Zobacz: https://lurker.land/post/afakib3pl
Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Komentarze:

Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings


Data dodania: 10/31/2020, 6:38:50 PM
Autor: ijon_tichy

Moje świadectwo o świadomym śnie, podróżach astralnych i kontakcie z duchową rzeczywistością.

Wołam tych którzy prosili mnie o wpis: @Boreas_Linvail @D4rk_R4ven oraz wiernego fana "opowieści z krypty" @raptor

-------
Efezjan 6:12 „Albowiem nasza walka nie toczy się z ciałem i krwią, ale z władcami, z władzami, z mocami tego ciemnego świata i z duchowymi siłami zła w królestwach niebieskich”.
-------

Zgodnie z obietnicą przedstawiam swoje świadectwo dotyczące niemądrej "zabawy" i ciekawskości, za które zapłaciłem ogromnym stresem, uszczerbkiem na zdrowiu duchowym. Osoby, które są materialistami ontologicznymi, redukcjonistami naturalizmu, na pewno wezmą ten wpis za bzdurę, a mnie za dziwadło, ale mam to głęboko w czterech literach

Nikomu o tym nie opowiadam w realu, bo 90% ludzi w to nie wierzy i nawet nie dziwię im się, że pewne osoby mogłyby potraktować mnie jak dziwaka. Ale to jest internet, więc jestem anonimowy. Niech wszyscy przyjmą to tak, jak chcą. Piszę prawdę, wszystko dokładnie tak, jak się wydarzyło, bez kolorowania, bez dodawania lub wymazywania czegokolwiek z tego, czego doświadczyłem.

To dość długa historia. Zaczęło się, gdy w wieku 17 lat spotkałem w bibliotece bardzo dziwną, tajemniczą osobę. Ogolony, łysy, dziwnie ubrany koleś o wizerunku buddyjskiego mnicha, ale nie ubrany w ich szaty. Przez jakiś czas rozmawiałem z nim o różnych sprawach duchowych (zawsze interesowałem się religią, filozofią, egzystencjalizmem i tym podobnymi ciekawostkami, różnymi ujęciami podejścia do świata, rzeczywistości). Ten człowiek opowiedział mi o swojej medytacji, technikach opuszczania ciała, podróżach astralnych, miejscach które odwiedzał, istotach, z którymi miał kontakt. Rozmawiając z nim myślałem sobie, że to dziwak i potraktowałem go jako ciekawostkę. Dziś, jako człowiek dorosły, po wielu doświadczeniach i wiele lat później rozumiem, że ten człowiek manipulował mną w rozmowie, próbując dowiedzieć się, gdzie mieszkam. Rozmawiał ze mną o Bogu i Biblii, ale wciągając mnie w rozmowę zapewniał, że ma dla mnie specjalny dodatek do biblii, o którym niewielu ludzi wie i chętnie wyśle ​​go na mój adres domowy. Może postąpiłem frajersko, ale podałem mu swój adres domowy. Głupi młody ja …
To był początek całej historii …
------

Mniej więcej po tym wydarzeniu ja i mój brat (3 lata starszy ode mnie) zaczęliśmy mieć świadome sny, spontanicznie, bez intencji. Świadome sny i paraliże przysenne stawały się coraz częstsze i coraz czystsze i wyraźniejsze. Nie miałem internetu (to było 18 lat temu) i nie miałem możliwości czytać na te tematy. Wszystko działo się naturalnie. Z biegiem czasu mój brat spontanicznie rozpoczął OOBE, wychodził z ciała podczas snu i podróżował, dryfował i unosił się po pokoju, nauczył się przemieszczać poza dom i podróżować w różne miejsca. Opowiadał mi niesamowite historie, ale wtedy nie wiedziałem, czy to jego wyobraźnia. To czego byłem na 100% pewien, to jego prawdomówność - na pewno nie kłamał, bo znam go doskonale od dzieciństwa i żyjemy w braterskiej przyjaźni, więc naprawdę wiem, że nie kłamał. Podczas jednej ze swoich podróży doświadczył czegoś, co opisał jako śmierć. Nie opowiem szczegółów, ale wtedy on szczegółowo opowiedział mi o całym procesie, który opisał jakby umierał, o szczegółach jego przeżyć i uczuć, które mu towarzyszyły, o opuszczaniu ciała, podróżowaniu. Stwierdził, że na końcu dotarł do przepięknej rzeczywistości, która była nieporównywalnie bardziej realna niż to, czego doświadczamy tutaj podczas naszego ziemskiego życia. Kolory, zapachy, piękno i poziom percepcji był ponad tym, co da się wyrazić w słowach. Tak to opisywał. Opowiedział mi o postaciach, które tam spotkał, świadomych istotach, które go przywiały, wytłumaczyły gdzie jest i dały mu jakieś wstępne wskazówki. Powiedział, że czuł wszechogarniającą miłość, która przepełniała całą przestrzeń i materię. Zapragnął jednak wrócić, ale te istoty nalegały, aby został. On jednak jakoś ich zmusił do tego, by mógł wrócić, bo wiedział, że jeśli nie wróci, to nasza rodzina, a zwłaszcza nasz tata, bardzo cierpiałby, gdyby nie wrócił. Więc te istoty pozwoliły mu wrócić do ciała.

brzmi jak szaleństwo? To zapnijcie pasy…

Mój brat miał o wiele więcej tego typu doświadczeń. Niektóre z nich mi opowiedział, ale innych nie, bo bał się powiedzieć twierdząc, ze nie może przekazać wielu rzeczy, bo wie, że są tylko dla niego. Czasami na przykład budził się kompletnie, siadał na łóżku i nadal słyszał zewnętrzne głosy (był na 100% pewien, że nie było go w głowie), które wydają mu wskazówki lub podają numery, które mają jakiś cel ... Nigdy ich nie słuchał, odcinał się od nich. Ale w tym czasie wszystko zaczęło być coraz bardziej przerażające, mroczne i wymykające się spod kontroli. Mój brat w tym czasie zainteresował się też Bogiem, Biblią, zbawieniem, Jezusem Chrystusem i zaczęły się jego kłopoty - te „zabawy” zaczęły być straszne, był przerażony i przerażony. Zaczął być terroryzowany. Okazało się, że te doświadczenia były czystym złem, które tylko podszywało się pod dobro... Jaki był koniec tej historii? Opowiem na końcu tego wpisu.

