnej, która jest głównym tematem tego wpisu. Pełny tekst "Strażnika Raju" dla waszej referencji: https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_rubik,straznik_raju__feat__grzegorz_wilk_.html

Pozwolę sobie zacząć od zwrotek, do refrenu wrócę na końcu.
Dlaczego w ogóle piszę o tym pod #AstralProjection? Otóż W moim odczuciu zwrotki opisują przebieg czyjegoś świadomego snu (snu, w którym śniący, świadom swojego stanu, potrafi kontrolować jego przebieg - gorąco polecam zapoznanie się z tematyką, każdy może tego doświadczyć) wywołanego z intencją o której jest mowa tutaj:
"(…) chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas - nie będę sam"
- to znaczy, śniący w swoim LD (ang. "Lucid Dream" - Świadomy Sen; pewna... Odmiana Projekcji Astralnej) przeniósł się do bram Raju, chcąc sprawdzić czy ów istnieje - a zatem, czy istnieje życie po śmierci.

Oczywiste jest, że spotkawszy owego Stróża, Śniący osiągnął już pierwotny cel. Indaguje więc dalej. Jeśli istnieje raj i wieczność, po co w takim razie jest życie? "Zapytałem o sens w życiu mym, i o prawdę zapytałem".

"(…) problem leży w tym, żeś pobłądził życiem całym".
Odpowiedź Stróża pozornie nie mówi nic - przecież pytano o sens życia. A jednak gdy się nad tym zastanowić, dojdziemy do tego, że problemem nie jest to, że śniący nie zna sensu życia, tylko że w życiu pobłądził! Moim zdaniem to oznacza że Ci, którzy NIE pobłądzili, nie zadają tego pytania. "Odnajdź znów drogę", mówi więc Stróż, "a sens życia będzie dla Ciebie tak oczywisty, że nie będziesz stawiał tego pytania". Dlaczego "znów"? "Pobłądzić" może tylko ktoś, kto wcześniej był na właściwej drodze. To słowo według mnie sugeruje zgubienie drogi, nie całkowitą jej nieznajomość. To też jest ciekawe... To by znaczyło że Śniący kiedyś znał odpowiedzi na swoje pytania.

Droga zamierzona dla nas przez Boga jest zatem sensem życia, lub bezpośrednio go zawiera/dotyczy. Jaka to droga? Wydaje mi się że znam odpowiedź, lecz dla każdego może ona być inna. Wreszcie, jak napisał na ten temat pewien mądry człowiek, "Tym którzy twierdzą że nie potrafią rozpoznać głosu Boga, odpowiadam: jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie".

Otrzymawszy taką odpowiedź od Stróża, Śniący ewidentnie dał po sobie poznać niedosyt i konfuzję, co Stróż kwituje śmiechem i ucina dyskusję enigmatycznym stwierdzeniem: "choć nawet czegoś dowiesz się (Śniący), to i tak się nic nie stanie".
Tu mam największy problem z interpretacją, i jestem wdzięczny autorowi za wspomnienie o śmiechu Stróża w tym miejscu - zaraz powiem, dlaczego.

Otóż ta zwrotka sygnalizuje: żadna zdobyta tu wiedza nie zmieni nic w życiu śniącego! Niedobrze, bardzo niedobrze. Może to bowiem oznaczać że:
- Śniący nie ma dość siły woli żeby przekierować życie na właściwe tory, nawet uzbrojony w odpowiedzi na dowolne pytania od Stróża,
- Los śniącego jest z góry przesądzony lub zaplanowany i żadna zdobyta wiedza go nie zmieni,
- Śniący nie byłby w stanie zrozumieć odpowiedzi,
- Śniący nie byłby w stanie zapamiętać odpowiedzi (nie zawsze udaje się wszystkie informacje wynieść z LD w nienaruszonym stanie).
Myślę że widać teraz, dlaczego jestem wdzięczny za notatkę o śmiechu Stróża. Przyjąwszy bowiem przychylność Stróża dla Śniącego, co widać w tym jak się do niego zwraca - "Mój Synu", lub w tym że później wpuści Śniącego na chwilę do Raju... Wygląda na to, że rozwiązanie powyższego dylematu nie jest... Złe dla Śniącego. Ot, po prostu tak musi być i nie jest to nic szkodliwego, strasznego - a raczej coś, co wywołuje uśmiech. To sprawia że najbardziej prawdopodobna wydaje się druga opcja, z góry zaplanowane w jakiś sposób życie, może nawet przez samego Śniącego, który nie ma w tej chwili na ten temat wspomnień.

W mojej ocenie, pomimo pozornego zbycia poprzedniego pytania, Stróż pchnął Śniącego w odpowiednim kierunku. Dlaczego? Ponieważ ten zadaje sobie następnie całkiem pytania całkiem sporego kalibru:
"Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić"
Pytania, na które odpowiedzi każdy ma inne - i one właśnie mogą kierować z powrotem na ścieżkę Boga, której to zagubienie jest sednem problemu Śniącego.

