Zobacz: https://lurker.land/post/UlYdvT1Td
Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Komentarze:

Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka


Data dodania: 7/3/2022, 4:30:17 PM
Autor: dom_perignon

Na pewnym portalu (Quora) ktoś zadał ciekawe pytanie:

Czy z politycznego punktu widzenia sojusz Polski z Rosją mógłby być dla nas korzystniejszy od sojuszu ze Stanami?

Pewien Polak napisał chyba najlepszą odpowiedź:

Sojusze zawiera się, kiedy obie strony mają z nich jakąś korzyść. Np. z sojuszu z USA mamy wsparcie militarne w zamian za zabieganie o amerykańskie interesy w Europie. Jest to tak zwana relacja symbiotyczna.

Natomiast Rosja to organizm wchodzący z innymi podmiotami w relację pasożytniczą. Wszystko wszystkim zabiera, a w zamian nic nie daje. Na takim "sojuszu" Rosja zyskałaby bardzo wiele, a Polska tylko by straciła.

Co takiego moglibyśmy zyskać na związaniu się z Rosją? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba najpierw uświadomić sobie, że Rosja nie jest normalnym państwem w takim sensie, jaki znamy ze świata zachodniego. Rosja to quasi-państwowa struktura o charakterze przestępczym, czyli tak zwana kleptokracja. W przeciwieństwie do normalnych państw, które budują swój dobrobyt gospodarczy produkując towary i usługi, rosyjska gospodarka opiera się na rozboju i grabieży. Zarówno surowców naturalnych, jak i sąsiednich państw, a przede wszystkim własnej ludności. To twór, który niczego pożytecznego nie produkuje, a jego towarami eksportowymi, poza ropą i gazem, są tylko rozpacz i nędza. Rosja to jest nowotwór, który najpierw zjada swoje własne organy, a potem przerzuca się na okoliczne tkanki, pozostawiając za sobą tylko martwicę.

Taki sojusz z Rosją to byłoby mniej więcej to samo, co "sojusz" restauratorów, którzy muszą płacić miejscowym gangsterom za tzw. "ochronę". Takie coś już przerabialiśmy w Polsce. Na szczęście, udało się w znacznym stopniu wyeliminować tę patologię i nie wracajmy do tego.

Gospodarczo nic byśmy z tego nie mieli, gdyż Rosja jest gospodarczym nędzarzem, który tylko ciągnąłby nas w dół. Mimo, że zajmują pół globusa, to ich gospodarka jest wielkości gospodarki hiszpańskiej i niewiele większa od polskiej. Nie rozwijają żadnych nowych technologii, które są konieczne dla gospodarczego postępu. Oczywistym jest, że z punktu widzenia ekonomii warto się wiązać się sojuszem z silnymi, na czym można finansowo skorzystać, a nie z krajem objętym skrajną biedą. Gdyby Polska była eksporterem bardzo tanich towarów o bardzo niskiej jakości, to być może Rosja jako kraj bardzo ubogi byłby dobrym rynkiem zbytu, ale tak nie jest. Rozważając ewentualny sojusz, trzeba by też zastanowić się nie gdzie Rosja jest dzisiaj, ale gdzie będzie za np. 10 lat. A wszystko wskazuje na to, że będzie na jeszcze większym gospodarczym dnie, niż jest dzisiaj, gdyż jej gospodarka się kurczy (teraz dodatkowo na skutek sankcji, a w przyszłości jeszcze bardziej na skutek ograniczenia importu ropy i gazu przez UE).

Kulturowo, społecznie i politycznie taki sojusz to też by była katastrofa. Rosja, jako znacznie większa, miałaby ułatwione narzucanie nam swojej kultury i systemu społecznego. A nie jest to kultura i społeczeństwo, którego chciałbym być członkiem. W Rosji los, życie i dobro poddanych (świadomie nie nazywam ich obywatelami) nic nie znaczą, są tylko zasobami do realizacji zachcianek kilku ojców chrzestnych tej mafii.

Aby zawierać z kimś sojusz, który będzie realnie funkcjonował, potrzebne jest chociaż minimalne zaufanie pomiędzy stronami. Nie wiem, jak można obdarzyć jakimkolwiek zaufaniem Putina, Ławrowa i pozostałych gangsterów z Rosji. To są ludzie, którzy brzydzą się mówieniem prawdy. Których gwarancje nie są warte funta kłaków, co widać dzisiaj na Ukrainie. Kto mógłby skorzystać na sojuszu ze złodziejami i bandytami? Tylko jeszcze większy, jeszcze chytrzejszy bandyta od nich. Na przykład Łukaszenka. Natomiast nie Polska.

#rosja #usa #polityka