Zobacz: https://lurker.land/post/YvsUevxvS
Data dodania: 5/14/2022, 9:12:19 AM
Autor: jfe

Kulisy negocjacji Układu Monachijskiego z 1938 roku autorstwa legendarnego Johna Tolanda.

(….) Mussolini wniósł do obrad pewien element ładu, przedkładając pisemną propozycję rozwiązania problemu Sudetów, którą przedstawił jako własną, choć stworzyli ją Niemcy. Dochodziła piętnasta, więc ogłoszono przerwę na obiad. Po pośpiesznym posiłku dyskusja stała się jeszcze bardziej chaotyczna. Zwykle trzy lub cztery osoby mówiły równocześnie, co powodowało, że zadanie Schmidta (tłumacza Hitlera) było prawie niewykonalne. Musiał nalegać, żeby uczestnicy najpierw wysłuchali tłumaczenia. Przyjaciołom obserwującym go z rozbawieniem przez szklane drzwi musiał się wydać dyrektorem szkoły próbującym przywołać do porządku niesforną klasę.

W końcu przewodnictwo objął Il Duce. Trzej pozostali przywódcy mogli się posługiwać jedynie własnym językiem, a on radził sobie we wszystkich czterech. Chociaż z trudem mówił po angielsku, kaleczył francuski w typowym włoskim stylu, a poziom jego niemieckiego był wątpliwy, przejął rolę głównego tłumacza, apodyktycznego, choć przyjaznego dyrygenta niezdyscyplinowanego chóru. Zadawał Hitlerowi pytanie po niemiecku, czekał na odpowiedź, później podsumowywał jej sens, a nie dosłowne brzmienie, dla francuskiej i brytyjskiej delegacji.

„To był mój wielki dzień – powiedział później kapitanowi SS, Eugenowi Dollmannowi, którego zabrał ze sobą w charakterze tłumacza. – Oczy wszystkich skupiły się na mnie, a nie na panu Daladierze lub panu Chamberlainie. Taka chwila jest godna cesarzy, nieprawdaż?”. Do sali zaczęły zaglądać postronne osoby. Jeden po drugim zjawili się Göring, François-Poncet, Henderson, Attolico i Weizsäcker z prawnikami, sekretarzami i adiutantami. Skupili się wokół swoich pryncypałów, którzy zasiedli w półkolu przed ogromnym kominkiem. Sytuacja zaczęła przypominać grę hazardową o wysoką stawkę.

Nadchodził wieczór, a atmosfera w sali coraz bardziej gęstniała. W końcu Brytyjczycy przedstawili własną propozycję. Wydawała się do przyjęcia, z wyjątkiem plebiscytu w Sudetach i międzynarodowych gwarancji nowych granic Czechosłowacji. Podczas przedłużającej się, choć nieszczególnie ostrej dyskusji Dollmanna wywołano z sali – chciała się z nim widzieć jakaś
tajemnicza zawoalowana dama. W wartowni zastał żonę ambasadora Attolico, która zażądała, aby „natychmiast, bez żadnej zwłoki” spytał Herr Hitlera, jak idą rozmowy. Wyjaśniła, że obiecała Madonnie z Santa Casa w Loreto, iż przywiezie jej masywną złoconą świecę, jeśli konferencja pójdzie dobrze i pokój na świecie zostanie ocalony. Jej pociąg odchodził za pół godziny.
Dollmann odrzekł, że nie może zapytać Führera, ale wypyta Il Duce lub Ciano. Ci się nie nadają. Poleciła mu zapytać Himmlera, który wszystko wiedział. Nie mając innego wyjścia, Dollmann w końcu odnalazł reichsführera. „Jego początkowe zdumienie przerodziło się w rozbawienie. Upoważnił mnie do oznajmienia, że pokój jest pewny”

https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/97/5e/5ba912b9e27e4_p.jpg?1538412903
Fragment książki "Hitler. Reportaż biograficzny"
#duce #fuhrer #historia #jfe


Komentarze:

Brak komentarzy