Ostatnia zwrotka wbrew pozorom nie sprawiła mi problemu.
Utrzymanie się w LD nie jest proste. Wymaga praktyki, siły woli. Znajomości pewnych reguł. Niewprawnych Onejronautów z ich pierwszych LD wyrzucają do świata poza snem różne gwałtowne fenomena... Takie jak, a jakże: upadek meteorytu! W moim przypadku dość często był to właśnie ogromny meteoryt, którego upadku nie była w stanie powstrzymać moja chwiejna wówczas wola. W momencie kontaktu kosmicznego pocisku z podłożem świata snu następował oczywiście koniec LD. A natychmiast po nim, wypełniona poczuciem niedosytu pobudka.
Tak więc "nim meteor obok nóg nam spadł" to inaczej: "zanim mój świadomy sen zakończył się wbrew mojej woli".

Ostatnie trzy linijki są dość przejrzyste i bardzo krzepiące. Stróż na chwilę zabrał bowiem Śniącego do Raju. To świadczy o jego wielkiej dobrej woli wobec Śniącego, i o tym że dostęp do owego Raju nie jest wcale tak zazdrośnie strzeżony - przypominam, Śniący "pobłądził życiem całym"! W Raju natomiast:
"A tam całkiem jak u babci sad,
W którym śliwy zakwitają"
Myślę że nikomu nie trzeba tłumaczyć, co tam robi "jak u Babci" Piękne porównanie świadczące o pięknych uczuciach związanych z tym miejscem.
Śliwy natomiast kwitną na biało.

Przyszła pora na refren. W moim odczuciu spełnia on funkcję argumentu dla tych, którzy mogliby pukać się po głowach na widok takiej interpretacji tego tekstu jak ta, która właśnie zmierza ku końcowi. Argument ten brzmi: tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć? Przecież:
"Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci".

Dawno temu ktoś zasygnalizował mi, że wskazówki do osiągnięcia Oświecenia są poukrywane dosłownie wszędzie. Ciekaw jestem czy kogoś udało mi się przekonać, że w tym utworze jest kilka z nich.

Pozdrawiam serdecznie

B.L.


Data dodania: 12/18/2020, 4:00:02 PM
Autor: boreas_linvail

Dziś w #AstralProjection... Piotr Rubik i jego "Strażnik Raju"! Kto by się spodziewał?

Osobiście za muzyką Pana Rubika w ogólności nie przepadałem nigdy. Jednak, jako że moja Żona jest wielką fanką, nieraz usłyszę to i owo. I jakkolwiek dzięki temu zdarza mi się wyłowić uchem utwory jednocześnie miłe dla ucha i pozbawione nieco irytującego mnie patosu... To w przypadku "Strażnika Raju" zamarłem, rzuciłem co robiłem i poprosiłem o replay, nie wierząc własnym uszom.

Po kilkukrotnym odsłuchaniu... Wciąż nie wierząc własnemu zmysłowi słuchu zacząłem szukać jakiejś interpretacji tekstu. Możliwe że muszę się jeszcze czegoś nauczyć o poszukiwaniach w internecie, ale cóż - znalazłem jedno wielkie NIC ;] To pchnęło mnie do napisania własnej, która jest głównym tematem tego wpisu. Pełny tekst "Strażnika Raju" dla waszej referencji: https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_rubik,straznik_raju__feat__grzegorz_wilk_.html

Pozwolę sobie zacząć od zwrotek, do refrenu wrócę na końcu.
Dlaczego w ogóle piszę o tym pod #AstralProjection? Otóż W moim odczuciu zwrotki opisują przebieg czyjegoś świadomego snu (snu, w którym śniący, świadom swojego stanu, potrafi kontrolować jego przebieg - gorąco polecam zapoznanie się z tematyką, każdy może tego doświadczyć) wywołanego z intencją o której jest mowa tutaj:
"(…) chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas - nie będę sam"
- to znaczy, śniący w swoim LD (ang. "Lucid Dream" - Świadomy Sen; pewna... Odmiana Projekcji Astralnej) przeniósł się do bram Raju, chcąc sprawdzić czy ów istnieje - a zatem, czy istnieje życie po śmierci.

Oczywiste jest, że spotkawszy owego Stróża, Śniący osiągnął już pierwotny cel. Indaguje więc dalej. Jeśli istnieje raj i wieczność, po co w takim razie jest życie? "Zapytałem o sens w życiu mym, i o prawdę zapytałem".

"(…) problem leży w tym, żeś pobłądził życiem całym".
Odpowiedź Stróża pozornie nie mówi nic - przecież pytano o sens życia. A jednak gdy się nad tym zastanowić, dojdziemy do tego, że problemem nie jest to, że śniący nie zna sensu życia, tylko że w życiu pobłądził! Moim zdaniem to oznacza że Ci, którzy NIE pobłądzili, nie zadają tego pytania. "Odnajdź znów drogę", mówi więc Stróż, "a sens życia będzie dla Ciebie tak oczywisty, że nie będziesz stawiał tego pytania". Dlaczego "znów"? "Pobłądzić" może tylko ktoś, kto wcześniej był na właściwej drodze. To słowo według mnie sugeruje zgubienie drogi, nie całkowitą jej nieznajomość. To też jest ciekawe... To by znaczyło że Śniący kiedyś znał odpowiedzi na swoje pytania.

