Zobacz: https://lurker.land/post/azPsF22A9
Data dodania: 1/17/2022, 12:13:27 PM
Autor: jfe

W RFN osoby skazane za działalność polityczną uchodziły po 1945 roku w dalszym ciągu za element kryminalny. W ten sposób nowa władza ponownie skazywała dawnych przeciwników reżimu hitlerowskiego na społeczny ostracyzm i eliminację. Okazywano im pogardę i brak zrozumienia. Szykanowano również rodziny pomordowanych dysydentów jako krewnych osób okrytych hańbą. W Bawarii dawni członkowie NSDAP odzyskali swoje poprzednie stanowiska w 98%. W 1950 roku koło 66% dawnych członków Izb Orzekających pozostawało ciągle bez pracy. W służbie publicznej prawie nikt nie znalazł zatrudnienia.

Jednym z fundamentów dyskryminacji dysydentów III Rzeszy było uznanie za niepodważalne prawodawstwa hitlerowskiego w interpretacjach Federalnego Trybunału Sprawiedliwości RFN. Dobrym przykładem skutków tej wykładni był wyrok, jaki zapadł 26 marca 1947 roku w Sądzie Okręgowym w Kilonii. Spawa dotyczyła dziennikarza o nazwisku Garbe, który w 1943 roku został skazany na karę śmierci z przyczyn politycznych. Aby uniknąć egzekucji, zdecydował się na ucieczkę. Próbie tej przeciwstawił się pilnujący go policjant, który w wyniku szamotaniny został pobity przez dziennikarza.

Garbemu udało się zbiec do Szwajcarii. Kiedy jednak w 1946 roku powrócił do Niemiec, został aresztowany pod zarzutem próby zabójstwa policjanta. Sąd w Kilonii skazał dziennikarza na pięć miesięcy więzienia, ponieważ uznał, że ten nie miał prawa sprzeciwiać się w 1943 roku policjantowi. Zachowanie policjanta uznano za prawidłowe, ponieważ sumiennie wykonywał swoje obowiązki, nawet jeśli służyły zbrodniczej wojnie. W 1947 roku sędziowie napisali w uzasadnieniu wyroku:

„Nawet jeśli wyrok kary śmierci nałożony na oskarżonego był niesłuszny, to w żaden sposób nie dawało mu to prawa, aby uderzyć pilnującego go strażnika. Państwo ma prawo do wydawania niesprawiedliwych wyroków, jeśli wymaga tego jego interes. Tę kardynalną zasadę trzeba zaakceptować, a oskarżony tego nie uczynił”

W podobnej sytuacji znajdowały się ofiary sądownictwa wojskowego. Więźniowie obozów karnych w Emsland, jednostek karnych i więzień Wehrmachtu byli w dalszym ciągu postrzegani jako kryminaliści. W związku z tym nikt dobrowolnie nie przyznawał się do wojennej przeszłości przed swoimi kolegami z pracy ani nawet własnymi dziećmi. Wcześniejsze prześladowanie w III Rzeszy było tylko powodem dalszych dyskryminacji przez urzędy Republiki Federalnej. Nałożone wyroki były przeszkodą nie tylko w otrzymaniu bardziej atrakcyjnej pracy, ale nawet elementarnych świadczeń socjalnych. A wszystko to działo się przy szerokiej akceptacji społecznej.

Poszkodowani z podaniami o uchylenie wyroków musieli się zwracać do sądów, gdzie urzędowali ci sami ludzie, którzy zaledwie kilka lat wcześniej, w innym porządku społecznym, sami je wydali. Sędziowie hitlerowscy z założenie nie mogli się na to zgodzić, ponieważ sami podważyliby swoją wiarygodność. Ponadto uchylenie takiego wyroku stanowiłoby podejrzenie, że w III Rzeszy kierowali się ideologią, a nie elementarną sprawiedliwością. Sędziowie nie byli też zainteresowani umacnianiem pozycji środowiskowej swoich dawnych politycznych przeciwników.

