Zobacz: https://lurker.land/post/KGwDAZZhT
Data dodania: 1/6/2022, 2:37:54 PM
Autor: sol_ziemi

A propos tekstu:

Jest pani schludnie ubrana, bo elegancja zaczyna się od 10 000 złotych

Bzdura i snobizm. Jeżeli przechwalanie się statusem finansowym utożsamiane jest z elegancją, to chyba tylko wśród snobów. Chyba, że mówimy o sytuacjach bardzo uroczystych, lub w elitarnych, bardzo wysokich kręgach. Jeśli nie, to taka opinia jest głupia.

Wiadomo, że za całkowitą taniochę nie da rady ubrać się elegancko. Ale można ubrać się w rozsądnych cenach, niedrogo, ale elegancko. Uważam siebie za eleganckiego człowieka i w towarzystwie również za takiego uchodze. Chodzę raczej w schludnych, dopasowanych ubraniach, typu slim, bez dresów, bez napisów na ubraniach i bez logo firmy, choć nie unikam markowych ubrań. Jeśli już kupuję markowe, to tak, żeby nie było widać logo i bez jakichkolwiek napisów. Nie kupuję badziewia z targu i chińskich sklepie, czy alejek z Carrefoura i Biedronki. Mój typowy ubiór wyceniam mniej więcej tak:

Buty: 299 zł .
Kurtka 450 zł.
Spodnie 200 zł.
Koszulka 60 zł.
Sweter 200 zł.

Spodnie, koszulka i bluza/sweter policzmy jeden komplet na każdy dzień tygodnia. Wychodzi 460 zł x 7. Wychodzi, że tygodniowa garderoba, to około 3 200 zł. Buty i kurtkę nosi się codziennie ta sama, więc nie liczę. Bielizny też nie liczę, bo jest raczej tania.

Można więc zaokrąglić lekko w górę do 3 500 zł spokojnie. I to wystarczy by chodzić elegancko ubranym.

Wiadomo, że mam jakieś pojedyncze elementy garderoby w wyższych cenach, np. Płaszcz na niedzielę do kościoła za 800 zł, ale ich nie liczę, bo to nie liczy się w moim wyliczeniu typowego, codziennego ubioru.

Ps. A propos snobizmu. W przyrodzie występuje zjawisko mimikry, kiedy to organizm podszywa się wyglądem pod inny gatunek w celu ochrony. Na przykład jest gąsienica, która buduje kokon wyglądający jak głowa niebezpiecznego węża, który występuje w tym samym rejonie. W ten sposób przepoczwarczająca się gąsienica zyskuje "wyższy" status osobnika niebezpiecznego i jest bezpieczniejsza na czas przepoczwarzanie się w motyla. Podobnie snoby próbują dodawać sobie plus do poczucia własnej wartości poprzez kupowanie zbędnych rzeczy, które mają zakomunikować innym osobom "jestem majętny, jestem lepszy, mam wyższy status".

Często, ale to bardzo często czynią tak ludzie, których nie stać na jakiś zakup, ale są gotowi się zadłużyć lub głodować, byleby w oczach ludzi postronnych sprawić wrażenie osób z wyższym statusem.

Tymczasem podam ciekawą anegdotę z życia wziętą. Mój wujek jest bardzo zamożnym człowiekiem, długi czas handlował paliwem i swego czasu zasiadał w zarządzie petrochemii Płock. Później handlował ekskluzywnymi produktami z Chin, na czym dorobił się grubych pieniędzy. Jest fanem motoryzacji i ma kilka samochodow Porsche, w tym jeden zabytkowy, którego zdjęcie wrzucałem kiedyś na Lurker, jak wujek przyjechał do mnie w odwiedziny. Gdybyście zobaczyli go na ulicy, to powiedzielibyście, że to raczej skromnie ubrany człowiek, w ubraniach z tanich sieciowej, oprócz czapki, paska i butów porshe. Gościu nie potrzebuje chwalić się statusem, żeby czuć się lepiej. On wie, że ma status i guzik go obchodzi, czy ktokolwiek inny o tym wie.