Droga zamierzona dla nas przez Boga jest zatem sensem życia, lub bezpośrednio go zawiera/dotyczy. Jaka to droga? Wydaje mi się że znam odpowiedź, lecz dla każdego może ona być inna. Wreszcie, jak napisał na ten temat pewien mądry człowiek, "Tym którzy twierdzą że nie potrafią rozpoznać głosu Boga, odpowiadam: jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie".

Otrzymawszy taką odpowiedź od Stróża, Śniący ewidentnie dał po sobie poznać niedosyt i konfuzję, co Stróż kwituje śmiechem i ucina dyskusję enigmatycznym stwierdzeniem: "choć nawet czegoś dowiesz się (Śniący), to i tak się nic nie stanie".
Tu mam największy problem z interpretacją, i jestem wdzięczny autorowi za wspomnienie o śmiechu Stróża w tym miejscu - zaraz powiem, dlaczego.

Otóż ta zwrotka sygnalizuje: żadna zdobyta tu wiedza nie zmieni nic w życiu śniącego! Niedobrze, bardzo niedobrze. Może to bowiem oznaczać że:
- Śniący nie ma dość siły woli żeby przekierować życie na właściwe tory, nawet uzbrojony w odpowiedzi na dowolne pytania od Stróża,
- Los śniącego jest z góry przesądzony lub zaplanowany i żadna zdobyta wiedza go nie zmieni,
- Śniący nie byłby w stanie zrozumieć odpowiedzi,
- Śniący nie byłby w stanie zapamiętać odpowiedzi (nie zawsze udaje się wszystkie informacje wynieść z LD w nienaruszonym stanie).
Myślę że widać teraz, dlaczego jestem wdzięczny za notatkę o śmiechu Stróża. Przyjąwszy bowiem przychylność Stróża dla Śniącego, co widać w tym jak się do niego zwraca - "Mój Synu", lub w tym że później wpuści Śniącego na chwilę do Raju... Wygląda na to, że rozwiązanie powyższego dylematu nie jest... Złe dla Śniącego. Ot, po prostu tak musi być i nie jest to nic szkodliwego, strasznego - a raczej coś, co wywołuje uśmiech. To sprawia że najbardziej prawdopodobna wydaje się druga opcja, z góry zaplanowane w jakiś sposób życie, może nawet przez samego Śniącego, który nie ma w tej chwili na ten temat wspomnień.

W mojej ocenie, pomimo pozornego zbycia poprzedniego pytania, Stróż pchnął Śniącego w odpowiednim kierunku. Dlaczego? Ponieważ ten zadaje sobie następnie całkiem pytania całkiem sporego kalibru:
"Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić"
Pytania, na które odpowiedzi każdy ma inne - i one właśnie mogą kierować z powrotem na ścieżkę Boga, której to zagubienie jest sednem problemu Śniącego.

Ostatnia zwrotka wbrew pozorom nie sprawiła mi problemu.
Utrzymanie się w LD nie jest proste. Wymaga praktyki, siły woli. Znajomości pewnych reguł. Niewprawnych Onejronautów z ich pierwszych LD wyrzucają do świata poza snem różne gwałtowne fenomena... Takie jak, a jakże: upadek meteorytu! W moim przypadku dość często był to właśnie ogromny meteoryt, którego upadku nie była w stanie powstrzymać moja chwiejna wówczas wola. W momencie kontaktu kosmicznego pocisku z podłożem świata snu następował oczywiście koniec LD. A natychmiast po nim, wypełniona poczuciem niedosytu pobudka.
Tak więc "nim meteor obok nóg nam spadł" to inaczej: "zanim mój świadomy sen zakończył się wbrew mojej woli".

Ostatnie trzy linijki są dość przejrzyste i bardzo krzepiące. Stróż na chwilę zabrał bowiem Śniącego do Raju. To świadczy o jego wielkiej dobrej woli wobec Śniącego, i o tym że dostęp do owego Raju nie jest wcale tak zazdrośnie strzeżony - przypominam, Śniący "pobłądził życiem całym"! W Raju natomiast:
"A tam całkiem jak u babci sad,
W którym śliwy zakwitają"
Myślę że nikomu nie trzeba tłumaczyć, co tam robi "jak u Babci" Piękne porównanie świadczące o pięknych uczuciach związanych z tym miejscem.
Śliwy natomiast kwitną na biało.

Przyszła pora na refren. W moim odczuciu spełnia on funkcję argumentu dla tych, którzy mogliby pukać się po głowach na widok takiej interpretacji tego tekstu jak ta, która właśnie zmierza ku końcowi. Argument ten brzmi: tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć? Przecież:
"Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci".