Fragment książki "Trudny spadek dysydentów III Rzeszy w Republice Federalnej Niemiec"
#niemcy #iiwojnaswiatowa #jfe


Komentarze:

Data dodania: 1/17/2022, 12:13:27 PM
Autor: jfe

W RFN osoby skazane za działalność polityczną uchodziły po 1945 roku w dalszym ciągu za element kryminalny. W ten sposób nowa władza ponownie skazywała dawnych przeciwników reżimu hitlerowskiego na społeczny ostracyzm i eliminację. Okazywano im pogardę i brak zrozumienia. Szykanowano również rodziny pomordowanych dysydentów jako krewnych osób okrytych hańbą. W Bawarii dawni członkowie NSDAP odzyskali swoje poprzednie stanowiska w 98%. W 1950 roku koło 66% dawnych członków Izb Orzekających pozostawało ciągle bez pracy. W służbie publicznej prawie nikt nie znalazł zatrudnienia.

Jednym z fundamentów dyskryminacji dysydentów III Rzeszy było uznanie za niepodważalne prawodawstwa hitlerowskiego w interpretacjach Federalnego Trybunału Sprawiedliwości RFN. Dobrym przykładem skutków tej wykładni był wyrok, jaki zapadł 26 marca 1947 roku w Sądzie Okręgowym w Kilonii. Spawa dotyczyła dziennikarza o nazwisku Garbe, który w 1943 roku został skazany na karę śmierci z przyczyn politycznych. Aby uniknąć egzekucji, zdecydował się na ucieczkę. Próbie tej przeciwstawił się pilnujący go policjant, który w wyniku szamotaniny został pobity przez dziennikarza.

Garbemu udało się zbiec do Szwajcarii. Kiedy jednak w 1946 roku powrócił do Niemiec, został aresztowany pod zarzutem próby zabójstwa policjanta. Sąd w Kilonii skazał dziennikarza na pięć miesięcy więzienia, ponieważ uznał, że ten nie miał prawa sprzeciwiać się w 1943 roku policjantowi. Zachowanie policjanta uznano za prawidłowe, ponieważ sumiennie wykonywał swoje obowiązki, nawet jeśli służyły zbrodniczej wojnie. W 1947 roku sędziowie napisali w uzasadnieniu wyroku:

„Nawet jeśli wyrok kary śmierci nałożony na oskarżonego był niesłuszny, to w żaden sposób nie dawało mu to prawa, aby uderzyć pilnującego go strażnika. Państwo ma prawo do wydawania niesprawiedliwych wyroków, jeśli wymaga tego jego interes. Tę kardynalną zasadę trzeba zaakceptować, a oskarżony tego nie uczynił”

W podobnej sytuacji znajdowały się ofiary sądownictwa wojskowego. Więźniowie obozów karnych w Emsland, jednostek karnych i więzień Wehrmachtu byli w dalszym ciągu postrzegani jako kryminaliści. W związku z tym nikt dobrowolnie nie przyznawał się do wojennej przeszłości przed swoimi kolegami z pracy ani nawet własnymi dziećmi. Wcześniejsze prześladowanie w III Rzeszy było tylko powodem dalszych dyskryminacji przez urzędy Republiki Federalnej. Nałożone wyroki były przeszkodą nie tylko w otrzymaniu bardziej atrakcyjnej pracy, ale nawet elementarnych świadczeń socjalnych. A wszystko to działo się przy szerokiej akceptacji społecznej.

Poszkodowani z podaniami o uchylenie wyroków musieli się zwracać do sądów, gdzie urzędowali ci sami ludzie, którzy zaledwie kilka lat wcześniej, w innym porządku społecznym, sami je wydali. Sędziowie hitlerowscy z założenie nie mogli się na to zgodzić, ponieważ sami podważyliby swoją wiarygodność. Ponadto uchylenie takiego wyroku stanowiłoby podejrzenie, że w III Rzeszy kierowali się ideologią, a nie elementarną sprawiedliwością. Sędziowie nie byli też zainteresowani umacnianiem pozycji środowiskowej swoich dawnych politycznych przeciwników.

