Zobacz: https://lurker.land/post/DUOXgH1-S
Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Komentarze:

Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach


Data dodania: 4/27/2021, 6:29:56 PM
Autor: pajonk_strachu

Lurki! Stało się! Zaszczepiłem się! Moja żona i czteroletni synek też!
Koniec z tym kowidłem, chcemy normalności! To już druga dawka. Razem z synem przyjęliśmy pierwszą dawkę w lewe ramię i druga w prawe. Po bolesnym ropniu został nam tylko mały strupek. Żona szczepiła się kilka dni później i stwierdziła że ona nie chce mieć blizna na ramionach, więc zapytała się pielęgniarki czy może przyjąć szczepienie w pośladek, pielęgniarka się zgodziła. Żona mów że pierwsza szczepionka całkiem normalnie, ale że przy drugiej to już ją piekło.
Czytaj dalej
Pokaż spoilerŻARTUJE! Jedyne co jest nie prawdą to to że się zaszczepiliśmy. O nie, nie, nie... po prostu daliśmy w łapę konowałom i nasze szpryce poszły do śmietnika.
Dostaliśmy nawet tym czasowe PDN - Paszport dla Normalnych, które miałem odebrać w poniedziałek.
Stwierdziliśmy że można wziąć kilka dni wolnego i gdzieś polecieć, wygrzać kości. Padło na tydzień w Grecji. Bilety kupione, odebrałem paszporty, więc można pomalutku zacząć się pakować... dzień wyjazdu, złotówa zamówiony na 8:00, wylot 10:30. 8:00 Złotówa w punkt, ale z tekstem do nas że bez maseczek to on nas nie zabierze. Mówimy że jesteśmy po szczepieniu, że czujemy się świetnie, że polecamy i właśnie lecimy na mini wakacje. Taksiarz nadal łypie na nas z pod łba, żonę olśniło, PASZPORTY! Wyjmuje, pokazuje złotówie, po czym filmowym gestem bez słowa zaprasza nas na pokład. Nawet mam ważenie że aż mu się uśmiech pojawił na wąsatej twarzy, wystającej z pod jego kolorowej maseczki - reakcja syna: Świń Pep. O czym mówisz?... kolorowa maseczka Pana taksówkarza. No tak. Podróż na Okęcie poszła w miarę gładko, jakieś mini korki na S8, ale taksiarz nie dawał się nam nudzić, cały czas coś opowiadał. Nie chcąc być nieuprzejmym też zagadałem, to Pana auto to jakieś takie długie, nietypowe ale fajnie wygląda.
Na co kierowca odparł: ze stanów ściągnął mi szwagier tylko trzeba było uszczelkę pod głowicą wymienić i z tyłu poprzerabiać. Poprzerabiać? Prowadnice usunąć i wstawić siedzenie na których obecnie państwo siedzą. Prowadnice? Tak, takie do suwania trumien, bo to karawan był. Żona na mnie ja na żonę... wymownie nas wpierdoliło. Jak struś łeb w piach. Na szczęście dojechaliśmy, podziękowaliśmy karawaniarzowi i udaliśmy się pod pierwsze bramki. Ale tu nowość, nowe bramki przed wejściem: "Zeskanuj Paszport PDN". Żona nas odklikała, można iść dalej.
W ogóle to jakoś dziwnie na tym Okęciu, pusto, ludzi jak na lekarstwo, gdyby nie grupka uradowanych, roztańczonych, śpiewających ubranych w czarne stroje osób to czułbym się jak w grobie. To chyba jakaś wycieczka księży, bo na tablicach widniał jeszcze przylot z Watykanu. Ciekawe co tacy szczęśliwi, Papieża wybrali, czy co? Pewnie będą o tym mówić w TV bo ktoś stał na balkonie z kamera i kręcił z góry.
Kolejne bramki, klik, klik, klik poszło szybko, aż zaczęliśmy żałować że przyjechaliśmy tak wcześnie. Ahh jakby człowiek wiedział że tu takie pustki panują... . Przy odprawie celnej jednak jakaś kolejeczka się skumulowała, no ale nic czekamy... synek siku!... musiał sikać do butelki, której jeszcze na szczęście nie wyrzuciliśmy. Nasza kolej, kobiety i dzieci przodem, zapraszam.
PIK!!! PIK!!! Co jest!? Służba Graniczna prosi żonę z synkiem na bok. Przechodzę, PIK!!! WTF?!
Pan z tą panią? Tak. Zapraszamy tutaj, do pokoju. O co chodzi przecież wszystko co metalowe zdjęliśmy... Strażnik wyciągnął coś co przypominało "lizak policyjny" tyle że ten był cały czarny z zielonym oczkiem po środku. Przyłożył najpierw do mojego lewego, później prawego ranienia, to samo powtórzył z synkiem i żoną. Po czym stwierdził: Państwa czipy RFID nie działają!!!
Czipy?!!! Jakie czipy?!!!

Pokaż spoiler#kolanowirus #plandemia #zaczipowani2021 #pasta #covid19 #pisMaKrewPolakowNaRekach