Dawno temu ktoś zasygnalizował mi, że wskazówki do osiągnięcia Oświecenia są poukrywane dosłownie wszędzie. Ciekaw jestem czy kogoś udało mi się przekonać, że w tym utworze jest kilka z nich.

Pozdrawiam serdecznie

B.L.


Data dodania: 12/18/2020, 4:00:02 PM
Autor: boreas_linvail

Dziś w #AstralProjection... Piotr Rubik i jego "Strażnik Raju"! Kto by się spodziewał?

Osobiście za muzyką Pana Rubika w ogólności nie przepadałem nigdy. Jednak, jako że moja Żona jest wielką fanką, nieraz usłyszę to i owo. I jakkolwiek dzięki temu zdarza mi się wyłowić uchem utwory jednocześnie miłe dla ucha i pozbawione nieco irytującego mnie patosu... To w przypadku "Strażnika Raju" zamarłem, rzuciłem co robiłem i poprosiłem o replay, nie wierząc własnym uszom.

Po kilkukrotnym odsłuchaniu... Wciąż nie wierząc własnemu zmysłowi słuchu zacząłem szukać jakiejś interpretacji tekstu. Możliwe że muszę się jeszcze czegoś nauczyć o poszukiwaniach w internecie, ale cóż - znalazłem jedno wielkie NIC ;] To pchnęło mnie do napisania własnej, która jest głównym tematem tego wpisu. Pełny tekst "Strażnika Raju" dla waszej referencji: https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_rubik,straznik_raju__feat__grzegorz_wilk_.html

Pozwolę sobie zacząć od zwrotek, do refrenu wrócę na końcu.
Dlaczego w ogóle piszę o tym pod #AstralProjection? Otóż W moim odczuciu zwrotki opisują przebieg czyjegoś świadomego snu (snu, w którym śniący, świadom swojego stanu, potrafi kontrolować jego przebieg - gorąco polecam zapoznanie się z tematyką, każdy może tego doświadczyć) wywołanego z intencją o której jest mowa tutaj:
"(…) chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas - nie będę sam"
- to znaczy, śniący w swoim LD (ang. "Lucid Dream" - Świadomy Sen; pewna... Odmiana Projekcji Astralnej) przeniósł się do bram Raju, chcąc sprawdzić czy ów istnieje - a zatem, czy istnieje życie po śmierci.

Oczywiste jest, że spotkawszy owego Stróża, Śniący osiągnął już pierwotny cel. Indaguje więc dalej. Jeśli istnieje raj i wieczność, po co w takim razie jest życie? "Zapytałem o sens w życiu mym, i o prawdę zapytałem".

"(…) problem leży w tym, żeś pobłądził życiem całym".
Odpowiedź Stróża pozornie nie mówi nic - przecież pytano o sens życia. A jednak gdy się nad tym zastanowić, dojdziemy do tego, że problemem nie jest to, że śniący nie zna sensu życia, tylko że w życiu pobłądził! Moim zdaniem to oznacza że Ci, którzy NIE pobłądzili, nie zadają tego pytania. "Odnajdź znów drogę", mówi więc Stróż, "a sens życia będzie dla Ciebie tak oczywisty, że nie będziesz stawiał tego pytania". Dlaczego "znów"? "Pobłądzić" może tylko ktoś, kto wcześniej był na właściwej drodze. To słowo według mnie sugeruje zgubienie drogi, nie całkowitą jej nieznajomość. To też jest ciekawe... To by znaczyło że Śniący kiedyś znał odpowiedzi na swoje pytania.

Droga zamierzona dla nas przez Boga jest zatem sensem życia, lub bezpośrednio go zawiera/dotyczy. Jaka to droga? Wydaje mi się że znam odpowiedź, lecz dla każdego może ona być inna. Wreszcie, jak napisał na ten temat pewien mądry człowiek, "Tym którzy twierdzą że nie potrafią rozpoznać głosu Boga, odpowiadam: jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie".

Otrzymawszy taką odpowiedź od Stróża, Śniący ewidentnie dał po sobie poznać niedosyt i konfuzję, co Stróż kwituje śmiechem i ucina dyskusję enigmatycznym stwierdzeniem: "choć nawet czegoś dowiesz się (Śniący), to i tak się nic nie stanie".
Tu mam największy problem z interpretacją, i jestem wdzięczny autorowi za wspomnienie o śmiechu Stróża w tym miejscu - zaraz powiem, dlaczego.