Fragment książki "Trudny spadek dysydentów III Rzeszy w Republice Federalnej Niemiec"
#niemcy #iiwojnaswiatowa #jfe


Data dodania: 1/17/2022, 12:13:27 PM
Autor: jfe

W RFN osoby skazane za działalność polityczną uchodziły po 1945 roku w dalszym ciągu za element kryminalny. W ten sposób nowa władza ponownie skazywała dawnych przeciwników reżimu hitlerowskiego na społeczny ostracyzm i eliminację. Okazywano im pogardę i brak zrozumienia. Szykanowano również rodziny pomordowanych dysydentów jako krewnych osób okrytych hańbą. W Bawarii dawni członkowie NSDAP odzyskali swoje poprzednie stanowiska w 98%. W 1950 roku koło 66% dawnych członków Izb Orzekających pozostawało ciągle bez pracy. W służbie publicznej prawie nikt nie znalazł zatrudnienia.

Jednym z fundamentów dyskryminacji dysydentów III Rzeszy było uznanie za niepodważalne prawodawstwa hitlerowskiego w interpretacjach Federalnego Trybunału Sprawiedliwości RFN. Dobrym przykładem skutków tej wykładni był wyrok, jaki zapadł 26 marca 1947 roku w Sądzie Okręgowym w Kilonii. Spawa dotyczyła dziennikarza o nazwisku Garbe, który w 1943 roku został skazany na karę śmierci z przyczyn politycznych. Aby uniknąć egzekucji, zdecydował się na ucieczkę. Próbie tej przeciwstawił się pilnujący go policjant, który w wyniku szamotaniny został pobity przez dziennikarza.

Garbemu udało się zbiec do Szwajcarii. Kiedy jednak w 1946 roku powrócił do Niemiec, został aresztowany pod zarzutem próby zabójstwa policjanta. Sąd w Kilonii skazał dziennikarza na pięć miesięcy więzienia, ponieważ uznał, że ten nie miał prawa sprzeciwiać się w 1943 roku policjantowi. Zachowanie policjanta uznano za prawidłowe, ponieważ sumiennie wykonywał swoje obowiązki, nawet jeśli służyły zbrodniczej wojnie. W 1947 roku sędziowie napisali w uzasadnieniu wyroku:

„Nawet jeśli wyrok kary śmierci nałożony na oskarżonego był niesłuszny, to w żaden sposób nie dawało mu to prawa, aby uderzyć pilnującego go strażnika. Państwo ma prawo do wydawania niesprawiedliwych wyroków, jeśli wymaga tego jego interes. Tę kardynalną zasadę trzeba zaakceptować, a oskarżony tego nie uczynił”

W podobnej sytuacji znajdowały się ofiary sądownictwa wojskowego. Więźniowie obozów karnych w Emsland, jednostek karnych i więzień Wehrmachtu byli w dalszym ciągu postrzegani jako kryminaliści. W związku z tym nikt dobrowolnie nie przyznawał się do wojennej przeszłości przed swoimi kolegami z pracy ani nawet własnymi dziećmi. Wcześniejsze prześladowanie w III Rzeszy było tylko powodem dalszych dyskryminacji przez urzędy Republiki Federalnej. Nałożone wyroki były przeszkodą nie tylko w otrzymaniu bardziej atrakcyjnej pracy, ale nawet elementarnych świadczeń socjalnych. A wszystko to działo się przy szerokiej akceptacji społecznej.

Poszkodowani z podaniami o uchylenie wyroków musieli się zwracać do sądów, gdzie urzędowali ci sami ludzie, którzy zaledwie kilka lat wcześniej, w innym porządku społecznym, sami je wydali. Sędziowie hitlerowscy z założenie nie mogli się na to zgodzić, ponieważ sami podważyliby swoją wiarygodność. Ponadto uchylenie takiego wyroku stanowiłoby podejrzenie, że w III Rzeszy kierowali się ideologią, a nie elementarną sprawiedliwością. Sędziowie nie byli też zainteresowani umacnianiem pozycji środowiskowej swoich dawnych politycznych przeciwników.

