Zobacz: https://lurker.land/post/pruhbj44e
Data dodania: 9/19/2020, 6:13:35 AM
Autor: laffey

Rozważanie nad istotą rzeczywistości jest trochę jak chodzenie po ciemnym pokoju. Często takie luźne rozważania trącą pseudo nauką, ale czasem zdarzają się głębsze przemyślenia.

Pozornie najlepsze myśli zawsze są następstwem pierwszego kroku jak pomyślenie, że codziennie w nocy właściwie wyłączamy czas, "przeskakujemy" czas w którym jesteśmy nieświadomi. Wszechświat zaczął się wraz z naszą świadomością, i umrze razem z nią. Jeśli poprzez pewny system ponownie zaczniemy egzystować to dla nas czas od śmierci do ponownych narodzin będzie wynosił dosłownie mniej, niż sekundę, ponieważ stracimy poczucie czasu. Podobnie jak 14 miliardów lat ewolucji Wszechświata, życia na Ziemi i ewolucji gatunków trwało zaledwie sekundę, fizycznie nie istnieliśmy, więc nie było żadnego ośrodka, który mógłby mierzyć czas. Gdy ktoś ci bliski umiera to dosłownie w tym samym momencie istnieje już jako inny człowiek (reinkarnacja) lub wszechświat zatoczył koło, nastąpił ponowny wielki wybuch, a ta osoba podobnie – istnieje jako człowiek, zakładając, że wszechświat nie zmienił parametrów. Jednak jakoś nie potrafię się do tego przekonać, myślę, że jesteśmy tylko maszynami wyjeżdżającymi z fabryki w której właściciel to natura, lub ładniej "umysł" Wszechświata. Śmierć dla człowieka to jak odłączenie komputera od prądu.

Wiemy o czasie tak intuicyjnie, jak intuicyjnie wiemy czym jest świadomość, a jednak oba te rzeczy są głównym tematem rozważań naukowców i filozofów. Każdy z nas intuicyjnie rozumie, czym jest czas i subiektywnie odczuwa jego upływ. Jednak nasze intuicje nie muszą być prawdziwe. Ludzie przez wieki wierzyli, że Ziemia jest płaska, gdyż właśnie tak podpowiadała intuicja, wspierana autorytetem zdrowego rozsądku. Odkrycie kulistości naszej planety doprowadziło do rewolucji światopoglądowej. A co stałoby się z naszymi przekonaniami, gdyby udało się przedstawić obraz rzeczywistości z niespotykaną dzisiaj koncepcją czasu?

Właściwie to kto lub co zadecydowało, że jestem tutaj, a nie tam? Dlaczego raczej teraz, a nie wtedy? Dlaczego nie urodziłem się jako średniowieczny rycerz czy uzdolniony kompozytor? Dlaczego nie sto lat później licząc od teraz? Dlaczego nie w Szwecji czy Japonii? Tylko akurat TU i TERAZ.

Prosta odpowiedź – moja świadomość niczym nie różni się od twojej czy Juliusza Cezara, nie potrafimy w pełni wyobrazić sobie czegoś tak abstrakcyjnego jak "niebyt", podobnie jak daremne są próby wyobrażenia czwartego wymiaru. Wspomnienia i samoświadomość nas tworzą, gdyby twoja pamięć przeszła całkowity reset to byłbyś innym człowiekiem, oczywiście zachowałbyś swoje "statystki" fizyczne i psychiczne, ale losowość wydarzeń zewnętrznych spowodowałyby, że nie byłbyś dokładnie tym samym człowiekiem co poprzednio, ponieważ nie posiadałbyś już tych samych wspomnień. Wszystko jest w głowie

#przemyslenia #czas #filozofia


Komentarze:

Data dodania: 9/19/2020, 6:13:35 AM
Autor: laffey

Rozważanie nad istotą rzeczywistości jest trochę jak chodzenie po ciemnym pokoju. Często takie luźne rozważania trącą pseudo nauką, ale czasem zdarzają się głębsze przemyślenia.

Pozornie najlepsze myśli zawsze są następstwem pierwszego kroku jak pomyślenie, że codziennie w nocy właściwie wyłączamy czas, "przeskakujemy" czas w którym jesteśmy nieświadomi. Wszechświat zaczął się wraz z naszą świadomością, i umrze razem z nią. Jeśli poprzez pewny system ponownie zaczniemy egzystować to dla nas czas od śmierci do ponownych narodzin będzie wynosił dosłownie mniej, niż sekundę, ponieważ stracimy poczucie czasu. Podobnie jak 14 miliardów lat ewolucji Wszechświata, życia na Ziemi i ewolucji gatunków trwało zaledwie sekundę, fizycznie nie istnieliśmy, więc nie było żadnego ośrodka, który mógłby mierzyć czas. Gdy ktoś ci bliski umiera to dosłownie w tym samym momencie istnieje już jako inny człowiek (reinkarnacja) lub wszechświat zatoczył koło, nastąpił ponowny wielki wybuch, a ta osoba podobnie – istnieje jako człowiek, zakładając, że wszechświat nie zmienił parametrów. Jednak jakoś nie potrafię się do tego przekonać, myślę, że jesteśmy tylko maszynami wyjeżdżającymi z fabryki w której właściciel to natura, lub ładniej "umysł" Wszechświata. Śmierć dla człowieka to jak odłączenie komputera od prądu.

Wiemy o czasie tak intuicyjnie, jak intuicyjnie wiemy czym jest świadomość, a jednak oba te rzeczy są głównym tematem rozważań naukowców i filozofów. Każdy z nas intuicyjnie rozumie, czym jest czas i subiektywnie odczuwa jego upływ. Jednak nasze intuicje nie muszą być prawdziwe. Ludzie przez wieki wierzyli, że Ziemia jest płaska, gdyż właśnie tak podpowiadała intuicja, wspierana autorytetem zdrowego rozsądku. Odkrycie kulistości naszej planety doprowadziło do rewolucji światopoglądowej. A co stałoby się z naszymi przekonaniami, gdyby udało się przedstawić obraz rzeczywistości z niespotykaną dzisiaj koncepcją czasu?

Właściwie to kto lub co zadecydowało, że jestem tutaj, a nie tam? Dlaczego raczej teraz, a nie wtedy? Dlaczego nie urodziłem się jako średniowieczny rycerz czy uzdolniony kompozytor? Dlaczego nie sto lat później licząc od teraz? Dlaczego nie w Szwecji czy Japonii? Tylko akurat TU i TERAZ.

Prosta odpowiedź – moja świadomość niczym nie różni się od twojej czy Juliusza Cezara, nie potrafimy w pełni wyobrazić sobie czegoś tak abstrakcyjnego jak "niebyt", podobnie jak daremne są próby wyobrażenia czwartego wymiaru. Wspomnienia i samoświadomość nas tworzą, gdyby twoja pamięć przeszła całkowity reset to byłbyś innym człowiekiem, oczywiście zachowałbyś swoje "statystki" fizyczne i psychiczne, ale losowość wydarzeń zewnętrznych spowodowałyby, że nie byłbyś dokładnie tym samym człowiekiem co poprzednio, ponieważ nie posiadałbyś już tych samych wspomnień. Wszystko jest w głowie

#przemyslenia #czas #filozofia