Otóż ta zwrotka sygnalizuje: żadna zdobyta tu wiedza nie zmieni nic w życiu śniącego! Niedobrze, bardzo niedobrze. Może to bowiem oznaczać że:
- Śniący nie ma dość siły woli żeby przekierować życie na właściwe tory, nawet uzbrojony w odpowiedzi na dowolne pytania od Stróża,
- Los śniącego jest z góry przesądzony lub zaplanowany i żadna zdobyta wiedza go nie zmieni,
- Śniący nie byłby w stanie zrozumieć odpowiedzi,
- Śniący nie byłby w stanie zapamiętać odpowiedzi (nie zawsze udaje się wszystkie informacje wynieść z LD w nienaruszonym stanie).
Myślę że widać teraz, dlaczego jestem wdzięczny za notatkę o śmiechu Stróża. Przyjąwszy bowiem przychylność Stróża dla Śniącego, co widać w tym jak się do niego zwraca - "Mój Synu", lub w tym że później wpuści Śniącego na chwilę do Raju... Wygląda na to, że rozwiązanie powyższego dylematu nie jest... Złe dla Śniącego. Ot, po prostu tak musi być i nie jest to nic szkodliwego, strasznego - a raczej coś, co wywołuje uśmiech. To sprawia że najbardziej prawdopodobna wydaje się druga opcja, z góry zaplanowane w jakiś sposób życie, może nawet przez samego Śniącego, który nie ma w tej chwili na ten temat wspomnień.

W mojej ocenie, pomimo pozornego zbycia poprzedniego pytania, Stróż pchnął Śniącego w odpowiednim kierunku. Dlaczego? Ponieważ ten zadaje sobie następnie całkiem pytania całkiem sporego kalibru:
"Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić"
Pytania, na które odpowiedzi każdy ma inne - i one właśnie mogą kierować z powrotem na ścieżkę Boga, której to zagubienie jest sednem problemu Śniącego.

Ostatnia zwrotka wbrew pozorom nie sprawiła mi problemu.
Utrzymanie się w LD nie jest proste. Wymaga praktyki, siły woli. Znajomości pewnych reguł. Niewprawnych Onejronautów z ich pierwszych LD wyrzucają do świata poza snem różne gwałtowne fenomena... Takie jak, a jakże: upadek meteorytu! W moim przypadku dość często był to właśnie ogromny meteoryt, którego upadku nie była w stanie powstrzymać moja chwiejna wówczas wola. W momencie kontaktu kosmicznego pocisku z podłożem świata snu następował oczywiście koniec LD. A natychmiast po nim, wypełniona poczuciem niedosytu pobudka.
Tak więc "nim meteor obok nóg nam spadł" to inaczej: "zanim mój świadomy sen zakończył się wbrew mojej woli".

Ostatnie trzy linijki są dość przejrzyste i bardzo krzepiące. Stróż na chwilę zabrał bowiem Śniącego do Raju. To świadczy o jego wielkiej dobrej woli wobec Śniącego, i o tym że dostęp do owego Raju nie jest wcale tak zazdrośnie strzeżony - przypominam, Śniący "pobłądził życiem całym"! W Raju natomiast:
"A tam całkiem jak u babci sad,
W którym śliwy zakwitają"
Myślę że nikomu nie trzeba tłumaczyć, co tam robi "jak u Babci" Piękne porównanie świadczące o pięknych uczuciach związanych z tym miejscem.
Śliwy natomiast kwitną na biało.

Przyszła pora na refren. W moim odczuciu spełnia on funkcję argumentu dla tych, którzy mogliby pukać się po głowach na widok takiej interpretacji tego tekstu jak ta, która właśnie zmierza ku końcowi. Argument ten brzmi: tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć? Przecież:
"Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci".

Dawno temu ktoś zasygnalizował mi, że wskazówki do osiągnięcia Oświecenia są poukrywane dosłownie wszędzie. Ciekaw jestem czy kogoś udało mi się przekonać, że w tym utworze jest kilka z nich.

Pozdrawiam serdecznie

B.L.


Data dodania: 12/18/2020, 4:00:02 PM
Autor: boreas_linvail

Dziś w #AstralProjection... Piotr Rubik i jego "Strażnik Raju"! Kto by się spodziewał?

Osobiście za muzyką Pana Rubika w ogólności nie przepadałem nigdy. Jednak, jako że moja Żona jest wielką fanką, nieraz usłyszę to i owo. I jakkolwiek dzięki temu zdarza mi się wyłowić uchem utwory jednocześnie miłe dla ucha i pozbawione nieco irytującego mnie patosu... To w przypadku "Strażnika Raju" zamarłem, rzuciłem co robiłem i poprosiłem o replay, nie wierząc własnym uszom.

Po kilkukrotnym odsłuchaniu... Wciąż nie wierząc własnemu zmysłowi słuchu zacząłem szukać jakiejś interpretacji tekstu. Możliwe że muszę się jeszcze czegoś nauczyć o poszukiwaniach w internecie, ale cóż - znalazłem jedno wielkie NIC ;] To pchnęło mnie do napisania własnej, która jest głównym tematem tego wpisu. Pełny tekst "Strażnika Raju" dla waszej referencji: https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_rubik,straznik_raju__feat__grzegorz_wilk_.html

Pozwolę sobie zacząć od zwrotek, do refrenu wrócę na końcu.
Dlaczego w ogóle piszę o tym pod #AstralProjection? Otóż W moim odczuciu zwrotki opisują przebieg czyjegoś świadomego snu (snu, w którym śniący, świadom swojego stanu, potrafi kontrolować jego przebieg - gorąco polecam zapoznanie się z tematyką, każdy może tego doświadczyć) wywołanego z intencją o której jest mowa tutaj:
"(…) chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas - nie będę sam"
- to znaczy, śniący w swoim LD (ang. "Lucid Dream" - Świadomy Sen; pewna... Odmiana Projekcji Astralnej) przeniósł się do bram Raju, chcąc sprawdzić czy ów istnieje - a zatem, czy istnieje życie po śmierci.