Fragment książki "Trudny spadek dysydentów III Rzeszy w Republice Federalnej Niemiec"
#niemcy #iiwojnaswiatowa #jfe


Data dodania: 1/17/2022, 12:13:27 PM
Autor: jfe

W RFN osoby skazane za działalność polityczną uchodziły po 1945 roku w dalszym ciągu za element kryminalny. W ten sposób nowa władza ponownie skazywała dawnych przeciwników reżimu hitlerowskiego na społeczny ostracyzm i eliminację. Okazywano im pogardę i brak zrozumienia. Szykanowano również rodziny pomordowanych dysydentów jako krewnych osób okrytych hańbą. W Bawarii dawni członkowie NSDAP odzyskali swoje poprzednie stanowiska w 98%. W 1950 roku koło 66% dawnych członków Izb Orzekających pozostawało ciągle bez pracy. W służbie publicznej prawie nikt nie znalazł zatrudnienia.

Jednym z fundamentów dyskryminacji dysydentów III Rzeszy było uznanie za niepodważalne prawodawstwa hitlerowskiego w interpretacjach Federalnego Trybunału Sprawiedliwości RFN. Dobrym przykładem skutków tej wykładni był wyrok, jaki zapadł 26 marca 1947 roku w Sądzie Okręgowym w Kilonii. Spawa dotyczyła dziennikarza o nazwisku Garbe, który w 1943 roku został skazany na karę śmierci z przyczyn politycznych. Aby uniknąć egzekucji, zdecydował się na ucieczkę. Próbie tej przeciwstawił się pilnujący go policjant, który w wyniku szamotaniny został pobity przez dziennikarza.

Garbemu udało się zbiec do Szwajcarii. Kiedy jednak w 1946 roku powrócił do Niemiec, został aresztowany pod zarzutem próby zabójstwa policjanta. Sąd w Kilonii skazał dziennikarza na pięć miesięcy więzienia, ponieważ uznał, że ten nie miał prawa sprzeciwiać się w 1943 roku policjantowi. Zachowanie policjanta uznano za prawidłowe, ponieważ sumiennie wykonywał swoje obowiązki, nawet jeśli służyły zbrodniczej wojnie. W 1947 roku sędziowie napisali w uzasadnieniu wyroku:

„Nawet jeśli wyrok kary śmierci nałożony na oskarżonego był niesłuszny, to w żaden sposób nie dawało mu to prawa, aby uderzyć pilnującego go strażnika. Państwo ma prawo do wydawania niesprawiedliwych wyroków, jeśli wymaga tego jego interes. Tę kardynalną zasadę trzeba zaakceptować, a oskarżony tego nie uczynił”

W podobnej sytuacji znajdowały się ofiary sądownictwa wojskowego. Więźniowie obozów karnych w Emsland, jednostek karnych i więzień Wehrmachtu byli w dalszym ciągu postrzegani jako kryminaliści. W związku z tym nikt dobrowolnie nie przyznawał się do wojennej przeszłości przed swoimi kolegami z pracy ani nawet własnymi dziećmi. Wcześniejsze prześladowanie w III Rzeszy było tylko powodem dalszych dyskryminacji przez urzędy Republiki Federalnej. Nałożone wyroki były przeszkodą nie tylko w otrzymaniu bardziej atrakcyjnej pracy, ale nawet elementarnych świadczeń socjalnych. A wszystko to działo się przy szerokiej akceptacji społecznej.

Poszkodowani z podaniami o uchylenie wyroków musieli się zwracać do sądów, gdzie urzędowali ci sami ludzie, którzy zaledwie kilka lat wcześniej, w innym porządku społecznym, sami je wydali. Sędziowie hitlerowscy z założenie nie mogli się na to zgodzić, ponieważ sami podważyliby swoją wiarygodność. Ponadto uchylenie takiego wyroku stanowiłoby podejrzenie, że w III Rzeszy kierowali się ideologią, a nie elementarną sprawiedliwością. Sędziowie nie byli też zainteresowani umacnianiem pozycji środowiskowej swoich dawnych politycznych przeciwników.