W międzyczasie miałem też świadome sny, dziwne sny, ale nie tak intensywne, jak mój brat i nie doświadczyłem pełnego OOBE, nie odbyłem podróży astralnych. Traktowałem to jak zabawę i rozrywkę, nawet jeśli bywało nieprzyjemnie. Byłem przekonany, że to wszystko dzieje się w mojej wyobraźni. Jednak trzy razy miałem szokujący kontakt z „drugą stroną” rzeczywistości. Powiem jedną z nich, tę która ostatecznie przekonała mnie, że to się dzieje naprawdę, a nie jest wytworem mojej wyobraźni…

W tym czasie poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Wspaniała osoba, szlachetna, zewnętrznie piękna dziewczyna. No po prostu 10/10 w skali Ijona_Tichy. Ta dziewczyna była moim ideałem pod względem charakteru. Taka czysta dusza. a Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, bo oglądaliśmy filmy do późnych godzin nocnych. Nie wspomniałem jej o moich zabawach z świadomym snem i paraliżami przysennymi, bo nie chciałem robić z siebie dziwadła. Bardzo chciałem jej zaimponować, że jestem grzecznym, zwyczajnym chłopcem hehe. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem, kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca wszedłem spontanicznie w świadomy sen. Nie opowiem snu, ale był bardzo ciemny, w demonicznej atmosferze rodem z najgorszego horroru, a ja niestety nie miałem kontroli nad "fabułą" i scenerią snu. Postanowiłem więc, ze się obudzę. Po chwili udało mi się obudzić, ale pozostawałem w paraliżu przysennym, więc nie mogłem się ruszyć. Moje oczy były otwarte i byłem całkowicie przytomny. Byłem już dobrze zorientowany w tematyce świadomych snów i w paraliżu sennym. Leżałem na wznak, patrzyłem prosto przed siebie, na szafę i na drzwi. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, nieco rozmytą, jakby zakapturzoną, z pochyloną głową (mam gęsią skórkę, kiedy to teraz piszę…). Stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty, była rozmyta. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki, piskliwy dźwięk, podobny do gwizdka „iiiiiiiiiiii”, bardzo wysokie częstotliwości dźwięku. Wysokie dźwięki narastały coraz bardziej. Wtedy ta istota powoli zaczęła zbliżać się do mnie (Boże, jakie to było przerażające!). Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jakby hałas, jakby mój mózg się gotował, jak szelest wielu fal, zaczęło bulgotać. Im bliżej była ta osoba, tym bardziej nasilało się to dziwne brzęczenie i "gotowanie" w mojej głowie.

Potem dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy, charczący głos, jak growl w death metalowej muzyce. Coraz bardziej, coraz bardziej... Byłem tak przerażony, że zacząłem się szarpać i stosować wszystkie znane metody, by się obudzić całkowicie, ale nie mogłem. Trwało to już ze 20 sekund, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli. Wtedy ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, jakby ktoś przebił mi głowę na wylot dokładnie przez uszy. Moje przerażenie urosło aż do totalnej paniki, więc "krzyknąłem" w myślach: „JEZU! POMOCY! RATUJ MNIE!” i dokładnie w tym momencie, nagle,bardzo gwałtownie, w przyspieszonym tempie, wszystko się cofnęło i usłyszałem gwałtowny, nienawistny, krótki wrzask, pełen szału, gniewu i nienawiści. I nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota zniknęła, a objawy zniknęły.

Wciąż leżałem na plecach, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach. Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i spojrzała na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłabyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Myślę, że wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się ruszyć. Obok drzwi stała czarna postać, jakby zakapturzona. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochylił się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy opisała dokładnie, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej jej o tych sprawach nie mówiłem - świadome sny, paraliż przysenny, podróże astralne itp. Ona nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym nie słyszała i nigdy tego nie praktykowała, więc nie miałem na nią żadnego wpływu na to, co mi powiedziała. To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał w twarz, jak przebicie rdzenia mojej świadomości. To mnie zdewastowało, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” i świata oraz relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że „coś jest” ponad naszą rzeczywistością, ponad tym, co widzimy na co dzień.

Miałem jeszcze dwa szokujące doświadczenia, ale teraz o nich nie będę pisać.

Zrozumiałem, że przez lata mój brat i ja zmagaliśmy się z duchową rzeczywistością, która chciała nas wziąć w posiadanie. Teraz oboje jesteśmy nowo narodzonymi chrześcijanami. Świadome sny, OOBE, paraliż senny odszedł natychmiast po naszym nowym narodzeniu w Chrystusie. Dosłownie tak, jak ręką odjął. To kolejny dowód na to, że to był kontakt z duchową rzeczywistością.

#oobe #astral #swiadomysen #paralizprzysenny #ciekawostki #demony #rzeczywistosc #ijonthings