Oczywiste jest, że spotkawszy owego Stróża, Śniący osiągnął już pierwotny cel. Indaguje więc dalej. Jeśli istnieje raj i wieczność, po co w takim razie jest życie? "Zapytałem o sens w życiu mym, i o prawdę zapytałem".

"(…) problem leży w tym, żeś pobłądził życiem całym".
Odpowiedź Stróża pozornie nie mówi nic - przecież pytano o sens życia. A jednak gdy się nad tym zastanowić, dojdziemy do tego, że problemem nie jest to, że śniący nie zna sensu życia, tylko że w życiu pobłądził! Moim zdaniem to oznacza że Ci, którzy NIE pobłądzili, nie zadają tego pytania. "Odnajdź znów drogę", mówi więc Stróż, "a sens życia będzie dla Ciebie tak oczywisty, że nie będziesz stawiał tego pytania". Dlaczego "znów"? "Pobłądzić" może tylko ktoś, kto wcześniej był na właściwej drodze. To słowo według mnie sugeruje zgubienie drogi, nie całkowitą jej nieznajomość. To też jest ciekawe... To by znaczyło że Śniący kiedyś znał odpowiedzi na swoje pytania.

Droga zamierzona dla nas przez Boga jest zatem sensem życia, lub bezpośrednio go zawiera/dotyczy. Jaka to droga? Wydaje mi się że znam odpowiedź, lecz dla każdego może ona być inna. Wreszcie, jak napisał na ten temat pewien mądry człowiek, "Tym którzy twierdzą że nie potrafią rozpoznać głosu Boga, odpowiadam: jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie".

Otrzymawszy taką odpowiedź od Stróża, Śniący ewidentnie dał po sobie poznać niedosyt i konfuzję, co Stróż kwituje śmiechem i ucina dyskusję enigmatycznym stwierdzeniem: "choć nawet czegoś dowiesz się (Śniący), to i tak się nic nie stanie".
Tu mam największy problem z interpretacją, i jestem wdzięczny autorowi za wspomnienie o śmiechu Stróża w tym miejscu - zaraz powiem, dlaczego.

Otóż ta zwrotka sygnalizuje: żadna zdobyta tu wiedza nie zmieni nic w życiu śniącego! Niedobrze, bardzo niedobrze. Może to bowiem oznaczać że:
- Śniący nie ma dość siły woli żeby przekierować życie na właściwe tory, nawet uzbrojony w odpowiedzi na dowolne pytania od Stróża,
- Los śniącego jest z góry przesądzony lub zaplanowany i żadna zdobyta wiedza go nie zmieni,
- Śniący nie byłby w stanie zrozumieć odpowiedzi,
- Śniący nie byłby w stanie zapamiętać odpowiedzi (nie zawsze udaje się wszystkie informacje wynieść z LD w nienaruszonym stanie).
Myślę że widać teraz, dlaczego jestem wdzięczny za notatkę o śmiechu Stróża. Przyjąwszy bowiem przychylność Stróża dla Śniącego, co widać w tym jak się do niego zwraca - "Mój Synu", lub w tym że później wpuści Śniącego na chwilę do Raju... Wygląda na to, że rozwiązanie powyższego dylematu nie jest... Złe dla Śniącego. Ot, po prostu tak musi być i nie jest to nic szkodliwego, strasznego - a raczej coś, co wywołuje uśmiech. To sprawia że najbardziej prawdopodobna wydaje się druga opcja, z góry zaplanowane w jakiś sposób życie, może nawet przez samego Śniącego, który nie ma w tej chwili na ten temat wspomnień.

W mojej ocenie, pomimo pozornego zbycia poprzedniego pytania, Stróż pchnął Śniącego w odpowiednim kierunku. Dlaczego? Ponieważ ten zadaje sobie następnie całkiem pytania całkiem sporego kalibru:
"Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić"
Pytania, na które odpowiedzi każdy ma inne - i one właśnie mogą kierować z powrotem na ścieżkę Boga, której to zagubienie jest sednem problemu Śniącego.

Ostatnia zwrotka wbrew pozorom nie sprawiła mi problemu.
Utrzymanie się w LD nie jest proste. Wymaga praktyki, siły woli. Znajomości pewnych reguł. Niewprawnych Onejronautów z ich pierwszych LD wyrzucają do świata poza snem różne gwałtowne fenomena... Takie jak, a jakże: upadek meteorytu! W moim przypadku dość często był to właśnie ogromny meteoryt, którego upadku nie była w stanie powstrzymać moja chwiejna wówczas wola. W momencie kontaktu kosmicznego pocisku z podłożem świata snu następował oczywiście koniec LD. A natychmiast po nim, wypełniona poczuciem niedosytu pobudka.
Tak więc "nim meteor obok nóg nam spadł" to inaczej: "zanim mój świadomy sen zakończył się wbrew mojej woli".