#opinia #dyskusje #moda #anegdota


Komentarze:

Data dodania: 1/6/2022, 2:37:54 PM
Autor: sol_ziemi

A propos tekstu:

Jest pani schludnie ubrana, bo elegancja zaczyna się od 10 000 złotych

Bzdura i snobizm. Jeżeli przechwalanie się statusem finansowym utożsamiane jest z elegancją, to chyba tylko wśród snobów. Chyba, że mówimy o sytuacjach bardzo uroczystych, lub w elitarnych, bardzo wysokich kręgach. Jeśli nie, to taka opinia jest głupia.

Wiadomo, że za całkowitą taniochę nie da rady ubrać się elegancko. Ale można ubrać się w rozsądnych cenach, niedrogo, ale elegancko. Uważam siebie za eleganckiego człowieka i w towarzystwie również za takiego uchodze. Chodzę raczej w schludnych, dopasowanych ubraniach, typu slim, bez dresów, bez napisów na ubraniach i bez logo firmy, choć nie unikam markowych ubrań. Jeśli już kupuję markowe, to tak, żeby nie było widać logo i bez jakichkolwiek napisów. Nie kupuję badziewia z targu i chińskich sklepie, czy alejek z Carrefoura i Biedronki. Mój typowy ubiór wyceniam mniej więcej tak:

Buty: 299 zł .
Kurtka 450 zł.
Spodnie 200 zł.
Koszulka 60 zł.
Sweter 200 zł.

Spodnie, koszulka i bluza/sweter policzmy jeden komplet na każdy dzień tygodnia. Wychodzi 460 zł x 7. Wychodzi, że tygodniowa garderoba, to około 3 200 zł. Buty i kurtkę nosi się codziennie ta sama, więc nie liczę. Bielizny też nie liczę, bo jest raczej tania.

Można więc zaokrąglić lekko w górę do 3 500 zł spokojnie. I to wystarczy by chodzić elegancko ubranym.

Wiadomo, że mam jakieś pojedyncze elementy garderoby w wyższych cenach, np. Płaszcz na niedzielę do kościoła za 800 zł, ale ich nie liczę, bo to nie liczy się w moim wyliczeniu typowego, codziennego ubioru.

Ps. A propos snobizmu. W przyrodzie występuje zjawisko mimikry, kiedy to organizm podszywa się wyglądem pod inny gatunek w celu ochrony. Na przykład jest gąsienica, która buduje kokon wyglądający jak głowa niebezpiecznego węża, który występuje w tym samym rejonie. W ten sposób przepoczwarczająca się gąsienica zyskuje "wyższy" status osobnika niebezpiecznego i jest bezpieczniejsza na czas przepoczwarzanie się w motyla. Podobnie snoby próbują dodawać sobie plus do poczucia własnej wartości poprzez kupowanie zbędnych rzeczy, które mają zakomunikować innym osobom "jestem majętny, jestem lepszy, mam wyższy status".

Często, ale to bardzo często czynią tak ludzie, których nie stać na jakiś zakup, ale są gotowi się zadłużyć lub głodować, byleby w oczach ludzi postronnych sprawić wrażenie osób z wyższym statusem.

Tymczasem podam ciekawą anegdotę z życia wziętą. Mój wujek jest bardzo zamożnym człowiekiem, długi czas handlował paliwem i swego czasu zasiadał w zarządzie petrochemii Płock. Później handlował ekskluzywnymi produktami z Chin, na czym dorobił się grubych pieniędzy. Jest fanem motoryzacji i ma kilka samochodow Porsche, w tym jeden zabytkowy, którego zdjęcie wrzucałem kiedyś na Lurker, jak wujek przyjechał do mnie w odwiedziny. Gdybyście zobaczyli go na ulicy, to powiedzielibyście, że to raczej skromnie ubrany człowiek, w ubraniach z tanich sieciowej, oprócz czapki, paska i butów porshe. Gościu nie potrzebuje chwalić się statusem, żeby czuć się lepiej. On wie, że ma status i guzik go obchodzi, czy ktokolwiek inny o tym wie.