Fragment książki "Trudny spadek dysydentów III Rzeszy w Republice Federalnej Niemiec"
#niemcy #iiwojnaswiatowa #jfe


Data dodania: 1/17/2022, 12:13:27 PM
Autor: jfe

W RFN osoby skazane za działalność polityczną uchodziły po 1945 roku w dalszym ciągu za element kryminalny. W ten sposób nowa władza ponownie skazywała dawnych przeciwników reżimu hitlerowskiego na społeczny ostracyzm i eliminację. Okazywano im pogardę i brak zrozumienia. Szykanowano również rodziny pomordowanych dysydentów jako krewnych osób okrytych hańbą. W Bawarii dawni członkowie NSDAP odzyskali swoje poprzednie stanowiska w 98%. W 1950 roku koło 66% dawnych członków Izb Orzekających pozostawało ciągle bez pracy. W służbie publicznej prawie nikt nie znalazł zatrudnienia.

Jednym z fundamentów dyskryminacji dysydentów III Rzeszy było uznanie za niepodważalne prawodawstwa hitlerowskiego w interpretacjach Federalnego Trybunału Sprawiedliwości RFN. Dobrym przykładem skutków tej wykładni był wyrok, jaki zapadł 26 marca 1947 roku w Sądzie Okręgowym w Kilonii. Spawa dotyczyła dziennikarza o nazwisku Garbe, który w 1943 roku został skazany na karę śmierci z przyczyn politycznych. Aby uniknąć egzekucji, zdecydował się na ucieczkę. Próbie tej przeciwstawił się pilnujący go policjant, który w wyniku szamotaniny został pobity przez dziennikarza.

Garbemu udało się zbiec do Szwajcarii. Kiedy jednak w 1946 roku powrócił do Niemiec, został aresztowany pod zarzutem próby zabójstwa policjanta. Sąd w Kilonii skazał dziennikarza na pięć miesięcy więzienia, ponieważ uznał, że ten nie miał prawa sprzeciwiać się w 1943 roku policjantowi. Zachowanie policjanta uznano za prawidłowe, ponieważ sumiennie wykonywał swoje obowiązki, nawet jeśli służyły zbrodniczej wojnie. W 1947 roku sędziowie napisali w uzasadnieniu wyroku:

„Nawet jeśli wyrok kary śmierci nałożony na oskarżonego był niesłuszny, to w żaden sposób nie dawało mu to prawa, aby uderzyć pilnującego go strażnika. Państwo ma prawo do wydawania niesprawiedliwych wyroków, jeśli wymaga tego jego interes. Tę kardynalną zasadę trzeba zaakceptować, a oskarżony tego nie uczynił”

W podobnej sytuacji znajdowały się ofiary sądownictwa wojskowego. Więźniowie obozów karnych w Emsland, jednostek karnych i więzień Wehrmachtu byli w dalszym ciągu postrzegani jako kryminaliści. W związku z tym nikt dobrowolnie nie przyznawał się do wojennej przeszłości przed swoimi kolegami z pracy ani nawet własnymi dziećmi. Wcześniejsze prześladowanie w III Rzeszy było tylko powodem dalszych dyskryminacji przez urzędy Republiki Federalnej. Nałożone wyroki były przeszkodą nie tylko w otrzymaniu bardziej atrakcyjnej pracy, ale nawet elementarnych świadczeń socjalnych. A wszystko to działo się przy szerokiej akceptacji społecznej.

Poszkodowani z podaniami o uchylenie wyroków musieli się zwracać do sądów, gdzie urzędowali ci sami ludzie, którzy zaledwie kilka lat wcześniej, w innym porządku społecznym, sami je wydali. Sędziowie hitlerowscy z założenie nie mogli się na to zgodzić, ponieważ sami podważyliby swoją wiarygodność. Ponadto uchylenie takiego wyroku stanowiłoby podejrzenie, że w III Rzeszy kierowali się ideologią, a nie elementarną sprawiedliwością. Sędziowie nie byli też zainteresowani umacnianiem pozycji środowiskowej swoich dawnych politycznych przeciwników.