Ostatnie trzy linijki są dość przejrzyste i bardzo krzepiące. Stróż na chwilę zabrał bowiem Śniącego do Raju. To świadczy o jego wielkiej dobrej woli wobec Śniącego, i o tym że dostęp do owego Raju nie jest wcale tak zazdrośnie strzeżony - przypominam, Śniący "pobłądził życiem całym"! W Raju natomiast:
"A tam całkiem jak u babci sad,
W którym śliwy zakwitają"
Myślę że nikomu nie trzeba tłumaczyć, co tam robi "jak u Babci" Piękne porównanie świadczące o pięknych uczuciach związanych z tym miejscem.
Śliwy natomiast kwitną na biało.

Przyszła pora na refren. W moim odczuciu spełnia on funkcję argumentu dla tych, którzy mogliby pukać się po głowach na widok takiej interpretacji tego tekstu jak ta, która właśnie zmierza ku końcowi. Argument ten brzmi: tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć? Przecież:
"Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci".

Dawno temu ktoś zasygnalizował mi, że wskazówki do osiągnięcia Oświecenia są poukrywane dosłownie wszędzie. Ciekaw jestem czy kogoś udało mi się przekonać, że w tym utworze jest kilka z nich.

Pozdrawiam serdecznie

B.L.


Data dodania: 12/18/2020, 4:00:02 PM
Autor: boreas_linvail

Dziś w #AstralProjection... Piotr Rubik i jego "Strażnik Raju"! Kto by się spodziewał?

Osobiście za muzyką Pana Rubika w ogólności nie przepadałem nigdy. Jednak, jako że moja Żona jest wielką fanką, nieraz usłyszę to i owo. I jakkolwiek dzięki temu zdarza mi się wyłowić uchem utwory jednocześnie miłe dla ucha i pozbawione nieco irytującego mnie patosu... To w przypadku "Strażnika Raju" zamarłem, rzuciłem co robiłem i poprosiłem o replay, nie wierząc własnym uszom.

Po kilkukrotnym odsłuchaniu... Wciąż nie wierząc własnemu zmysłowi słuchu zacząłem szukać jakiejś interpretacji tekstu. Możliwe że muszę się jeszcze czegoś nauczyć o poszukiwaniach w internecie, ale cóż - znalazłem jedno wielkie NIC ;] To pchnęło mnie do napisania własnej, która jest głównym tematem tego wpisu. Pełny tekst "Strażnika Raju" dla waszej referencji: https://www.tekstowo.pl/piosenka,piotr_rubik,straznik_raju__feat__grzegorz_wilk_.html

Pozwolę sobie zacząć od zwrotek, do refrenu wrócę na końcu.
Dlaczego w ogóle piszę o tym pod #AstralProjection? Otóż W moim odczuciu zwrotki opisują przebieg czyjegoś świadomego snu (snu, w którym śniący, świadom swojego stanu, potrafi kontrolować jego przebieg - gorąco polecam zapoznanie się z tematyką, każdy może tego doświadczyć) wywołanego z intencją o której jest mowa tutaj:
"(…) chcę mieć jakiś dowód
Że gdy minie czas - nie będę sam"
- to znaczy, śniący w swoim LD (ang. "Lucid Dream" - Świadomy Sen; pewna... Odmiana Projekcji Astralnej) przeniósł się do bram Raju, chcąc sprawdzić czy ów istnieje - a zatem, czy istnieje życie po śmierci.

Oczywiste jest, że spotkawszy owego Stróża, Śniący osiągnął już pierwotny cel. Indaguje więc dalej. Jeśli istnieje raj i wieczność, po co w takim razie jest życie? "Zapytałem o sens w życiu mym, i o prawdę zapytałem".

"(…) problem leży w tym, żeś pobłądził życiem całym".
Odpowiedź Stróża pozornie nie mówi nic - przecież pytano o sens życia. A jednak gdy się nad tym zastanowić, dojdziemy do tego, że problemem nie jest to, że śniący nie zna sensu życia, tylko że w życiu pobłądził! Moim zdaniem to oznacza że Ci, którzy NIE pobłądzili, nie zadają tego pytania. "Odnajdź znów drogę", mówi więc Stróż, "a sens życia będzie dla Ciebie tak oczywisty, że nie będziesz stawiał tego pytania". Dlaczego "znów"? "Pobłądzić" może tylko ktoś, kto wcześniej był na właściwej drodze. To słowo według mnie sugeruje zgubienie drogi, nie całkowitą jej nieznajomość. To też jest ciekawe... To by znaczyło że Śniący kiedyś znał odpowiedzi na swoje pytania.

Droga zamierzona dla nas przez Boga jest zatem sensem życia, lub bezpośrednio go zawiera/dotyczy. Jaka to droga? Wydaje mi się że znam odpowiedź, lecz dla każdego może ona być inna. Wreszcie, jak napisał na ten temat pewien mądry człowiek, "Tym którzy twierdzą że nie potrafią rozpoznać głosu Boga, odpowiadam: jak sobie pościelecie, tak się wyśpicie".