#opinia #dyskusje #moda #anegdota


Data dodania: 1/6/2022, 2:37:54 PM
Autor: sol_ziemi

A propos tekstu:

Jest pani schludnie ubrana, bo elegancja zaczyna się od 10 000 złotych

Bzdura i snobizm. Jeżeli przechwalanie się statusem finansowym utożsamiane jest z elegancją, to chyba tylko wśród snobów. Chyba, że mówimy o sytuacjach bardzo uroczystych, lub w elitarnych, bardzo wysokich kręgach. Jeśli nie, to taka opinia jest głupia.

Wiadomo, że za całkowitą taniochę nie da rady ubrać się elegancko. Ale można ubrać się w rozsądnych cenach, niedrogo, ale elegancko. Uważam siebie za eleganckiego człowieka i w towarzystwie również za takiego uchodze. Chodzę raczej w schludnych, dopasowanych ubraniach, typu slim, bez dresów, bez napisów na ubraniach i bez logo firmy, choć nie unikam markowych ubrań. Jeśli już kupuję markowe, to tak, żeby nie było widać logo i bez jakichkolwiek napisów. Nie kupuję badziewia z targu i chińskich sklepie, czy alejek z Carrefoura i Biedronki. Mój typowy ubiór wyceniam mniej więcej tak:

Buty: 299 zł .
Kurtka 450 zł.
Spodnie 200 zł.
Koszulka 60 zł.
Sweter 200 zł.

Spodnie, koszulka i bluza/sweter policzmy jeden komplet na każdy dzień tygodnia. Wychodzi 460 zł x 7. Wychodzi, że tygodniowa garderoba, to około 3 200 zł. Buty i kurtkę nosi się codziennie ta sama, więc nie liczę. Bielizny też nie liczę, bo jest raczej tania.

Można więc zaokrąglić lekko w górę do 3 500 zł spokojnie. I to wystarczy by chodzić elegancko ubranym.

Wiadomo, że mam jakieś pojedyncze elementy garderoby w wyższych cenach, np. Płaszcz na niedzielę do kościoła za 800 zł, ale ich nie liczę, bo to nie liczy się w moim wyliczeniu typowego, codziennego ubioru.

Ps. A propos snobizmu. W przyrodzie występuje zjawisko mimikry, kiedy to organizm podszywa się wyglądem pod inny gatunek w celu ochrony. Na przykład jest gąsienica, która buduje kokon wyglądający jak głowa niebezpiecznego węża, który występuje w tym samym rejonie. W ten sposób przepoczwarczająca się gąsienica zyskuje "wyższy" status osobnika niebezpiecznego i jest bezpieczniejsza na czas przepoczwarzanie się w motyla. Podobnie snoby próbują dodawać sobie plus do poczucia własnej wartości poprzez kupowanie zbędnych rzeczy, które mają zakomunikować innym osobom "jestem majętny, jestem lepszy, mam wyższy status".

Często, ale to bardzo często czynią tak ludzie, których nie stać na jakiś zakup, ale są gotowi się zadłużyć lub głodować, byleby w oczach ludzi postronnych sprawić wrażenie osób z wyższym statusem.

Tymczasem podam ciekawą anegdotę z życia wziętą. Mój wujek jest bardzo zamożnym człowiekiem, długi czas handlował paliwem i swego czasu zasiadał w zarządzie petrochemii Płock. Później handlował ekskluzywnymi produktami z Chin, na czym dorobił się grubych pieniędzy. Jest fanem motoryzacji i ma kilka samochodow Porsche, w tym jeden zabytkowy, którego zdjęcie wrzucałem kiedyś na Lurker, jak wujek przyjechał do mnie w odwiedziny. Gdybyście zobaczyli go na ulicy, to powiedzielibyście, że to raczej skromnie ubrany człowiek, w ubraniach z tanich sieciowej, oprócz czapki, paska i butów porshe. Gościu nie potrzebuje chwalić się statusem, żeby czuć się lepiej. On wie, że ma status i guzik go obchodzi, czy ktokolwiek inny o tym wie.