Fragment książki "Trudny spadek dysydentów III Rzeszy w Republice Federalnej Niemiec"
#niemcy #iiwojnaswiatowa #jfe


Data dodania: 1/17/2022, 12:13:27 PM
Autor: jfe

W RFN osoby skazane za działalność polityczną uchodziły po 1945 roku w dalszym ciągu za element kryminalny. W ten sposób nowa władza ponownie skazywała dawnych przeciwników reżimu hitlerowskiego na społeczny ostracyzm i eliminację. Okazywano im pogardę i brak zrozumienia. Szykanowano również rodziny pomordowanych dysydentów jako krewnych osób okrytych hańbą. W Bawarii dawni członkowie NSDAP odzyskali swoje poprzednie stanowiska w 98%. W 1950 roku koło 66% dawnych członków Izb Orzekających pozostawało ciągle bez pracy. W służbie publicznej prawie nikt nie znalazł zatrudnienia.

Jednym z fundamentów dyskryminacji dysydentów III Rzeszy było uznanie za niepodważalne prawodawstwa hitlerowskiego w interpretacjach Federalnego Trybunału Sprawiedliwości RFN. Dobrym przykładem skutków tej wykładni był wyrok, jaki zapadł 26 marca 1947 roku w Sądzie Okręgowym w Kilonii. Spawa dotyczyła dziennikarza o nazwisku Garbe, który w 1943 roku został skazany na karę śmierci z przyczyn politycznych. Aby uniknąć egzekucji, zdecydował się na ucieczkę. Próbie tej przeciwstawił się pilnujący go policjant, który w wyniku szamotaniny został pobity przez dziennikarza.

Garbemu udało się zbiec do Szwajcarii. Kiedy jednak w 1946 roku powrócił do Niemiec, został aresztowany pod zarzutem próby zabójstwa policjanta. Sąd w Kilonii skazał dziennikarza na pięć miesięcy więzienia, ponieważ uznał, że ten nie miał prawa sprzeciwiać się w 1943 roku policjantowi. Zachowanie policjanta uznano za prawidłowe, ponieważ sumiennie wykonywał swoje obowiązki, nawet jeśli służyły zbrodniczej wojnie. W 1947 roku sędziowie napisali w uzasadnieniu wyroku:

„Nawet jeśli wyrok kary śmierci nałożony na oskarżonego był niesłuszny, to w żaden sposób nie dawało mu to prawa, aby uderzyć pilnującego go strażnika. Państwo ma prawo do wydawania niesprawiedliwych wyroków, jeśli wymaga tego jego interes. Tę kardynalną zasadę trzeba zaakceptować, a oskarżony tego nie uczynił”

W podobnej sytuacji znajdowały się ofiary sądownictwa wojskowego. Więźniowie obozów karnych w Emsland, jednostek karnych i więzień Wehrmachtu byli w dalszym ciągu postrzegani jako kryminaliści. W związku z tym nikt dobrowolnie nie przyznawał się do wojennej przeszłości przed swoimi kolegami z pracy ani nawet własnymi dziećmi. Wcześniejsze prześladowanie w III Rzeszy było tylko powodem dalszych dyskryminacji przez urzędy Republiki Federalnej. Nałożone wyroki były przeszkodą nie tylko w otrzymaniu bardziej atrakcyjnej pracy, ale nawet elementarnych świadczeń socjalnych. A wszystko to działo się przy szerokiej akceptacji społecznej.

Poszkodowani z podaniami o uchylenie wyroków musieli się zwracać do sądów, gdzie urzędowali ci sami ludzie, którzy zaledwie kilka lat wcześniej, w innym porządku społecznym, sami je wydali. Sędziowie hitlerowscy z założenie nie mogli się na to zgodzić, ponieważ sami podważyliby swoją wiarygodność. Ponadto uchylenie takiego wyroku stanowiłoby podejrzenie, że w III Rzeszy kierowali się ideologią, a nie elementarną sprawiedliwością. Sędziowie nie byli też zainteresowani umacnianiem pozycji środowiskowej swoich dawnych politycznych przeciwników.

Fragment książki "Trudny spadek dysydentów III Rzeszy w Republice Federalnej Niemiec"
#niemcy #iiwojnaswiatowa #jfe