Otrzymawszy taką odpowiedź od Stróża, Śniący ewidentnie dał po sobie poznać niedosyt i konfuzję, co Stróż kwituje śmiechem i ucina dyskusję enigmatycznym stwierdzeniem: "choć nawet czegoś dowiesz się (Śniący), to i tak się nic nie stanie".
Tu mam największy problem z interpretacją, i jestem wdzięczny autorowi za wspomnienie o śmiechu Stróża w tym miejscu - zaraz powiem, dlaczego.

Otóż ta zwrotka sygnalizuje: żadna zdobyta tu wiedza nie zmieni nic w życiu śniącego! Niedobrze, bardzo niedobrze. Może to bowiem oznaczać że:
- Śniący nie ma dość siły woli żeby przekierować życie na właściwe tory, nawet uzbrojony w odpowiedzi na dowolne pytania od Stróża,
- Los śniącego jest z góry przesądzony lub zaplanowany i żadna zdobyta wiedza go nie zmieni,
- Śniący nie byłby w stanie zrozumieć odpowiedzi,
- Śniący nie byłby w stanie zapamiętać odpowiedzi (nie zawsze udaje się wszystkie informacje wynieść z LD w nienaruszonym stanie).
Myślę że widać teraz, dlaczego jestem wdzięczny za notatkę o śmiechu Stróża. Przyjąwszy bowiem przychylność Stróża dla Śniącego, co widać w tym jak się do niego zwraca - "Mój Synu", lub w tym że później wpuści Śniącego na chwilę do Raju... Wygląda na to, że rozwiązanie powyższego dylematu nie jest... Złe dla Śniącego. Ot, po prostu tak musi być i nie jest to nic szkodliwego, strasznego - a raczej coś, co wywołuje uśmiech. To sprawia że najbardziej prawdopodobna wydaje się druga opcja, z góry zaplanowane w jakiś sposób życie, może nawet przez samego Śniącego, który nie ma w tej chwili na ten temat wspomnień.

W mojej ocenie, pomimo pozornego zbycia poprzedniego pytania, Stróż pchnął Śniącego w odpowiednim kierunku. Dlaczego? Ponieważ ten zadaje sobie następnie całkiem pytania całkiem sporego kalibru:
"Co się stanie z całym światem gdy
Odejdziemy w zapomnienie
I co zrobić ze swym życiem by
Ciut na lepsze świat odmienić"
Pytania, na które odpowiedzi każdy ma inne - i one właśnie mogą kierować z powrotem na ścieżkę Boga, której to zagubienie jest sednem problemu Śniącego.

Ostatnia zwrotka wbrew pozorom nie sprawiła mi problemu.
Utrzymanie się w LD nie jest proste. Wymaga praktyki, siły woli. Znajomości pewnych reguł. Niewprawnych Onejronautów z ich pierwszych LD wyrzucają do świata poza snem różne gwałtowne fenomena... Takie jak, a jakże: upadek meteorytu! W moim przypadku dość często był to właśnie ogromny meteoryt, którego upadku nie była w stanie powstrzymać moja chwiejna wówczas wola. W momencie kontaktu kosmicznego pocisku z podłożem świata snu następował oczywiście koniec LD. A natychmiast po nim, wypełniona poczuciem niedosytu pobudka.
Tak więc "nim meteor obok nóg nam spadł" to inaczej: "zanim mój świadomy sen zakończył się wbrew mojej woli".

Ostatnie trzy linijki są dość przejrzyste i bardzo krzepiące. Stróż na chwilę zabrał bowiem Śniącego do Raju. To świadczy o jego wielkiej dobrej woli wobec Śniącego, i o tym że dostęp do owego Raju nie jest wcale tak zazdrośnie strzeżony - przypominam, Śniący "pobłądził życiem całym"! W Raju natomiast:
"A tam całkiem jak u babci sad,
W którym śliwy zakwitają"
Myślę że nikomu nie trzeba tłumaczyć, co tam robi "jak u Babci" Piękne porównanie świadczące o pięknych uczuciach związanych z tym miejscem.
Śliwy natomiast kwitną na biało.

Przyszła pora na refren. W moim odczuciu spełnia on funkcję argumentu dla tych, którzy mogliby pukać się po głowach na widok takiej interpretacji tego tekstu jak ta, która właśnie zmierza ku końcowi. Argument ten brzmi: tak trudno byłoby Ci w to uwierzyć? Przecież:
"Nie jest łatwo pojąć nawet to
To że co rano słońce świeci
Że świat będzie jakim stworzą go
Niepoczęte jeszcze dzieci".

Dawno temu ktoś zasygnalizował mi, że wskazówki do osiągnięcia Oświecenia są poukrywane dosłownie wszędzie. Ciekaw jestem czy kogoś udało mi się przekonać, że w tym utworze jest kilka z nich.

Pozdrawiam serdecznie

B.L.