#opinia #dyskusje #moda #anegdota


Data dodania: 1/6/2022, 2:37:54 PM
Autor: sol_ziemi

A propos tekstu:

Jest pani schludnie ubrana, bo elegancja zaczyna się od 10 000 złotych

Bzdura i snobizm. Jeżeli przechwalanie się statusem finansowym utożsamiane jest z elegancją, to chyba tylko wśród snobów. Chyba, że mówimy o sytuacjach bardzo uroczystych, lub w elitarnych, bardzo wysokich kręgach. Jeśli nie, to taka opinia jest głupia.

Wiadomo, że za całkowitą taniochę nie da rady ubrać się elegancko. Ale można ubrać się w rozsądnych cenach, niedrogo, ale elegancko. Uważam siebie za eleganckiego człowieka i w towarzystwie również za takiego uchodze. Chodzę raczej w schludnych, dopasowanych ubraniach, typu slim, bez dresów, bez napisów na ubraniach i bez logo firmy, choć nie unikam markowych ubrań. Jeśli już kupuję markowe, to tak, żeby nie było widać logo i bez jakichkolwiek napisów. Nie kupuję badziewia z targu i chińskich sklepie, czy alejek z Carrefoura i Biedronki. Mój typowy ubiór wyceniam mniej więcej tak:

Buty: 299 zł .
Kurtka 450 zł.
Spodnie 200 zł.
Koszulka 60 zł.
Sweter 200 zł.

Spodnie, koszulka i bluza/sweter policzmy jeden komplet na każdy dzień tygodnia. Wychodzi 460 zł x 7. Wychodzi, że tygodniowa garderoba, to około 3 200 zł. Buty i kurtkę nosi się codziennie ta sama, więc nie liczę. Bielizny też nie liczę, bo jest raczej tania.

Można więc zaokrąglić lekko w górę do 3 500 zł spokojnie. I to wystarczy by chodzić elegancko ubranym.

Wiadomo, że mam jakieś pojedyncze elementy garderoby w wyższych cenach, np. Płaszcz na niedzielę do kościoła za 800 zł, ale ich nie liczę, bo to nie liczy się w moim wyliczeniu typowego, codziennego ubioru.

Ps. A propos snobizmu. W przyrodzie występuje zjawisko mimikry, kiedy to organizm podszywa się wyglądem pod inny gatunek w celu ochrony. Na przykład jest gąsienica, która buduje kokon wyglądający jak głowa niebezpiecznego węża, który występuje w tym samym rejonie. W ten sposób przepoczwarczająca się gąsienica zyskuje "wyższy" status osobnika niebezpiecznego i jest bezpieczniejsza na czas przepoczwarzanie się w motyla. Podobnie snoby próbują dodawać sobie plus do poczucia własnej wartości poprzez kupowanie zbędnych rzeczy, które mają zakomunikować innym osobom "jestem majętny, jestem lepszy, mam wyższy status".

Często, ale to bardzo często czynią tak ludzie, których nie stać na jakiś zakup, ale są gotowi się zadłużyć lub głodować, byleby w oczach ludzi postronnych sprawić wrażenie osób z wyższym statusem.

Tymczasem podam ciekawą anegdotę z życia wziętą. Mój wujek jest bardzo zamożnym człowiekiem, długi czas handlował paliwem i swego czasu zasiadał w zarządzie petrochemii Płock. Później handlował ekskluzywnymi produktami z Chin, na czym dorobił się grubych pieniędzy. Jest fanem motoryzacji i ma kilka samochodow Porsche, w tym jeden zabytkowy, którego zdjęcie wrzucałem kiedyś na Lurker, jak wujek przyjechał do mnie w odwiedziny. Gdybyście zobaczyli go na ulicy, to powiedzielibyście, że to raczej skromnie ubrany człowiek, w ubraniach z tanich sieciowej, oprócz czapki, paska i butów porshe. Gościu nie potrzebuje chwalić się statusem, żeby czuć się lepiej. On wie, że ma status i guzik go obchodzi, czy ktokolwiek inny o tym wie.

#opinia #dyskusje #moda #anegdota